Rozdział
20
Start
i finisz
Joker
Następnego
ranka Joker był w gabinecie Cherry, nalewając sobie kubek kawy i zamierzał
złapać pączka, kiedy jego komórka zawibrowała.
Odstawił
kawę, wyciągnął telefon i spojrzał na wyświetlacz.
Tack
napisał.
Slade. JAK NAJSZYBCIEJ. Bez broni.
Joker
zacisnął zęby i zostawił kawę gdzie była.
Cherry
była tam, ale rozmawiała z kimś w warsztacie.
Co
oznaczało, że nie musiał opóźniać wsiadania na motocykl, by pożegnać się.
Więc
nie pożegnał się.
Ruszył
z Chaosu na Broadway, wiedząc, co oznacza SMS Tacka.
Slade
był klubem nocnym, którego właścicielem był Knight Sebring.
Sebring
usłyszał o Heidi.
I
był wkurzony.
Knight
Sebring był dziany. Na pierwszy rzut oka, a Joker podejrzewał, że część tego
przeciekała z jego skóry, był również totalną klasą.
Ale
jeśli skrzywdzisz kobietę, poderżnie ci gardło, zrobi to osobiście i odejdzie,
zapominając o twoim istnieniu.
Wbrew
temu miał stajnię call girls.
Nie
był alfonsem.
Był
obrońcą.
Joker
nie był geniuszem finansowym, ale wiedział, że Sebring zarabiał na tym klubie.
Dużo pieniędzy. Mężczyzna sprzedawał w ciągu nocy więcej drinków niż
jakikolwiek inny bar czy restauracja w centrum Denver. I nawet jeśli jego
oskarżenie o przykrywkę było szalone, noc w noc, miejsce było wypełnione.
Brał
procent od swoich dziewczyn, ale Joker znał mężczyzn z jego załogi. Byli
wykwalifikowani. Byli zimni. Wierzyli w misję Sebringa. I nie byli dostępni dla
Sebringa 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu, aby zapewnić kontrolę tłumu i
trzymać narkotyki z dala od jego klubu (coś innego, czego Sebring nie
tolerował). Byli dostępni 24/7, by chronić jego dziewczyny.
Jego
załoga była duża, a płacenie im i zapewnianie tego, co robił dla swoich
dziewczyn, czyli weryfikacja klientów i poważne opłacenie wpadki, jeśli facet
nie potraktowałby jednej z nich dobrze, było strzałem w dziesiątkę. Mężczyzna
musiał ponosić stratę w swoim pobocznym biznesie, bo Joker wiedział, że jego
procent był wart kutasa.
Plotka
głosiła, że Sebring robił to, bo jego mama była prostytutką, a była nią, bo
była uzależniona. Żył z nią tym życiem od urodzenia i to go przeraziło.
Joker
to rozumiał. Wszedł do kręgu podziemnych walk, ponieważ przyjął tak wiele przemocy
fizycznej, że musiał to wypuścić, a sposób, w jaki to zrobił, musiał być tak
brutalny, jak to, w jaki to przyjął.
Tak
samo jak to, co miał Sebring, kiedy był dzieckiem, nie był w stanie chronić
swojej mamy. Więc teraz robił to, co musiał robić, aby wypracować bezsilność,
która musiała wyryć się w jego duszy.
Tak,
Joker zdecydowanie to rozumiał.
Zaparkował
przed Slade obok motocykli Tacka, Hop’a i Shy’a. Potem podszedł do drzwi, do
których tej nocy prowadziła aksamitna lina o długości pięćdziesięciu stóp.
Położył rękę na klamce i otworzył je.
Slade
było miejscem, gdzie mężczyźni, którzy wkładali gówno we włosy i kobiety, które
wydawały osiemset dolarów na buty, chodzili na randki. Tak więc jedyną okazją,
kiedy Joker tam był, były takie chwile. Kiedy było pusto, sala była cicha,
przepastna, ogromna skorupa bogactwa, która w świetle dnia była przerażająca.
Idąc
przez ogromną przestrzeń, zobaczył, że Tack, Hop i Shy zmierzają w jego stronę.
Zatrzymali
się w środku.
„Knight
słyszał o Heidi” – zaczął Joker.
Tack
szarpnął brodą - „Nie trzeba dodawać, że to go nie uszczęśliwiło”.
„Chcemy
go w tym?” – zapytał Joker - „Jeśli chodzi o takie gówno, nie ma wyłącznika i
nie ma nic przeciwko bałaganowi”.
„Biorąc
pod uwagę zaangażowanie Valenzueli i fakt, że Knight trzyma ucho przy ziemi,
kiedy usłyszał o Heidi, nie wpadł w szał i nie dał napiwku Armagedonowi” –
powiedział mu Tack – „I dlatego teraz tu jesteśmy. I dlatego Mitch i Slim są w
biurze Knight’a, a Hank Nightingale i Valenzuela są w drodze”.
To
była niespodzianka.
„Jaja
sobie robisz” – powiedział Joker.
„Nie”
- odparł Tack - „Ma coś do powiedzenia i chce usiąść, żeby to powiedzieć.
Cokolwiek to jest, Knight zgodził się nie rozwalać mu głowy, a zamiast tego
działać jako mediator”.
„Po
tym, co on zrobił Heidi, jesteśmy tutaj, rozmawiamy, a nie zamierzamy zawalić
mu głowy?” – zapytał Joker i kontynuował, zanim którykolwiek z nich zdołał
odpowiedzieć - „A jeśli to prawda, dlaczego?”
„Knight
mówi, że przekonuje, że tego nie zrobił” – powiedział Tack.
„Bzdura”
– warknął Joker.
„Wiesz,
że Sebring nie jest idiotą” – powiedziała cicho Shy.
Wiedział
o tym.
Kurwa.
Ale
jeśli Valenzuela tego nie zrobił, kto to zrobił?
Joker
spojrzał na Hop’a i Shy’a, po czym zwrócił wzrok z powrotem na Tacka.
„Skoro
to jest siadanie do rozmów, to nie wiem, dlaczego ja tu jestem, bracie. Nie
jestem twoim porucznikiem”.
„Ponieważ
kobieta miała twoje imię wyryte w brzuchu” – stwierdził Hop, a Joker spojrzał
na niego.
To
był wystarczający powód.
Joker
skinął głową.
„Chodźmy,
ale, Joke” - zaczął Tack, a Joker spojrzał na niego - „Knight nie zaprowadziłby
nas w zasadzkę, ani słownie, ani w żaden inny sposób. Jest powód, dla którego
tu jesteśmy. Ale Valenzuela to dzika karta. Nie mrugnąłby okiem na dobre
intencje, by wypieprzyć Knight’a i by zrobić coś, żeby obnażyć bestię w każdym
z nas. Więc cokolwiek ten sukinsyn ma do powiedzenia, nie oddawaj mu bestii.
Trzymaj się mocno”.
Joker
ponownie skinął głową.
Przeszli
resztę drogi przez przestrzeń i weszli do holu do drzwi, za którymi stał jeden
z chłopców Sebringa, mężczyzna o imieniu Live. Pozdrowili się niewerbalnie, gdy
facet otworzył drzwi i weszli po schodach prowadzących do dźwiękoszczelnego
biura Sebringa.
Jak
powiedział Tack, Knight tam był, podobnie jak Mitch, Slim i Hank, a także prawa
ręka Knight’a, Rhashan Banks.
Pozdrowienia
trwały i właśnie je skończyli, gdy zabrzęczał telefon Rhash. Spojrzał na to, a
potem na Knight’a.
„Valenzuela
jest tutaj” – oznajmił.
W
chwili, gdy Valenzuela wszedł do pokoju ze swoim żołnierzem, powietrze zamarło.
Żaden mężczyzna nie chciał być w obecności tych dwóch, którzy weszli, ani w takim
porządku, jak miało to się stać, co zostało to zakomunikowane.
Mężczyźni
zajęli miejsca przy stole konferencyjnym Sebringa przy oknie z widokiem na
klub, a Joker obserwował, jak się usadzali, aby mógł być tam, gdzie Tack go
potrzebował.
Knight
usiadł, podobnie jak Tack, Mitch, Brock, Hank i Valenzuela, przy stole. Shy
wylegiwał się na kanapie Sebringa. Hop usiadł na poręczy kanapy. Żołnierz
Valenzueli stał blisko jego pleców. Rhashan oparł się o drzwi.
Więc
Joker usiadł więc na poręczy jednego z foteli przed biurkiem Sebringa.
Valenzuela
to zaczął.
I
zrobił to z niespodzianką otwierającą.
„Przychodzę
na wymianę”.
„Co
za wymianę?” – zapytał Knight, wyglądając na niezadowolonego, ponieważ
cokolwiek myślał, że to było, to nie było to.
„Wiem,
kto zabił Heidi. Dam wam to, a wy…” - wzrok Valenzueli skierował się na Tacka -
„wycofacie się do Chaosu”.
„A
skąd możesz to wiedzieć?” - zapytał Mitch.
Valenzuela
spojrzał na Jokera - „Też mam ptaszki, które śpiewają”.
Plecy
Jokera wyprostowały się, ale zatrzymał się na swoim miejscu, gdy wzrok Hop’a
przesunął się na niego.
„Rozważymy,
by nasze terytorium miało osiem mil wokół Chaosu, podaj nam imię” – powiedział
Tack.
Tack
rezygnował z dwóch mil dla Heidi.
Wiele
o nim mówiono, ale to pieprzyło ich sprawę.
Byłoby
tego warte.
Valenzuela
spojrzał na niego - „Wycofacie się do Chaosu”
- stwierdził – „Mam na myśli Ride”.
Shy
przesunął się z leżenia na kanapie do tyłka na jego krawędzi, a Hop podniósł
się, ale się cofnął.
Zrobili
to, bo to była zniewaga. Życie Heidi było wiele warte, ale miałby Chaos
zrezygnować z tego, za co oddał krew, a to oznaczałoby poddanie się, poddanie
się i pozwolenie, by brud zaatakował ich teren, żądał pieprzenie za dużo.
Brock,
który miał więcej doświadczenia nabytego w bardzo realny sposób, żyjąc wśród
szumowin takich jak Valenzuela, gdy był tajnym agentem DEA, wstał - „To jest
strata czasu”.
„Nie
spiesz się, detektywie” – nalegał Valenzuela.
„W
takim razie złóż ofertę, która nie jest bzdurą” – odpalił Brock.
Valenzuela
uśmiechnął się - „Dam wam nazwisko, wy dacie mi walki Monka” - Spojrzał na
Tacka - „I przysługę”.
Gówno.
Kurwa.
Przysługa
dla Valenzueli.
Joker
miał cholerną nadzieję, że Tack tego nie da.
A
oni nie walczyli. Chłopcy to odrzucili. Pozwolili Monkowi się huśtać.
Co
dziwne, Valenzuela o tym nie wiedział.
Brock
usiadł z powrotem.
„Rozmawiałeś
z Monkiem?” - zapytał Tack.
Potrząsnął
głową - „Mówi, że to przechodzi przez twojego wojownika” - po czym skinął głową
na Jokera.
Cholerne
gówno.
Pozwolili
Monkowi się huśtać, a on nadal używał imienia Jokera, by chronić swoje gówno
przed Valenzuelą.
„Dostaniesz
walki” - Tack dał mu coś, czego nie mieli, co oznaczało, że nie kosztowało ich
to - „Brak znacznika”.
Valenzuela
ponownie potrząsnął głową, ale powiedział - „Brak znacznika, wtedy przejadę
dwie mile”.
„To
poza stołem, biorąc pod uwagę, że okazałeś brak szacunku, zaczynając w taki
sposób, w jaki to zrobiłeś”.
„W
takim razie nie ma imienia, chyba że jest marker” – odpalił Valenzuela.
„Dobrze”
– odparł Tack - „Znacznik z warunkami. Żadnych suk. Żadnych narkotyków. Żadnych
zbrodni. Nic, kurwa, nielegalnego. Co oznacza brak egzekucji. Brak transportu.
Brak mięśni”.
„Pozostaje
sprzedawanie ciasteczek, Tack, a ja nie sprzedaję ciasteczek” – odparł
Valenzuela zniecierpliwionym głosem.
„Pozostaniesz
ty mający miesiąc, kiedy Chaos odwróci się w drugą stronę. A ty chcesz wskoczyć
na to, Benito, i wiem, że mnie rozumiesz” - odparł Tack.
Joker
wiedział, że Valenzuela rozumie Tacka. Z tego powodu byli tam Brock i Mitch.
Chaos
utrzymywał ich teren w czystości.
Mieli
też oczy otwarte. Wszystko, co słyszeli, zostało przekazane glinom.
Valenzuela
po prostu nie mógł wiedzieć, co oni słyszeli lub nie.
Prawda
była taka, że większość pospolitych ludzi na ulicy była śmiertelnie przerażona
Valenzuelą, co oznaczało, że Chaos zwykle dostawał fiuta.
Ale
Valenzuela o tym nie wiedział.
„Wiesz”
– wtrącił Hank – „że słucham tych bzdur z uprzejmości wobec mężczyzn, których
szanuję. Ale jestem także oficerem śledczym w sprawie zabójstwa, o którym mowa.
Więc jeśli znasz nazwisko, zawrzyj swoją umowę naprawdę cholernie szybko i
powiedz to, albo zostaniesz zakuty w kajdanki za utrudnianie pracy wymiarowi
sprawiedliwości”.
Usta
Valenzueli zacisnęły się, a Joker opuścił głowę, walcząc z uśmiechem.
Obecność
Hanka nie była jego powołaniem. O ile Lee stał okrakiem na linii prawa, robiąc
to, co musiał zrobić, aby wykonać dowolną pracę, którą miał do wykonania, Hank
był jak Mitch. Prosty strzelec. Mógł z łatwością zrezygnować ze swojej odznaki
i zarobić z bratem mnóstwo gotówki.
Zamiast
tego chronił i służył.
Valenzuela
błędnie założył, że Hank był jednym z ich załogą.
Tack
ściągnął zawodowca.
Więc
to gówno, które właśnie padło, było zabawne.
„Podczas
tych walk Chaos wysłał niedawno wiadomość”.
Na
te słowa Valenzueli, głowa Jokera wróciła do góry.
Poczuł
dreszcz spływający po kręgosłupie, gdy zobaczył na sobie oczy Valenzueli.
„Wiedziałem
o Heidi” – powiedział przerażającym, niskim głosem - „Myślałem, że to ty jesteś
mężczyzną, który wyrwie ją z życia. Zrobiłaby dla ciebie wszystko”.
Gardło
Jokera zamknęło się.
Nie
wiedział tego. Wiedział. Ale nadal nie wiedział.
Valenzuela
jeszcze nie skończył.
„Pozwoliłem
jej robić to, co musiała robić. To ją uszczęśliwiało, a Heidi lepiej pracowała,
kiedy była szczęśliwa. Ale wszyscy wiedzieli, co zamierzała zrobić. Każdy”.
„Jezu,
daj nam to” - warknął Tack.
„Wendetta.
Przeciw Chaosowi” – oświadczył Valenzuela - „A kto pozostał w Denver i
wystarczająco zna historię, by wiedzieć o wizytówce byłego brata Chaosu, którą
tamten kiedyś zostawiał, a kto też pragnie tego rodzaju zemsty i kto nie jest
mną?”
„Monk”
– szepnął Joker.
Hank
był gotowy do akcji, zanim zrobił to Chaos.
„To
twoje ostatnie słowo, czy masz więcej?” - zapytał.
„Tine
zajął się transakcją” – powiedział Valenzuela Hankowi - „Jeśli zdołasz go
znaleźć, może ci pomóc”.
Tine
był finansistą Monka.
A
Valenzuela wymusił to z niego. Więc jeśli zostawił go oddychającego, był cieniem.
Hank
nie marnował więcej czasu. Podszedł do drzwi.
„Hank”
– zawołał Tack. Hank obejrzał się, wciąż się poruszając.
„Znajdź
go, zanim my to zrobimy”.
Hank
nic nie powiedział.
Wyszedł
za drzwi.
„Słyszałem,
że zawiesiłeś rękawice, jak to się stało” – powiedział Valenzuela, a Joker
spojrzał na niego i zobaczył, że dupek na niego patrzył - „Jeśli kiedykolwiek
zechcesz o mnie walczyć, nie mam nic przeciwko temu, że mam krew Chaosu na moim
cemencie”.
Joker
tylko się na niego gapił.
Ale
pozwolił, by jego warga się wykrzywiła.
Valenzuela
uśmiechnął się i odsunął od stołu, mówiąc - „Myślę, że już skończyliśmy”.
Był
dwa kroki od stołu, zanim Knight się odezwał.
„Benito”.
Valenzuela
odwrócił się.
„Jeśli
kiedykolwiek pomyślisz o użyciu mnie do negocjowania twoich bzdur, bez
dzielenia się ze mną, jakie bzdury chcesz negocjować, przemyśl to jeszcze raz”
– ostrzegł Knight.
„Sebring,
zdajesz sobie sprawę, że nie działam z dobroci serca” – odparł Valenzuela.
„Skoro
go nie masz, tak. To nie jest dla mnie stracone” – stwierdził Knight – „Ale
powiedziałeś mi, że chcesz pokoju i bezpiecznego miejsca, w którym możesz się podzielić
tym, że nie jesteś zamieszany w to, co stało się z tą kobietą, żeby Chaos nie
działał na podstawie przypuszczeń. Jak zechcesz usiąść, a ja mam zachować
spokój, nie karmisz mnie bzdurami, bo gracz w tym mieście, który trzyma się sam
dla siebie, będzie musiał ponownie przemyśleć swoją pozycję”.
Przekonany,
że jest zrobiony ze stali, Valenzuela tylko się uśmiechnął.
Skoro
tak nie było, Knight wiedział o tym i lubił brak szacunku tak samo jak Tack,
dodał - „I przestań wysyłać swoje dziewczyny do pracy w Chaosie”.
Valenzuela
przestał się uśmiechać - „Czy to trzymanie się dla siebie?”
„Wiesz
o dziewczynach” - powiedział cicho Knight, a Joker spojrzał na Shy’a.
Usta
Shy’a zacisnęły się, a oczy zabłysły.
Pieprzone
gówno.
Knight
rzucał rękawicę.
„Ty
robisz interesy po swojemu, ja robię to w moim” – odparł Valenzuela.
„Jak
dostanę wiadomość o twoim sposobie, a będzie to sposób, który mi się nie spodoba,
będziemy mieć kolejne spotkanie i nie będzie tak komfortowo” – odpalił Knight.
„Nie
chcesz się w to angażować” – ostrzegł Valenzuela.
„Opiekuj
się swoimi dziewczynami” – rozkazał Knight.
Hop
się poruszył, a Joker spojrzał na niego i zobaczył, że znowu usiadł na poręczy
kanapy. Spuścił też głowę.
Zrobił
to, by ukryć swój uśmiech.
W
tym momencie Joker wiedział.
Sebring
wyraźnie wykorzystał to spotkanie i sposób, w jaki Valenzuela je rozegrał, jako
pretekst do przejścia.
Nie
było zbyt wielu alfonsów, którzy szli łeb w łeb z Knight’em. Być może przez
chwilę rozważał rzucenie ręcznika na ring.
Ale
nadszedł czas.
Joker
zastanawiał się, czy Tack, Shy i Hop wiedzieli przed spotkaniem, ale to nie
miało znaczenia.
Czy
tego chcieli, czy nie, Sebring był w drużynie.
Valenzuela
nie powiedział ani słowa. On i jego żołnierz wyszli.
Kiedy
drzwi się za nimi zamknęły, Joker oznajmił - „Chcę Monka”.
„Joke”
- powiedział Mitch z westchnieniem.
„Hank
się tym zajmie” – wtrącił Brock.
Tack
wstał, patrząc na Brocka – „Ma dzień”.
Mitch
spojrzał w sufit.
Brock
pochylił się, by sięgnąć po telefon, mrucząc - „Najlepiej zadzwonię do Lee,
żeby porozmawiał z bratem, zanim połowa naszego zespołu zostanie uwięziona w
oczekiwaniu na proces za zabójstwo”.
„Rozumiem,
że właśnie wyryłeś swoje imię na liście zaproszeń na naszą małą pogawędkę przy
kawie” - zauważył Mitch, spoglądając teraz na Sebringa.
Knight
uśmiechnął się - „Przyniosę ciastka”.
„Pieprz
mnie” - mruknął Mitch.
Hop
uśmiechnął się do Shy’a, który odwzajemnił uśmiech.
Joker
nie uśmiechnął się.
Otrzymali
uściski dłoni, podziękowania, uniesienie brody i skinienie głową i Chaos
wyszedł.
Joker
zaczekał, aż staną przy swoich motocyklach, po czym powtórzył - „Chcę Monka”.
Tack,
z pochyloną głową, gdy wkładał rękawiczki, przesunął oczy na Jokera.
„Monk
już nie istnieje”.
Kolejny
zimny dreszcz przesunął się po kręgosłupie Jokera, gdy spojrzał w oczy Tacka,
widząc w nich wyraz, którego nigdy wcześniej nie widział u żadnego mężczyzny w
swoim życiu.
Tack
skończył naciągać rękawiczki i przerzucił nogę przez motocykl. Joker nie zrobił
tego samego, ponieważ Hop wyciągnął rękę i owinął palce na chwilę wokół
przedramienia Jokera, zanim go puścił, co kazało mu się zatrzymać.
Zatrzymał
się.
Tack
ryknął silnikiem.
Joker
spojrzał na Hop’a.
„Hank
dopadnie Monka” - powiedział Hop.
Joker
otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale Hop szedł dalej.
„A
Monk zejdzie w kiciu”.
Joker
zamknął usta.
„Będziesz
czysty. Chaos będzie czysty. Ale będziemy o jedną przysługę lżejsi”– zakończył
Hop.
„To
dla ciebie będzie okej?” - Zapytał Shy.
Głowa
Jokera była wypełniona martwą Heidi w zaułku. Była ładna. Oszpecona przez
małego mężczyznę z małym kutasem, który został zawstydzony przez motocyklistów
i wykorzystał ją do odpłaty.
Miała
słabość do Jokera. Nie miał pojęcia, jak wiązała z nim swoje nadzieje, ale
wiedział, że miała do niego słabość.
Nigdy
go nie rozśmieszała. Denerwowała go bardziej niż cokolwiek innego, a to nigdy
nie było słodkie.
Przeważnie,
kiedy był z nią, nic nie czuł.
Ale
była czyjąś córką. Zamierzała dać komuś dziecko. I nie było wiadomo, kim
mogłaby być, gdyby pozwolono jej oddychać.
Teraz
była martwa.
Nie,
to nie było dla niego okej.
Ale
miał kobietę, dziecko, bractwo, rodzinę.
Więc
musiało.
Uniósł
brodę.
Hop
skinął głową.
Shy
klepnął go w ramię.
Potem
wsiedli na motocykle i pojechali.
*****
Tego
wieczoru po kolacji Carissa, siedząca obok niego na kanapie, zaczęła mocno
szturchać palcem laptopa na kolanach, chrząkając - „Uh! Uh! Uh!” - z każdym
szturchnięciem.
Potem
rzuciła go na stolik do kawy, gdzie się poślizgnął, biorąc ze sobą mały koszyk,
do którego włożyła piloty.
Koszyk
spadł.
Laptop
wciąż był na górze, ale połowa zwisała ze stołu.
„Jest
zepsuty!” - krzyknęła.
„Mam
nadzieję, że inaczej walenie w niego i rzucanie nim nie byłoby takie mądre” - mruknął
Joker, nie odrywając oczu od telewizora.
Poczuł,
że zwróciła się do niego.
Zignorowała
jego komentarz i zapytała - „Masz laptopa, którego mogłabym użyć, by wrzucić meble
z przechowywani na Craigslist?”
„Nie
mam schowka, a ty posprzątałaś mój pokój. Znalazłeś laptopa?” - zapytał w
odpowiedzi.
„Nie”
– warknęła, będąc cholernie słodka.
„Więc…
nie” – odpowiedział.
„Uch!”
- chrząknęła, również słodka, więc spojrzał w jej stronę i zobaczył, jak opuściła
głowę na tył kanapy, co znowu było urocze.
Obrócił
się do niej, objął ją ramieniem i pochylił, by być naprzeciwko jej twarzy.
„Kupię
ci laptopa na urodziny”.
Uniosła
głowę z kanapy o cal - „To nie pomoże mi w sprzedaży mebli teraz. Tata płaci za
ten magazyn. Ma tam dwa pudła. Możemy umieścić jego pudła w garażu, a on
zaoszczędzi te pieniądze”.
„Wczesny
prezent urodzinowy”.
Przewróciła
oczami i odchyliła głowę do tyłu.
Wiedział,
że to nie przejdzie.
Nadal.
„Motylku,
umówiłaś się z Elvirą, aby zwrócić ubrania i buty warte osiem tysięcy dolarów,
a dwa stroje z tej mieszanki wyglądałyby na tobie spektakularnie i nie
kosztowałyby prawie ośmiu tysięcy dolarów. Masz pieniądze w banku, ale nie zamierzasz
zaszaleć. Dzięki Bogu, że nie czułaś się tak samo z majtkami i biustonoszami.
Ale nic z tego nie kosztuje tyle, co laptop, a ty nadal tego nie zatrzymałaś.
Więc z tym muszę zapytać, kiedy wyłożysz pieniądze na zakup laptopa, którego w
dzisiejszych czasach potrzebujesz?”
Uniosła
głowę o kolejny cal - „Po tym, jak ustawię meble z sypialni na podwórku, zakleję
okolicę taśmą i będę siedziała tam przez cały dzień, czekając na kogoś, kto
przyjdzie i zapłaci tyle, ile poproszę, czyniąc to tak, że nie będę musiała
wykorzystywać oszczędności, które lubię mieć, by kupić laptop”.
„To
jeden sposób. Ale ile chcesz za to gówno?”
„To
wszystko kosztowało prawie sześć tysięcy dolarów, było prawie bezużyteczne i ma
mniej niż trzy lata, więc miałam nadzieję, że może pięćset dolarów”.
Usiadł,
wciąż odwrócony do niej, a ona się przysunęła.
„Sześć
tysięcy dolarów?” - zapytał.
„Wybrała
go jego matka” – wymamrotała - „Zawiera materace, które są drogie, a meble nie
były dokładnie z Ikei” - Odwróciła wzrok – „Mogłaby dostać pokrzywki, gdyby
pojechała do Ikei. Chociaż ich labirynt mnie przeraża, uwielbiam parter, na
którym znajdują się wszystkie gadżety”.
„A
co myślisz o tym?” – zignorował jej bełkot o Ikei i fakt, że wydała sześć razy
więcej na zestaw do sypialni dla gości niż on na czynsz w pierwszym roku z dala
od taty - „Zabieram laptopa i sprawdzam, czy Cherry ma na oku kogoś, kto zajmuje
się komputerami. Ma jeden w biurze, nie może być tak, że działa przez cały
czas, a kobieta ma wiele rzeczy, ale geek IT nie jest jednym z nich.
Przekazujemy też to, że masz to gówno dostępne. Ale nie bierzesz za to niczego
mniej niż trzy tysięcy, Carrie. Jeśli jest prawie nowe i wysokiej jakości, nie
bierzesz groszaków. Sprzedajesz za tyle, ile możesz, kupujesz niezawodny
laptop, a resztę kładziesz do banku”.
„To
brzmi jak plan” – powiedziała.
To
było łatwe.
Teraz
na koniec.
„Jak
martwisz się, że twój tata zapłaci za ten magazyn, możemy przerzucić śmieci w
Kompleksie lub w magazynie w sklepie. Położymy to tam”.
Uśmiechnęła
się - „Mój męski motocyklista. Ma odpowiedź na wszystko”.
„Mój
głupkowaty Motylek. Ma talent do uczynienia mnie twardym, nawet kiedy jest
totalnym głuptaskiem” – odpalił.
Jej
oczy zapłonęły, a jej ręka podniosła się, by uderzyć w jego klatkę piersiową.
„Trochę
za wysoko, mała” – mruknął.
Jej
wzrok jeszcze bardziej się rozpalił, ale gdy zsunęła rękę w dół, zapytała -
„Czy tak dużo seksu jest naturalne?”
To
powiedziało mu, że jej były nie tylko nie miał talentu, ale wydawało się, że
nie miał też wytrzymałości.
„Naturalne
do czego?” – zapytał z powrotem, wchodząc, obejmując jej szczękę.
„Naturalne
dla zdrowia organizmu. To znaczy, nie chciałabym, żebyś miał zawał serca w
wieku dwudziestu kilku lat przy całym wysiłku, jaki wkładasz, by mnie zadowolić”.
Zadowolić mnie.
I
kobieta nie sądziła, że jest głuptaskiem.
Uśmiechnął
się, skończył przesuwać usta po jej szczęce, uniósł się i przycisnął bliżej.
„Myślę,
że moje ciało może to przetrwać” – powiedział jej.
„Cóż,
to dobrze” - wymamrotała, patrząc na jego usta, które czuł na swoich ustach, a
także na swoim penisie.
„Czego
chcesz, Carrie?” - zaszeptał.
Podniosła
wzrok na jego i odszepnęła - „Możesz zacząć od pocałowania mnie, skarbie”.
Tam
zaczął.
Jakiś
czas później, skończył cholernie całkiem inaczej.
*****
Tack
Tack
stał na tarasie swojego domu, wpatrując się w cichy mrok lasu na swojej górze.
Miał
telefon przy uchu, który dzwonił.
„Tack”
- przywitał się Knight.
„Yo,
słyszałeś?” - zapytał Tack.
„Jeszcze
nie” - odpowiedział Knight.
„Lee
znalazł Tine’a. Zaśpiewał dla Hanka. W tej chwili aresztują Monka za spisek w
celu popełnienia morderstwa” – powiedział mu Tack.
Knight
milczał.
Tack
dał mu to przez kilka chwil, zanim powiedział cicho - „Musimy się porozumieć”.
„Staje
przed sądem” - odparł szybko Knight - „Upada. Chcę, żeby się skręcał”.
„Zgoda”
- odparł Tack.
„Zaopiekujemy
się nim, gdy upadnie”.
Tack
wciągnął powietrze przez nos.
Potem
stwierdził - „Masz przysługę od Chaosu”.
„Nie”
- odparł cicho Knight - „Żadnej przysługi od Chaosu. Robię to dla kobiety, której
nie znałem, o imieniu Heidi”.
Tack
usłyszał rozłączenie.
Nie
uśmiechnął się do swojego telefonu.
Opuścił
rękę i wpatrywał się w cichy spokój swojej góry.
Potem
odwrócił się i wszedł do swojej kobiety i ich chłopców.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńZauważyłam że Kristen bardzo lubi ciuchy i samochody, zawsze jest duży opis tych rzeczy🤣.
OdpowiedzUsuńDziękuję za tłumaczenie .😁
Dziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń