Rozdział
17
Motocyklista
o imieniu Joker (cz.1)
Carissa
Wczesnym
popołudniem następnego dnia przechadzałam się po salonie/jadalni i podrzucałam
mojego syna, który ryczał.
Joker
wszedł z kuchni ze świeżym napojem w ręku, a ja zatrzymałam się, spojrzałam na
niego, wciąż podrzucając i oświadczyłam - „Nie rozumiem. Miał drzemkę, była
krótsza niż zwykle, ale to nigdy nie była dla niego wielka rzecz. Mimo to
obudził się marudny. Zjadł swoje jedzenie, a potem był nieznośny. Ale dostał
jedzenie, pielucha jest czysta, został wykąpany. Może bywać zrzędliwy pierwszego
dnia po powrocie od taty, ale nie w ten sposób” - Spojrzałem w dół na Travisa i
skończyłam mamrocząc - „Może nie czuje się dobrze. Wychodzi mu kolejny ząb.
Może to to”.
Travis
nie miał odpowiedzi, poza tym, że głośno płakał.
Podniosłam
głowę, gdy poczułam, że Joker się zbliżył.
„Nowe
miejsce, Motylku” – powiedział, przekrzykując ryk Travisa - „Tym razem musi się
przyzwyczaić. Nowy pokój. Nowa przestrzeń. Z dala od domu ojca”.
To
miało sens i zastanawiałam się, dlaczego o tym nie pomyślałam.
Joker
postawił swoją puszkę na stole w jadalni, wyciągnął mojego chłopca z moich
ramion i odszedł, również go podrzucając.
Patrzyłam,
jak pochylił się do kosza z zabawkami Travisa i podniósł go. Potem patrzyłam,
jak wrócił i wyrzucił wszystko na podłogę za kanapą.
W
tym momencie Travis podskoczył lekko w jego ramionach, wsadził pięść do ust,
przestał krzyczeć, zaczął pochlipywać i poświęcił całą uwagę działaniom Jokera,
bo zawsze był gotów zrobić bałagan praktycznie ze wszystkiego.
Joker
przykucnął i posadził dziecięcy tyłeczek Travisa na podłodze obok zabawek.
Kiedy położył mojego syna, upadł po drugiej stronie zabawek na biodro i
wyciągnął się na boku, z wyprostowanymi długimi nogami w dżinsach, bosymi stopami,
kiedy wyblakła czarna koszulka ciasno przylegała mu do klatki piersiowej, a
górna część jego ciała spoczywała na przedramieniu.
Patrzyłam,
jak Joker podniósł niebieską żyrafę i szturchnął nią Travisa w brzuch.
Travis
wyjął rękę z ust i wzniósł obie pięści w powietrze po bokach, zanim ruszył za
żyrafą.
Joker
wyciągnął ją i ponownie szturchnął nią Travisa w brzuch.
Travis
poszedł za nią ponownie, ale prawie natychmiast stracił zainteresowanie, z
powodu wszystkich zabawek porozrzucanych po podłodze.
Pochylił
się i chwycił czerwony krążek.
„Żyrafa
poczuje się samotna, dzieciaku” – powiedział mu Joker, ponownie szturchając go
w brzuch.
Opierając
się na biodrze i na dłoni na krążku, Travis uniósł głowę, by spojrzeć na
Jokera. Następnie popchnął się całkowicie do przodu i przeczołgał się po
zabawkach, ciągnąc za sobą krążek, kierując się w stronę Jokera. Uderzył
dłońmi, w tym tą z krążkiem, w klatkę piersiową Jokera i Joker upadł na plecy.
Travis
zachichotał, zanim zabrał ze sobą zapomniany teraz krążek do najlepszej zabawki
na świecie.
Żywej,
oddychającej, sali gimnastycznej motocyklisty-dżungli.
Wczołgał
się na Jokera, uderzając go krążkiem, podczas gdy Joker położył ręce na bokach
Travisa, gdzie był najbardziej czuły na łaskotki.
Potem
go połaskotał.
Nie
było tylko lekkiego chichotu, Travis się wyluzował i wtedy obserwowałam, jak
motocyklista i dziecko mocowali się na podłodze wśród mnóstwa zabawek, Joker
pozwolił Travisowi wygrać, podczas gdy wielokrotnie został uderzony w twarz,
głowę, szyję, ramiona i klatkę piersiową przez plastikowy czerwony krążek.
Joker
przyjmował to z uśmiechem, czasami chichocząc i poświęcając całą swoją uwagę
mojemu synowi, który już nie płakał, ale bawił się najlepiej w życiu.
Patrzyłam
na to z uśmiechem i wiedząc bez wątpliwości, że będę miała więcej takich chwil.
Chwil, w których Joker robił coś, po czym od razu wiedziałam, że się w nim
zakochałam. I obserwowałam to kochając wiedzę, że Joker mi to da, jednocześnie
kochając, że daje to, co dawał mojemu synowi.
Potem
obserwowałam, jak Joker chwycił Travisa i uniósł go, wyrzucając go kilka
centymetrów w powietrze, śmiech Travisa rozbrzmiał w pokoju, a Joker złapał go,
przyciągając go do twarzy.
„No,
chłopcze, to miejsce nie jest takie złe, prawda?” – zapytał.
Odpowiedzią
Travisa było uderzenie Jokera w kość policzkową krążkiem, którego nie puścił i
krzyknięcie - „Bah la dah!”
„Tak
właśnie myślałem” – mruknął Joker.
Wzięłam
wdech przez nos i zrobiłam to głęboko, by kontrolować narastające we mnie
emocje.
Potem
poszłam do kuchni i sięgnęłam sobie napój gazowany.
Taki
markowy.
Który
jeden motocyklista o imieniu Joker włożył do mojej lodówki.
*****
Joker
Następnego
dnia, będąc w okularach ochronnych i rękawicach, z pistoletem spawalniczym w
dłoni, kiedy dookoła leciały iskry, Joker usłyszał - „Joke! Cherry chce z tobą
porozmawiać w biurze!”
Odwrócił
się od metalu, nad którym pracował i zobaczył Roscoe na szczycie schodów
prowadzących do biura przez garaż Ride. Kiedy Roscoe spojrzał na niego, wskazał
głową na zamknięte drzwi, odwrócił się i zbiegł po schodach.
Joker
zabezpieczył sprzęt, zdjął rękawiczki i okulary i przeniósł się do biura.
Skończył
i drzwi zamykały się za jego plecami, kiedy zesztywniał na widok wyrazu twarzy
Cherry.
Zrobił
szybki krok do przodu - „Mała, potrzebujesz, żebym sprowadził Tacka?”
„Ja…
uh…” - potrząsnęła głową, jej długie, gęste, ciemnorude włosy muskały jej
ramiona i kiedy to zobaczył, nie po raz pierwszy dała mu dowód, dlaczego była
warta, by jej mężczyzna dosłownie przeszedł dla niej przez grad kul - „Chodzi o
ciebie”.
Jego
wnętrzności zamarły, gdy wypchnął - „Carrie?”
„Nie,
Słonko” – powiedziała cicho - „Ty”.
„Ja
co?” – zapytał krótko.
„Dwadzieścia
minut temu zadzwonili do mnie z Wilde
& Hay” – powiedziała.
„Powtórz?”
- zapytał.
„Wilde & Hay” – powtórzyła.
„Co
to, do cholery, jest?”
Jej
brwi ściągnęły się – „Nie znasz Wilde
& Hay?”
Joker
zaczął się niecierpliwić – „Szacunek, Cherry, ale mam gówno, które chcę zrobić
dzisiaj przy moim samochodzie, a Carrie ma dzienną zmianę. To znaczy, że chcę
być w jej domu, kiedy tam będzie, co oznacza, że muszę zrobić gówno”.
„Wilde & Hay to magazyn, Joker” –
poinformowała go.
„Tak,
i…?” – podpowiedział.
„Bardzo
dobre czasopismo” – ciągnęła - „Kolorowe. Szanowane. Robią poważne rzeczy,
głośne prezentacje. Przeprowadzają również pogłębione wywiady z celebrytami.
Nie ten rodzaj wchodzący w dupę. Ten rodzaj bez ściemy. Wchodzą w politykę.
Robią szerokie relacje z podróży. Robią
recenzje filmów, muzyki, telewizji. Zagłębiają się w kwestie społeczne.
Korzystają z najlepszych fotografów…”
Joker
przerwał jej - „Mała, nie wiem, dlaczego mi to mówisz”.
„Chcą
napisać artykuł o Ride”
Joker
zagapił się.
Potem
się uśmiechnął - „Cholernie fantastyczne”.
„Tak,
Joke” - powiedziała cicho, obserwując go uważnie - „Powiedzieli, że chcą
przeprowadzić wywiad z braćmi, którzy tworzą konstrukcje, ale skupiają się na
tych, którzy wykonują projekty. Wysłali mi zdjęcia kilku, które chcą
zaprezentować i poprosili specjalnie o braci, którzy je zaprojektowali. Właśnie
dostałam ich e-mail” - Sięgnęła ręką do komputera - „A to są konstrukcje, które
chcą zaprezentować”.
Obróciła
monitor, a on spojrzał na niego. Był otwarty e-mail ze zdjęciami. Położyła rękę
na myszy i przewinęła w dół.
Było
sześć wersji. Wszystkie były jego.
„Innymi
słowy, Joke” – powiedziała, patrząc na przewijające się zdjęcia – „chcą ciebie”.
Spojrzał
na nią.
„Wysyłają
Henry’ego Gagnona[1]”
- ciągnęła dalej - „I, zanim zapytasz, jest cholernie
najlepszym fotografem na świecie. Robi celebrytów. Robi modele. Jeździ do
rozdartych wojną narodów i to robi. Robi wszystko.
Miał wystawę w Denver Art Museum i zaciągnęłam na nią Tacka i nawet Tack
powiedział, że ten facet jest gównem. Bo po prostu jest. I chcą, żeby robił
zdjęcia twoim konstrukcjom, jak je budujesz i tobie”.
„Jeśli
pytasz, powiedz im tak. To będzie dobre dla Ride” - powiedział jej Joker - „Ale
w każdej konstrukcji jest coś więcej niż tylko ja, Cherry. Jak tu przyjdą,
skupiają się na wszystkim, co tutaj robimy”.
Przechyliła
głowę na bok - „Nie sądzę, że…”
Nie
skończyła, bo drzwi frontowe otworzyły się i oboje spojrzeli w tamtą stronę, by
zobaczyć przechodzącego przez nie Tacka.
Uśmiechnął
się do swojej starszej pani, ale potem spojrzał na Jokera i podszedł prosto do
niego.
Joker
wiedział po wyrazie twarzy Tacka i po tym, co było dalej, że Cherry zadzwoniła
do swojego męża z tą wiadomością.
A
dalej było to, że Tack podszedł prosto do niego, podniósł rękę, chwycił Jokera
za kark i pociągnął go do przodu.
W
tym momencie Joker znieruchomiał.
Widział,
jak Tack robił to Rush’owi, kiedy Rush był dzieckiem, a Joker stał przy płocie
i obserwował, i robił to nieruchomo.
Widział
też, jak Tack dawał Rush’owi to, co zrobił potem.
Tack
szarpnął go do przodu i ich klatki piersiowe zderzyły się, dłoń Tacka zacisnęła
się mocno na szyi Jokera, gdy objął go ramieniem i uderzył Jokera w plecy,
robiąc to mocno.
Ale
to było dobre uczucie.
Potem
Tack złapał w dłoń tył jego koszulki i przytrzymał go tam, mówiąc nisko i
chrapliwie do ucha – „Wiedziałem, bracia to wiedzieli. Chcieliśmy cię z nami,
ponieważ chcieliśmy ciebie z nami.
Ale Hop i Boz powiedzieli wprost, że masz talent, który może przenieść Ride na
wyższy poziom. Zrobiłeś to i nie opieprzałeś się, by to zrobić” - Odsunął się,
ale nie puścił, gdy spojrzał Jokerowi w oczy – „Dobrze widzieć, skoro moja
kobieta ma fioła na punkcie dzieci, a kiedy skończymy, liczę na dwanaście czesnych
do odkładania” - Uśmiechnął się szeroko - „A ty robisz tak, żebym mógł sobie na
to pozwolić”.
Joker
nie mógł nic powiedzieć. Bo biorąc pod uwagę wyraz twarzy Tacka, satysfakcję,
dumę, szacunek, uczucie, wszystko, co Tack mu właśnie dał, jego umysł nie był w
stanie wydobyć słów.
Na
szczęście w tym momencie wtrąciła się Cherry.
„Po
tym, jak Cut włączył piekarnik, kiedy robiłam ciasteczka i spaliłam je oraz blachę,
w której były, zdecydowałam, że nie chcę kolejnego dziecka, bo może nie często
gotuję, ale mój mąż jest w tym dobry, a ja lubię kupować buty, zamiast musieć
co drugi tydzień kupować nowe artykuły kuchenne. Innymi słowy, ponieważ mamy
pełne ręce roboty, nacisnę na Shy’a, żeby zebrał swoje gówno, żeby on i Tab
mogli zasadniczo dać mi dziecko, mając własne. W ten sposób ich dziecko może palić
ciasteczka, a ja mogę się śmiać, ale moje blachy będą bezpieczne”.
Tack
puścił Jokera, by zwrócić się do żony, a wyraz twarzy, który pokazywał
Jokerowi, zniknął.
Całkowicie.
Teraz
wyglądał na chorego.
„Nie
mów mi więcej tego gówna” – rozkazał.
„Co
za gówno?” – spytała Cherry, wyglądając na zdezorientowaną.
„Mówienie
do mnie o mojej córeczce, wypychającej dzieciaka”.
„Tack,
ona to zrobi” – zauważyła Cherry.
„Tak,
zrobi i będę musiał się z tym uporać, kiedy to będzie to robiła. Ale cholernie
nie muszę o tym mówić, zanim to się stanie” – warknął Tack.
Cherry
uśmiechnęła się do niego szeroko.
Tack
odwrócił swoją wkurzoną twarz w stronę Jokera i powiedział zwięźle – „Jestem z
ciebie dumny, bracie. To będzie ogromne dla Ride. Zwracaliśmy uwagę, ale nie na
taką skalę. Masz to dla nas swoim talentem. Wiedzieliśmy od chwili, gdy
zobaczyliśmy twoje rysunki, że masz to w sobie, aby je urzeczywistnić. Twoje
konstrukcje są znakomite, Joke, i jestem cholernie podekscytowany, że zwrócą
uwagę, na jaką zasługują”.
Potem,
krzywiąc się na swoją kobietę, odwrócił się i wybiegł z biura.
Joker
stał nieruchomo, wpatrując się w drzwi.
„Są”
- powiedziała cicho Cherry, a Joker zmusił się do spojrzenia na nią - „One są i
ty jesteś” - ciągnęła to - „Widziałam wiele samochodów i motocykli
wyjeżdżających z tego warsztatu, Joker, i zawsze były spektakularne. Ale twoje
rzeczy są nie z tego świata”.
Nie
wiedział, co z tym zrobić, albo wszystko, co sprawiło, że poczuł się ponad
wszystko, co dał mu Tack, więc powiedział tylko - „Dzięki”.
„Dajesz
to Ride, robisz dużo dla swoich braci” – ciągnęła – „Tack zajmuje się
księgowością, a odkąd zacząłeś budować, dochód z warsztatu wzrósł o dwadzieścia
siedem procent. Zawsze mieliśmy listę oczekujących klientów, ale zwykle
kończyło się to na sześciu miesiącach. Teraz trwa to ponad rok, więc jak dobroć
się nie zatrzyma, a tak podejrzewam, Tack wniesie rozszerzenie warsztatu na
stół Klubu, co zostanie omówione wkrótce, zanim wymknie się spod kontroli. A ta
ekspansja będzie wyłącznie dzięki tobie”.
Gardło
Jokera nagle zaczęło drapać.
„Dobrze
sobie radzimy, wszystkie sklepy, warsztat” – kontynuowała cicho - „Ale każdy
lubi mieć lepiej, zwłaszcza, gdy wiąże się to z dostaniem więcej. Dajesz więcej
swoim braciom, Joker, i ich rodzinom. Powinieneś wiedzieć, że nikt tego nie przegapia
i jest to doceniane”.
Wciąż
nie mogąc wymyślić nic do powiedzenia, tylko kiwnął brodą i mruknął – „Jeszcze
raz dziękuję, Cherry. I ustaw to z tym magazynem. Kiedy będą gotowi, będę tutaj”.
„Okej,
Słonko” – odpowiedziała miękko.
Joker
skinął jej głową i wystartował.
Wrócił
do pracy, bardzo lubiąc to, co czuł.
Również
to rozumiał.
Chodziło
o to, że to, co robił, co kochał robić, zostało rozpoznane. To było dobre
uczucie, to gówno dobiegało stamtąd, spoza warsztatu, spoza ich świata.
Poczuł
się lepiej, gdy przychodziło od jego braci.
Ale
to było więcej.
Pracując,
doszedł do zrozumienia, że nigdy nie odpłaci ludziom w swoim życiu, którzy go
tam umieścili. Którzy dali wszystko, co mogli, aby utrzymać go przy zdrowych
zmysłach i pokazać mu, że na tym świecie jest dobro, które chroni go przed
pochowaniem w ciemności.
Oni
nie potrzebowali odpłaty. Jeśli jesteś dobrym człowiekiem, robisz dobre rzeczy.
Proste.
Ale
wiedzieli, tak jak Joker teraz wiedział, że dobro jest dobre. Więc to, co dali
Jokerowi, oznaczało, że nie stracił siebie. Nie poddał się i nie stał się
ćpunem, przestępcą, łobuzem walącym kobiety na kanapie, upijającym się
niechlujnie lub robiącym dzieci tylko po to, by wypełnić ich życie całkowitą
czernią.
Zamiast
tego był w stanie oddać. Swoim braciom. Carissie. Travisowi.
Dobro,
które otrzymał od ludzi, którym na nim zależało, skłoniło go do oddania, może
nie im, ale ludziom, którzy na to zasłużyli.
I
o to właśnie chodziło. Sens życia.
Dlaczego
była tam każda osoba na tej planecie.
Dostawali
to, co dawali, a potem dawali to, co dostali, i miarą ciebie było to, czy
potrafiłeś znieść gówno, które przychodziło z życiem i nadal znajdować w sobie
to, aby skupić się na dobru i umieścić je tam.
Był
tym człowiekiem.
I
cieszył się, że był tym człowiekiem.
Więc
pracował dalej, dając dobroć swoim braciom, aż nadszedł czas, aby zrobić
fajrant i wrócić do domu do swojej kobiety i jej chłopca, gdzie również dawali
mu dobroć, o której nie wiedzieli, że oddają tylko przez to, że oddychali.
A
on to weźmie.
I
odda to.
*****
Carissa
Było
późno, kiedy wróciłam do domu. Miałam niezwykłą popołudniową zmianę, których
Sharon próbowała mi nie dawać, kiedy miałam Travisa, ale nie mogła mieć
faworytów, więc tak się stało.
Usłyszałam
włączony telewizor, ale nie widziałam Jokera w kuchni, więc rzuciłam torebkę na
blat, przeszłam przez kuchnię do salonu.
Zatrzymałam
się, gdy zobaczyłam Big Petey’a, Roscoe i Boz’a rozłożonych na mojej kanapie,
razem z Jokerem.
„Hej,
dziewczyno” – powiedział Big Petey do telewizora, ale uniósł butelkę piwa na
powitanie.
„Carrie”
- Roscoe również powiedział do telewizora bez podnoszenia butelki z piwem.
„Mała,
dobrze wyglądasz” – stwierdził Boz, odwracając głowę w moją stronę, z
diabelskim uśmiechem.
Uśmiechnęłam
się do Boz’a, a potem zwróciłam uwagę na Jokera, gdy jego oczy przesunęły się
po oparciu kanapy.
„Chłopcy
kończą mecz” - powiedział mi niepotrzebnie - „Travis odleciał”.
„Okej,
skarbie” - powiedziałam, wiedząc, że minęła pora snu, ciesząc się, że już śpi,
ale i tak byłam rozczarowana, że nie mogłam go przytulić, zanim odpadł.
Boz
odwrócił głowę do Jokera.
„Skarbie”
– mruknął.
„Odpieprz
się” – odparł Joker.
Zignorowałam
to, ponieważ miałam priorytetowe zadanie i zabrałam się do jego wykonania.
Oznaczało to, że poszłam do pokoju Travisa. Drzwi były zamknięte przed
dźwiękiem telewizora. Nie przeszkadzało mi to, biorąc pod uwagę, że zauważyłam
również, że elektroniczna niania stała na stoliku do kawy przy stopach Jokera.
Sprawdziłam
syna, kładąc rękę na jego klatce piersiowej, czując jego ciepło, jego miarowy
oddech. Potem podniosłam rękę do ust, dotknęłam czubkami palców ust, a potem
przyłożyłam je do jego miękkiego, pulchnego policzka.
Nie
poruszył się. Mocno spał.
Po
cichu wyszłam z pokoju i ostrożnie zamknęłam za sobą drzwi.
Kiedy
wyszłam do salonu/jadalni, wzrok Jokera znów był na mnie.
„Wszystko
w porządku?” – zapytał.
Rety,
był niesamowity.
„Tak”
- odpowiedziałam - „Czy mogę… hm, porozmawiać z tobą?”
Jego
brwi ściągnęły się, po czym spojrzał na mężczyzn, zanim podniósł się na nogi.
Przyjrzałam
się facetom wylegującym się na mojej kanapie, nieruchomym, z oczami
przyklejonymi do ekranu, butelkami piwa w rękach i rozrzuconymi po
powierzchniach. Był tam krzepki facet ze spiczastą brodą i łysą głową w
dziwnych okularach, mówiący, podczas gdy w betonowym pomieszczeniu za nim
leciały iskry.
Nie
miałam pojęcia, co to był za program, tylko sądziłam, że prawdopodobnie mnie by
nie zainteresował. Nie podobały mi się latające iskry.
Z
drugiej strony, kto wiedział? Myślałam, że nie lubię motocyklistów, a naprawdę się pomyliłam.
Czułam coś, co mi się podobało, widząc moją wielką
kanapę pokrytą mężczyznami pijącymi piwo. Wybrałam ją z nadzieją, że któregoś
dnia popełzają po nim niemowlęta, a potem rozłożą się po nim dzieci, które
urosły.
Ale
wzięłabym motocyklistów.
Od
teraz.
Poczułam,
że Joker się zbliżył i spojrzałam na niego, zanim odwróciłam się i poszłam
korytarzem.
Poszłam
prosto do swojego pokoju, a Joker poszedł za mną.
Zrobiłam
cztery kroki i odwróciłam się, by zobaczyć, jak Joker zamknął za sobą drzwi.
Został
tuż przy nich.
Myślałam,
że to dziwne, ale nie skomentowałam tego.
Zapytałam
- „Czy jest coś, co powinieneś był mi powiedzieć?”
Spojrzał
na ścianę, po drugiej stronie której był salon, a potem z powrotem na mnie.
„Powinienem
był coś powiedzieć, Motylku” – powiedział cicho - „Jak nie chcesz, żeby chłopcy
byli w pobliżu, to spoko. Wyjdę i…”
Wyciągnęłam
rękę i przemówiłam, przerywając mu - „Są tu mile widziani, kiedy tylko
zechcesz. Lub kiedy tylko oni zechcą się pojawić. To nie to”.
Jego
głowa drgnęła i zapytał - „Jeśli to nie to, to co to jest?”
„Coś,
o czym powinieneś się podzielić wczoraj” – naciskałam.
„Carrie,
po prostu to wypluj”.
„Wild & Hay?”
Wyraz
twarzy Jokera stał się dziwny.
„Tyra
do mnie dzwoniła” – powiedziałam - „Powiedziała, że wczoraj odebrała telefon i
wczoraj ci powiedziała”.
Czekałam,
nie odpowiedział, więc szłam dalej.
„Powiedziała
ci wczoraj, ale mi o tym nie wspomniałeś”.
Joker
tylko patrzył z dziwnym wyrazem twarzy i nic nie mówił.
„Skarbie,
to jest ogromne”.
Wzruszył
ramionami.
Gapiłam
się.
„Carson,
to niesamowite” – utrzymywałam go.
„Buduję
samochody, żeby zarobić na życie, Carrie. Ride już wcześniej był opisywany w
prasie. To nie jest nic niezwykłego”.
„Jest”
- powiedziałam cicho - „Ponieważ nie chodzi o Ride. Według Ty-Ty chodzi o
ciebie”.
„Chodzi
o jedno i drugie”.
„To
jest o tobie”.
Wpatrywaliśmy
się w siebie. Trwało to chwilę.
Aby
przejść przez to, co mogłoby doprowadzić mnie do pocałunku na powitanie (opóźnionego),
stwierdziłam - „Jesteś wspaniały, Carsonie Steele. A jeśli chcesz to
zlekceważyć, okej. Jesteś męskim motocyklistą. Muszę ci to dać. Ale wszyscy
wiedzą, że to niesamowite. Ty jesteś niesamowity. Abyśmy mogli to wiedzieć, a
ty mógłbyś zająć się swoimi sprawami. Później wykręcę kilka fikołków, a potem
może podzielę się butelką szampana ze starszymi paniami. Nie musisz być w to
zaangażowany. Teraz to już załatwione i chcę pocałunku na powitanie”.
„Tym,
ci służę” – mruknął z wykrzywionymi w górę kącikami ust, podchodząc do mnie i
natychmiast posłuszny.
Kiedy
skończył służyć, owinęłam ramiona wokół jego ramion, jedną rękę w jego włosach
i przycisnęłam go do siebie.
„Idź,
porozmawiaj ze swoimi braćmi” – rozkazałam trochę bez tchu - „Potrzebuję
przekąski, a potem muszę iść do łóżka. A jutro mam dzienną zmianę”.
„Pozbędę
się ich wkrótce, to koniec serialu” – powiedział mi.
„Pozbądź
się ich kiedykolwiek” – mruknęłam, podciągając się na palcach, by pocałować
jego szczękę. Odwróciłam się i złapałam jego wzrok – „Ale pocałuj mnie, kiedy przyjdziesz
spać”.
Uśmiechnął
się do mnie oczami - „Tym też chętnie ci usłużę”.
Odwzajemniłam
uśmiech – „A ja będę szczęśliwa, jak to zrobisz”.
Pochylił
się, by dotknąć swoimi ustami moich, zanim wyrwał się z mojego uścisku. Potem
zabrał mnie z powrotem z ramieniem owiniętym wokół moich ramion, którym
prowadził mnie do drzwi.
Przesunęłam
rękę wokół jego pasa i szliśmy tamtędy, musząc przesunąć się na boki, aby
przejść przez drzwi, gdy byliśmy połączeni, ale pozostaliśmy połączeni korytarzem.
Przerwaliśmy
u wejścia do salonu po tym, jak dał lekki pocałunek w skroń.
Joker
podszedł do kanapy.
Ja
poszłam do kuchni, wołając, żeby zapytać, czy ktoś potrzebuje świeżego piwa.
Dostałam
cztery tak. Zaniosłam chłopakom cztery butelki i otrzymałam miękkie spojrzenie
od mojego motocyklisty, kiedy to zrobiłam.
Potem
zjadłam trochę krakersów i sera, popiłam je zapachową wodą gazowaną i zamknęłam
kuchnię. Słownie życzyłam chłopcom dobranoc.
Joker
dostał to fizycznie, gdy pochyliłam się nad kanapą, a on przechylił głowę do
tyłu, żebym mogła go krótko pocałować.
Dodał
przesuwające palce po mojej szczęce z finałem ciepłego spojrzenia. Zapamiętałam
to, żeby pewnego dnia to oddać.
Po
raz ostatni sprawdziłam Travisa i, kiedy weszłam do swojego pokoju, nagle byłam
wyczerpana w sposób, w jaki wiedziałam, że po długim dniu padnę nieprzytomna.
Ale
to był pierwszy raz od czasu, gdy rozmawialiśmy o mojej ciążowej nocnej
koszuli, kiedy poszłam spać bez Jokera. Więc to był pierwszy raz, kiedy szłam
spać i potrzebowałam koszuli nocnej, bo Joker był zawsze w nastroju, kiedy trafialiśmy
do łóżka i od razu zaczynał mnie rozbierać. Potem zwykle miałam w sobie dość
siły, żeby wciągnąć majtki i paść.
Więc
poszłam do szuflad i ze zmęczeniem przetrząsnęłam swoje koszule nocne sprzed
ciąży.
Wybrałam
rozciągliwą (z oczywistych powodów), która miała pełny dół (również z
oczywistych powodów) i marszczony gorset, talię empire, malutki rząd białej
koronki na górze i na dole i była barwinkowo niebieski.
Założyłam
ją i dobrze przylegała do moich piersi (nic dziwnego), ale poza tym, patrząc na
siebie, nie było tak źle. Mimo to przyglądałam się sobie w głównym lustrze w
łazience, myjąc zęby i twarz.
To
byłoby to. A poza tym spałabym, więc do rana nie musiałam radzić sobie z
jakąkolwiek reakcją Jokera.
Położyłam
się do łóżka nie myśląc o mojej koszuli nocnej, ale myśląc o tym, jak lubiłam oglądać,
jak kumple mojego chłopaka (którzy również byli moimi przyjaciółmi) siedzieli
na mojej kanapie oglądając telewizję. To było miłe. To było normalne. To było
jak coś, co mogło pasować do mojego poprawionego marzenia, które okazało się
lepsze niż to, o którym myślałam, że miałam.
Zasnęłam
myśląc o tym.
Obudził
mnie pocałunek Jokera, który obejmował jego rękę na moim biodrze, którą wyczuł
moją koszulę nocną.
W
ten sposób obudziłam się wcześnie, dowiadując się, jak Joker czuł się w
stosunku do koszuli nocnej, którą mógł czuć, ale nie tyle ją widzieć.
Dowiedziałam
się, że mu się to podobało.
A
jak się tego dowiedziałam, kiedy Joker skończył pokazywać mi, jak się czuł, nasycona
wróciłam do snu przytulona do mojego motocyklisty z koszulą nocną na podłodze,
ubrana tylko w majtki.
*****
Dziękuję
OdpowiedzUsuń❤️
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuń