niedziela, 28 sierpnia 2022

16 - I tyle

 

Rozdział 16

I tyle

Carissa

 

 

Z instynktem zrodzonym we mnie w chwili, kiedy pływak Aarona zapłodnił moje jajo, w następny poniedziałek wiedziałam, że mój synek jest w drodze do drzwi wejściowych, a nawet nie widziałam go przez okno.

Tak więc, po tygodniu, który obejmował zabranie przeze mnie siebie i mojego chłopca do wspaniałego nowego domu, tylko jedną podwójną zmianę od czasu, gdy epidemia grypy LeLane ustała i mnóstwo czasu spędzonego z moim wspaniałym nowym chłopakiem, wylegiwałam się (bardziej wiercąc się w oczekiwaniu), podczas gdy Joker spędzał ze mną czas na mojej kanapie.

Tak więc, podekscytowana tym, co miało zapowiadać polepszenie tygodnia – powrót mojego syna – podniosłam się, oparłam kolano i rzuciłam się na Jokera i oparcie kanapy.

Niestety, kiedy to zrobiłam, usłyszałam pomruk Jokera. To dało mi nieprzyjemne uczucie, że oparłam kolano gdzieś na Jokerze. Dlatego, kiedy moje bose stopy uderzyły o podłogę z tyłu kanapy, zatrzymałam swój szalony bieg i spojrzałam na niego.

„Jezu, Carrie” – wymamrotał, podnosząc się, patrząc na mnie, wykrzywiając usta, z jedną ręką na brzuchu.

„Przepraszam” - wyszeptałam, po czym uśmiechnęłam się - „Travis jest w domu”.

Odwzajemnił uśmiech, co mówiło bardziej niż jego wykrzywione usta, że nie był na mnie zły, więc pochyliłam się, złapałam go za głowę po obu stronach, szybko go pocałowałam, puściłam i pobiegłam do drzwi.

Dzwonek zadzwonił, kiedy do nich dotarłam.

Odblokowałam je i otworzyłam.

I to Aaron, nie Tory, trzymał Travisa na ręce, z torbą na pieluchy zarzuconą na drugie ramię.

Aaron stał, jak zwykle wysoki, ale bez garnituru, w dżinsach i ładnej różowej koszuli, która dobrze współgrała z jego kolorystyką.

Widziałam to, ale przede wszystkim widziałam moje dziecko.

Unosząc ręce, cicho zaklaskałam przed sobą, uśmiechając się do syna.

Potem wyciągnęłam do niego ręce – „Hej, Googly. Witaj w swoim nowym domu”.

Travis, owinięty w ramiona ojca, uśmiechnął się mokrym, otwartymi ustami do swojej mamy i rzucił się w moją stronę.

Łapiąc go i przyciągając do siebie, miałam nadzieję, że nigdy nie zapomnę takich chwil. Kiedy widziałam, jak oczy mojego dziecka rozjaśniały się, gdy zobaczył swoją mamę. Widziałam, jak do mnie docierał. Łapałam jego małe, ciepłe ciałko w moje ramiona. Drobne chwile, które można łatwo zapomnieć, ale były tak cenne, że zawsze powinny być zapamiętane.

Przytuliłam go do siebie, całując go w szyję, ściskając, słuchając jego dziecięcego chichotu, gdy chwytał się moich włosów i szarpał.

To było cudowne uczucie.

Odwróciłam się od drzwi, mamrocząc - „Możesz rzucić torbę przy drzwiach. Dzięki, Aaronie”.

„Jezu, wiedziałam, że cię znam” – powiedział Aaron, a ja odwróciłam się i zobaczyłam, jak patrzy na Jokera – „Kurwa, jesteś Carson Steele”.

Spojrzałam w stronę Jokera, żeby zobaczyć, że był na nogach.

Jego oczy były skierowane na Aarona.

„Tak” – odpowiedział.

Okej, nie spodziewałam się, że ten moment nadejdzie, bo nie spodziewałam się, że to Aaron zwróci Travisa. Chociaż wiedziałam, że w końcu to się stanie, ale nie wiedziałam, że ta ewentualność nadejdzie tak szybko.

Ale teraz to się skończyło i nadszedł czas na rodzinę, Travis, Joker i ja, więc nadszedł czas, aby przejść dalej.

„Dzięki, że go przyprowadziłeś” – powiedziałam stanowczo do Aarona i powtórzyłam – „Możesz rzucić torbę przy drzwiach”.

Aaron spojrzał na mnie i uniósł brwi – „Umawiasz się z Carsonem Steele?”

Spojrzałam na Jokera, a potem z powrotem na Aarona, odpowiadając - „Cóż… tak” - Kiedy spojrzał na brak słów i biorąc pod uwagę, że nie obchodziło mnie, co miał do powiedzenia, cokolwiek by to było, powtórzyłam - „Po prostu rzuć torbę pod drzwi. Później się tym zajmę”.

„Powiedziałeś mi, że nie wiem, kim on jest” – zauważył Aaron, nie przyjmując mojej niezbyt zawoalowanej sugestii, że powinien iść.

Nie zamierzałam wyjaśniać mojego bałaganu byłemu mężowi.

Więc zamiast tego zapytałam - „Czy znałeś go wtedy w liceum?”

„Wiesz, że nie, niezupełnie” – odparł Aaron – „Ale nadal go znałem, Carisso”.

„Czy trzeba to omówić przed twoim odejściem?”

Joker dołączył i odwróciłam wzrok z powrotem na niego, aby zobaczyć, jak wpatrywał się w Aarona spokojnie, ale robił to z niecierpliwością.

Przeniosłam wzrok na Aarona i zobaczyłam, że również przygląda się Jokerowi. Potem wciągnął powietrze i zwrócił swoją uwagę z powrotem na mnie.

„Muszę zamienić słowo” – oznajmił.

Wspaniale.

„Cholera” – mruknął Joker, najwyraźniej czując to samo co ja.

Oczy Aarona przesunęły się ku niemu – „Nie musisz tu być”.

„Właściwie” – powiedziałam szybko - „To jest mój dom, więc ja mogę wybierać. A mój wybór jest taki, że Joker nigdzie się nie wybiera. Teraz mam do nadrobienia więź z moim synem. Jeśli potrzebujesz słowa, powiedz je, Aaron, abyśmy mogli kontynuować naszą noc”.

Moje serce zamarło, kiedy to powiedziałam, a Aaron zrobił krok do środka, zamknął za sobą drzwi i upuścił torbę na pieluchy na podłogę.

W tym ruchu poczułam napięcie uderzające w pokój i to nie tylko moje, gdy przytuliłam mojego chłopaka, który wciąż miał garść moich włosów, które wpychał sobie do ust. Ostrożnie wyswobodziłam je z jego uścisku, a on natychmiast chwycił mój top i pochylił się do przodu, wpychając go sobie do ust.

Wszystko to wydarzyło się, gdy Aaron rozejrzał się.

Wiedziałam, co zobaczył. Podobało mi się, że to zobaczył, bo podobało mi się, że żyłam w tym i mogłam dać to Travisowi. Nie był to ogromny dom, taki jak ten z czterema sypialniami, który zostawiłam, w którym mieszkał teraz Aaron z Tory. Były to tylko dwie sypialnie, jedna łazienka, salon, który dzielił przestrzeń z jadalnią.

Ale niezależnie od tego, był bardzo miły i to było oczywiste.

A „byłe nasze” meble wyglądały w nim fantastycznie.

Aaron spojrzał na mnie – „To wspaniały dom, Riss”.

Riss.

Uch.

„Dzięki, wiem” – odpowiedziałam.

„Czy to słowo, które chciałeś mieć?” - podpowiedział Joker.

Aaron rzucił mu mordercze spojrzenie, po czym zwrócił swoją uwagę z powrotem na mnie i szybko zmienił wyraz twarzy.

Znowu Uch.

„Cieszę się, że wylądowałaś w ładnym miejscu” - powiedział mi.

„Ja też” – stwierdziłam oczywistość.

„Jeśli wybierasz się w trasę, nie jestem pewien, czy podoba mi się angażowanie w to Carrie” - wtrącił Joker.

Aaron spojrzał na Jokera - „Byłoby to szybsze, gdybyś nie uczestniczył”.

„Pomogłoby w przyspieszeniu tego, gdybyś przeszedł do sedna” – zauważył racjonalnie Joker.

Zwalczyłam chichot, gdy zobaczyłam, jak szczęka Aarona stwardniała.

 „Okej” – wtrąciłam się i, kiedy zwróciłam na siebie uwagę mojego byłego męża, zapytałam - „Aaron, czego potrzebujesz?”

Przestał wyglądać na zirytowanego i zaczął wyglądać na coś, co bardzo dobrze od niego znałam.

Skruszonego.

Przytuliłam Travisa bliżej i przyszykowałam się.

„Posłuchaj” – zaczął – „Mój adwokat jutro zadzwoni do twojego adwokata, ale pomyślałem, że skoro się spotkaliśmy, powiem ci teraz. Będę musiał przełożyć nasze spotkanie”.

Poczułam większe napięcie w pokoju, to było głównie moje, ale zdecydowanie trochę Jokera i wpatrywałem się w Aarona, wiedząc dokładnie, co zamierzał zrobić.

Mógł próbować odkładać przez całą wieczność i zrobiłby to. Było wiele powodów takiego stanu rzeczy. Mógł to robić tylko po to, żeby ze mną zadzierać. Mógł to robić, ponieważ nie chciał spędzać swojego cennego czasu na chodzeniu do sądu, by walczyć ze mną. Mógł to robić, ponieważ wiedział, że Angie była bombą i przegrałby, więc chciał przeciągać eliminacje tak długo, jak tylko mógł. Albo mógł to robić, ponieważ myślał, że robienie tego zmęczy mnie do tego stopnia, że się poddam.

Cokolwiek robił, robił dla siebie, nie myśląc o mnie.

Albo jego synu.

Ta sama historia.

„Zanim wyciągniesz pochopne wnioski, Riss” – ciągnął szybko – „mam wielką sprawę, która została wypchnięta do góry. Nie jesteśmy gotowi. Jesteśmy w sądzie w tym tygodniu i wracam stąd prosto do biura. Jestem tym zajęty po uszy i będę musiał być w sądzie, kiedy powinniśmy mieć nasze spotkanie. Sprawa potrwa jakiś czas, przynajmniej kilka tygodni. Teraz mówię ci, że byłbym wdzięczny, gdybyś uzbroiła się do tego czasu cierpliwość”.

„Chyba żartujesz” – warknął Joker, a Aaron zwrócił w jego stronę gniewne oczy.

„Człowieku, nie jesteś w tym” – uciął.

„Przepraszam” – powiedziałam, kiedy Joker otworzył usta i robiąc to, zwróciłam na siebie ich uwagę. Ale patrzyłam na Aarona – „Znowu powiem, że to mój dom. Joker i ja nie spotykamy się. Jesteśmy razem. Jest częścią mojego życia, a zatem częścią mojego domu. Jest tu mile widziany. To jest mój dom i ja mogę mówić, co w nim się znajduje, a ponieważ on jest w moim życiu, jest we wszystkim, co ma ze mną coś wspólnego. Osoba, która nie jest i która nie może tego mówić, to ty”.

Poczułam, jak napięcie odeszło z powietrza (wszystko od Jokera, ja wciąż byłam zła), ale skupiłam się na Aaronie, ponieważ nie skończyłam mówić.

„Jeśli przełożysz spotkanie, obawiam się, że będę musiała porozmawiać z Angie o odstąpieniu od tego spotkania i powrocie do naszej wstępnej strategii składania wniosków”.

Aaron zrobił krok w moją stronę i kiedy powietrze znów stało się ciężkie (w całości od Jokera) i moje ciało wyraźnie zesztywniało, zatrzymał się.

Zniżył głos do pojednawczego, kiedy kontynuował – „Riss, rozumiem, że nie dałem ci wielu powodów, byś mi ufała, ale mówię prawdę. Ta sprawa jest ogromna dla mojej firmy, a ja jestem głównym graczem. To moja pierwsza duża sprawa, w której takim jestem i muszę myśleć tylko o grze”.

To było dla niego duże. Olbrzymie. Traktował to poważnie.

Będzie chciał dać z siebie wszystko.

Ale to nie miało nic wspólnego ze mną.

„To nie mój problem” – odpowiedziałam.

Kiwnął głową, jakby rozumiał i, kiedy zmagałam się z zaskoczeniem, mówił dalej.

„Wiem, że sprawy są trudne, prawdopodobnie są trudniejsze z tą przeprowadzką, bo czynsz za to miejsce nie może być tani. Doceniam każde poświęcenie, jakie czynisz dla naszego syna, aby umieścić go w ładnym domu. W międzyczasie, dopóki nie zorganizujemy kolejnego spotkania, aby omówić zmiany, które wprowadzamy, w torbie Travisa jest pięćset dolarów w gotówce”.

Zamrugałam.

Aaron ciągnął dalej.

„Jeśli ta sprawa potrwa tak długo, jak myślę, dam ci tyle samo, kiedy zwrócę ci Travisa po jego następnym spotkaniu ze mną”.

„Ja…” – zaczęłam.

„Weź to, Motylku” – powiedział cicho Joker.

Zobaczyłam, jak Aaron rzucił mu kolejne kwaśne spojrzenie, gdy ja też spojrzałam w stronę Jokera.

„Może powinnam porozmawiać z Angie” – zasugerowałam.

„Chcesz porozmawiać z Angie, zrób to. Ale na razie weź gotówkę” – odpowiedział Joker - „Możesz ją oddać, jeśli powie, że to zły pomysł”.

„Wiem, że to nie moja sprawa” – powiedział ostrożnie Aaron i odwróciłam się, by zobaczyć, że zwraca się do mnie – „Ale to naprawdę miłe miejsce, Carisso. Ja…” - potrząsnął głową i to, co następne powiedział zabrzmiało, jakby to wymuszał - „Widziałem twoje ubrania. Twój samochód. Wiem, że byłaś nieszczęśliwa, mając Travisa w swoim starym mieszkaniu i spodziewam się, że jeszcze bardziej wysilisz się, aby dać mu to. Proszę cię, bym mógł dać pomoc”.

Na jego słowa coś we mnie zaczęło się budować. Presja, której nie rozumiałam, ale wiedziałam, że miała ona związek z tym, że mój były mąż, który zabił moje marzenie i zniszczył moje życie, zmuszając mnie do odbudowania go i zrobienia tego własnym wysiłkiem, współczuł mi.

Potrząsnęłam włosami, wyprostowałam ramiona i spojrzałam na niego - „Jestem w porządku”.

„Pozwól mi sobie pomóc” – powtórzył Aaron.

„Nie jestem pewna, co robisz, ale jeśli jest to dla ciebie prawdziwa pobudka, w porządku. Możemy to rozwiązać przez naszych prawników. Do tego czasu, Aaron, nie potrzebuję twojej litości”.

Wzdrygnął się, a ja przyciągnęłam mojego syna bliżej, jego zapach, jego ciepło, jego małe niemowlęce ciałko dodawało mi siły, ponieważ, na szczęście, wydawał się być w porządku z naprzemiennie kręceniem mojego topu w dłoni i zwilżaniem go dziecięcą śliną, podczas gdy to wszystko się działo.

„Nie żałuję cię, Riss” – powiedział delikatnie Aaron.

I znowu Riss.

Plus mówienie do mnie delikatnie.

Jaka była jego gra?

Nie, naprawdę, nie obchodziło mnie to. Chciałam, żeby wyszedł z mojego domu, żebym miała czas Travisa (i Jokera).

„Masz rację” – powiedziałam mu, żeby wszystko ruszyło - „Tu jest drożej. Ale moje życie się zmieniło, więc nie jest to poświęcenie, o którym myślisz”.

„Carrie” – mruknął Joker i brzmiało to jak ostrzeżenie. Nie posłuchałam tego ostrzeżenia.

„Masz też rację” – mówiłam dalej - „Czas, abym przestała się poświęcać. Są rzeczy, których Travis potrzebuje, skoro rośnie, na przykład nowe ubrania. I są rzeczy, o które muszę zadbać, aby były dla mnie trochę mniej napięte. Ale sama się tym zajmę. Jeśli Angie powie, że to w porządku, wezmę twoją gotówkę dla Travisa. Ale żebyś wiedział, będę sprzedawać meble do pokoju gościnnego, bransoletkę, którą dali mi twoi rodzice, bransoletki, które ty mi dawałaś i nasze obrączki ślubne. Powinno mi to pomóc w załatwieniu pewnych spraw finansowych, dlatego możesz przestać mi współczuć”.

Kiedy skończyłam mówić, wpatrywałam się w mojego byłego męża, bo wyglądał, jakby został uderzony, jego twarz była blada, a oczy zbolałe.

„Zamierzasz sprzedać moje bransoletki?” – wyszeptał.

Nie mogłam zrozumieć jego reakcji, ale musiałam przyznać, że cokolwiek to było, zaniepokoiło mnie to.

Więc moja odpowiedź była łagodna, kiedy powiedziałam - „Tak, Aaron. Są moje, dałeś mi je, ale ja nie żyję życiem, które reprezentują. Nie w tej części, w jakiej mi je dałeś, ale też nie w tej części, w której pasowałyby do mojego życia. Pracuję w sklepie spożywczym. Nie jestem damą chodzącą na lunche, która potrzebuje drogiej biżuterii. Potrzebuję innych rzeczy. Więc sprawię, że będą przydatne”.

To było tak, jakbym nie powiedziała ani słowa.

Ton Aarona był prawie torturowany, kiedy zapytał - „Moją obrączkę i pierścionek?

Moja głowa potrząsnęła automatycznie ze zdumienia, gdy poczułam, że Travis zakręcił się w moich ramionach. Spojrzałam na niego, aby zobaczyć, że wyczuł dziwną konsternację swojego taty i nie był już skupiony na mojej bluzce, ale na swoim ojcu.

To było wtedy, gdy Joker był w mojej przestrzeni i złapał Travisa.

Spojrzałam na niego.

„Zajmij się nim” – szepnął, kiwając głową w kierunku Aarona – „Mam Travisa”.

Potem miał Travisa, ponieważ mój syn był w jego ramionach, i odchodził, a Travis patrzył na niego.

Obróciłam się, żeby zobaczyć, jak skierowali się w stronę holu, a Joker wymamrotał - „Chcesz zobaczyć swój nowy pokój?”

Travis zawołał - „Dah, ba, buh!” - i szarpnął za płatek ucha Jokera.

To prawie sprawiło, że się uśmiechnęłam, ale nie zrobiłam tego, gdy spojrzałam na Aarona, który nie patrzył na Jokera z Travisem.

Obserwował mnie.

„Naprawdę nie rozumiem twojej odpowiedzi, Aaronie” – powiedziałam mu i zrobiłam to ostrożnie - „Ale powtórzę, że te rzeczy zostały dane mi. One są moje. Mam dla nich zastosowanie i będę je wykorzystywała do tych celów”.

„Dałem ci pierścionek zaręczynowy na cegłach Boston Harbor” – odparł - „Poprosiłem, żebyś wyszła za mnie ze światłami na wodzie”.

On to zrobił. Padł na kolano na te cegły. Zegar właśnie wybił północ. Trzymał mnie za rękę i spojrzał na mnie, prosząc, żebym została jego żoną. Nocne światła Bostonu oświetlały tę chwilę, sprawiając, że wyglądała prawie jak fantazja.

W innych okolicznościach byłoby to nieznośnie romantyczne. W tamtym czasie przekonywałam się nawet, że tak było. Ale tak naprawdę kilka miesięcy wcześniej był z inną kobietą.

„Nie chcesz tego robić” – ostrzegłam go cicho - „Nie potrzebuję emocjonalnej manipulacji ze wszystkim innym. Ale powiem tylko, że wiem, co robiłeś i z kim to robiłeś, kiedy się oświadczałeś. Mam amunicję. Chcesz ognia za ogień, dam ci go. Ale wolałabym, żebyśmy tam nie szli”.

 Potrząsnął głową, jakby nagle uświadomił sobie, gdzie jest i co się dzieje.

Potem stwierdził - „Nie manipuluję tobą emocjonalnie, Riss. Boże”.

„Nigdy, ani razu nie pokazałeś, że obchodzi cię to, co wyrzuciłeś” – odpowiedziałam - „Teraz walczę i mam mężczyznę w moim życiu i nagle…”

„Mówiąc o tym” - przerwał mi, jego oczy skierowały się na korytarz i z powrotem do mnie – „Carson Steele? Słonko, naprawdę?”

O nie.

Absolutnie nie.

„Nie rób tego” – warknęłam z wyprostowanymi plecami, z oczami czułam strzelające sople.

Plecy Aarona też się wyprostowały.

„On jest…”

Pochyliłam się do niego – „Mój” – warknęłam i odchyliłam do tyłu - „Jest świetny z Travisem i wspaniały dla mnie. Cudowny, Aaronie. Bez skazy. Zdumiewający. Sposób, w jaki mnie traktuje, to coś, czego nigdy w życiu nie miałam” – wyciągnęłam do niego rękę, dając mu do zrozumienia to, czego nie przegapił, kiedy jego twarz stwardniała – „nie możesz go osądzać. Nie masz nic do powiedzenia. To jest moje. Nie dzielę się swoimi przemyśleniami na temat tego, z kim spędzasz czas. Oczekuję, że odwdzięczysz się za tę przysługę”.

 „Nie spędzam czasu z frajerem z liceum, który wyrósł na tego, kim teraz jest, ale po prostu patrząc na niego, wiem, że to nie jest dobre” – odpalił Aaron.

O nie.

Absolutnie nie!

„Nie, ty spędzasz czas z kobietą, która nie miała problemu ze spaniem z żonatym mężczyzną” – odparłam ostro - „Żonatym mężczyzną, którego żona była w ciąży. Następnie przyjęła pierścionek tego mężczyzny po tym, jak wyrzucił ciężarną żonę, gdy jeszcze była w ciąży. Kobietą, która patrzyła, jak jej mężczyzna sprawiał, że życie matki jego syna stawało się nieszczęściem. Ostatnio pokazała oznaki człowieczeństwa, Aaron. Ale nie waż się myśleć, że możesz porównać, skoro Joker wytrze nią podłogę”.

Wyglądał na wściekłego, ale nie oddawał strzału z woleja.

Zamiast tego sięgnął do tylnej kieszeni i wyciągnął portfel. Podszedł do stolika kawowego, który kupiliśmy razem do domu, który mieliśmy dzielić przez wieczność, otworzył portfel, wyjął kilka banknotów i rzucił je na stół.

Potem zwrócił się do mnie - „Wiem, że lubisz swoje ubrania. Musisz ładnie wyglądać dla swojego przegranego, użyj tego” - Wskazał na banknoty - „Nie sprzedawaj mojego pierścionka i obrączki”.

 Nie mogłam sobie wyobrazić, dlaczego troszkę troszczył się o to. Nigdy wcześniej go to nie obchodziło.

Ale nie mogłam o tym myśleć. Musiałam pomyśleć o tym, że moja głowa miała eksplodować pod presją narastającej furii, jakiej nigdy nie doświadczyłam.

„Dla twojej informacji” – syknęłam - „Kiedy sprzedam te wszystkie rzeczy, użyję ich do spłacenia rachunków mojego starego adwokata. Byłoby cudownie mieć kilka nowych bluzek i kilka uroczych butów, które nie są wykonane z plastiku. Ale Joker lubi mnie taką, jaką jestem. Nie potrzebuje mnie w sandałach za dwieście dolarów. Bierze mnie tak, jak przychodzę”.

„Nie zrobiłby tego, biorąc pod uwagę, że Joker, cokolwiek to kurwa jest z tym gównem, bo facet ma na imię pieprzony Carson, prawdopodobnie nie wie, że buty mogą kosztować dwieście dolarów”.

„Podejrzewam, że jego buty motocyklowe nie są tanie” – odparłam.

Usta Aarona wykrzywiły się, gdy zapytał szyderczo - „Buty motocyklowe? Serio?”

Miałam odpowiedź na końcu języka, ale nie mogłam jej powiedzieć, ponieważ Joker powiedział z korytarza - „Skończyłeś, przyjacielu. Wyjdź”.

Spojrzałam na niego, aby zobaczyć, że nadal miał Travisa, a teraz Travis miał zabawkę, którą wpychał mu do ust.

Nawet tak zła jak byłam, nie umknęło mi to, że Joker wyglądał fantastycznie z moim synem w ramionach.

To sprawiło, że zaczęłam się zastanawiać, jak by wyglądał, gdyby trzymał nasze dziecko w ramionach.

Prawdopodobnie tak samo. Nie bardziej. Nie mniej.

Po prostu bajecznie.

„Nie jestem twoim przyjacielem” – wypalił Aaron.

„Nie, nie jesteś” – odparł Joker.

Zapadła cisza. Przeciągnęła się. W powietrzu unosiła się wrogość. Budowała się.

Kiedy już miałam to powstrzymać, podchodząc do drzwi i otwierając je, Aaron zadał dziwne pytanie.

I zapytał o to Jokera.

„Myślisz, że możesz mnie pobić?”

Poczułam, że zaciął mi się oddech, gdy zrozumiałam pytanie i ani… trochę… mi się nie podobało.

Joker również rozumiał pytanie.

Całkowicie.

Dlatego odpowiedział - „Zgubiłeś drogę, zanim ja się pojawiłem”.

„Panowie…” - zaczęłam.

„Zobaczymy” – przemówił przeze mnie Aaron, a jego wzrok był skupiony, zirytowany i utkwiony w Jokerze.

Joker potrząsnął głową, wygiął usta i wymamrotał - „Nieważne”.

„Skończyliśmy” – oznajmiłam, podchodząc do drzwi, otwierając je i patrząc na Aarona - „Jeśli nie masz nic przeciwko…”

Aaron oderwał wzrok od Jokera i spojrzał na mnie. Potem studiował mnie przez chwilę, która trwała zbyt długo.

Zrobił to, zwracając uwagę na moje włosy, które były rozpuszczone i napuszone, wiedziałam, bo tak się działo, gdy Joker się nimi bawił. A kiedy wylegiwaliśmy się, Joker się z nim bawił.

Obejrzał też moją śliczną bluzkę, która była kremowa, głównie przezroczysta, z wycięciem w łódkę, z długimi rękawami, miała małe pomarańczowe kwiatki z malutkimi zielonymi listkami i przylegała ciasno do podkoszulki, którą nosiłam pod spodem. I obejrzał moje znoszone, wyblakłe zielone wojskowe biodrówki, które kupiłam za bezcen w sklepie z używanymi rzeczami.

Miały plamę tłuszczu, którą wyczyściłam Vanishem i teraz nie były znoszone i poplamione obrzydliwie, ale niesamowicie znoszone i nie poplamione.

 To nie był strój, który nosiłabym przez te wszystkie lata, kiedy z nim byłam.

To było urocze, ale ostre, nie z wyboru, ale dlatego, że tylko na to było mnie stać.

Wciąż mi się podobało, a teraz podobało mi się bardziej, ponieważ pasowało do nowej mnie.

Urocza i ostra.

To byłam ja.

Na szczęście, zanim musiałam go skłonić, by ruszył swoją pupę, podszedł do mnie stojącej przy drzwiach.

Wydawało się, że wyjdzie prosto przez drzwi, ale, niestety, zatrzymał się i spojrzał na mnie.

„Jeszcze nie skończyliśmy, Riss” – powiedział cicho, tonem, który znałam. To był ton, którego używał, kiedy próbował coś ode mnie wyciągnąć. Miałam mu wybaczyć. Przebrać się w sukienkę, którą chciał, żebym założyła na kolację z jego rodzicami, a nie tę, którą ja wybrałam. Miałam iść do łóżka, żeby mógł uprawiać ze mną seks.

Fakt, że teraz go używał, nie dawał mi dobrego samopoczucia.

„Ty i ja nigdy nie skończymy” - ciągnął – „Oboje to wiemy”.

 Posłał mi spojrzenie swoimi interesującymi niebieskimi oczami, które kiedyś mnie wycofywały, ale w tym momencie zmusiły mnie do walki z przewracaniem oczami, zanim jego idealnie uformowane usta drgnęły.

„Uważaj na siebie, Słonko” – mruknął, pozwalając ustom uformować się w uśmiech, po czym przeszedł przez drzwi.

Zatrzasnęłam je za nim, zamknąłem na klucz, odwróciłam się do Jokera i oświadczyłam - „Powiedziałabym, że to niedopowiedzenie, że nie ekscytuje mnie, że znalazł inny sposób na irytowanie mnie”.

Joker wybuchnął śmiechem.

Obserwowałam go, lubiłam to. Ciągle go obserwowałam, bardziej podobało mi się, gdy Travis został zahipnotyzowany śmiechem Jokera, zanim zdecydował się dołączyć do tego na swój dziecięcy sposób, uderzając swoją zabawką w usta Jokera.

Joker zaczął chichotać i spojrzał na mojego syna.

Kiedy to zrobił, Travis poszedł za smakiem, wpychając zabawkę do ust, jednocześnie podskakując i próbując zatrzasnąć usta Jokera, uderzając w ten sposób zarówno swoimi wilgotnymi ustami, jak i zabawką w twarz Jokera.

„Chodź po swoje dziecko, zanim odgryzie mi wargę” – powiedział Joker w sposób zniekształcony przez zabawkę i dziecko.

Zrobiłam tak, jak mnie nie-do-końca-prosił (ale postanowiłam to przyjąć w ten sposób).

Kiedy znowu przytuliłam syna, poczułam rękę Jokera na moim biodrze i podniosłam oczy na jego.

„Wszystko okej?” - zapytał cicho.

„Zamierza być bardziej irytujący” – odpowiedziałam.

„To rozumiem” – stwierdził Joker - „Więc wszystko w porządku?”

Westchnęłam.

Potem powiedziałam - „Przebrnąłam przez inne sposoby, na jakie był irytujący. Przejdę przez to”.

Joker ścisnął moje biodro – „Tak, Carrie. Przejdziesz”.

Uśmiechnęłam się do niego, pochylając się i całując jego szczeciniastą szczękę.

Travis uderzył mnie w głowę swoją zabawką.

Rozśmieszyło mnie to i zwróciłam moją uwagę z powrotem na mojego syna. Co sprawiło, że wyrzuciłam z głowy tę scenę z Aaronem i zrobiłam to, co powinnam była zrobić dziesięć minut temu.

Powitać mojego syna w domu. Zrobić mu pełną wycieczkę po domu.

I zakończyłam wycieczkę spędzeniem czasu z moimi chłopcami – moim dzieckiem i motocyklistą – w moim nowym, bezpiecznym, czystym, ładnym domu.

*****

„Będzie próbował cię odzyskać”.

To było tej nocy. Travis spał. Było późno. To było po wiadomościach. Po kochaniu się z Jokerem w moim łóżku. Elektroniczna niania, którą miałam w magazynie, ale nie musiałam jej używać od miesięcy, skoro Travis spał ze mną w tym samym pokoju w mieszkaniu, była włączona, świeciła na czerwono i stała na szafce nocnej po stronie Jokera, gdzie mój motocyklista to położył.

„Skarbie” – wyszeptałam, ale nic więcej nie powiedziałam.

Kiedy stało się to z Aaronem, nie chciałam o tym myśleć.

Ale wiedziałam to od razu.

Aaron był podatny na rywalizację. Zauważyłam to już w liceum. Zawsze mi się to nie podobało i była to jedyna rzecz, której nie lubiłam, ale pokazywałam. Nawet nie jeden raz się o to kłóciliśmy.

Po raz pierwszy zaczęłam to zauważać, gdy drużyna przegrała mecz footballu, a Aaron zareagował na to w sposób, który był trochę przerażający.

I nie tylko ja, ale i jego matka, która w zasadzie pozwalała mężowi robić, co chciał, denerwowałyśmy się, gdy ojciec lub syn rzucali sobie wyzwanie. Mogła to być gra planszowa lub mecz tenisa. Zajmowali się tym i sobą nawzajem z przerażającą złośliwością.

Ojciec Aarona drwiłby z niego za każdym razem, gdy Aaron popełnił błąd, a ja tego nienawidziłem.

Ale nie tak bardzo jak zachowanie Aarona. Aaron wcierał to za każdym razem, gdy miał jakiś problem ze swoim tatą. Ja też tego nienawidziłem. To było nieubłagane, trzymał się tego do momentu, aż było okrutne, i zawsze myślałem, że mówi o nim brzydkie rzeczy.

Do diabła, o nich obu.

Nie miałam pojęcia, czy zachowanie Aarona zmieniło się kilka tygodni temu, ponieważ wiedział, że mam dobrego adwokata, czy też bo widział, jak wchodzę do mojego mieszkania z Jokerem.

Albo jeśli jedno prowadziło do drugiego.

Po prostu wiedziałam, że krajobraz mojego życia zmieniał się na różne sposoby, w tym były to wszelkie zmiany, które Aaron uznał za stosowne wymuszać wszelkimi dostępnymi środkami.

A widok jego byłej żony z innym mężczyzną wywołał efekt, jakiego bym się nie spodziewała, biorąc pod uwagę sposób, w jaki mnie traktował.

Ale prawdopodobnie powinnam.

I jak zwykle mi się to nie podobało.

„Zrobi wszystko, co w jego mocy, aby cię zdobyć, i przeciągnie swoją obecną sukę przez płonącą obręcz, żeby to zrobić” – poinformował mnie Joker.

Westchnęłam, podniosłam policzek z miejsca, w którym opierałam go na piersi Jokera i znalazłam jego oczy poprzez cienie.

„On i ja skończyliśmy” – oświadczyłam.

„Słyszałem wiele z tego, co powiedziałaś, kiedy Travisa i mnie nie było w pokoju, Motylku, więc wiem, że się we mnie bujasz” - Uśmiechnęłam się w ciemności, ale Joker szedł dalej - „Nie to mnie niepokoi. Ten palant przeciągnie swoją sukę przez wyżymaczkę, i zrobi to samo z tobą i twoim chłopcem. Człowieka takiego jak on nie obchodzi nic… poza wygrywaniem”.

„Wiem” – powiedziałam cicho.

„Musisz zadzwonić do Angie, powiedzieć jej to całe gówno” – poradził Joker.

„Dobrze, jutro” – obiecałam.

„I ty i ona musicie wymyślić jakiś sposób, który pokaże mu, że jakakolwiek umowa, którą zawrzesz, jak ty masz dbać o swoje dziecko, jest tym. Cokolwiek on chce zrobić, żeby mnie pokonać, musi odpuścić”.

„Wspomnę o tym Angie”.

Miałam nadzieję, że to się skończy, ale Joker mnie trzymał.

„Wiem, że był twój, zależało ci na nim, dałaś mu lata swojego życia, rękę, dziecko i wiem, że cię orżnął i masz to już za sobą. Ale musisz wiedzieć, że twój były był wielkim kutasem w liceum i myślę, że dojrzałość go nie odsadziła”.

„On był po prostu...” - zaczęłam, nie w obronie Aarona, bardziej w obronie tego, dlaczego znosiłam to jaki był Aaron.

„Nie było cię w pobliżu” – przerwał mi Joker - „Patrząc wstecz, prawdziwe gówno, które wyciągnął, paskudne gówno, które było poza nawiasem, Carrie, wyciągał tylko wtedy, gdy nie było cię przy nim, abyś to zobaczyła. Gdybyś wiedziała co knuł ten skurwysyn, rzuciłabyś go, zanim skończyłabyś drugą klasę i przypuszczam, że on o tym wiedział”.

Nie podobało mi się to, co słyszałam.

„Jak co?” - zapytałam.

„Nie ma znaczenia” – Joker nie odpowiedział – „Mam nadzieję, że dzieciaki, na które wciągnął to gówno, przeszły przez to. To było tak brutalne, że prawdopodobnie nie. Ale to nie była twoja wina. Wszyscy wiedzieli, że byłaś super. Wszyscy też wiedzieli, że on nie był”.

„Czy on… coś ci zrobił?” – zapytałam z wahaniem.

„Próbował” – odpowiedział Joker i poczułam, że moje ciało stało się napięte – „Przyszpilili mnie, ale ze złym wyczuciem czasu. Miałem sąsiada, facet wciąż jest przyjacielem, przyjechał, kiedy przygotowywali się do bicia, twój były skurwysyn i pięciu z jego załogi. Linus wysiadł z pickupa i podzielił się z nimi mądrością. Był dorosły. Jest dużym mężczyzną. Jedno spojrzenie na niego i wiesz, że sam sobie poradzi. I umie posługiwać się słowami. Słowa, których użył, jasno wyjaśniały, że jak by pieprzyli się ze mną kiedykolwiek, pieprzyliby się z nim, a sposób, w jaki by im odpieprzył, byłby zaskakujący”.

Walczyłam z sprzecznymi uczuciami ulgi, że stary sąsiad Jokera miał dobre wyczucie czasu i zdenerwowania, że Aaron i jego przyjaciele namierzyli Jokera, więc nie wydostałam swojej odpowiedzi, zanim Joker kontynuował.

„Nie miałoby to znaczenia, gdyby Linus się nie pokazał. Potrafię o siebie zadbać i do tego czasu nauczyłem się znosić bicie”.

To nie sprawiło, że poczułam się lepiej.

Joker nie całkiem skończył.

„Ale innym dzieciakom, które tego nie miały, Neiland przykręcał śruby. Są łobuzy i są ludzie tacy jak Neiland. Przekroczył normę łobuza. Był tyranem. Był królem szkoły, lubił swój tyłek na tronie i aktywnie szukał sposobów, aby nikt nie zapomniał, że to jego miejsce. Uwielbiał być podziwiany. Lubił też upokarzać. Chciał zastraszyć tych, których uważał za słabych. I dostawał to, ale musiał to robić ze swoją ekipą kumpli, którzy byli niczym innym jak licealnymi egzekutorami”.

„To sprawia, że trochę mnie mdli, Carson” – powiedziałam mu prawdę, a mój żołądek zaczął skręcać się z mdłości.

Przesunął rękę w górę moich pleców, na bok mojej szyi, stwardniałe opuszki chwyciły moją skórę, powodując mrowienie w sposób, który był dziwnie kojący, prawdopodobnie dlatego, że były częścią jego.

Potem wsunął palce w moje włosy, a kiedy znów się odezwał, jego ton złagodniał.

„Skończyłem na teraz, mała, i wiem, że cię przeraziłem. To do bani, że muszę to robić. Widzę, że jesteś gotowa do walki, potrafisz to zrobić, masz w sobie hart ducha i ogień, i skończyłaś z nim. Wyjaśniłaś to jasno. Ale robię to, co robię teraz, bo martwię się, że gówno, które było brzydkie, stanie się jeszcze brzydsze. I musisz się przyszykować, Carrie. Ponieważ jak on nie dostanie tego, czego chce i nie zrozumie, że to bitwa, którą powinien odpuścić, zaatakuje ciebie wszystkim, co ma”.

„Nie” – powiedziałam cicho – „Zaatakuje ciebie”.

To była prawda i to sprawiło, że poczułam się gorzej.

„O to się nie martw” – powiedział Joker.

„Ale” – mój głos był wyższy – „…on ma dużo pieniędzy i zna ludzi na wysokich…”

„Myślisz, że ktoś poleci w chuja z Chaosem?”

Zamknęłam się, ponieważ miałam wrażenie, że nie. A jeśli byli na tyle głupi, by spróbować, nie zaszliby zbyt daleko.

To znaczy, wszyscy faceci byli dla mnie naprawdę mili, ponieważ byli po prostu bardzo mili.

Ale i tak każdy z nich był trochę przerażający.

Łącznie z Jokerem.

„Jestem Chaosem. I, Motylku, możesz tego nie rozumieć, ponieważ nie rozmawialiśmy o tym, więc teraz ci to wyjaśnię. To, że cię zawłaszczyłem jako swoją, sprawiło, że ty też jesteś Chaosem. Walka może być brzydka i musisz być na to przygotowana. Ale po sposobie, w jaki posortowałaś sobie głowę i z siłą ognia, którą masz za plecami, nigdy nie przegrasz”.

„Uch” – mruknęłam, zanim wepchnęłam twarz w bok jego szyi, robiąc to, bo nie miałam odpowiedzi. Wiedziałam, że miał rację co do dobra, ale także co do zła.

Cieszyłam się, że mam go i jego siłę ognia, ale nadal nie wyczekiwałam tego, co Aaron miał w zanadrzu.

Joker użył swoich palców w moich włosach, aby kojąco masować skórę mojej głowy. O dziwo, to załatwiło sprawę. Nawet przy tym wszystkim, o czym rozmawialiśmy, tylko jego palce mocno, ale delikatnie wbijające się w tam, były pocieszające.

Więc zrelaksowałam się przy nim.

„Mogę chcieć tę oponę w brązie, ale jeśli nadal będę dla ciebie bólem w tyle, możesz pożałować, że ona w ogóle istniała” - mruknęłam w jego skórę.

„Spójrz na mnie”.

Moje zrelaksowane ciało natychmiast zesztywniało pod wpływem jego polecenia.

To nie było twarde. To było coś więcej. To było coś, czego nie tylko nigdy nie słyszałam od niego, ale nigdy w ogóle nie słyszałam.

To miało być dostrzeżone.

Bez pytania.

I dostrzegłam to.

Bez pytania.

Kiedy spojrzał przeze mnie w cienie, jego ręka zsunęła się w dół, opuszki palców miał w moich włosach, dłoń przy uchu, kciuk wbijający się w kość policzkową. Nie bolało, ale przekazywało przesłanie.

Dotyk był zapewnieniem. Kolejnym poleceniem. Mówił, że wziął mnie, a to była fizyczna demonstracja, o której wiedziałam, że w tej chwili muszę ją zrozumieć, zrobić to całkowicie i bez pytania.

Nagle trudno mi było oddychać.

„Nie wiem, dokąd to nas zaprowadzi” – stwierdził – „Ciebie, mnie i twojego chłopaka. Wiem, co mamy. Wiem, że podoba mi się to, co mamy. Wiem, że chcę, żeby to było silne i żeby było silniejsze. Gówno się dzieje. Mam nadzieję, że jak nam się to nam cholernie przydarzy, przebijemy się na drugą stronę. Ale ja to wiem i ty też musisz to wiedzieć: bez względu na to, co się stanie, nigdy, przenigdy, przenigdy, Carissa, nie pożałuję, że zjechałem na ten pas awaryjny, żeby pomóc tobie i twojemu chłopcu. To była najlepsza decyzja, jaką kiedykolwiek podjąłem w moim życiu i wiem, że tak będę to czuł aż do dnia, w którym umrę”.

Jego kciuk wciąż był na moim policzku, więc poczuł cichą łzę, która spłynęła z mojego oka i zderzyła się z nim.

„Przestraszyłaś się tego?” - zapytał szorstko.

„To najpiękniejsza rzecz, jaką kiedykolwiek słyszałam” – wyszeptałam ochryple.

I była. Z wyjątkiem pierwszego razu, kiedy usłyszałam płacz Travisa, absolutnie była.

„Więc mnie rozumiesz” - jego głos nie był już szorstki, ale był chrapliwy.

„Rozumiem cię, skarbie”.

Pociągnął mnie, żeby mnie pocałować.

To też było zawłaszczanie. Jak jego ręka na mnie, jego słowa do mnie, ta chwila w ciemności w moim łóżku, nawet ze wszystkim, co dzieliliśmy wcześniej, była początkiem i końcem.

Byłam jego, na pewno, pewnie, bez względu na to, co wydarzyło się wcześniej, zaczęło się właśnie wtedy.

Byłam u Carsona „Jokera” Steele’a.

I tyle.

On też był mój, ale z męskim motocyklistą to było drugorzędne. To przychodziło z terytorium, ręka w rękę z jego zawłaszczaniem.

Nie przeszkadzało mi to. Nie martwiło mnie to. Nie denerwowało mnie.

Całkowicie mnie to zachwycało.

To mogło być złe, ale w tamtej chwili, po raz pierwszy w życiu, nie obchodziło mnie, czy to było złe. Jeśli było złe, nie chciałam mieć racji.

Joker dzielił się tym wszystkim z ustami. Następnie przerwał pocałunek, pozostawiając mnie bez tchu i schował moją twarz z powrotem do swojej szyi.

„Teraz, mała, śpij” – rozkazał grubym głosem – „Nawet jeśli masz jutro wolny dzień, Travis wstanie wcześnie i spędzimy dzień razem z twoim chłopcem w twoim nowym domu. Nie chcę, żebyś była ospała”.

Znowu chciałam płakać. Płakać z ulgą, że życie sprowadziło do mnie tego mężczyznę. Płakać ze szczęścia, że udało mi się przejść ciernistą ścieżką, która zabrała go w liceum, ale zaraz przyprowadziła do mnie z powrotem.

Nie płakałam.

Przytuliłam się bliżej, z ramieniem owiniętym wokół niego, przyciągając go do siebie, tak jak to zawsze robiłam i, spojrzałam nad jego gardłem na czerwone światło zapalone na jego nocnej szafce. Gdzie on to postawił. Tak więc, mimo że spaliśmy przytuleni, niania wciąż była bliżej niego, więc na pewno usłyszy, czy Travis nas nie potrzebuje.

Nas.

Nas.

Ta myśl prawie doprowadziła mnie do płaczu.

Ale nie płakałam.

Ponieważ zostało skończone.

W tym momencie wiedziałam, że to już koniec.

Straciłam Altheę. Straciłam mamę. Aby poradzić sobie z bólem i upewnić się, że nic więcej nie stracić, założyłam klapki na oczy, popełniłam błędy, a potem moje marzenie umarło.

Ale teraz strata się skończyła.

Klapki były zdjęte.

I miałam Travisa.

Potem dostałam Jokera.

A on dał mi Chaos.

Tak się stało.

Skończyłam przegrywać.

A kiedy skończyłam, z otwartymi oczami, twarzą do przodu, plecami prosto, głową w grze, byłam gotowa do zwycięstwa.

 


 

4 komentarze: