poniedziałek, 29 sierpnia 2022

17 - Motocyklista o imieniu Joker (cz.1)

 

Rozdział 17

Motocyklista o imieniu Joker (cz.1)

Carissa

 

 

Wczesnym popołudniem następnego dnia przechadzałam się po salonie/jadalni i podrzucałam mojego syna, który ryczał.

Joker wszedł z kuchni ze świeżym napojem w ręku, a ja zatrzymałam się, spojrzałam na niego, wciąż podrzucając i oświadczyłam - „Nie rozumiem. Miał drzemkę, była krótsza niż zwykle, ale to nigdy nie była dla niego wielka rzecz. Mimo to obudził się marudny. Zjadł swoje jedzenie, a potem był nieznośny. Ale dostał jedzenie, pielucha jest czysta, został wykąpany. Może bywać zrzędliwy pierwszego dnia po powrocie od taty, ale nie w ten sposób” - Spojrzałem w dół na Travisa i skończyłam mamrocząc - „Może nie czuje się dobrze. Wychodzi mu kolejny ząb. Może to to”.

Travis nie miał odpowiedzi, poza tym, że głośno płakał.

Podniosłam głowę, gdy poczułam, że Joker się zbliżył.

„Nowe miejsce, Motylku” – powiedział, przekrzykując ryk Travisa - „Tym razem musi się przyzwyczaić. Nowy pokój. Nowa przestrzeń. Z dala od domu ojca”.

To miało sens i zastanawiałam się, dlaczego o tym nie pomyślałam.

Joker postawił swoją puszkę na stole w jadalni, wyciągnął mojego chłopca z moich ramion i odszedł, również go podrzucając.

Patrzyłam, jak pochylił się do kosza z zabawkami Travisa i podniósł go. Potem patrzyłam, jak wrócił i wyrzucił wszystko na podłogę za kanapą.

W tym momencie Travis podskoczył lekko w jego ramionach, wsadził pięść do ust, przestał krzyczeć, zaczął pochlipywać i poświęcił całą uwagę działaniom Jokera, bo zawsze był gotów zrobić bałagan praktycznie ze wszystkiego.

Joker przykucnął i posadził dziecięcy tyłeczek Travisa na podłodze obok zabawek. Kiedy położył mojego syna, upadł po drugiej stronie zabawek na biodro i wyciągnął się na boku, z wyprostowanymi długimi nogami w dżinsach, bosymi stopami, kiedy wyblakła czarna koszulka ciasno przylegała mu do klatki piersiowej, a górna część jego ciała spoczywała na przedramieniu.

Patrzyłam, jak Joker podniósł niebieską żyrafę i szturchnął nią Travisa w brzuch.

Travis wyjął rękę z ust i wzniósł obie pięści w powietrze po bokach, zanim ruszył za żyrafą.

Joker wyciągnął ją i ponownie szturchnął nią Travisa w brzuch.

Travis poszedł za nią ponownie, ale prawie natychmiast stracił zainteresowanie, z powodu wszystkich zabawek porozrzucanych po podłodze.

Pochylił się i chwycił czerwony krążek.

„Żyrafa poczuje się samotna, dzieciaku” – powiedział mu Joker, ponownie szturchając go w brzuch.

Opierając się na biodrze i na dłoni na krążku, Travis uniósł głowę, by spojrzeć na Jokera. Następnie popchnął się całkowicie do przodu i przeczołgał się po zabawkach, ciągnąc za sobą krążek, kierując się w stronę Jokera. Uderzył dłońmi, w tym tą z krążkiem, w klatkę piersiową Jokera i Joker upadł na plecy.

Travis zachichotał, zanim zabrał ze sobą zapomniany teraz krążek do najlepszej zabawki na świecie.

Żywej, oddychającej, sali gimnastycznej motocyklisty-dżungli.

Wczołgał się na Jokera, uderzając go krążkiem, podczas gdy Joker położył ręce na bokach Travisa, gdzie był najbardziej czuły na łaskotki.

Potem go połaskotał.

Nie było tylko lekkiego chichotu, Travis się wyluzował i wtedy obserwowałam, jak motocyklista i dziecko mocowali się na podłodze wśród mnóstwa zabawek, Joker pozwolił Travisowi wygrać, podczas gdy wielokrotnie został uderzony w twarz, głowę, szyję, ramiona i klatkę piersiową przez plastikowy czerwony krążek.

Joker przyjmował to z uśmiechem, czasami chichocząc i poświęcając całą swoją uwagę mojemu synowi, który już nie płakał, ale bawił się najlepiej w życiu.

Patrzyłam na to z uśmiechem i wiedząc bez wątpliwości, że będę miała więcej takich chwil. Chwil, w których Joker robił coś, po czym od razu wiedziałam, że się w nim zakochałam. I obserwowałam to kochając wiedzę, że Joker mi to da, jednocześnie kochając, że daje to, co dawał mojemu synowi.

Potem obserwowałam, jak Joker chwycił Travisa i uniósł go, wyrzucając go kilka centymetrów w powietrze, śmiech Travisa rozbrzmiał w pokoju, a Joker złapał go, przyciągając go do twarzy.

„No, chłopcze, to miejsce nie jest takie złe, prawda?” – zapytał.

Odpowiedzią Travisa było uderzenie Jokera w kość policzkową krążkiem, którego nie puścił i krzyknięcie - „Bah la dah!”

„Tak właśnie myślałem” – mruknął Joker.

Wzięłam wdech przez nos i zrobiłam to głęboko, by kontrolować narastające we mnie emocje.

Potem poszłam do kuchni i sięgnęłam sobie napój gazowany.

Taki markowy.

Który jeden motocyklista o imieniu Joker włożył do mojej lodówki.

*****

Joker

Następnego dnia, będąc w okularach ochronnych i rękawicach, z pistoletem spawalniczym w dłoni, kiedy dookoła leciały iskry, Joker usłyszał - „Joke! Cherry chce z tobą porozmawiać w biurze!”

Odwrócił się od metalu, nad którym pracował i zobaczył Roscoe na szczycie schodów prowadzących do biura przez garaż Ride. Kiedy Roscoe spojrzał na niego, wskazał głową na zamknięte drzwi, odwrócił się i zbiegł po schodach.

Joker zabezpieczył sprzęt, zdjął rękawiczki i okulary i przeniósł się do biura.

Skończył i drzwi zamykały się za jego plecami, kiedy zesztywniał na widok wyrazu twarzy Cherry.

Zrobił szybki krok do przodu - „Mała, potrzebujesz, żebym sprowadził Tacka?”

„Ja… uh…” - potrząsnęła głową, jej długie, gęste, ciemnorude włosy muskały jej ramiona i kiedy to zobaczył, nie po raz pierwszy dała mu dowód, dlaczego była warta, by jej mężczyzna dosłownie przeszedł dla niej przez grad kul - „Chodzi o ciebie”.

Jego wnętrzności zamarły, gdy wypchnął - „Carrie?”

„Nie, Słonko” – powiedziała cicho - „Ty”.

„Ja co?” – zapytał krótko.

„Dwadzieścia minut temu zadzwonili do mnie z Wilde & Hay” – powiedziała.

„Powtórz?” - zapytał.

Wilde & Hay” – powtórzyła.

„Co to, do cholery, jest?”

Jej brwi ściągnęły się – „Nie znasz Wilde & Hay?

Joker zaczął się niecierpliwić – „Szacunek, Cherry, ale mam gówno, które chcę zrobić dzisiaj przy moim samochodzie, a Carrie ma dzienną zmianę. To znaczy, że chcę być w jej domu, kiedy tam będzie, co oznacza, że muszę zrobić gówno”.

Wilde & Hay to magazyn, Joker” – poinformowała go.

„Tak, i…?” – podpowiedział.

„Bardzo dobre czasopismo” – ciągnęła - „Kolorowe. Szanowane. Robią poważne rzeczy, głośne prezentacje. Przeprowadzają również pogłębione wywiady z celebrytami. Nie ten rodzaj wchodzący w dupę. Ten rodzaj bez ściemy. Wchodzą w politykę. Robią szerokie  relacje z podróży. Robią recenzje filmów, muzyki, telewizji. Zagłębiają się w kwestie społeczne. Korzystają z najlepszych fotografów…”

Joker przerwał jej - „Mała, nie wiem, dlaczego mi to mówisz”.

„Chcą napisać artykuł o Ride”

Joker zagapił się.

Potem się uśmiechnął - „Cholernie fantastyczne”.

„Tak, Joke” - powiedziała cicho, obserwując go uważnie - „Powiedzieli, że chcą przeprowadzić wywiad z braćmi, którzy tworzą konstrukcje, ale skupiają się na tych, którzy wykonują projekty. Wysłali mi zdjęcia kilku, które chcą zaprezentować i poprosili specjalnie o braci, którzy je zaprojektowali. Właśnie dostałam ich e-mail” - Sięgnęła ręką do komputera - „A to są konstrukcje, które chcą zaprezentować”.

Obróciła monitor, a on spojrzał na niego. Był otwarty e-mail ze zdjęciami. Położyła rękę na myszy i przewinęła w dół.

Było sześć wersji. Wszystkie były jego.

„Innymi słowy, Joke” – powiedziała, patrząc na przewijające się zdjęcia – „chcą ciebie”.

Spojrzał na nią.

„Wysyłają Henry’ego Gagnona[1]” - ciągnęła dalej - „I, zanim zapytasz, jest cholernie najlepszym fotografem na świecie. Robi celebrytów. Robi modele. Jeździ do rozdartych wojną narodów i to robi. Robi wszystko. Miał wystawę w Denver Art Museum i zaciągnęłam na nią Tacka i nawet Tack powiedział, że ten facet jest gównem. Bo po prostu jest. I chcą, żeby robił zdjęcia twoim konstrukcjom, jak je budujesz i tobie”.

„Jeśli pytasz, powiedz im tak. To będzie dobre dla Ride” - powiedział jej Joker - „Ale w każdej konstrukcji jest coś więcej niż tylko ja, Cherry. Jak tu przyjdą, skupiają się na wszystkim, co tutaj robimy”.

Przechyliła głowę na bok - „Nie sądzę, że…”

Nie skończyła, bo drzwi frontowe otworzyły się i oboje spojrzeli w tamtą stronę, by zobaczyć przechodzącego przez nie Tacka.

Uśmiechnął się do swojej starszej pani, ale potem spojrzał na Jokera i podszedł prosto do niego.

Joker wiedział po wyrazie twarzy Tacka i po tym, co było dalej, że Cherry zadzwoniła do swojego męża z tą wiadomością.

A dalej było to, że Tack podszedł prosto do niego, podniósł rękę, chwycił Jokera za kark i pociągnął go do przodu.

W tym momencie Joker znieruchomiał.

Widział, jak Tack robił to Rush’owi, kiedy Rush był dzieckiem, a Joker stał przy płocie i obserwował, i robił to nieruchomo.

Widział też, jak Tack dawał Rush’owi to, co zrobił potem.

Tack szarpnął go do przodu i ich klatki piersiowe zderzyły się, dłoń Tacka zacisnęła się mocno na szyi Jokera, gdy objął go ramieniem i uderzył Jokera w plecy, robiąc to mocno.

Ale to było dobre uczucie.

Potem Tack złapał w dłoń tył jego koszulki i przytrzymał go tam, mówiąc nisko i chrapliwie do ucha – „Wiedziałem, bracia to wiedzieli. Chcieliśmy cię z nami, ponieważ chcieliśmy ciebie z nami. Ale Hop i Boz powiedzieli wprost, że masz talent, który może przenieść Ride na wyższy poziom. Zrobiłeś to i nie opieprzałeś się, by to zrobić” - Odsunął się, ale nie puścił, gdy spojrzał Jokerowi w oczy – „Dobrze widzieć, skoro moja kobieta ma fioła na punkcie dzieci, a kiedy skończymy, liczę na dwanaście czesnych do odkładania” - Uśmiechnął się szeroko - „A ty robisz tak, żebym mógł sobie na to pozwolić”.

Joker nie mógł nic powiedzieć. Bo biorąc pod uwagę wyraz twarzy Tacka, satysfakcję, dumę, szacunek, uczucie, wszystko, co Tack mu właśnie dał, jego umysł nie był w stanie wydobyć słów.

Na szczęście w tym momencie wtrąciła się Cherry.

„Po tym, jak Cut włączył piekarnik, kiedy robiłam ciasteczka i spaliłam je oraz blachę, w której były, zdecydowałam, że nie chcę kolejnego dziecka, bo może nie często gotuję, ale mój mąż jest w tym dobry, a ja lubię kupować buty, zamiast musieć co drugi tydzień kupować nowe artykuły kuchenne. Innymi słowy, ponieważ mamy pełne ręce roboty, nacisnę na Shy’a, żeby zebrał swoje gówno, żeby on i Tab mogli zasadniczo dać mi dziecko, mając własne. W ten sposób ich dziecko może palić ciasteczka, a ja mogę się śmiać, ale moje blachy będą bezpieczne”.

Tack puścił Jokera, by zwrócić się do żony, a wyraz twarzy, który pokazywał Jokerowi, zniknął.

Całkowicie.

Teraz wyglądał na chorego.

„Nie mów mi więcej tego gówna” – rozkazał.

„Co za gówno?” – spytała Cherry, wyglądając na zdezorientowaną.

„Mówienie do mnie o mojej córeczce, wypychającej dzieciaka”.

„Tack, ona to zrobi” – zauważyła Cherry.

„Tak, zrobi i będę musiał się z tym uporać, kiedy to będzie to robiła. Ale cholernie nie muszę o tym mówić, zanim to się stanie” – warknął Tack.

Cherry uśmiechnęła się do niego szeroko.

Tack odwrócił swoją wkurzoną twarz w stronę Jokera i powiedział zwięźle – „Jestem z ciebie dumny, bracie. To będzie ogromne dla Ride. Zwracaliśmy uwagę, ale nie na taką skalę. Masz to dla nas swoim talentem. Wiedzieliśmy od chwili, gdy zobaczyliśmy twoje rysunki, że masz to w sobie, aby je urzeczywistnić. Twoje konstrukcje są znakomite, Joke, i jestem cholernie podekscytowany, że zwrócą uwagę, na jaką zasługują”.

Potem, krzywiąc się na swoją kobietę, odwrócił się i wybiegł z biura.

Joker stał nieruchomo, wpatrując się w drzwi.

„Są” - powiedziała cicho Cherry, a Joker zmusił się do spojrzenia na nią - „One są i ty jesteś” - ciągnęła to - „Widziałam wiele samochodów i motocykli wyjeżdżających z tego warsztatu, Joker, i zawsze były spektakularne. Ale twoje rzeczy są nie z tego świata”.

Nie wiedział, co z tym zrobić, albo wszystko, co sprawiło, że poczuł się ponad wszystko, co dał mu Tack, więc powiedział tylko - „Dzięki”.

„Dajesz to Ride, robisz dużo dla swoich braci” – ciągnęła – „Tack zajmuje się księgowością, a odkąd zacząłeś budować, dochód z warsztatu wzrósł o dwadzieścia siedem procent. Zawsze mieliśmy listę oczekujących klientów, ale zwykle kończyło się to na sześciu miesiącach. Teraz trwa to ponad rok, więc jak dobroć się nie zatrzyma, a tak podejrzewam, Tack wniesie rozszerzenie warsztatu na stół Klubu, co zostanie omówione wkrótce, zanim wymknie się spod kontroli. A ta ekspansja będzie wyłącznie dzięki tobie”.

Gardło Jokera nagle zaczęło drapać.

„Dobrze sobie radzimy, wszystkie sklepy, warsztat” – kontynuowała cicho - „Ale każdy lubi mieć lepiej, zwłaszcza, gdy wiąże się to z dostaniem więcej. Dajesz więcej swoim braciom, Joker, i ich rodzinom. Powinieneś wiedzieć, że nikt tego nie przegapia i jest to doceniane”.

Wciąż nie mogąc wymyślić nic do powiedzenia, tylko kiwnął brodą i mruknął – „Jeszcze raz dziękuję, Cherry. I ustaw to z tym magazynem. Kiedy będą gotowi, będę tutaj”.

„Okej, Słonko” – odpowiedziała miękko.

Joker skinął jej głową i wystartował.

Wrócił do pracy, bardzo lubiąc to, co czuł.

Również to rozumiał.

Chodziło o to, że to, co robił, co kochał robić, zostało rozpoznane. To było dobre uczucie, to gówno dobiegało stamtąd, spoza warsztatu, spoza ich świata.

Poczuł się lepiej, gdy przychodziło od jego braci.

Ale to było więcej.

Pracując, doszedł do zrozumienia, że nigdy nie odpłaci ludziom w swoim życiu, którzy go tam umieścili. Którzy dali wszystko, co mogli, aby utrzymać go przy zdrowych zmysłach i pokazać mu, że na tym świecie jest dobro, które chroni go przed pochowaniem w ciemności.

Oni nie potrzebowali odpłaty. Jeśli jesteś dobrym człowiekiem, robisz dobre rzeczy. Proste.

Ale wiedzieli, tak jak Joker teraz wiedział, że dobro jest dobre. Więc to, co dali Jokerowi, oznaczało, że nie stracił siebie. Nie poddał się i nie stał się ćpunem, przestępcą, łobuzem walącym kobiety na kanapie, upijającym się niechlujnie lub robiącym dzieci tylko po to, by wypełnić ich życie całkowitą czernią.

Zamiast tego był w stanie oddać. Swoim braciom. Carissie. Travisowi.

Dobro, które otrzymał od ludzi, którym na nim zależało, skłoniło go do oddania, może nie im, ale ludziom, którzy na to zasłużyli.

I o to właśnie chodziło. Sens życia.

Dlaczego była tam każda osoba na tej planecie.

Dostawali to, co dawali, a potem dawali to, co dostali, i miarą ciebie było to, czy potrafiłeś znieść gówno, które przychodziło z życiem i nadal znajdować w sobie to, aby skupić się na dobru i umieścić je tam.

Był tym człowiekiem.

I cieszył się, że był tym człowiekiem.

Więc pracował dalej, dając dobroć swoim braciom, aż nadszedł czas, aby zrobić fajrant i wrócić do domu do swojej kobiety i jej chłopca, gdzie również dawali mu dobroć, o której nie wiedzieli, że oddają tylko przez to, że oddychali.

A on to weźmie.

I odda to.

*****

Carissa

Było późno, kiedy wróciłam do domu. Miałam niezwykłą popołudniową zmianę, których Sharon próbowała mi nie dawać, kiedy miałam Travisa, ale nie mogła mieć faworytów, więc tak się stało.

Usłyszałam włączony telewizor, ale nie widziałam Jokera w kuchni, więc rzuciłam torebkę na blat, przeszłam przez kuchnię do salonu.

Zatrzymałam się, gdy zobaczyłam Big Petey’a, Roscoe i Boz’a rozłożonych na mojej kanapie, razem z Jokerem.

„Hej, dziewczyno” – powiedział Big Petey do telewizora, ale uniósł butelkę piwa na powitanie.

„Carrie” - Roscoe również powiedział do telewizora bez podnoszenia butelki z piwem.

„Mała, dobrze wyglądasz” – stwierdził Boz, odwracając głowę w moją stronę, z diabelskim uśmiechem.

Uśmiechnęłam się do Boz’a, a potem zwróciłam uwagę na Jokera, gdy jego oczy przesunęły się po oparciu kanapy.

„Chłopcy kończą mecz” - powiedział mi niepotrzebnie - „Travis odleciał”.

„Okej, skarbie” - powiedziałam, wiedząc, że minęła pora snu, ciesząc się, że już śpi, ale i tak byłam rozczarowana, że nie mogłam go przytulić, zanim odpadł.

Boz odwrócił głowę do Jokera.

„Skarbie” – mruknął.

„Odpieprz się” – odparł Joker.

Zignorowałam to, ponieważ miałam priorytetowe zadanie i zabrałam się do jego wykonania. Oznaczało to, że poszłam do pokoju Travisa. Drzwi były zamknięte przed dźwiękiem telewizora. Nie przeszkadzało mi to, biorąc pod uwagę, że zauważyłam również, że elektroniczna niania stała na stoliku do kawy przy stopach Jokera.

Sprawdziłam syna, kładąc rękę na jego klatce piersiowej, czując jego ciepło, jego miarowy oddech. Potem podniosłam rękę do ust, dotknęłam czubkami palców ust, a potem przyłożyłam je do jego miękkiego, pulchnego policzka.

Nie poruszył się. Mocno spał.

Po cichu wyszłam z pokoju i ostrożnie zamknęłam za sobą drzwi.

Kiedy wyszłam do salonu/jadalni, wzrok Jokera znów był na mnie.

„Wszystko w porządku?” – zapytał.

Rety, był niesamowity.

„Tak” - odpowiedziałam - „Czy mogę… hm, porozmawiać z tobą?”

Jego brwi ściągnęły się, po czym spojrzał na mężczyzn, zanim podniósł się na nogi.

Przyjrzałam się facetom wylegującym się na mojej kanapie, nieruchomym, z oczami przyklejonymi do ekranu, butelkami piwa w rękach i rozrzuconymi po powierzchniach. Był tam krzepki facet ze spiczastą brodą i łysą głową w dziwnych okularach, mówiący, podczas gdy w betonowym pomieszczeniu za nim leciały iskry.

Nie miałam pojęcia, co to był za program, tylko sądziłam, że prawdopodobnie mnie by nie zainteresował. Nie podobały mi się latające iskry.

Z drugiej strony, kto wiedział? Myślałam, że nie lubię motocyklistów, a naprawdę się pomyliłam.

Czułam  coś, co mi się podobało, widząc moją wielką kanapę pokrytą mężczyznami pijącymi piwo. Wybrałam ją z nadzieją, że któregoś dnia popełzają po nim niemowlęta, a potem rozłożą się po nim dzieci, które urosły.

Ale wzięłabym motocyklistów.

Od teraz.

Poczułam, że Joker się zbliżył i spojrzałam na niego, zanim odwróciłam się i poszłam korytarzem.

Poszłam prosto do swojego pokoju, a Joker poszedł za mną.

Zrobiłam cztery kroki i odwróciłam się, by zobaczyć, jak Joker zamknął za sobą drzwi.

Został tuż przy nich.

Myślałam, że to dziwne, ale nie skomentowałam tego.

Zapytałam - „Czy jest coś, co powinieneś był mi powiedzieć?”

Spojrzał na ścianę, po drugiej stronie której był salon, a potem z powrotem na mnie.

„Powinienem był coś powiedzieć, Motylku” – powiedział cicho - „Jak nie chcesz, żeby chłopcy byli w pobliżu, to spoko. Wyjdę i…”

Wyciągnęłam rękę i przemówiłam, przerywając mu - „Są tu mile widziani, kiedy tylko zechcesz. Lub kiedy tylko oni zechcą się pojawić. To nie to”.

Jego głowa drgnęła i zapytał - „Jeśli to nie to, to co to jest?”

„Coś, o czym powinieneś się podzielić wczoraj” – naciskałam.

„Carrie, po prostu to wypluj”.

Wild & Hay?”

Wyraz twarzy Jokera stał się dziwny.

„Tyra do mnie dzwoniła” – powiedziałam - „Powiedziała, że wczoraj odebrała telefon i wczoraj ci powiedziała”.

Czekałam, nie odpowiedział, więc szłam dalej.

„Powiedziała ci wczoraj, ale mi o tym nie wspomniałeś”.

Joker tylko patrzył z dziwnym wyrazem twarzy i nic nie mówił.

„Skarbie, to jest ogromne”.

Wzruszył ramionami.

Gapiłam się.

„Carson, to niesamowite” – utrzymywałam go.

„Buduję samochody, żeby zarobić na życie, Carrie. Ride już wcześniej był opisywany w prasie. To nie jest nic niezwykłego”.

„Jest” - powiedziałam cicho - „Ponieważ nie chodzi o Ride. Według Ty-Ty chodzi o ciebie”.

„Chodzi o jedno i drugie”.

„To jest o tobie”.

Wpatrywaliśmy się w siebie. Trwało to chwilę.

Aby przejść przez to, co mogłoby doprowadzić mnie do pocałunku na powitanie (opóźnionego), stwierdziłam - „Jesteś wspaniały, Carsonie Steele. A jeśli chcesz to zlekceważyć, okej. Jesteś męskim motocyklistą. Muszę ci to dać. Ale wszyscy wiedzą, że to niesamowite. Ty jesteś niesamowity. Abyśmy mogli to wiedzieć, a ty mógłbyś zająć się swoimi sprawami. Później wykręcę kilka fikołków, a potem może podzielę się butelką szampana ze starszymi paniami. Nie musisz być w to zaangażowany. Teraz to już załatwione i chcę pocałunku na powitanie”.

„Tym, ci służę” – mruknął z wykrzywionymi w górę kącikami ust, podchodząc do mnie i natychmiast posłuszny.

Kiedy skończył służyć, owinęłam ramiona wokół jego ramion, jedną rękę w jego włosach i przycisnęłam go do siebie.

„Idź, porozmawiaj ze swoimi braćmi” – rozkazałam trochę bez tchu - „Potrzebuję przekąski, a potem muszę iść do łóżka. A jutro mam dzienną zmianę”.

„Pozbędę się ich wkrótce, to koniec serialu” – powiedział mi.

„Pozbądź się ich kiedykolwiek” – mruknęłam, podciągając się na palcach, by pocałować jego szczękę. Odwróciłam się i złapałam jego wzrok – „Ale pocałuj mnie, kiedy przyjdziesz spać”.

Uśmiechnął się do mnie oczami - „Tym też chętnie ci usłużę”.

Odwzajemniłam uśmiech – „A ja będę szczęśliwa, jak to zrobisz”.

Pochylił się, by dotknąć swoimi ustami moich, zanim wyrwał się z mojego uścisku. Potem zabrał mnie z powrotem z ramieniem owiniętym wokół moich ramion, którym prowadził mnie do drzwi.

Przesunęłam rękę wokół jego pasa i szliśmy tamtędy, musząc przesunąć się na boki, aby przejść przez drzwi, gdy byliśmy połączeni, ale pozostaliśmy połączeni korytarzem.

Przerwaliśmy u wejścia do salonu po tym, jak dał lekki pocałunek w skroń.

Joker podszedł do kanapy.

Ja poszłam do kuchni, wołając, żeby zapytać, czy ktoś potrzebuje świeżego piwa.

Dostałam cztery tak. Zaniosłam chłopakom cztery butelki i otrzymałam miękkie spojrzenie od mojego motocyklisty, kiedy to zrobiłam.

Potem zjadłam trochę krakersów i sera, popiłam je zapachową wodą gazowaną i zamknęłam kuchnię. Słownie życzyłam chłopcom dobranoc.

Joker dostał to fizycznie, gdy pochyliłam się nad kanapą, a on przechylił głowę do tyłu, żebym mogła go krótko pocałować.

Dodał przesuwające palce po mojej szczęce z finałem ciepłego spojrzenia. Zapamiętałam to, żeby pewnego dnia to oddać.

Po raz ostatni sprawdziłam Travisa i, kiedy weszłam do swojego pokoju, nagle byłam wyczerpana w sposób, w jaki wiedziałam, że po długim dniu padnę nieprzytomna.

Ale to był pierwszy raz od czasu, gdy rozmawialiśmy o mojej ciążowej nocnej koszuli, kiedy poszłam spać bez Jokera. Więc to był pierwszy raz, kiedy szłam spać i potrzebowałam koszuli nocnej, bo Joker był zawsze w nastroju, kiedy trafialiśmy do łóżka i od razu zaczynał mnie rozbierać. Potem zwykle miałam w sobie dość siły, żeby wciągnąć majtki i paść.

Więc poszłam do szuflad i ze zmęczeniem przetrząsnęłam swoje koszule nocne sprzed ciąży.

Wybrałam rozciągliwą (z oczywistych powodów), która miała pełny dół (również z oczywistych powodów) i marszczony gorset, talię empire, malutki rząd białej koronki na górze i na dole i była barwinkowo niebieski.

Założyłam ją i dobrze przylegała do moich piersi (nic dziwnego), ale poza tym, patrząc na siebie, nie było tak źle. Mimo to przyglądałam się sobie w głównym lustrze w łazience, myjąc zęby i twarz.

To byłoby to. A poza tym spałabym, więc do rana nie musiałam radzić sobie z jakąkolwiek reakcją Jokera.

Położyłam się do łóżka nie myśląc o mojej koszuli nocnej, ale myśląc o tym, jak lubiłam oglądać, jak kumple mojego chłopaka (którzy również byli moimi przyjaciółmi) siedzieli na mojej kanapie oglądając telewizję. To było miłe. To było normalne. To było jak coś, co mogło pasować do mojego poprawionego marzenia, które okazało się lepsze niż to, o którym myślałam, że miałam.

Zasnęłam myśląc o tym.

Obudził mnie pocałunek Jokera, który obejmował jego rękę na moim biodrze, którą wyczuł moją koszulę nocną.

W ten sposób obudziłam się wcześnie, dowiadując się, jak Joker czuł się w stosunku do koszuli nocnej, którą mógł czuć, ale nie tyle ją widzieć.

Dowiedziałam się, że mu się to podobało.

A jak się tego dowiedziałam, kiedy Joker skończył pokazywać mi, jak się czuł, nasycona wróciłam do snu przytulona do mojego motocyklisty z koszulą nocną na podłodze, ubrana tylko w majtki.

*****



[1] Henry Gagnon - postać z książki „Testament” Kristen Ashley.

4 komentarze: