Rozdział
16
I
tyle
Carissa
Z
instynktem zrodzonym we mnie w chwili, kiedy pływak Aarona zapłodnił moje jajo,
w następny poniedziałek wiedziałam, że mój synek jest w drodze do drzwi
wejściowych, a nawet nie widziałam go przez okno.
Tak
więc, po tygodniu, który obejmował zabranie przeze mnie siebie i mojego chłopca
do wspaniałego nowego domu, tylko jedną podwójną zmianę od czasu, gdy epidemia
grypy LeLane ustała i mnóstwo czasu spędzonego z moim wspaniałym nowym
chłopakiem, wylegiwałam się (bardziej wiercąc się w oczekiwaniu), podczas gdy
Joker spędzał ze mną czas na mojej kanapie.
Tak
więc, podekscytowana tym, co miało zapowiadać polepszenie tygodnia – powrót
mojego syna – podniosłam się, oparłam kolano i rzuciłam się na Jokera i oparcie
kanapy.
Niestety,
kiedy to zrobiłam, usłyszałam pomruk Jokera. To dało mi nieprzyjemne uczucie, że
oparłam kolano gdzieś na Jokerze.
Dlatego, kiedy moje bose stopy uderzyły o podłogę z tyłu kanapy, zatrzymałam
swój szalony bieg i spojrzałam na niego.
„Jezu,
Carrie” – wymamrotał, podnosząc się, patrząc na mnie, wykrzywiając usta, z
jedną ręką na brzuchu.
„Przepraszam”
- wyszeptałam, po czym uśmiechnęłam się - „Travis jest w domu”.
Odwzajemnił
uśmiech, co mówiło bardziej niż jego wykrzywione usta, że nie był na mnie zły,
więc pochyliłam się, złapałam go za głowę po obu stronach, szybko go pocałowałam,
puściłam i pobiegłam do drzwi.
Dzwonek
zadzwonił, kiedy do nich dotarłam.
Odblokowałam
je i otworzyłam.
I
to Aaron, nie Tory, trzymał Travisa na ręce, z torbą na pieluchy zarzuconą na drugie
ramię.
Aaron
stał, jak zwykle wysoki, ale bez garnituru, w dżinsach i ładnej różowej
koszuli, która dobrze współgrała z jego kolorystyką.
Widziałam
to, ale przede wszystkim widziałam moje dziecko.
Unosząc
ręce, cicho zaklaskałam przed sobą, uśmiechając się do syna.
Potem
wyciągnęłam do niego ręce – „Hej, Googly. Witaj w swoim nowym domu”.
Travis,
owinięty w ramiona ojca, uśmiechnął się mokrym, otwartymi ustami do swojej mamy
i rzucił się w moją stronę.
Łapiąc
go i przyciągając do siebie, miałam nadzieję, że nigdy nie zapomnę takich
chwil. Kiedy widziałam, jak oczy mojego dziecka rozjaśniały się, gdy zobaczył
swoją mamę. Widziałam, jak do mnie docierał. Łapałam jego małe, ciepłe ciałko w
moje ramiona. Drobne chwile, które można łatwo zapomnieć, ale były tak cenne,
że zawsze powinny być zapamiętane.
Przytuliłam
go do siebie, całując go w szyję, ściskając, słuchając jego dziecięcego
chichotu, gdy chwytał się moich włosów i szarpał.
To
było cudowne uczucie.
Odwróciłam
się od drzwi, mamrocząc - „Możesz rzucić torbę przy drzwiach. Dzięki, Aaronie”.
„Jezu,
wiedziałam, że cię znam” – powiedział Aaron, a ja odwróciłam się i zobaczyłam,
jak patrzy na Jokera – „Kurwa, jesteś Carson Steele”.
Spojrzałam
w stronę Jokera, żeby zobaczyć, że był na nogach.
Jego
oczy były skierowane na Aarona.
„Tak”
– odpowiedział.
Okej,
nie spodziewałam się, że ten moment nadejdzie, bo nie spodziewałam się, że to Aaron
zwróci Travisa. Chociaż wiedziałam, że w końcu to się stanie, ale nie wiedziałam,
że ta ewentualność nadejdzie tak szybko.
Ale
teraz to się skończyło i nadszedł czas na rodzinę, Travis, Joker i ja, więc
nadszedł czas, aby przejść dalej.
„Dzięki,
że go przyprowadziłeś” – powiedziałam stanowczo do Aarona i powtórzyłam –
„Możesz rzucić torbę przy drzwiach”.
Aaron
spojrzał na mnie i uniósł brwi – „Umawiasz się z Carsonem Steele?”
Spojrzałam
na Jokera, a potem z powrotem na Aarona, odpowiadając - „Cóż… tak” - Kiedy
spojrzał na brak słów i biorąc pod uwagę, że nie obchodziło mnie, co miał do
powiedzenia, cokolwiek by to było, powtórzyłam - „Po prostu rzuć torbę pod
drzwi. Później się tym zajmę”.
„Powiedziałeś
mi, że nie wiem, kim on jest” – zauważył Aaron, nie przyjmując mojej niezbyt
zawoalowanej sugestii, że powinien iść.
Nie
zamierzałam wyjaśniać mojego bałaganu byłemu mężowi.
Więc
zamiast tego zapytałam - „Czy znałeś go wtedy w liceum?”
„Wiesz,
że nie, niezupełnie” – odparł Aaron – „Ale nadal go znałem, Carisso”.
„Czy
trzeba to omówić przed twoim odejściem?”
Joker
dołączył i odwróciłam wzrok z powrotem na niego, aby zobaczyć, jak wpatrywał
się w Aarona spokojnie, ale robił to z niecierpliwością.
Przeniosłam
wzrok na Aarona i zobaczyłam, że również przygląda się Jokerowi. Potem wciągnął
powietrze i zwrócił swoją uwagę z powrotem na mnie.
„Muszę
zamienić słowo” – oznajmił.
Wspaniale.
„Cholera”
– mruknął Joker, najwyraźniej czując to samo co ja.
Oczy
Aarona przesunęły się ku niemu – „Nie musisz tu być”.
„Właściwie”
– powiedziałam szybko - „To jest mój dom, więc ja mogę wybierać. A mój wybór
jest taki, że Joker nigdzie się nie wybiera. Teraz mam do nadrobienia więź z
moim synem. Jeśli potrzebujesz słowa, powiedz je, Aaron, abyśmy mogli
kontynuować naszą noc”.
Moje
serce zamarło, kiedy to powiedziałam, a Aaron zrobił krok do środka, zamknął za
sobą drzwi i upuścił torbę na pieluchy na podłogę.
W
tym ruchu poczułam napięcie uderzające w pokój i to nie tylko moje, gdy
przytuliłam mojego chłopaka, który wciąż miał garść moich włosów, które wpychał
sobie do ust. Ostrożnie wyswobodziłam je z jego uścisku, a on natychmiast
chwycił mój top i pochylił się do przodu, wpychając go sobie do ust.
Wszystko
to wydarzyło się, gdy Aaron rozejrzał się.
Wiedziałam,
co zobaczył. Podobało mi się, że to zobaczył, bo podobało mi się, że żyłam w tym
i mogłam dać to Travisowi. Nie był to ogromny dom, taki jak ten z czterema
sypialniami, który zostawiłam, w którym mieszkał teraz Aaron z Tory. Były to
tylko dwie sypialnie, jedna łazienka, salon, który dzielił przestrzeń z
jadalnią.
Ale
niezależnie od tego, był bardzo miły i to było oczywiste.
A
„byłe nasze” meble wyglądały w nim fantastycznie.
Aaron
spojrzał na mnie – „To wspaniały dom, Riss”.
Riss.
Uch.
„Dzięki,
wiem” – odpowiedziałam.
„Czy
to słowo, które chciałeś mieć?” - podpowiedział Joker.
Aaron
rzucił mu mordercze spojrzenie, po czym zwrócił swoją uwagę z powrotem na mnie
i szybko zmienił wyraz twarzy.
Znowu
Uch.
„Cieszę
się, że wylądowałaś w ładnym miejscu” - powiedział mi.
„Ja
też” – stwierdziłam oczywistość.
„Jeśli
wybierasz się w trasę, nie jestem pewien, czy podoba mi się angażowanie w to
Carrie” - wtrącił Joker.
Aaron
spojrzał na Jokera - „Byłoby to szybsze, gdybyś nie uczestniczył”.
„Pomogłoby
w przyspieszeniu tego, gdybyś przeszedł do sedna” – zauważył racjonalnie Joker.
Zwalczyłam
chichot, gdy zobaczyłam, jak szczęka Aarona stwardniała.
„Okej” – wtrąciłam się i, kiedy zwróciłam na
siebie uwagę mojego byłego męża, zapytałam - „Aaron, czego potrzebujesz?”
Przestał
wyglądać na zirytowanego i zaczął wyglądać na coś, co bardzo dobrze od niego
znałam.
Skruszonego.
Przytuliłam
Travisa bliżej i przyszykowałam się.
„Posłuchaj”
– zaczął – „Mój adwokat jutro zadzwoni do twojego adwokata, ale pomyślałem, że
skoro się spotkaliśmy, powiem ci teraz. Będę musiał przełożyć nasze spotkanie”.
Poczułam
większe napięcie w pokoju, to było głównie moje, ale zdecydowanie trochę Jokera
i wpatrywałem się w Aarona, wiedząc dokładnie, co zamierzał zrobić.
Mógł
próbować odkładać przez całą wieczność i zrobiłby to. Było wiele powodów
takiego stanu rzeczy. Mógł to robić tylko po to, żeby ze mną zadzierać. Mógł to
robić, ponieważ nie chciał spędzać swojego cennego czasu na chodzeniu do sądu,
by walczyć ze mną. Mógł to robić, ponieważ wiedział, że Angie była bombą i
przegrałby, więc chciał przeciągać eliminacje tak długo, jak tylko mógł. Albo
mógł to robić, ponieważ myślał, że robienie tego zmęczy mnie do tego stopnia,
że się poddam.
Cokolwiek
robił, robił dla siebie, nie myśląc o mnie.
Albo
jego synu.
Ta
sama historia.
„Zanim
wyciągniesz pochopne wnioski, Riss” – ciągnął szybko – „mam wielką sprawę,
która została wypchnięta do góry. Nie jesteśmy gotowi. Jesteśmy w sądzie w tym
tygodniu i wracam stąd prosto do biura. Jestem tym zajęty po uszy i będę musiał
być w sądzie, kiedy powinniśmy mieć nasze spotkanie. Sprawa potrwa jakiś czas,
przynajmniej kilka tygodni. Teraz mówię ci, że byłbym wdzięczny, gdybyś uzbroiła
się do tego czasu cierpliwość”.
„Chyba
żartujesz” – warknął Joker, a Aaron zwrócił w jego stronę gniewne oczy.
„Człowieku,
nie jesteś w tym” – uciął.
„Przepraszam”
– powiedziałam, kiedy Joker otworzył usta i robiąc to, zwróciłam na siebie ich
uwagę. Ale patrzyłam na Aarona – „Znowu powiem, że to mój dom. Joker i ja nie
spotykamy się. Jesteśmy razem. Jest częścią mojego życia, a zatem częścią
mojego domu. Jest tu mile widziany. To jest mój dom i ja mogę mówić, co w nim
się znajduje, a ponieważ on jest w moim życiu, jest we wszystkim, co ma ze mną
coś wspólnego. Osoba, która nie jest i która nie może tego mówić, to ty”.
Poczułam,
jak napięcie odeszło z powietrza (wszystko od Jokera, ja wciąż byłam zła), ale
skupiłam się na Aaronie, ponieważ nie skończyłam mówić.
„Jeśli
przełożysz spotkanie, obawiam się, że będę musiała porozmawiać z Angie o
odstąpieniu od tego spotkania i powrocie do naszej wstępnej strategii składania
wniosków”.
Aaron
zrobił krok w moją stronę i kiedy powietrze znów stało się ciężkie (w całości
od Jokera) i moje ciało wyraźnie zesztywniało, zatrzymał się.
Zniżył
głos do pojednawczego, kiedy kontynuował – „Riss, rozumiem, że nie dałem ci
wielu powodów, byś mi ufała, ale mówię prawdę. Ta sprawa jest ogromna dla mojej
firmy, a ja jestem głównym graczem. To moja pierwsza duża sprawa, w której takim
jestem i muszę myśleć tylko o grze”.
To
było dla niego duże. Olbrzymie. Traktował to poważnie.
Będzie
chciał dać z siebie wszystko.
Ale
to nie miało nic wspólnego ze mną.
„To
nie mój problem” – odpowiedziałam.
Kiwnął
głową, jakby rozumiał i, kiedy zmagałam się z zaskoczeniem, mówił dalej.
„Wiem,
że sprawy są trudne, prawdopodobnie są trudniejsze z tą przeprowadzką, bo
czynsz za to miejsce nie może być tani. Doceniam każde poświęcenie, jakie
czynisz dla naszego syna, aby umieścić go w ładnym domu. W międzyczasie, dopóki
nie zorganizujemy kolejnego spotkania, aby omówić zmiany, które wprowadzamy, w
torbie Travisa jest pięćset dolarów w gotówce”.
Zamrugałam.
Aaron
ciągnął dalej.
„Jeśli
ta sprawa potrwa tak długo, jak myślę, dam ci tyle samo, kiedy zwrócę ci
Travisa po jego następnym spotkaniu ze mną”.
„Ja…”
– zaczęłam.
„Weź
to, Motylku” – powiedział cicho Joker.
Zobaczyłam,
jak Aaron rzucił mu kolejne kwaśne spojrzenie, gdy ja też spojrzałam w stronę
Jokera.
„Może
powinnam porozmawiać z Angie” – zasugerowałam.
„Chcesz
porozmawiać z Angie, zrób to. Ale na razie weź gotówkę” – odpowiedział Joker -
„Możesz ją oddać, jeśli powie, że to zły pomysł”.
„Wiem,
że to nie moja sprawa” – powiedział ostrożnie Aaron i odwróciłam się, by zobaczyć,
że zwraca się do mnie – „Ale to naprawdę miłe miejsce, Carisso. Ja…” - potrząsnął
głową i to, co następne powiedział zabrzmiało, jakby to wymuszał - „Widziałem
twoje ubrania. Twój samochód. Wiem, że byłaś nieszczęśliwa, mając Travisa w
swoim starym mieszkaniu i spodziewam się, że jeszcze bardziej wysilisz się, aby
dać mu to. Proszę cię, bym mógł dać pomoc”.
Na
jego słowa coś we mnie zaczęło się budować. Presja, której nie rozumiałam, ale
wiedziałam, że miała ona związek z tym, że mój były mąż, który zabił moje
marzenie i zniszczył moje życie, zmuszając mnie do odbudowania go i zrobienia
tego własnym wysiłkiem, współczuł mi.
Potrząsnęłam
włosami, wyprostowałam ramiona i spojrzałam na niego - „Jestem w porządku”.
„Pozwól
mi sobie pomóc” – powtórzył Aaron.
„Nie
jestem pewna, co robisz, ale jeśli jest to dla ciebie prawdziwa pobudka, w
porządku. Możemy to rozwiązać przez naszych prawników. Do tego czasu, Aaron,
nie potrzebuję twojej litości”.
Wzdrygnął
się, a ja przyciągnęłam mojego syna bliżej, jego zapach, jego ciepło, jego małe
niemowlęce ciałko dodawało mi siły, ponieważ, na szczęście, wydawał się być w
porządku z naprzemiennie kręceniem mojego topu w dłoni i zwilżaniem go
dziecięcą śliną, podczas gdy to wszystko się działo.
„Nie
żałuję cię, Riss” – powiedział delikatnie Aaron.
I
znowu Riss.
Plus
mówienie do mnie delikatnie.
Jaka
była jego gra?
Nie,
naprawdę, nie obchodziło mnie to. Chciałam, żeby wyszedł z mojego domu, żebym
miała czas Travisa (i Jokera).
„Masz
rację” – powiedziałam mu, żeby wszystko ruszyło - „Tu jest drożej. Ale moje
życie się zmieniło, więc nie jest to poświęcenie, o którym myślisz”.
„Carrie”
– mruknął Joker i brzmiało to jak ostrzeżenie. Nie posłuchałam tego
ostrzeżenia.
„Masz
też rację” – mówiłam dalej - „Czas, abym przestała się poświęcać. Są rzeczy,
których Travis potrzebuje, skoro rośnie, na przykład nowe ubrania. I są rzeczy,
o które muszę zadbać, aby były dla mnie trochę mniej napięte. Ale sama się tym
zajmę. Jeśli Angie powie, że to w porządku, wezmę twoją gotówkę dla Travisa.
Ale żebyś wiedział, będę sprzedawać meble do pokoju gościnnego, bransoletkę,
którą dali mi twoi rodzice, bransoletki, które ty mi dawałaś i nasze obrączki
ślubne. Powinno mi to pomóc w załatwieniu pewnych spraw finansowych, dlatego
możesz przestać mi współczuć”.
Kiedy
skończyłam mówić, wpatrywałam się w mojego byłego męża, bo wyglądał, jakby
został uderzony, jego twarz była blada, a oczy zbolałe.
„Zamierzasz
sprzedać moje bransoletki?” – wyszeptał.
Nie
mogłam zrozumieć jego reakcji, ale musiałam przyznać, że cokolwiek to było, zaniepokoiło
mnie to.
Więc
moja odpowiedź była łagodna, kiedy powiedziałam - „Tak, Aaron. Są moje, dałeś
mi je, ale ja nie żyję życiem, które reprezentują. Nie w tej części, w jakiej
mi je dałeś, ale też nie w tej części, w której pasowałyby do mojego życia.
Pracuję w sklepie spożywczym. Nie jestem damą chodzącą na lunche, która
potrzebuje drogiej biżuterii. Potrzebuję innych rzeczy. Więc sprawię, że będą
przydatne”.
To
było tak, jakbym nie powiedziała ani słowa.
Ton
Aarona był prawie torturowany, kiedy zapytał - „Moją obrączkę i pierścionek?”
Moja
głowa potrząsnęła automatycznie ze zdumienia, gdy poczułam, że Travis zakręcił
się w moich ramionach. Spojrzałam na niego, aby zobaczyć, że wyczuł dziwną
konsternację swojego taty i nie był już skupiony na mojej bluzce, ale na swoim
ojcu.
To
było wtedy, gdy Joker był w mojej przestrzeni i złapał Travisa.
Spojrzałam
na niego.
„Zajmij
się nim” – szepnął, kiwając głową w kierunku Aarona – „Mam Travisa”.
Potem
miał Travisa, ponieważ mój syn był w jego ramionach, i odchodził, a Travis
patrzył na niego.
Obróciłam
się, żeby zobaczyć, jak skierowali się w stronę holu, a Joker wymamrotał -
„Chcesz zobaczyć swój nowy pokój?”
Travis
zawołał - „Dah, ba, buh!” - i szarpnął za płatek ucha Jokera.
To
prawie sprawiło, że się uśmiechnęłam, ale nie zrobiłam tego, gdy spojrzałam na
Aarona, który nie patrzył na Jokera z Travisem.
Obserwował
mnie.
„Naprawdę
nie rozumiem twojej odpowiedzi, Aaronie” – powiedziałam mu i zrobiłam to
ostrożnie - „Ale powtórzę, że te rzeczy zostały dane mi. One są moje. Mam dla nich zastosowanie i będę
je wykorzystywała do tych celów”.
„Dałem
ci pierścionek zaręczynowy na cegłach Boston Harbor” – odparł - „Poprosiłem,
żebyś wyszła za mnie ze światłami na wodzie”.
On
to zrobił. Padł na kolano na te cegły. Zegar właśnie wybił północ. Trzymał mnie
za rękę i spojrzał na mnie, prosząc, żebym została jego żoną. Nocne światła
Bostonu oświetlały tę chwilę, sprawiając, że wyglądała prawie jak fantazja.
W
innych okolicznościach byłoby to nieznośnie romantyczne. W tamtym czasie
przekonywałam się nawet, że tak było. Ale tak naprawdę kilka miesięcy wcześniej
był z inną kobietą.
„Nie
chcesz tego robić” – ostrzegłam go cicho - „Nie potrzebuję emocjonalnej
manipulacji ze wszystkim innym. Ale powiem tylko, że wiem, co robiłeś i z kim
to robiłeś, kiedy się oświadczałeś. Mam amunicję. Chcesz ognia za ogień, dam ci
go. Ale wolałabym, żebyśmy tam nie szli”.
Potrząsnął głową, jakby nagle uświadomił
sobie, gdzie jest i co się dzieje.
Potem
stwierdził - „Nie manipuluję tobą emocjonalnie, Riss. Boże”.
„Nigdy,
ani razu nie pokazałeś, że obchodzi cię to, co wyrzuciłeś” – odpowiedziałam -
„Teraz walczę i mam mężczyznę w moim życiu i nagle…”
„Mówiąc
o tym” - przerwał mi, jego oczy skierowały się na korytarz i z powrotem do mnie
– „Carson Steele? Słonko, naprawdę?”
O
nie.
Absolutnie
nie.
„Nie
rób tego” – warknęłam z wyprostowanymi plecami, z oczami czułam strzelające
sople.
Plecy
Aarona też się wyprostowały.
„On
jest…”
Pochyliłam
się do niego – „Mój” – warknęłam i
odchyliłam do tyłu - „Jest świetny z Travisem i wspaniały dla mnie. Cudowny, Aaronie. Bez skazy.
Zdumiewający. Sposób, w jaki mnie traktuje, to coś, czego nigdy w życiu nie miałam” – wyciągnęłam do niego rękę, dając mu do
zrozumienia to, czego nie przegapił, kiedy jego twarz stwardniała – „nie możesz
go osądzać. Nie masz nic do powiedzenia. To jest moje. Nie dzielę się swoimi
przemyśleniami na temat tego, z kim spędzasz czas. Oczekuję, że odwdzięczysz
się za tę przysługę”.
„Nie spędzam czasu z frajerem z liceum, który
wyrósł na tego, kim teraz jest, ale po prostu patrząc na niego, wiem, że to nie
jest dobre” – odpalił Aaron.
O
nie.
Absolutnie nie!
„Nie,
ty spędzasz czas z kobietą, która nie miała problemu ze spaniem z żonatym
mężczyzną” – odparłam ostro - „Żonatym mężczyzną, którego żona była w ciąży.
Następnie przyjęła pierścionek tego mężczyzny po tym, jak wyrzucił ciężarną
żonę, gdy jeszcze była w ciąży.
Kobietą, która patrzyła, jak jej mężczyzna sprawiał, że życie matki jego syna
stawało się nieszczęściem. Ostatnio pokazała oznaki człowieczeństwa, Aaron. Ale
nie waż się myśleć, że możesz porównać, skoro Joker wytrze nią podłogę”.
Wyglądał
na wściekłego, ale nie oddawał strzału z woleja.
Zamiast
tego sięgnął do tylnej kieszeni i wyciągnął portfel. Podszedł do stolika
kawowego, który kupiliśmy razem do domu, który mieliśmy dzielić przez
wieczność, otworzył portfel, wyjął kilka banknotów i rzucił je na stół.
Potem
zwrócił się do mnie - „Wiem, że lubisz swoje ubrania. Musisz ładnie wyglądać
dla swojego przegranego, użyj tego” - Wskazał na banknoty - „Nie sprzedawaj mojego pierścionka i
obrączki”.
Nie mogłam sobie wyobrazić, dlaczego troszkę
troszczył się o to. Nigdy wcześniej go to nie obchodziło.
Ale
nie mogłam o tym myśleć. Musiałam pomyśleć o tym, że moja głowa miała
eksplodować pod presją narastającej furii, jakiej nigdy nie doświadczyłam.
„Dla
twojej informacji” – syknęłam - „Kiedy sprzedam te wszystkie rzeczy, użyję ich
do spłacenia rachunków mojego starego adwokata. Byłoby cudownie mieć kilka
nowych bluzek i kilka uroczych butów, które nie są wykonane z plastiku. Ale
Joker lubi mnie taką, jaką jestem. Nie potrzebuje mnie w sandałach za dwieście
dolarów. Bierze mnie tak, jak przychodzę”.
„Nie
zrobiłby tego, biorąc pod uwagę, że Joker, cokolwiek to kurwa jest z tym gównem, bo facet ma na imię
pieprzony Carson, prawdopodobnie nie wie, że buty mogą kosztować dwieście
dolarów”.
„Podejrzewam,
że jego buty motocyklowe nie są tanie” – odparłam.
Usta
Aarona wykrzywiły się, gdy zapytał szyderczo - „Buty motocyklowe? Serio?”
Miałam
odpowiedź na końcu języka, ale nie mogłam jej powiedzieć, ponieważ Joker
powiedział z korytarza - „Skończyłeś, przyjacielu. Wyjdź”.
Spojrzałam
na niego, aby zobaczyć, że nadal miał Travisa, a teraz Travis miał zabawkę,
którą wpychał mu do ust.
Nawet
tak zła jak byłam, nie umknęło mi to, że Joker wyglądał fantastycznie z moim
synem w ramionach.
To
sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, jak by wyglądał, gdyby trzymał nasze dziecko w ramionach.
Prawdopodobnie
tak samo. Nie bardziej. Nie mniej.
Po
prostu bajecznie.
„Nie
jestem twoim przyjacielem” – wypalił Aaron.
„Nie,
nie jesteś” – odparł Joker.
Zapadła
cisza. Przeciągnęła się. W powietrzu unosiła się wrogość. Budowała się.
Kiedy
już miałam to powstrzymać, podchodząc do drzwi i otwierając je, Aaron zadał
dziwne pytanie.
I
zapytał o to Jokera.
„Myślisz,
że możesz mnie pobić?”
Poczułam,
że zaciął mi się oddech, gdy zrozumiałam pytanie i ani… trochę… mi się nie podobało.
Joker
również rozumiał pytanie.
Całkowicie.
Dlatego
odpowiedział - „Zgubiłeś drogę, zanim ja się pojawiłem”.
„Panowie…”
- zaczęłam.
„Zobaczymy”
– przemówił przeze mnie Aaron, a jego wzrok był skupiony, zirytowany i utkwiony
w Jokerze.
Joker
potrząsnął głową, wygiął usta i wymamrotał - „Nieważne”.
„Skończyliśmy”
– oznajmiłam, podchodząc do drzwi, otwierając je i patrząc na Aarona - „Jeśli
nie masz nic przeciwko…”
Aaron
oderwał wzrok od Jokera i spojrzał na mnie. Potem studiował mnie przez chwilę,
która trwała zbyt długo.
Zrobił
to, zwracając uwagę na moje włosy, które były rozpuszczone i napuszone,
wiedziałam, bo tak się działo, gdy Joker się nimi bawił. A kiedy wylegiwaliśmy
się, Joker się z nim bawił.
Obejrzał
też moją śliczną bluzkę, która była kremowa, głównie przezroczysta, z wycięciem
w łódkę, z długimi rękawami, miała małe pomarańczowe kwiatki z malutkimi
zielonymi listkami i przylegała ciasno do podkoszulki, którą nosiłam pod
spodem. I obejrzał moje znoszone, wyblakłe zielone wojskowe biodrówki, które
kupiłam za bezcen w sklepie z używanymi rzeczami.
Miały
plamę tłuszczu, którą wyczyściłam Vanishem i teraz nie były znoszone i
poplamione obrzydliwie, ale niesamowicie znoszone i nie poplamione.
To nie był strój, który nosiłabym przez te
wszystkie lata, kiedy z nim byłam.
To
było urocze, ale ostre, nie z wyboru, ale dlatego, że tylko na to było mnie
stać.
Wciąż
mi się podobało, a teraz podobało mi się bardziej, ponieważ pasowało do nowej mnie.
Urocza
i ostra.
To
byłam ja.
Na
szczęście, zanim musiałam go skłonić, by ruszył swoją pupę, podszedł do mnie
stojącej przy drzwiach.
Wydawało
się, że wyjdzie prosto przez drzwi, ale, niestety, zatrzymał się i spojrzał na
mnie.
„Jeszcze
nie skończyliśmy, Riss” – powiedział cicho, tonem, który znałam. To był ton,
którego używał, kiedy próbował coś ode mnie wyciągnąć. Miałam mu wybaczyć.
Przebrać się w sukienkę, którą chciał, żebym założyła na kolację z jego
rodzicami, a nie tę, którą ja wybrałam. Miałam iść do łóżka, żeby mógł uprawiać
ze mną seks.
Fakt,
że teraz go używał, nie dawał mi dobrego samopoczucia.
„Ty
i ja nigdy nie skończymy” - ciągnął – „Oboje to wiemy”.
Posłał mi spojrzenie swoimi interesującymi
niebieskimi oczami, które kiedyś mnie wycofywały, ale w tym momencie zmusiły
mnie do walki z przewracaniem oczami, zanim jego idealnie uformowane usta
drgnęły.
„Uważaj
na siebie, Słonko” – mruknął, pozwalając ustom uformować się w uśmiech, po czym
przeszedł przez drzwi.
Zatrzasnęłam
je za nim, zamknąłem na klucz, odwróciłam się do Jokera i oświadczyłam -
„Powiedziałabym, że to niedopowiedzenie, że nie ekscytuje mnie, że znalazł inny
sposób na irytowanie mnie”.
Joker
wybuchnął śmiechem.
Obserwowałam
go, lubiłam to. Ciągle go obserwowałam, bardziej podobało mi się, gdy Travis został
zahipnotyzowany śmiechem Jokera, zanim zdecydował się dołączyć do tego na swój
dziecięcy sposób, uderzając swoją zabawką w usta Jokera.
Joker
zaczął chichotać i spojrzał na mojego syna.
Kiedy
to zrobił, Travis poszedł za smakiem, wpychając zabawkę do ust, jednocześnie
podskakując i próbując zatrzasnąć usta Jokera, uderzając w ten sposób zarówno swoimi
wilgotnymi ustami, jak i zabawką w twarz Jokera.
„Chodź
po swoje dziecko, zanim odgryzie mi wargę” – powiedział Joker w sposób
zniekształcony przez zabawkę i dziecko.
Zrobiłam
tak, jak mnie nie-do-końca-prosił (ale postanowiłam to przyjąć w ten sposób).
Kiedy
znowu przytuliłam syna, poczułam rękę Jokera na moim biodrze i podniosłam oczy
na jego.
„Wszystko
okej?” - zapytał cicho.
„Zamierza
być bardziej irytujący” – odpowiedziałam.
„To
rozumiem” – stwierdził Joker - „Więc wszystko w porządku?”
Westchnęłam.
Potem
powiedziałam - „Przebrnąłam przez inne sposoby, na jakie był irytujący. Przejdę
przez to”.
Joker
ścisnął moje biodro – „Tak, Carrie. Przejdziesz”.
Uśmiechnęłam
się do niego, pochylając się i całując jego szczeciniastą szczękę.
Travis
uderzył mnie w głowę swoją zabawką.
Rozśmieszyło
mnie to i zwróciłam moją uwagę z powrotem na mojego syna. Co sprawiło, że
wyrzuciłam z głowy tę scenę z Aaronem i zrobiłam to, co powinnam była zrobić
dziesięć minut temu.
Powitać
mojego syna w domu. Zrobić mu pełną wycieczkę po domu.
I
zakończyłam wycieczkę spędzeniem czasu z moimi chłopcami – moim dzieckiem i
motocyklistą – w moim nowym, bezpiecznym, czystym, ładnym domu.
*****
„Będzie
próbował cię odzyskać”.
To
było tej nocy. Travis spał. Było późno. To było po wiadomościach. Po kochaniu
się z Jokerem w moim łóżku. Elektroniczna niania, którą miałam w magazynie, ale
nie musiałam jej używać od miesięcy, skoro Travis spał ze mną w tym samym
pokoju w mieszkaniu, była włączona, świeciła na czerwono i stała na szafce
nocnej po stronie Jokera, gdzie mój motocyklista to położył.
„Skarbie”
– wyszeptałam, ale nic więcej nie powiedziałam.
Kiedy
stało się to z Aaronem, nie chciałam o tym myśleć.
Ale
wiedziałam to od razu.
Aaron
był podatny na rywalizację. Zauważyłam to już w liceum. Zawsze mi się to nie
podobało i była to jedyna rzecz, której nie lubiłam, ale pokazywałam. Nawet nie
jeden raz się o to kłóciliśmy.
Po
raz pierwszy zaczęłam to zauważać, gdy drużyna przegrała mecz footballu, a
Aaron zareagował na to w sposób, który był trochę przerażający.
I
nie tylko ja, ale i jego matka, która w zasadzie pozwalała mężowi robić, co
chciał, denerwowałyśmy się, gdy ojciec lub syn rzucali sobie wyzwanie. Mogła to
być gra planszowa lub mecz tenisa. Zajmowali się tym i sobą nawzajem z
przerażającą złośliwością.
Ojciec
Aarona drwiłby z niego za każdym razem, gdy Aaron popełnił błąd, a ja tego
nienawidziłem.
Ale
nie tak bardzo jak zachowanie Aarona. Aaron wcierał to za każdym razem, gdy
miał jakiś problem ze swoim tatą. Ja też tego nienawidziłem. To było
nieubłagane, trzymał się tego do momentu, aż było okrutne, i zawsze myślałem,
że mówi o nim brzydkie rzeczy.
Do
diabła, o nich obu.
Nie
miałam pojęcia, czy zachowanie Aarona zmieniło się kilka tygodni temu, ponieważ
wiedział, że mam dobrego adwokata, czy też bo widział, jak wchodzę do mojego
mieszkania z Jokerem.
Albo
jeśli jedno prowadziło do drugiego.
Po
prostu wiedziałam, że krajobraz mojego życia zmieniał się na różne sposoby, w
tym były to wszelkie zmiany, które Aaron uznał za stosowne wymuszać wszelkimi
dostępnymi środkami.
A
widok jego byłej żony z innym mężczyzną wywołał efekt, jakiego bym się nie
spodziewała, biorąc pod uwagę sposób, w jaki mnie traktował.
Ale
prawdopodobnie powinnam.
I
jak zwykle mi się to nie podobało.
„Zrobi
wszystko, co w jego mocy, aby cię zdobyć, i przeciągnie swoją obecną sukę przez
płonącą obręcz, żeby to zrobić” – poinformował mnie Joker.
Westchnęłam,
podniosłam policzek z miejsca, w którym opierałam go na piersi Jokera i
znalazłam jego oczy poprzez cienie.
„On
i ja skończyliśmy” – oświadczyłam.
„Słyszałem
wiele z tego, co powiedziałaś, kiedy Travisa i mnie nie było w pokoju, Motylku,
więc wiem, że się we mnie bujasz” - Uśmiechnęłam się w ciemności, ale Joker
szedł dalej - „Nie to mnie niepokoi. Ten palant przeciągnie swoją sukę przez
wyżymaczkę, i zrobi to samo z tobą i twoim chłopcem. Człowieka takiego jak on
nie obchodzi nic… poza wygrywaniem”.
„Wiem”
– powiedziałam cicho.
„Musisz
zadzwonić do Angie, powiedzieć jej to całe gówno” – poradził Joker.
„Dobrze,
jutro” – obiecałam.
„I
ty i ona musicie wymyślić jakiś sposób, który pokaże mu, że jakakolwiek umowa,
którą zawrzesz, jak ty masz dbać o swoje dziecko, jest tym. Cokolwiek on chce
zrobić, żeby mnie pokonać, musi odpuścić”.
„Wspomnę
o tym Angie”.
Miałam
nadzieję, że to się skończy, ale Joker mnie trzymał.
„Wiem,
że był twój, zależało ci na nim, dałaś mu lata swojego życia, rękę, dziecko i
wiem, że cię orżnął i masz to już za sobą. Ale musisz wiedzieć, że twój były
był wielkim kutasem w liceum i myślę, że dojrzałość go nie odsadziła”.
„On
był po prostu...” - zaczęłam, nie w obronie Aarona, bardziej w obronie tego,
dlaczego znosiłam to jaki był Aaron.
„Nie
było cię w pobliżu” – przerwał mi Joker - „Patrząc wstecz, prawdziwe gówno,
które wyciągnął, paskudne gówno, które było poza nawiasem, Carrie, wyciągał
tylko wtedy, gdy nie było cię przy nim, abyś to zobaczyła. Gdybyś wiedziała co
knuł ten skurwysyn, rzuciłabyś go, zanim skończyłabyś drugą klasę i
przypuszczam, że on o tym wiedział”.
Nie
podobało mi się to, co słyszałam.
„Jak
co?” - zapytałam.
„Nie
ma znaczenia” – Joker nie odpowiedział – „Mam nadzieję, że dzieciaki, na które
wciągnął to gówno, przeszły przez to. To było tak brutalne, że prawdopodobnie
nie. Ale to nie była twoja wina. Wszyscy wiedzieli, że byłaś super. Wszyscy też
wiedzieli, że on nie był”.
„Czy
on… coś ci zrobił?” – zapytałam z wahaniem.
„Próbował”
– odpowiedział Joker i poczułam, że moje ciało stało się napięte – „Przyszpilili
mnie, ale ze złym wyczuciem czasu. Miałem sąsiada, facet wciąż jest
przyjacielem, przyjechał, kiedy przygotowywali się do bicia, twój były
skurwysyn i pięciu z jego załogi. Linus wysiadł z pickupa i podzielił się z
nimi mądrością. Był dorosły. Jest dużym mężczyzną. Jedno spojrzenie na niego i wiesz,
że sam sobie poradzi. I umie posługiwać się słowami. Słowa, których użył, jasno
wyjaśniały, że jak by pieprzyli się ze mną kiedykolwiek, pieprzyliby się z nim,
a sposób, w jaki by im odpieprzył, byłby zaskakujący”.
Walczyłam
z sprzecznymi uczuciami ulgi, że stary sąsiad Jokera miał dobre wyczucie czasu
i zdenerwowania, że Aaron i jego przyjaciele namierzyli Jokera, więc nie wydostałam
swojej odpowiedzi, zanim Joker kontynuował.
„Nie
miałoby to znaczenia, gdyby Linus się nie pokazał. Potrafię o siebie zadbać i
do tego czasu nauczyłem się znosić bicie”.
To
nie sprawiło, że poczułam się lepiej.
Joker
nie całkiem skończył.
„Ale
innym dzieciakom, które tego nie miały, Neiland przykręcał śruby. Są łobuzy i
są ludzie tacy jak Neiland. Przekroczył normę łobuza. Był tyranem. Był królem
szkoły, lubił swój tyłek na tronie i aktywnie szukał sposobów, aby nikt nie
zapomniał, że to jego miejsce. Uwielbiał być podziwiany. Lubił też upokarzać.
Chciał zastraszyć tych, których uważał za słabych. I dostawał to, ale musiał to
robić ze swoją ekipą kumpli, którzy byli niczym innym jak licealnymi
egzekutorami”.
„To
sprawia, że trochę mnie mdli, Carson” – powiedziałam mu prawdę, a mój żołądek
zaczął skręcać się z mdłości.
Przesunął
rękę w górę moich pleców, na bok mojej szyi, stwardniałe opuszki chwyciły moją
skórę, powodując mrowienie w sposób, który był dziwnie kojący, prawdopodobnie
dlatego, że były częścią jego.
Potem
wsunął palce w moje włosy, a kiedy znów się odezwał, jego ton złagodniał.
„Skończyłem
na teraz, mała, i wiem, że cię przeraziłem. To do bani, że muszę to robić.
Widzę, że jesteś gotowa do walki, potrafisz to zrobić, masz w sobie hart ducha
i ogień, i skończyłaś z nim. Wyjaśniłaś to jasno. Ale robię to, co robię teraz,
bo martwię się, że gówno, które było brzydkie, stanie się jeszcze brzydsze. I
musisz się przyszykować, Carrie. Ponieważ jak on nie dostanie tego, czego chce
i nie zrozumie, że to bitwa, którą powinien odpuścić, zaatakuje ciebie
wszystkim, co ma”.
„Nie”
– powiedziałam cicho – „Zaatakuje ciebie”.
To
była prawda i to sprawiło, że poczułam się gorzej.
„O
to się nie martw” – powiedział Joker.
„Ale”
– mój głos był wyższy – „…on ma dużo pieniędzy i zna ludzi na wysokich…”
„Myślisz,
że ktoś poleci w chuja z Chaosem?”
Zamknęłam
się, ponieważ miałam wrażenie, że nie. A jeśli byli na tyle głupi, by
spróbować, nie zaszliby zbyt daleko.
To
znaczy, wszyscy faceci byli dla mnie naprawdę mili, ponieważ byli po prostu
bardzo mili.
Ale
i tak każdy z nich był trochę przerażający.
Łącznie
z Jokerem.
„Jestem
Chaosem. I, Motylku, możesz tego nie rozumieć, ponieważ nie rozmawialiśmy o
tym, więc teraz ci to wyjaśnię. To, że cię zawłaszczyłem jako swoją, sprawiło,
że ty też jesteś Chaosem. Walka może być brzydka i musisz być na to przygotowana.
Ale po sposobie, w jaki posortowałaś sobie głowę i z siłą ognia, którą masz za
plecami, nigdy nie przegrasz”.
„Uch”
– mruknęłam, zanim wepchnęłam twarz w bok jego szyi, robiąc to, bo nie miałam
odpowiedzi. Wiedziałam, że miał rację co do dobra, ale także co do zła.
Cieszyłam
się, że mam go i jego siłę ognia, ale
nadal nie wyczekiwałam tego, co Aaron miał w zanadrzu.
Joker
użył swoich palców w moich włosach, aby kojąco masować skórę mojej głowy. O
dziwo, to załatwiło sprawę. Nawet przy tym wszystkim, o czym rozmawialiśmy,
tylko jego palce mocno, ale delikatnie wbijające się w tam, były pocieszające.
Więc
zrelaksowałam się przy nim.
„Mogę
chcieć tę oponę w brązie, ale jeśli nadal będę dla ciebie bólem w tyle, możesz pożałować,
że ona w ogóle istniała” - mruknęłam w jego skórę.
„Spójrz
na mnie”.
Moje
zrelaksowane ciało natychmiast zesztywniało pod wpływem jego polecenia.
To
nie było twarde. To było coś więcej. To było coś, czego nie tylko nigdy nie
słyszałam od niego, ale nigdy w ogóle nie słyszałam.
To
miało być dostrzeżone.
Bez
pytania.
I
dostrzegłam to.
Bez
pytania.
Kiedy
spojrzał przeze mnie w cienie, jego ręka zsunęła się w dół, opuszki palców miał
w moich włosach, dłoń przy uchu, kciuk wbijający się w kość policzkową. Nie
bolało, ale przekazywało przesłanie.
Dotyk
był zapewnieniem. Kolejnym poleceniem. Mówił, że wziął mnie, a to była fizyczna
demonstracja, o której wiedziałam, że w tej chwili muszę ją zrozumieć, zrobić
to całkowicie i bez pytania.
Nagle
trudno mi było oddychać.
„Nie
wiem, dokąd to nas zaprowadzi” – stwierdził – „Ciebie, mnie i twojego chłopaka.
Wiem, co mamy. Wiem, że podoba mi się to, co mamy. Wiem, że chcę, żeby to było
silne i żeby było silniejsze. Gówno się dzieje. Mam nadzieję, że jak nam się to
nam cholernie przydarzy, przebijemy się na drugą stronę. Ale ja to wiem i ty
też musisz to wiedzieć: bez względu na to, co się stanie, nigdy, przenigdy, przenigdy, Carissa, nie pożałuję, że zjechałem
na ten pas awaryjny, żeby pomóc tobie i twojemu chłopcu. To była najlepsza
decyzja, jaką kiedykolwiek podjąłem w moim życiu i wiem, że tak będę to czuł aż
do dnia, w którym umrę”.
Jego
kciuk wciąż był na moim policzku, więc poczuł cichą łzę, która spłynęła z
mojego oka i zderzyła się z nim.
„Przestraszyłaś
się tego?” - zapytał szorstko.
„To
najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek słyszałam” – wyszeptałam ochryple.
I
była. Z wyjątkiem pierwszego razu, kiedy usłyszałam płacz Travisa, absolutnie była.
„Więc
mnie rozumiesz” - jego głos nie był już szorstki, ale był chrapliwy.
„Rozumiem
cię, skarbie”.
Pociągnął
mnie, żeby mnie pocałować.
To
też było zawłaszczanie. Jak jego ręka na mnie, jego słowa do mnie, ta chwila w
ciemności w moim łóżku, nawet ze wszystkim, co dzieliliśmy wcześniej, była
początkiem i końcem.
Byłam
jego, na pewno, pewnie, bez względu na to, co wydarzyło się wcześniej, zaczęło
się właśnie wtedy.
Byłam
u Carsona „Jokera” Steele’a.
I
tyle.
On
też był mój, ale z męskim motocyklistą to było drugorzędne. To przychodziło z
terytorium, ręka w rękę z jego zawłaszczaniem.
Nie
przeszkadzało mi to. Nie martwiło mnie to. Nie denerwowało mnie.
Całkowicie
mnie to zachwycało.
To
mogło być złe, ale w tamtej chwili, po raz pierwszy w życiu, nie obchodziło
mnie, czy to było złe. Jeśli było złe, nie chciałam mieć racji.
Joker
dzielił się tym wszystkim z ustami. Następnie przerwał pocałunek, pozostawiając
mnie bez tchu i schował moją twarz z powrotem do swojej szyi.
„Teraz,
mała, śpij” – rozkazał grubym głosem – „Nawet jeśli masz jutro wolny dzień,
Travis wstanie wcześnie i spędzimy dzień razem z twoim chłopcem w twoim nowym
domu. Nie chcę, żebyś była ospała”.
Znowu
chciałam płakać. Płakać z ulgą, że życie sprowadziło do mnie tego mężczyznę.
Płakać ze szczęścia, że udało mi się przejść ciernistą ścieżką, która zabrała
go w liceum, ale zaraz przyprowadziła do mnie z powrotem.
Nie
płakałam.
Przytuliłam
się bliżej, z ramieniem owiniętym wokół niego, przyciągając go do siebie, tak
jak to zawsze robiłam i, spojrzałam nad jego gardłem na czerwone światło
zapalone na jego nocnej szafce. Gdzie on to postawił. Tak więc, mimo że
spaliśmy przytuleni, niania wciąż była bliżej niego, więc na pewno usłyszy, czy
Travis nas nie potrzebuje.
Nas.
Nas.
Ta
myśl prawie doprowadziła mnie do płaczu.
Ale
nie płakałam.
Ponieważ
zostało skończone.
W
tym momencie wiedziałam, że to już koniec.
Straciłam
Altheę. Straciłam mamę. Aby poradzić sobie z bólem i upewnić się, że nic więcej
nie stracić, założyłam klapki na oczy, popełniłam błędy, a potem moje marzenie
umarło.
Ale
teraz strata się skończyła.
Klapki
były zdjęte.
I
miałam Travisa.
Potem
dostałam Jokera.
A
on dał mi Chaos.
Tak
się stało.
Skończyłam
przegrywać.
A
kiedy skończyłam, z otwartymi oczami, twarzą do przodu, plecami prosto, głową w
grze, byłam gotowa do zwycięstwa.
Dziękuję 😃
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziekuje za super rozdział :)
OdpowiedzUsuń