sobota, 10 września 2022

24 - Zrób to lepiej

 

Rozdział 24

Zrób to lepiej

Carissa

 

 

Najpierw zsiadłam z motocykla Jokera.

Kiedy to zrobiłam, obciągnęłam spódnicę mojej T-shirtowej sukienki.

Gdyby ktoś powiedział mi rok temu, że pojadę na wytworną kolację w obcisłej sukience i sandałach z paskami na wysokim obcasie, robiąc to z motocyklistą na jego motocyklu, poprosiłabym go o sprawdzenie temperatury.

Ale posiłek był pyszny. Towarzystwo o wiele lepsze.

Joker i ja w końcu umówiliśmy się na wymyślną randkę na kolację w The Broker. Krewetki były tłuste. Stek soczysty. Pyszne wino (dla mnie; Joker pił piwo).

Tylko ja i Joker.

Travis wracał jutro do domu.

Więc życie było dobre.

A teraz, z jakiegoś powodu, zamiast odwieźć nas po kolacji do domu, przyjechaliśmy do Ride.

Nie do Kompleksu Chaosu; zaparkował przed schodami do biura warsztatu.

Przestrzeń oświetlały wysokie górne światła, a ja obserwowałam Jokera, jak zsiadał z motocykla.

„Co my tu robimy, skarbie?” - Zapytałam, kiedy zwrócił się do mnie.

„Skończyliśmy budować” – stwierdził, chwytając mnie za rękę - „Facet, który go zlecił, przyjedzie jutro, aby go odebrać. Chcę, żebyś to zobaczyła, zanim on to zrobi”.

Uśmiechnęłam się do niego szeroko i promiennie, bo też tego chciałam.

Wprowadził mnie po schodach i puścił moją rękę, aby otworzyć drzwi. Wszedł, włączając w tego trakcie światło, a ja weszłam za nim.

Zamknął za mną drzwi na klucz i pomyślałam, że to dziwne, że je zamknął, ale nie spytałam o to, gdy ponownie złapał mnie za rękę i przeszedł do drugich drzwi, które prowadziły do warsztatu.

Weszliśmy i stałam na podeście na szczycie schodów. Joker wcisnął przełączniki i górne światła zamigotały, wypełniając przestrzeń jasnością.

Samochód, kanarkowo żółty z mnóstwem lśniących, fantastycznych wirujących, zakrzywionych, kolczastych czerwonych pasów, prowadzących od nadkoli po bokach, lśnił tam na dole.

„O mój Boże!” - zawołałam, spiesząc do schodów i schodząc po nich, kiedy wpatrywałam się w samochód - „To niewiarygodne”.

Było. Nisko przy ziemi. Niesamowite krzywizny. Wąska szczelina na przednią szybę.

Bryka fajna, ale taka gorąca!

Podbiegłam do niego na obcasach i przyjrzałam mu się z bliższej perspektywy.

Było jeszcze lepiej.

„Boję się tego dotknąć” – wydyszałam.

„Nawet nie moje najlepsze, a ona zachowuje się tak, jakbym namalował Mona Lisę” – mruknął Joker z bliska zza mnie.

Odwróciłam się i spojrzałam na niego - „Możesz być pokorny, ponieważ powinieneś być pokorny. To nie znaczy, że nie jest niewiarygodne”.

Uśmiechnął się do mnie.

Kochałam ten uśmiech.

Kochałam tego mężczyznę.

„Dziękuję, że mi pokazałeś” – powiedziałam.

Jego ręce znalazły się na moich biodrach i natychmiast zaczął iść, popychając mnie do tyłu, mrucząc - „Nie ma za co, Motylku”.

Ponieważ się poruszaliśmy, ja się cofałam i robiłam to na szpilkach, podniosłam ręce, żeby utrzymać równowagę, owijając palce na jego ramionach.

Przesunął się nieznacznie, ale wciąż mnie cofał.

„Uh…” - zaczęłam, urwałam i miałam zacząć od nowa, kiedy tyły moich nóg uderzyły w samochód.

Wtedy już wiedziałam, co zamierzał.

I podobało mu się to, co zamierzał.

„Joker” – szepnęłam.

Przesunął ręce z moich bioder do tyłu, by objąć pośladki.

Automatycznie moje palce wbiły się w skórę na jego ramionach, gdy wygięłam się w jego kierunku.

„Chcesz zobaczyć wszystkie moje konstrukcje, kiedy je skończę?” - zapytał cicho.

„Proszę” – odpowiedziałam tchnieniem.

„W takim razie, mała, musisz wiedzieć, pokażę ci je, jak oddasz mi, biorąc moje pieprzenie na masce”.

„Och” – wyszeptałam, odpowiadając na to żądanie, przez przesunięcie dłońmi, by mocno przytrzymać bok jego szyi.

„Mamy umowę?”

„Nigdy nie… ja… och! - zakończyłam okrzykiem, gdy jego ręce zsunęły się w dół, palce zacisnęły się na brzegu mojej spódnicy i podciągnęły ją do góry.

„Mamy umowę?” - powtórzył i przesunął ręce w moich majtkach, aby objąć mój tyłek, skóra przy skórze.

„Umowa stoi” – wydyszałam.

Uśmiechnął się, pochylił głowę i pocałował mnie.

Wsunęłam ręce w jego włosy i odwzajemniłam pocałunek.

Zsunął moje majtki, aż spadły na podłogę warsztatu. Potem chwycił mnie w miejscu, gdzie moje uda spotkały się z moim tyłkiem i podniósł mnie.

Poczułam na plecach zimną stal samochodu.

Jęknęłam w jego usta, gdy pochylił się nade mną, odpychając mnie do tyłu i mogłam poczuć szorstki materiał jego dżinsów, gdy rozłożyłam nogi, by dopasować się do jego bioder.

„Lubię tę sukienkę” – mruknął przy moich ustach, wsuwając dłoń w sukienkę po moim boku, w górę i w górę.

„Cieszę się” – wyszeptałam, przesuwając ręce do jego kurtki i odkrywając jego ramiona.

Jego usta powędrowały do mojej szyi, gdy jego ręce opuściły mnie, abym mogła zsunąć jego kurtkę w dół jego ramion.

Usłyszałam, jak zsuwała się na ziemię, gdy sięgnęłam do jego szyi.

„Nie podrapiemy go?” – zapytałam, opuszczając ręce i wyciągając jego koszulę (nie koszulkę, ładną koszulę na naszą wymyślną randkę, chociaż nadal miał swoją kurtkę, bo zawsze ją nosił) z jego dżinsów.

„Jak podrapiemy, to wypoleruję” – odpowiedział, po czym przesunął językiem po mojej szyi do ucha, przesuwając dłonią po moich żebrach do piersi.

„Okej” – wymamrotałam, sięgając pod jego koszulę, przesuwając dłonie po gorącej skórze jego pleców, a następnie zmieniając kierunek i wbijając koniuszki palców w pasek jego dżinsów.

Wcisnął biodra między moje nogi.

Ugryzłam go w szczękę.

Jego usta powędrowały od mojego ucha do moich ust i pocałował mnie.

Odwzajemniłam pocałunek i lekko przycisnęłam, przesuwając palcami po wewnętrznej stronie jego paska, wyciągając je i przesuwając w dół po jego kroczu.

Jęknął i przycisnął swoją twardość do mojej dłoni.

Włożyłam go w dłoń.

Warknął i otarł się o mnie.

Dyszałam przy jego ustach i zacisnęłam uda na jego biodrach, przytulając go mocniej, naciskając i pocierając.

„Kurwa, mój gorący mały kawałek” – mruknął przy moich ustach, mocno ściskając kciukiem mój sutek przez stanik.

„Tak” – wymusiłam – „Gorący” – wydyszałam – „Joker” – jęknęłam z potrzeby.

Przesunął dłonią wokół mojego biodra, w dół i przez mokrą skórę.

To był mój motocyklista.

Zawsze dawał mi to, czego potrzebowałam.

Wcisnęłam się w jego dłoń i miauknęłam.

Wbił do środka dwa palce.

Wygięłam się w łuk, moja głowa uderzyła w stal, kolana podskoczyły mi do góry i jęknęłam.

Poczułam, że Joker trzymał się blisko, ale wciąż się odsuwał i wiedziałam, że obserwował, jak jego kciuk kręcił się mocno na moim sutku, jego druga ręka między moimi nogami pracowała, wypychając palce, kiedy kciuk krążył wokół mojej łechtaczki.

Chwyciłam jego biodra moimi udami, potarłam dłonią jego krocze, gdy się w nią wbił, drugą ręką ściskałam skórę jego boku, wbijając paznokcie.

W tym samym czasie jechałam na jego ręce i szepnęłam - „Kochanie, nie przestawaj”.

„Nie przestanę, Motylku, daj mi swoje przedstawienie” – warknął.

Dałam mu to, czego chciał, wijąc się i skręcając, wyginając się i kołysząc, skomląc i miaucząc na jego samochodzie, gdy pracował i obserwował mnie.

Nagle poderwałam głowę i otworzyłam oczy.

„Carson!” - zawołałam, mocno obejmując jego krocze, a potem moja głowa opadła do tyłu, gdy orgazm przeszył mnie, a ja wiłam się i wiłam, wyginałam w łuk i jęknęłam.

W środku tego straciłam jego rękę, ale wzięłam jego kutasa.

Nie był delikatny. Nie był wolny. Nie kochaliśmy się.

Pieprzyliśmy się na jego samochodzie.

Kochałam to.

Schodząc, pracowałam z nim, aby to odbudować, gdy wbijał się do środka, poruszając nogami i dłońmi, palce i usta, usta i język – jego i mój.

W końcu zażądał chrząkając i pchając do środka - „Idź tam, Carrie”.

Moja dłoń w jego włosach zacisnęła się w pięść i odetchnęłam - „Jestem tam, skarbie”.

Potem byłam.

I on był.

Na jego wspaniałym samochodzie.

W warsztacie zwanym Ride.

To było niegrzeczne.

To było niesamowite.

To był Joker.

I to byłam ja.

*****

Następnego wieczoru, czując bliskość Jokera, stojącego czujnie za moimi plecami, jak zawsze, nawet gdy nie był ze mną w tym samym pokoju (tak jak wtedy), otworzyłam drzwi wejściowe.

Uśmiechnęłam się promiennie i delikatnie klasnęłam w dłonie, zanim sięgnęłam po mojego syna w ramionach Aarona i powiedziałam:

„Hej, Googly-Foogly”.

Travis wykręcił się do mnie z wyciągniętymi ramionami, a ja złapałam go, przyciągając do siebie, wdychając jego zapach, całując czubek jego głowy.

„Carissa, możemy porozmawiać?” – zapytał Aaron, a ja spojrzałam na niego.

„Cóż…”

Spojrzał za mnie - „Sam na sam”.

Naprawdę chciałabym, żeby przestał to robić.

Wciągnęłam powietrze i powiedziałam - „Aaron, ja nie…”

„Nie” - odpowiedział za mnie Joker.

Aaron spojrzał na mnie – „Riss, proszę o dziesięć minut sam na sam”.

„Naprawdę nie ma niczego, co mógłbyś powiedzieć, a czego Joker nie mógłby usłyszeć” – odpowiedziałam.

„Z uprzejmości” – wycedził – „Tylko dziesięć minut. Nie możesz tego dać ojcu swojego syna?”

Studiowałam go.

Ktoś tu tracił cierpliwość.

Choroba.

Nie czułam się w nastroju na uprzejmość. Odzyskałam syna. Miałam motocyklistę, który mnie kochał. Potrzebowałam nawiązać więź, oglądać telewizję i mieć normalne, łatwe, rodzinne rzeczy.

 Zanim zdążyłam wejść w to z Aaronem, poczułam, że Joker był blisko.

Odwróciłam się do niego, a on trzymał Travisa.

Spojrzałam mu w oczy, gdy wyciągnął mojego chłopca z moich ramion.

„Dziesięć minut, Carrie” – mruknął.

Potem zwrócił się do Aarona i podniósł rękę.

Aaron spojrzał na niego gniewnie, zrzucając z ramienia torbę Travisa, zanim przewiesił ją na dłoni Jokera.

Joker wziął go, założył sobie na ramię i odszedł, mrucząc do Travisa - „Dobra, masz dziesięć minut, żeby opowiedzieć mi wszystko o swojej wycieczce do taty”.

„Joo ja kah”.

Zamrugałam, bo to brzmiało trochę jak Joker.

„Carissa” – zawołał Aaron i zaczęłam, zanim spojrzałam na niego, by zobaczyć, że jest w środku, drzwi się za nim zamknęły.

Westchnęłam.

„O czym chciałbyś porozmawiać?” - Zapytałam.

Jego oczy powędrowały do holu, a jego głos był cichy, kiedy stwierdził - „W torbie Travisa jest jeszcze pięćset dolarów”.

Próbowałam wymusić wdzięczność w moim - „Dziękuję”.

„Zakładam” – kontynuował – „że, skoro Steele wciąż tu jest, nie pomyślałaś o rzeczach”.

Naprawdę musiałam mu to przekazać.

Więc złożyłam ręce przed sobą w fizycznym wysiłku, aby zademonstrować swoją szczerość i spojrzałam mu w oczy - „Przykro mi. Naprawdę. Ale, Aaron, uwierz mi, kiedy mówię ci, że nie było o czym myśleć”.

Zacisnął usta.

Zrobiłam mały krok w jego stronę, chcąc, żeby uwierzył, że byłam szczera (ponieważ byłam), ale nie chcąc podejść zbyt blisko.

„To jest… to jest…” - starałam się znaleźć słowa, a potem je znalazłam - „To bardzo miłe. To wiele znaczy, że myślisz o Travisie i chcesz mu dać rodzinę. Ale rodziny przychodzą na wiele różnych sposobów, a teraz ma dużą. Ty i twoi rodzice. Ja, Joker i nasi przyjaciele”.

„Tak, chcę oddać naszemu synowi jego rodzinę, ale pominęłaś fakt, że chcę też odzyskać moją żonę” – odpowiedział.

„Myślę, że na to odpowiedziałam, Aaronie” – powiedziałam mu.

„Pozbyłem się dla ciebie Tory” - warknął.

Pozbyłem się?

Zacisnęłam usta, intonując w głowie, nie wściekaj się, nie wściekaj się, nie wściekaj się.

Chwyciłam go i powiedziałam ostrożnie - „Przykro mi, że zerwałeś z Tory. To musiało być trudne”.

Rozłożył ręce i syknął - „Czego chcesz? Odeszła. Była błędem. Nawet nie wiem, o czym myślałem. Ale to już koniec. Daję ci pieniądze. Jestem spoko, jeśli chodzi o tego pieprzonego faceta. Chcesz mnie na kolanach? Chcesz, żebym błagał? Chcesz przeprosin na Latającym Banerze Reklamowym? Czego do cholery chcesz?”

„Powiedziałam ci, czego chcę, Aaronie” – przypomniałam mu, starając się to zrobić spokojnie.

Pochylił się do mnie - „To najlepsze rozwiązanie dla naszego syna. Dla nas. Dla ciebie”.

Trzymałam się mocno i wytrzymałam jego spojrzenie, kiedy odpowiedziałam - „Myślę, że wiem lepiej, co jest dla mnie najlepsze”.

„Tak?” - Odchylił się do tyłu, wyciągając rękę w stronę holu – „I on jest tym? Carson pieprzony Steele. Samotnik w liceum. Przegrany w liceum. Członek gangu motocyklistów. Jakie życie ci da, Carisso?”

Posunął się za daleko, mówiąc takie rzeczy o Jokerze.

Wiedziałam, że nie powinnam się angażować. Wiedziałam.

Ale i tak to zrobiłam.

„Po pierwsze, nie zdradzi mnie” – odpowiedziałam, a Aaron zmrużył oczy - „Kocha mnie naprawdę, prawdziwie, w tym sensie, że to jest szczere. W tym sensie, że w to wierzę… całkowicie. W tym sensie, że wierzę w to w sposób, po którym wiem do głębi serca, że to na zawsze. Do tego dochodzi fakt, że nie prosi mnie o zmianę sukienki na taką, którą uważa za bardziej odpowiednią. Jest też fakt, że nie gardzi moją pracą. Kocha mojego syna, tak jak swojego własnego. Ma fantastycznych przyjaciół, którzy są lojalni i bardzo się o niego troszczą, na co zasłużył. Jest utalentowany. Ma świetną pracę, w której jest tak dobry, nawet Wilde & Hay o tym wiedzą, dlatego chcą napisać artykuł o jego pracy”.

Aaron wpatrywał się we mnie.

„Ale ostatecznie” - kontynuowałam - „naprawdę nie powinnam być proszona o wyjaśnienie tego, bo to naprawdę nie twoja sprawa”.

„Mogę dać ci lepsze życie” – powiedział mi Aaron.

„Już wiem, że to nieprawda” – odparłam, a twarz Aarona zmieniła się w kamień.

„Ja też cię kocham, Riss” – wycedził.

Teraz wiedziałam, czym jest miłość.

I wiedziałam, że dawałam to Aaronowi.

Po prostu tego nie oddawał.

„Mam nadzieję, że tego posłuchasz, Aaronie” – odpowiedziałam - „Ponieważ jest to ważne dla ciebie i twojej przyszłości i kobiety, którą pewnego dnia możesz w niej mieć, ale jeśli myślisz, że to miłość, ten sposób, w jaki mnie potraktowałeś, musisz to przemyśleć. Teraz mam miłość, więc po sposobie, w jaki ty mnie traktowałeś, wiem, że nie rozumiesz, jak to zrobić”.

Jego oczy zabłyszczały z bólu i wiedziałam, że to nie była dobra rzecz. Aaron rzucał się, gdy był zraniony.

Miałam rację.

Ból zniknął, a jego usta wykrzywiły się brzydko, gdy powiedział nisko – „Nigdy nie myślałem, że to ty. Gdybym wiedział, jak ci się podoba, nie musiałbym szukać Tory”.

Byłam zdezorientowana tak bardzo, że głupio zapytałam - „O czym ty mówisz?”

Jego szyderstwo zmieniło się w lubieżność, przysunął się bliżej, pochylając głowę w moją stronę i chociaż był naprawdę blisko, pomyślałam, że najlepiej będzie stać na swoim miejscu.

Tym razem się myliłam.

„Lubisz to niegrzecznie, mała?” - zaszeptał - „Lubisz to ostro? Lubisz się pieprzyć?”

Poczułam stal otulającą mój kręgosłup, ale nie odwróciłam wzroku i odpowiedziałam - „Właściwie tak”.

Jego głowa podskoczyła ze zdziwienia.

„Lubię pieprzenie, ostro i szorstko na tej kanapie” - powiedziałam mu od niechcenia, wyciągając rękę na kanapę - „W łóżku. Na podłodze” - Wyciągnęłam rękę za siebie - „Na masce jednej z konstrukcji Jokera” - podniosłam się na palcach i zmieniłam ton na sugestywny – „Gdziekolwiek chce, w jakikolwiek sposób, w jaki zechce mi to dać, a daje to dobrze, Aaronie. Wiem, bo za każdym razem dostaję to dobrze, a miałam na odwrót, gdzie nie wiedziałam, czy mój mężczyzna włoży w to wysiłek. Więc tak, o tak, lubię to właśnie tak”.

Uniósł głowę, żeby móc spojrzeć na mnie z nosa – „Jesteś obrzydliwa”.

Przechyliłam głowę na bok – „Nie rozumiem. Właśnie mi powiedziałeś, że znalazłeś Tory, żeby robić to niegrzecznie. Nie podoba ci się to w ten sposób?”

Zacisnął usta.

„Właśnie bardzo, bardzo skończyłeś, przyjacielu”.

Podskoczyłam i cofnęłam się, odwracając głowę, by zobaczyć Jokera stojącego z ramieniem opartym o ścianę drzwi do holu.

Travis był w jego ramionach, czołgał się i zakopywał, wyrywał włosy i bełkotał.

Postawa była spokojna i zrelaksowana.

Ale Joker nie był absolutnie.

Jego oczy były utkwione w Aaron i to było cudem, że ślad ognia nie przeszedł od nich do mojego byłego.

„Wyjdziesz, albo Carrie weźmie Travisa, a ja cię wyrzucę” - Joker ciągnął dalej - „Nie masz czasu, żeby o tym myśleć. Skorzystaj z drzwi” – warknął - „Teraz”.

Aaron spojrzał na niego gniewnie.

„Co ja powiedziałem?” – zapytał Joker, a ja poczułam chłód okrywający moją skórę na jego ton i wyraz jego twarzy.

„Skończyliśmy” – uciął Aaron, a ja spojrzałam na niego, by zobaczyć, że na mnie patrzył – „I jesteś pieprzona w sposób, w jaki nie chcesz być, mała”.

Po tych słowach odwrócił się do drzwi, otworzył je i zatrzasnął za sobą.

„Nigdy ponownie”.

To było od Jokera i wciąż było w tym mrożącym tonie.

Zwróciłam się do niego.

„Od teraz tylko przez prawników, Carisso, słyszysz mnie?”

Słyszał.

Miałam przeczucie, że wszystko słyszał.

Skinęłam głową.

„Rozwiążemy to gówno i to szybko, w czasie przekazania nie zobaczysz tego pieprzenia, kiedy Travis będzie przychodził lub odchodził” – stwierdził - „Ja to robię”.

Kiwnęłam głową, ale powiedziałam łagodnie - „Przepraszam. To była moja wina. Straciłam cierpliwość…”

„To nie była twoja wina” – warknął, przerywając mi - „Ale to już skończone i mam na myśli skończone, zgadzasz się?”

Znowu skinęłam głową.

Travis, wyczuwając atmosferę, zaczął się niepokoić.

Joker, czując niepokój Travisa, odwrócił się do niego, przygarnął go, pochylił się i pocałował go w czoło.

Po tym, jak to zrobił, rozkazał miękkim głosem - „Twój Joke skończył, dzieciaku, możesz to ostudzić”.

Travis przyglądał mu się.

Potem jego głowa zakołysała się trochę, zanim upuścił ją na ramię Jokera, policzkiem do przodu i chwycił dekolt koszulki Jokera, jakby wiedział, że Joker był zdenerwowany i przytulił go.

O rany, ale ja kochałam mojego chłopca.

I kochałam mojego motocyklistę.

Wzięłam wdech.

„Skończone” – szepnęłam.

Joker skinął głową.

Potem powiedział - „Chodź po swoje dziecko. Potrzebuje czasu z mamą”.

Uśmiechnęłam się. Był to chwiejny uśmiech, ale wciągnęłam go na usta i przeszłam przez pokój, żeby dostać się do mojego chłopca.

I mojego motocyklisty.

*****

Następnego ranka zmieniałam pieluchę Travisa na podłodze w salonie. Miałam popołudniową zmianę, co było do bani. Ale Joker był w pracy i wracał do domu, żeby opiekować się Travisem, kiedy ja byłabym w pracy. Potem będę w domu i prześpię się z Jokerem z Travisem w domu, więc wszystko będzie dobrze.

Moja komórka zadzwoniła w kuchni, gdy zacisnęłam ostatni pasek pieluchy.

Travis w dużej mierze skończył z rutyną zmiany, natychmiast przetoczył się i zaczął czołgać się w kierunku rozrzuconych na podłodze zabawek.

Chwyciłam zwiniętą w kłębek brudną pieluchę, szybko wstałam i pobiegłam do kuchni, żeby złapać telefon.

Nie było to dziwne, ale trochę przerażające, to była Angie.

„Halo” – przywitałam się, kierując się do Diaper Genie w pralni.

„Hej, Carisso. To Leanne. Czy możesz poczekać na Angie?”

„Oczywiście” - odpowiedziałam.

Czekałam, jak zajmowałam się pieluchą.

Byłam z powrotem w kuchni, kiedy dotarła Angie.

„Halo, Carisso. Jak się masz?”

„Dobrze, Angie. Niech zgadnę” – powiedziałam, podchodząc do zlewu, żeby umyć ręce - „Prawnicy Aarona się skontaktowali”.

„Czy zdarzył się incydent?” – spytała.

„Zdarzył się podczas wczorajszego przekazania” - powiedziałam jej - „Nie miałam okazji zadzwonić”.

„Opowiedz mi o tym teraz” – poleciła.

Umyłam ręce i tak zrobiłam.

„Cóż, to sprawia, że ich żądanie, abyśmy umówili się na spotkanie tak szybko, jak to możliwe, nie jest tak zaskakujące, jak się wydawało” – zauważyła, kiedy skończyłam - „Chcę, abyś dała Leanne swój harmonogram twoich zmian w pracy na ten tydzień, abyśmy mogli zaplanować spotkanie”.

„Zrobię to, ale, Angie, muszę powiedzieć, że konfrontacja była nieprzyjemna, więc czuję, że od teraz powinniśmy rozmawiać tylko przez naszych prawników. A jeśli to się przedłuży, nie będę czuła się komfortowo w obecności Aarona, więc ktoś inny podrzuci Travisa do Aarona i nie ja otworzę drzwi, kiedy przyprowadzi go do mnie”.

„Czy to będzie pan Steele?” – spytała.

„Prawdopodobnie” – powiedziałam jej – „Jednakże może to być inny przyjaciel. To po prostu nie będę ja”.

„Odnotowane. A jeśli to się przedłuży, podkreślę to. Ale zadzwonię do nich natychmiast, aby poinformować, że jakakolwiek dalsza komunikacja przechodzi przeze mnie. Jeśli usłyszysz coś od pana Neilanda, powinno to nastąpić tylko w sytuacji awaryjnej dotyczącej twojego syna. Jeśli tak nie jest, powiedz mi tak szybko, jak możesz”.

„Dzięki, Angie”.

„Nie ma problemu, Carisso. Teraz przekazuję cię Leanne”.

„W porządku. Porozmawiamy później”.

„Tak jest. Trzymaj się”.

Przekazała mnie. Podałam Leanne swój plan pracy, kiedy weszłam do salonu i obserwowałam, jak Travis przestawiał rozrzucone zabawki.

Rozłączyłyśmy się i od razu zadzwoniłam do Jokera.

Przekazałam mu wieści.

„Nie jest niespodzianką” – powiedział, kiedy skończyłam.

„Jest zły, co oznacza, że ja się boję” – powiedziałam mu.

„Jesteś dobra, Carrie. Ale jeśli sprawi, że nie będziesz taka, to będę tam, aby cię znowu taką zrobić”.

„Wiem” – wyszeptałam, patrząc na mojego chłopca, gdy się bawił.

„Trzymaj się mocno, to się wkrótce skończy” – obiecał.

„Okej”.

„Kocham cię”.

Zamknęłam oczy.

Aaron sprawił, że nie byłam dobra.

Wtedy pojawił się Joker, żebym znów taka była.

Kiedy otworzyłam oczy, uśmiechałam się - „Też cię kocham”.

Słyszałam uśmiech w jego głosie, kiedy powiedział - „Pozwolę ci odejść. Później Motylku”.

„Później, skarbie”.

Rozłączyliśmy się.

Zanim kilka godzin później wyszłam do pracy, zadzwoniła Leanne.

Aaron nie bawił się.

Spotkanie wyznaczono na czwartkowe popołudnie, którego widmo sprawiło, że znów nie byłam dobra.

Więc zadzwoniłam do Jokera.

A on wszystko polepszył.

*****

Joker

Kiedy tylko Joker rozłączył się z Carissą, wysłał SMS-a do Tacka – To się dzieje.

Pięć minut później dostał SMS-a - Spotkajmy się przy stole.

Joker nie tracił czasu na opuszczenie warsztatu i przejście przez dziedziniec do Kompleksu. Podszedł bezpośrednio do stołu Chaosu w sali konferencyjnej.

Tam był tylko Tack. Stał przy swoim miejscu u szczytu stołu, przed nim na stole leżały dwa stosy teczek.

Jeden był bardzo wysoki. Drugi nie był tak bardzo, ale nadal był wysoki.

Joker zamknął za sobą drzwi, wszedł do sali i zatrzymał się, nie odrywając oczu od Tacka.

„To” – powiedział Tack, wciskając koniuszki palców w wysoki stos teczek – „Jest Chaos. Angie to ma. Nie będzie niemile zaskoczona”.

Joker skinął głową. Nie musiał okazywać wdzięczności. Tack wiedział, że to, co daje, było ogromne i wiedział, że Joker o tym wiedział.

Obaj wiedzieli również, że mają tajemnicę zawodową prawnik/klient.

„To” – ciągnął Tack, dotykając palcami drugiego stosu – „Angie też ma. Musisz to przestudiować, bracie, a potem zdecydować, jak to zrobi się brzydko, kiedy lub czy musisz skinąć głową Angie na tak. Jej były nie jest brudny. Ale ją zdradzał i wiem, że Carrie o tym wie. Po prostu nie wydaje mi się, żeby wiedziała, że miał kutasa w tylu cipkach, że sprawia, że Shy w czasach swojej świetności wygląda jak chłopiec z chóru”.

Kurwa.

Oznaczało to, że być może będzie musiał z nią porozmawiać, że ona też powinna przejść testy.

Kurwa.

„To ojciec jest tym, który jest głęboko w brudzie” – kontynuował Tack – „Jeśli to gówno tutaj się rozpuści, ma tak destrukcyjną moc, że jeśli ona miała mdłości po oznaczeniu twojego starego, którego cholernie nienawidzi, nie sądzę, żeby nasza dziewczyna miała to w sobie, by to użyć. Ale to jest twoje. To jest jej. Jeśli to wymuszą, bądź mądry, jak tego użyjesz. Kiedy dojdzie do tego punktu i będziesz potrzebować sesji strategicznej, wiesz, gdzie mnie znaleźć”.

Joker ponownie skinął głową.

Tack spojrzał mu w oczy, a Joker zobaczył w nim to, co zobaczył po spotkaniu z Sebring’iem i Valenzuelą. Nie było dokładnie tak samo, ale tylko dlatego, że nie z tego samego powodu.

Teraz Joker znał powód, ponieważ wiedział, że podzielił się z Tackiem śmieciową gadką, którą Aaron Neiland próbował wepchnąć Carrie do gardła.

A Tackowi się to nie podobało.

Dlatego głos Tacka był granitowy, kiedy stwierdził - „Nie zabiorą jej chłopca i czas na pieprzenie się z Carissą Teodoro już się skończył”.

Głos Jokera był cichym pomrukiem, gdy stwierdził - „Wiesz, że masz moją miłość, bracie”.

„Tak” – odparł Tack – „To zaszczyt, Carson”.

Joker poczuł to w gardle, ale tylko znów skinął głową.

Tack przechylił głowę w kierunku końca pokoju, gdzie znajdowała się szafa z ich ogromnym sejfem - „Przeczytaj. Zamknij to, kiedy skończysz”.

„Tak”.

Tack poruszył się, klepiąc Jokera w ramię, gdy wychodził.

Joker podszedł do teczek.

Nie dotknął wysokiego stosu.

Ale przeczytał każdą stronę krótszego.

Kiedy skończył, zamknął je i nie zrobił tego z uśmiechem.

Ale zrobił to z ulgą.

Chaos trzymał ich za jaja.

Ale Carrie nigdy się nie dowie.

Nie, chyba żeby musiała.

I wszystko, co Joker mógł zrobić, to mieć nadzieję, jak cholera, że nigdy by tego nie potrzebowała.

*****

Carissa

„Okej, to nie jest dobrze” - wyszeptałam.

Siedziałam w sali konferencyjnej Angie. Nie byłam w mojej koszulce. Stchórzyłam z podkoszulkiem.

Zamiast tego miałam na sobie sukienkę w motyle i buty. To nie było casual.

Co to było, to ja.

Ale też była to moja szczęśliwa sukienka. Uznałam, że tak było, bo myślałam o niej jako o sukience Jokera.

Joker, który był całkowicie spokojny od czasu tego wszystkiego, na szczęście ponieważ (do tej chwili) jego spokój uspokajał mnie.

Był tam, ale był w biurze Angie z Travisem, ponieważ Angie powiedziała, że nie powinniśmy prowokować Aarona jego obecnością ani składać oświadczenia, że potrzebowałam wsparcia.

Zarówno Joker, jak i ja zgodziliśmy się.

Był więc blisko, ale za daleko.

Ale był blisko i tylko tego potrzebowałam.

„Nie, masz rację. To nie jest dobre” – mruknęła Angie.

Nie musiałam na nią patrzeć, żeby wiedzieć, że robiła to samo co ja, czyli patrzyła przez okna swojej sali konferencyjnej na Aarona zbliżającego się ze swoim adwokatem.

I jego ojca.

„Zastraszanie” – powiedziała szybko Angie, a ja oderwałam wzrok od zbliżających się mężczyzn, by na nią spojrzeć, gdy zacisnęła dłoń na moim przedramieniu spoczywającym na stole – „Ciebie, nie mnie” – ciągnęła i ścisnęła mnie za przedramię – „Mam to, Carisso”.

Na szczęście wydawała się bardzo pewna siebie.

Więc skinęłam głową.

Weszli mężczyźni.

Aaron popatrzył na mnie lodowym spojrzeniem.

Jego ojciec spojrzał na niego ze sztyletami w oczach.

Siedziałam i myślałam o moim synu siedzącym na trawie na moim podwórku z motylami unoszącymi się wokół niego, gdy chichotał.

To zadziałało dla mnie.

Leanne wzięła dla mężczyzn szklanki wody i usiadła na końcu stołu ze swoim notatnikiem, podczas gdy mężczyźni usiedli naprzeciwko mnie i Angie.

„Racja, zacznijmy” – powiedziała Angie - „Wierzę, że otrzymałeś nasz komunikat o tym, w jakim punkcie chcielibyśmy rozpocząć negocjacje”.

Aaron spojrzał na mnie z lodem.

Jego adwokat otworzył usta, żeby coś powiedzieć.

Ale przemówił jego ojciec.

„Zobaczymy się w sądzie. Mój syn będzie miał pełną opiekę. Zobaczymy, jak pani Teodoro zostanie uznana za niezdolną do opieki nad dzieckiem. Kiedy skończymy, jeśli uda jej się dostać jakąkolwiek wizytę, będzie to nadzorowane”.

Moje wnętrzności skurczyły się i powoli spojrzałam na mojego byłego męża.

Patrzył na mnie, a jego spojrzenie było lodowate.

„W takim razie szkoda, że zmarnowaliśmy ten czas” – powiedziała obojętnie Angie – „Do zobaczenia w sądzie”.

„Twoja klientka powinna wiedzieć, że po tym spotkaniu skontaktujemy się ze służbami odpowiedzialnymi za ochronę dzieci, aby wszcząć postępowanie mające na celu wydobycie mojego wnuka z domu, który stał się niebezpieczny” – powiedział ojciec Aarona.

Rozchyliłam usta i powoli spojrzałam na niego.

„Czy zechciałbyś podzielić się informacjami, z których będziesz korzystać?” - spytała uprzejmie Angie.

„Ona nie może nie wiedzieć” – odpowiedział pan Neiland - „Jednak jeśli nie jest tego świadoma, powinna wiedzieć. Mężczyzna o nazwisku Peter Waite opiekuje się moim wnukiem. Jest członkiem gangu motocyklowego, o którym wiadomo, że jest przestępczy, a on sam ma za sobą historię działalności przestępczej”.

„Peter Waite” - powiedziała Angie, brzmiąc na zmieszaną – „Mężczyzna znany jako Big Petey?”

„Nie wiem, jak go nazywają, Angie” – powiedział niecierpliwie pan Neiland - „Wiem po prostu, że pozwolenie na opiekę nad niemowlęciem przez znanego przestępcę jest przejawem poważnego braku moralności”.

„Cóż, Big Petey jest także człowiekiem, który wygrał na loterii Illinois około dziewięć lat temu” – powiedziała Angie ojcu Aarona.

Powoli odwróciłam do niej głowę.

Mówiła dalej.

„Wygrał sporo pieniędzy. Większość z nich przekazał jednakże hospicjum, które w tamtym czasie opiekowało się jego chorą córką. Tyle pieniędzy, że stał się fundatorem. Niestety, jego córka zmarła. Ale jego hojność sprawiła, że setki pacjentów i ich rodziny mogły skorzystać z usług tego hospicjum, które, jak sądzę, od czasu jego ogromnej darowizny zdobyło nagrody”.

Zamrugałam.

Mówiła dalej.

„Jest także wolontariuszem w hospicjum w Denver. Jest odpowiedzialny za działanie ich placówki opieki nad małymi dziećmi. Nadzoruje sześciu innych wolontariuszy, a on i jego wolontariusze opiekują się dziećmi podczas wizyt u rodzin pacjentów. Chociaż głównie zajmuje się nadzorem, ponieważ większość swojego czasu poświęca mojej klientce na opiekę nad jej synem podczas jej pracy, a także opiekę nad dwoma chłopcami Kane’a i Tyry Allen, pan Allen jest kierownikiem operacyjnym dobrze znanego lokalnego biznesu. Big Petey dodatkowo czasami opiekuje się młodym synem Hoppera i Elaine Kincaid. Pani Kincaid, czego prawdopodobnie nie wiesz, jest właścicielką własnej agencji reklamowej. Jest młoda, ale niezależnie od tego, została niedawno uznana przez wiodący magazyn Denver za najlepszą agencję reklamową w Denver”.

Moje oczy zrobiły się duże.

Wow.

Dobrze Lanie!

„Zakładam, że pan i pani Allen oraz pan i pani Kincaid, nie wspominając o dyrektorze hospicjum, będą świadkami, co do zdolności pana Waite’a do zapewnienia opieki nad dziećmi” – stwierdziła Angie.

Próbowałam się nie uśmiechać.

„I to prawda” – ciągnęła Angie - „Siedemnaście lat temu Big Petey został aresztowany za kradzież samochodu. Został jednak zwolniony przed rozprawą z powodu braku dowodów. Chociaż pojawiłoby się to w jego protokole aresztowania, wątpliwe byłoby, aby sędzia wziął to pod uwagę podczas przesłuchania w sprawie opieki nad dzieckiem, ponieważ sprawa została odrzucona”.

Podniosła rękę, ale nie przestała mówić.

„I zanim o tym wspomnisz, rozumiem, że wykonał jakieś prace społeczne za pijaństwo i awanturnictwo, do czego się przyznał. Stało się to jednak zaledwie kilka tygodni po pogrzebie jego córki, więc wierzę, że jego zachowanie zostanie zrozumiane. Aha, i oczywiście sędzia zezwolił na te prace w hospicjum, gdzie później przyjęli go jako wolontariusza”.

„To nie neguje faktu, że moja była synowa zadaje się z gangiem motocyklowym” – odparł Neiland - „I wierzę, że ty i ona rozumiecie dokładnie, co mam na myśli, mówiąc o związkach”.

„Byłabym bardzo ostrożna, jeśli chodzi o publiczne uchybianie Klubowi Motocyklowemu Chaos, sędzio Neiland” – powiedziała cicho Angie.

„Czy to groźba?” – zapytał szyderczo tata Aarona.

Angie spojrzała na adwokata Aarona i zaproponowała - „Steven, może potrzebujesz chwili, by porozmawiać ze swoim klientem”.

„Oczywiście, że tego nie zrobi” – rzucił pan Neiland, a ja spojrzałam na niego i zobaczyłam, jak zwrócił na mnie uwagę - „Mamy świadka, który poświadczy, że widział, jak twój chłopak napadał na mężczyznę podczas nielegalnej walki w podziemiu, razem z kilkoma członkami jego gangu i zrobił to brutalnie. Mężczyzna został zakrwawiony, poobijany, nieprzytomny i ledwo oddychał. A ty pozwalasz temu człowiekowi przebywać w pobliżu mojego wnuka”.

Moje ciało przestało funkcjonować.

Na szczęście Angie nie.

„Czy wniesiono zarzuty?”

„Co?” – warknął ojciec Aarona.

„Sędzio Neiland, czy wniesiono oskarżenie?” - powtórzyła powoli.

„Nie ale…”

„Nie” – przerwała mu ostro - „A ten mężczyzna, o którym mówisz, że rzekomo został napadnięty przez pana Steele, czy nie jest obecnie uwięziony bez możliwości wyjścia za kaucją za wydanie rozkazu zamordowania młodej kobiety w ciąży?” – spytała Angie.

Moje plecy wyprostowały się.

„To nie ma nic do rzeczy” – syknął pan Neiland.

„Tak jest” – stwierdziła Angie.

„To nie ma nic do rzeczy” – wycedził pan Neiland.

„Masz rację. Nie ma” – przyznała, ale nie odpuściła - „Teraz, ten świadek, o którym mówisz, że go masz, brał udział w nielegalnej walce podziemnej?”

Ojciec Aarona zacisnął usta.

Angie nie dawała za wygraną.

„Czy ten świadek, powiedzmy, natknął się na tą nielegalną walkę w podziemiu podczas wieczornego spaceru, a potem może natychmiast zadzwonił na policję, uznając, że była to nielegalna walka w podziemiu, w której rzekomo miał miejsce atak?”

Patrzyłam, jak ojciec Aarona wpatrywał się w Angie.

Słyszałam, jak Angie zwróciła się do adwokata Aarona - „Steven, znowu, czy chciałbyś chwilę porozmawiać ze swoim klientem?”

Spojrzałam na Aarona.

Wpatrywał się w stół.

Siedząc tam, słuchając tych złośliwości, nie uczestnicząc i wpatrując się w głupi stół!

„Kocham go” – oznajmiłam.

Głowa Aarona podniosła się.

„Carissa” – powiedziała cicho Angie, kładąc rękę z powrotem na moim ramieniu na stole.

Ojciec Aarona wydał z siebie odgłos zniesmaczony.

Ale patrzyłam Aaronowi w oczy.

„Kiedyś cię kochałam, a ty mnie zniszczyłeś”.

„Carissa, proszę, pozwól mi mówić” – nalegała obok mnie Angie.

Nie odwróciłam wzroku od Aarona.

„To jest to” - powiedziałam mu - „Skończyłam. Już nie pozwolę, żebyś mnie krzywdził. Zranił mnie bezpośrednio. Zranił mnie przez Carsona. Zranił mnie używając moich przyjaciół. Zranił mnie w ogóle. Zranił ich w ogóle. Wiem, co to oznacza” – uniosłam lekko rękę, wskazując na nasze podłe spotkanie - „Chcesz mnie zniszczyć. Ponownie. Odebrać szczęście, na które ciężko pracowałam. Więc gratulacje, Aaron. W końcu to zrobiłeś. Zamieniłeś miłość w nienawiść. Nie chciałam tego. Nie dla mnie ani dla ciebie, a zwłaszcza nie dla Travisa. Wiem, że nie jest miło kogoś nienawidzić, ale mogę powiedzieć, że teraz jest to oficjalne. Twoja chęć wzięcia w tym udziału sprawiła, że ​​tak się stało. To, co będzie, będzie tym, do czego mnie zmusisz. Zajmę się tym. Jeśli zmusisz mnie do upadku, poddam się walce. Jeśli zabierzesz mi wszystko, to nie przeszkadza mi to, dopóki zatrzymam dziecko. Ale nic nie sprawi, że przestanę cię nienawidzić. Zobaczymy się ponownie tylko wtedy, gdy będę musiała się z tobą zobaczyć. Poza tym mam nadzieję, że nigdy cię nie zobaczę”.

Wstałam, a oczy Aarona podążały za mną.

Były ranne i cierpiące.

Moje trzymały się go nieruchomo, bo nie obchodziło mnie nawet trochę, co czuł.

„Nie wyobrażam sobie, co mogło sprawić, że mężczyzna, który kochał kobietę, kobietę, która nie chciała niczego, poza życiem kochając go i dzieci, które się z tego narodzą, będzie starał się zamienić to w nienawiść. Gdybym mogła znieść twój widok, byłabym zainteresowana, abyś mi to wyjaśnił. Ale nie mogę znieść twojego widoku. Więc to pozostanie tajemnicą” - Natychmiast spojrzałam na Angie i powiedziałam jej - „Przepraszam, Angie, ale muszę wyjść”.

Skinęła głową – „Idź, Carisso”.

Odwróciłam się, poczułam je i je też nienawidziłam.

Ale pojawiły się łzy, gdy szłam na oślep do drzwi, zbyt przytłoczona tym, co czułam, strachem pełzającym we mnie, nawet by martwić się, że mogę się potknąć i zrobić z siebie głupca.

Nie potknęłam się.

Dotarłam do drzwi, położyłam rękę na klamce i otworzyłam je.

Po raz ostatni spojrzałam przez ramię na mężczyznę, którego kiedyś kochałam.

Potem odeszłam.

*****

Aaron

„Prawie nie mają na czym się oprzeć”.

„Sędzio Neiland, mieliśmy plan. Nie trzymał się pan planu. To nie poszło dobrze. A teraz zachęcam do wysłuchania mnie…”

Aaron Neiland nie słuchał, gdy szedł przed ojcem i adwokatem.

To był pomysł jego ojca, aby przyjechać tego dnia.

Nie widział ostatnio Carissy. Nie wiedział, jak się zmieniła.

A ten nadęty skurwiel i tak by nie posłuchał.

Aaron miał w dupie, czy przyszedłby, czy nie. Cała sztuka była na pokaz, żeby mógł zobaczyć twarz Carissy, kiedy powiedzieliby jej, że zabierają jej tyłek do sądu.

Zrobił to, ponieważ chciał zobaczyć, jak zaczyna się uginać.

Jej chodziło o Travisa. Tylko o rodzinę. Więc wiedział, że się ugnie.

Był więc zszokowany jak cholera, że tego nie zrobiła.

Poszedł prosto do wind, ale kiedy to zrobił, zobaczył to.

A kiedy to zobaczył, nie zagapił się. Natychmiast odwrócił wzrok.

Ale i tak było to wypalone w jego mózgu.

Wiedział, gdzie w tym apartamencie znajdowało się biuro Angie.

Kurwa, powinien był pójść dłuższą drogą.

Ale nie zrobił tego.

Więc to zobaczył.

Carissa wtulała twarz w klatkę piersiową Carsona Steele’a, z pochyloną głową mężczyzny, ustami przy jej włosach, jej ramionami trzęsącymi się od łez. Trzymał Carissę blisko jedną ręką, dłonią zakrytą jej lokami, a pierdolonego syna Aarona trzymał mocno w drugim ramieniu.

Ta wizja została zatarta przez inną, której również nie lubił – widok jej ostatniego spojrzenia pełnego zranienia i nienawiści rzucanego przez jej łzy – gdy Aaron wsiadał do windy.

Drzwi zamknęły się za nim, jego ojcem oraz przyjacielem i kolegą Stevenem.

„Synu, wrócimy do biura i…” – zaczął jego tata.

Odwrócił głowę i spojrzał w oczy ojca - „Proszę, zamknij się”.

Ojciec podniósł wysoko brodę - „Przepraszam bardzo?”

Słyszał jej słowa.

Nie mogę znieść twojego widoku.

Jego ojciec spieprzył. Ich detektyw ostrzegł ich stanowczo, by nie wprowadzali do sprawy Chaosu. Jeśli tak, detektyw powiedział im, że Kane Allen aktywuje Nightingale’a lub Delgado - „I jeśli nie możecie otworzyć szeroko drzwi swojej szafy, by tylko niebiańskie światło świeciło bez zwisających kości, on wypatroszy was obu”.

Jego słowa.

Dokładnie.

Ani jego ojciec, ani Aaron nie mogli otworzyć tych drzwi.

Więc Chaos był niedostępny.

Ale jego ojciec był tak cholernie arogancki, z głową tak głęboko w swoim pieprzonym tyłku, że myślał, że wszystko ujdzie mu na sucho.

Strategia polegała na wstrząśnięciu Carissą wiadomością o Peterze Waite i podzieleniu się tym, że jej chłopak był w stanie pobić mężczyznę do krwi. Wstrząsnąć nią i zmusić ją do przemyślenia. Wstrząsnąć nią i odwieź ją z powrotem do Aarona.

Aaron nie przewidział, że Angie będzie wiedziała wszystko o swoich klientach Chaosu. Sprawiła, że Steele brzmiał jak krzyżowiec walczący o sprawiedliwość, a Carissa nawet nie mrugnęła.

Wiedziała to wszystko, a jeśli nie wiedziała wszystkiego, wiedziała wystarczająco dużo, by jej to nie obchodziło.

Potem wyszła prosto w ramiona Steele’a.

Prosto w jego ramiona.

„Powiedziałem: Zamknij się”.

Twarz jego ojca wykrzywiła się.

„Nie pozwól tej małej suce wpaść ci do głowy” – syknął - „Pieprzyła się z tym, odkąd skończyła czternaście lat”.

Carissa była teraz małą suką. Przez ponad dekadę była wszystkim, od anioła po demona, w zależności od nastroju jego ojca.

Jego matka zawsze ją kochała.

Jego matka nienawidziła Tory.

Jego ojciec nie miał nic przeciwko gapieniu się na cycki Tory za każdym razem, gdy była w pobliżu, ale myślał, że jest niskiej klasowy rozbijaczką rodziny i podzielił się tym wprost z Aaronem.

Powtarzalnie.

Nigdy nie wygra ze swoim tatą.

Ale Carissa zawsze była zwycięzcą z jego matką.

Jedna osoba na dwie nie było złym wynikiem.

Aaron zbliżał się, aż stanął nos w nos ze swoim ojcem, przyciśniętym do boku windy.

„Aaron” – szepnął Steven.

„Nigdy nie nazywaj Carissy suką”.

„Wychowałem słabego syna” – zadrwił jego ojciec - „Umysł wypełniony spódnicą”.

Nie mogę znieść twojego widoku.

Drzwi się otworzyły.

Aaron odsunął się od swojego taty i wyszedł.

*****

Aaron Neiland nie poszedł do swojego biura.

Poszedł do swojego domu.

Domu, który jego pieprzony ojciec wepchnął mu do gardła.

Wiedział, że Carissa tego nienawidziła. Był duży i imponujący, sprzątanie zajmowało wieczność i to nie była ona. Ani trochę.

To mogło być jej, gdyby się tego dopracowali, zaczęli od mniejszego, a on byłby w stanie dawać jej większe i robić to stopniowo, ale jego rodzice posadzili ich w tym, kiedy dopiero zaczynał jako młodszy współpracownik…

Nie.

Poszedł do kuchni, otworzył szafkę, chwycił szklankę, otworzył kolejną szafkę, chwycił butelkę, ale powstrzymał się przed nalaniem.

W butelce była droga szkocka whisky.

Jego tata pił szkocką.

Wpatrywał się w butelkę.

Kurwa, dlaczego pił whisky? Nienawidził tego.

Wylał to do kanalizacji i zrobił to, co lubił.

Gin z tonikiem.

Potem zrobił to, co zrobiłby dupek z romantycznego filmu.

Podszedł do pudełka, które napełniła Tory i schowała do szafy w jednym z pokoi gościnnych. Wyciągnął go. Wziął album ślubny. Podszedł do łóżka i rzucił go na nie.

Napił się trochę dżinu i odrzucił okładkę.

Pierwsze zdjęcie przedstawiało Carissę siedzącą na zielonym trawniku, z bukietem w dłoni, w masywnej sukience rozrzuconej dookoła, z oczami w górze i nie patrzącą w aparat, ale nieco w prawo.

Śmiała się.

Carissa poprosił fotografa, aby umieścił ich wspólne zdjęcie na początku albumu.

Tata Carissy uparł się, że zapłaci za ślub, łącznie z fotografem, ale mimo to, mimo że ona za to nie płaciła, jego matka zawetowała życzenie Carissy i wybrała to zdjęcie.

Jak zwykle jego matka dostała to, czego chciała.

Aaron wpatrywał się w zdjęcie, jego wnętrzności skręcały się.

Spojrzał na jej twarz na zdjęciu i przypomniał sobie ten moment. Dokładnie to pamiętał.

Minęło pół godziny od ich ślubu. Połowę tego czasu spędził na tylnym siedzeniu ich limuzyny, całując się ze swoją piękną nową żoną, świetnie się bawiąc, a także ciesząc się wkurzaniem rodziców, którzy chcieli mieć jego i jego żony tyłki przed fotografem.

Ale kiedy to zdjęcie zostało zrobione, stał po lewej stronie fotografa i chodziło tylko o Carissę. Tylko o to, jak pewny był co do niej w tej pięknej sukni. Tylko o to, jak pewny był, że zawsze będą to mieli, on w smokingu, ona w sukni ślubnej.

Był szczęśliwy, szczęśliwy ze wzglądu na siebie, szczęśliwy ze wzglądu na nią i z tego powodu drażnił się z nią. Rozśmieszył ją, a fotograf zrobił zdjęcie.

Nie mogę znieść twojego widoku.

Przełknął, wpatrując się w album.

To było ulubione zdjęcie Aarona. Lubił to pierwsze.

Nigdy nic nie powiedział, ale za każdym razem, gdy otwierał ten album, było to dokładnie to zdjęcie, które chciał zobaczyć.

Carissa wyglądała pięknie i szczęśliwie, śmiejąc się, bo to jej dał.

Lubił sobie wmawiać, że to właśnie zamierzał dawać jej do końca życia, nawet kiedy wiedział, że był na drodze do zostania swoim ojcem, więc wiedział też, że to było pieprzone kłamstwo.

Robił ją w jajo. To też wiedział. Jakby nie mógł się powstrzymać.

Jego ojciec powiedział mu, że tak się działo – „Musisz tylko wyrzucić to ze swojego systemu, synu. Jesteś młody. Będziesz to robił. Kiedy to zrobisz, jeśli jest warta posiadania Neilanda i wie, co jest dla niej dobre, będzie tam. Zaufaj mi”.

Więc zawsze wiedział, że to w końcu będzie ona.

Był po prostu tak absurdalnie arogancki, że w końcu nie wiedział, że dla niej to nie powinien być on.

Jego umysł wypełnił jej płacz w ramieniu Carsona Steele’a.

Kochałem ją od liceum, stary.

Aaron napił się dżinu i wpatrywał się w zdjęcie.

Musisz ją ściągnąć w dół, to będzie do dupy, ale ja ją podniosę.

Carissa wpatrywała się w niego.

Roześmiana.

Musisz ją rozerwać, kurwa, znienawidzę to oglądać, ale poskładam ją z powrotem.

Wlał do gardła resztkę ginu.

Zepchnij ją do punktu, w którym nie będzie mogła znieść twojego widoku. Ale zrób to, wiedząc, że to wszystko będzie twoja wina. Tak jak wszystko, co wydarzyło się wcześniej, wszystko będzie na tobie.

Kurwa, dupek miał rację.

Nigdy nie powinien był pozwolić, aby jego ojciec pojechał tam tego dnia.

Nie miał pojęcia, o czym myślał. Nie miał siedemnastu lat i nie szedł do gabinetu dyrektora.

Miał pieprzone dwadzieścia sześć lat i szedł na spotkanie, żeby negocjować przyszłość swojego syna.

Choć było to niewygodne, choć wydawało się to okropne, Aaron zdał sobie sprawę z tego, że nie miał wyboru. Stawką było zbyt wiele z najważniejszymi aspektami, jakimi były szczęście i dobro kobiety, którą kochał i jej dziecka.

I ta świadomość była faktem, że nadszedł czas, żeby dorósł.

Ja go kocham.

Wziął głęboki oddech, zanim odstawił szklankę i sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki.

Wyciągnął telefon i zadzwonił do swojego detektywa.

„Napisz do mnie numer komórki Steele’a” – rozkazał.

Mężczyzna napisał.

Aaron wykonał kolejny telefon.

„Yo”.

„Steel. Neiland”.

Cisza.

„Jeśli jej nie uszczęśliwisz, zniszczę cię, mam w dupie ciężar tego, co masz za sobą z tym klubem”.

Steele nadal nic nie mówił.

Aaron wciągnął kolejny oddech.

Cicho dał mu to.

„Naprawdę ją kocham.”

To mu coś dało.

„Następną, jaką będziesz miał, zrób to lepiej”.

Potem Carson Steele rozłączył się.

Aaron zacisnął zęby.

Potem chwycił szklankę, zszedł do kuchni, nalał kolejnego drinka i zadzwonił do swojego adwokata.


 

5 komentarzy: