Rozdział
10
Piję
piwo
Carissa
„Jeśli
dostaniemy sędziego, który jest kumplem któregoś Neilanda, poproszę, aby się
wycofał. Nie mam pojęcia, czy to zrobi. Ale jeśli tego nie zrobi, to wystawia
go to na apelację”.
Był
następny wieczór i byliśmy w sali konferencyjnej Gustafsona, Howarda i Pierce’a
– Angie, Joker, Travis i ja. A Angie wyjaśniała swoją strategię, która polegała
zasadniczo na uzyskaniu alimentów na dziecko, zrewidowaniu opieki nad
dzieckiem, aby mój bardzo mały syn spędzał większość czasu z matką, tak jak
powinno być (według mnie, a teraz Angie), i wreszcie, aby zrobić wszystko, żeby
mocno uderzyć Aarona i jego ojca po łapach za to, co mi zrobili.
Strategia,
z którą się zgodziłam całym sercem.
Mówiła
dalej.
„Właściwie
jestem zaskoczona, że sędzia, którego miałaś, sam się nie wycofał. Wiadomo, że
od dawna utrzymuje bliskie stosunki z sędzią Neiland’em”.
To
było coś, co wiedziałam. Do diabła, ten mężczyzna przyszedł na mój ślub!
Nie
miałam okazji się tym podzielić, zanim Angie kontynuowała - „Twój ostatni
adwokat jest bardzo dobry, ale mam wrażenie, że nie poprosił sędziego, o którym
wiedział, że powinien się wycofać, aby to zrobił, ponieważ to by go wystawiło
na niezadowolenie człowieka. Sędziowie mają długą pamięć. Mają być obiektywni,
ale są też ludźmi. Jeśli się nie wycofują, nie lubią być o to proszeni. Nie
lubią też gróźb apelacji. Nie mam tego samego problemu, co twój były adwokat.
Oni o tym wiedzą i to powinno działać na naszą korzyść”.
Chciałam
przeskoczyć przez stół i ją pocałować.
Zamiast
tego uśmiechnęłam się do niej, zanim odwróciłam głowę do Jokera, który siedział
obok mnie.
Wtedy
jego chciałam pocałować.
To
dlatego, że Joker karmił Travisa, który siedział szczęśliwie na jego udzie.
To
była pora kolacji Travisa. Nie mogliśmy się doczekać Las Delicias i krzesełka
do karmienia. Mój chłopak potrzebował jedzenia.
A
Joker powiedział mi, że muszę się skupić.
Więc
kiedy się usadziliśmy, ja skupiłam się na Angie, a Joker na moim synu.
Teraz
z zaskakującą łatwością wkładał marchewki do ust Travisa, trzymając słoik na
stole przed sobą, skupiając uwagę na Travisie, ale wiedziałam, że słuchał
Angie.
Kiedy
spojrzałam na niego, pomyślałam, że nigdy nie był bardziej przystojny.
„Mam
już asystentów prawnych pracujących nad wnioskiem, który złożymy” –
kontynuowała Angie, a ja spojrzałam na nią - „Mamy nadzieję, że zrobimy to
jutro, najpóźniej następnego dnia”.
„Byłoby
świetnie” - dałam jej swoje niedopowiedzenie.
„Ostrzegam
cię, że zazwyczaj, jako pierwszy krok, adwokat zwraca się do przeciwnego
adwokata, aby spróbować negocjować takie rzeczy poza sądem. Myślę jednak, że w
tym momencie jesteśmy poza tym”.
Skinęłam
głową - „Zgadzam się”.
Odwzajemniła
skinieniem - „Teraz, jeśli pan Neiland zrobi lub powie coś, co cię denerwuje
lub krępuje, albo co budzi wątpliwości w jakikolwiek sposób, należy to
udokumentować. Zaczynając od tego, co stało się z Travisem i jego krupem w zeszłym
tygodniu. Daty. Czasy rozmów telefonicznych. Co zostało powiedziane. I tak
dalej. Wszystko, co pamiętasz. Zgłosisz to również do mnie”.
Skinęłam
głową.
„Wiążę
z tym wielkie nadzieje, Carisso” – powiedziała mi - „To nie do pojęcia, co się
dzieje. Mam przeczucie, że jeśli nie uda nam się remisować, z którym sędziom
wylądujemy, oznacza to po prostu, że zmiana sytuacji zajmie więcej czasu. Ale
zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby szybko sobie z tym poradzić”.
„Nie
wiem, co powiedzieć” — odpowiedziałam - „Dziękuję”.
Uśmiechnęła
się - „Nie dziękuj mi. Dostaję zapłatę. Ale niezależnie od tego, kocham swoją
pracę. Ale kiedy dostaję taki przypadek, kocham
swoją pracę”.
Cieszyłam
się z tego. Lubiłam ją. Wydawała się miła i uparta, a w tym przypadku obie te
cechy pracowały dla mnie.
Nadal.
„Mimo
wszystko dziękuję” – odpowiedziałam.
„Przyjemność
po mojej stronie” – powiedziała, po czym spojrzała na Jokera i z powrotem na
mnie - „Zapraszam do skorzystania z tego pokoju, abyście mogli zająć się
Travisem. Ale mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, zanim wrócę do domu. Więc
jeśli nie macie nic przeciwko, zostawię was”.
„Oczywiście,
że nie. Proszę idź. I dziękujemy za poświęcony czas” – powiedziałam.
Skinęła
mi głową, zrobiła to samo Jokerowi i wyprowadziła się.
Spojrzałam
na Jokera i obróciłam w jego stronę mój pluszowy skórzany fotel.
„Ona
jest niesamowita” – wyszeptałam podekscytowana.
„Klub
nie zatrudnia kretynów” – odpowiedział, a jego słowa dla mnie nie istniały,
ponieważ jego usta były lekko podwinięte na końcach.
Może
to była bardzo niewielka krzywa, ale bym ją przyjęła.
Spojrzałam
w dół na Travisa, a potem na niego - „Chcesz, żebym skończyła?”
„Mam
to”.
Z
pewnością to miał.
„Możemy
skończyć z marchewkami tu i dać mu pyszne gruszki w LD” – powiedziałam.
„Racja”.
„Jesteś
w tym dobry” – zauważyłam ostrożnie, bo nie chciałam wyglądać na wścibską.
Nadal
chciałam wiedzieć. Mężczyzna był motocyklistą. O ile wiedziałam, że nie miał
dzieci (coś, czym nawet w tym wczesnym momencie między nami, miałam nadzieję,
że już by się ze mną podzielił). Ale był z nimi bardzo dobry.
„Dawno
temu wynajmowałem pokój w piwnicy” – odpowiedział spokojnie - „Kobieta
potrzebowała pieniędzy. Miała mężczyznę, który był kutasem. Bardziej był poza
domem niż był w domu. Miała dzieci, jedno było niemowlęciem. Pracowała. Płaciła
też czynsz, jeśli jej pomagałem. Potrzebowałem, żeby płaciła czynsz, więc pomagałem”.
To
wyjaśniało to.
„To
było miłe” – zauważyłam.
„Jej
dzieci były fantastyczne”.
To
też było miłe.
„Prawdopodobnie
to doceniała” – powiedziałam mu, choć chociaż jej nie znałam, nadal wiedziałam,
że prawdopodobnie nie ma w tym nic złego.
„Doceniała.
Potem zagłębiła się w metamfetaminę. Do tego czasu mnie tam nie było, ale
ostatnio słyszałem, że jej dzieci były w systemie”.
„O,
nie” – szepnęłam.
Żonglował
Travisem, słoikiem i łyżką, aby wyskrobać ostatnie kawałki, i mruknął - „Tak
wygląda życie”.
„Nie
życie takie, jakie znam.”
Jego
głowa nie poruszyła się, ale wciąż jego oczy przywędrowały do mnie.
„Nie”.
To
jedno słowo było niskie. Było znaczące. Nie byłam pewna, czy rozumiałam jego znaczenie.
Po prostu wiedziałam, że mi się podobało.
Travis
gulgotał ostatni kęs marchewki, podczas gdy Joker rozkazał - „Prawie skończone.
Pakuj się. Ruszajmy w drogę. Jestem cholernie głodny”.
Uhh!
„Jesteś
winien prawie dolara, Joker” – podzieliłam się, wciąż czując nadzieję i płynąc
szczęśliwą falą oglądania, jak Joker karmił Travisa, ale mimo to zirytowana.
„Wiesz,
że nigdy nie przestanę być sobą” – zauważył, wkładając łyżkę do pustego słoika
i podnosząc śliniaczek Travisa, by wytrzeć mu usta.
„Wiesz,
że może Travis powiedział wczoraj swoje pierwsze słowo. Ponieważ to było mama, to mnie uszczęśliwiło. Jego drugie
słowo, które jest słowem na „p”, nie zrobi tego samego”.
Jego
wzrok skierował się na mnie. Potem wydałam cichy dźwięk zaskoczenia, kiedy jego
ręka wystrzeliła i złapała mnie za głowę, coś, co mógł zrobić siedząc, skoro
byłam pochylona nad torbą na pieluchy Travisa, którą wrzuciłam na swoje
zwolnione miejsce.
Potem
przyciągnął mnie do siebie, więc moje usta były na jego.
Dał
mi mocny, krótki pocałunek.
„Bach
buch bach!” - Travis pisnął.
Joker
zwolnił nacisk na moją szyję na tyle, bym cofnęła się o cal.
Spojrzał
mi w oczy.
Ja
z jego nie mogłam nic odczytać. To nie znaczyło, że nic mi nie mówił. Po prostu
nie wiedziałam, co to jest.
Wiedziałam
tylko, że strażnik zniknął. Nie odcięła mnie stal.
Po
prostu nie wiedziałam, co z tym zrobić, teraz, kiedy byłam w środku.
Potem
puścił mnie, nie dając nic więcej, a ja zeszłam mu z drogi, gdy wyprostował się
z fotela.
Spakowaliśmy
się. Zgarnęliśmy Travisa. Joker wyszarpnął mi torbę na pieluchy z ręki i
zarzucił ją sobie na ramię, chociaż wciąż trzymał Travisa w ramieniu. I
poszliśmy.
Jechaliśmy
w jego przestronnym pickupie z podwójną kabiną. Odebrał mnie z pracy. „Czerwony
wrak” (jak Joker tej nocy ochrzcił mój samochód) miał tam pozostać. Byłam wolna
następnego dnia. Joker powiedział mi, że on lub „jeden z braci” będzie w
pobliżu rano, aby pomóc mi go odzyskać.
Więc
to była właściwa randka, on mnie zabierał i tak dalej.
Okej,
odebrał mnie z pracy, przywiózł ze sobą mojego syna i zaczęliśmy nasz czas w
biurze adwokata, rozmawiając o walce z moim byłym, więc nie była to normalna
randka, ale nadal była właściwa.
To
mnie uszczęśliwiało.
Travis
siedział przytulnie na swoim miejscu za nami, bełkocząc do niczego, a ja
obserwowałam przejeżdżający Denver i wąchałam zapach nowego samochodu.
„Więc
nie dostałeś sosny” – zauważyłam.
„Powtórz?”
„Twój
samochód. Najwyraźniej został właśnie wyczyszczony i masz zapach nowego
samochodu” – powiedziałam - „Nie sosna”.
„Mam
zapach nowego samochodu, bo to nie jest czysty samochód. To nowy samochód.
Kupiłem tego pickupa dzisiaj”.
Zamarłam
w bezruchu.
Ale
tylko na chwile.
Potem
sztywno odwróciłam głowę w jego stronę.
Miał
motocykl. Wiedziałam to.
Ale
tego dnia miał randkę z samotną mamą, która miała dziecko z fotelikiem
samochodowym.
Więc
teraz miał pickupa z podwójną kabiną.
Joker
zatrzymał się na czerwonym świetle i spojrzał na mnie.
A
kiedy to zrobił, obserwowałam przy światłach nocy w Denver, jak jego twarz
staje się łagodna.
To
był obraz piękna.
„Lubię,
jak tak na mnie patrzysz, Motylku” – powiedział cicho - „Ale mam motocykl i nie
mieszkamy w Arizonie. Możemy mieć różną pogodę. Kiedyś, pogoda była zła,
musiałem się gdzieś dostać, musiałem pożyczyć czyjś pojazd. Tak się dzieje.
Musiałem zabrać ciebie i twojego chłopca na kolację, ale to nie znaczy, że czas
jeszcze nie nadszedł”.
Słyszałam
to wszystko, ale przede wszystkim musiałem
zabrać ciebie i twojego chłopca na kolację, więc uśmiechnęłam się do niego
promiennie.
Potrząsnął
głową, spojrzał do przodu i pojechaliśmy, gdy światło było zielone.
Prowadził,
a kiedy to robił, chciałam trzymać go za rękę. Nie byłam pewna, czy jesteśmy
tym, ale byłam pewna, że chcę to zrobić i bardzo.
Problem
polegał na tym, że prowadził dłonią, która musiała być na kierownicy. Dlatego
nie mogłam złapać go za rękę.
Miałam
też pewne obawy co do tego, ponieważ pickup był duży i prawdopodobnie łatwiej
nią manewrować, jeśli jego palce były owinięte wokół kierownicy.
Nic
nie powiedziałam, ponieważ natychmiast zakręcił nimi wokół wspomnianej
kierownicy, aby zaparkować równolegle przed Las Delicias.
Weszliśmy.
Dostaliśmy jeden z ich bocznych, półokrągłych stolików.
Dali
nam krzesełko do karmienia. Zamówiliśmy. Dałam Travisowi jego gruszki, a
następnie kilka Cheerios, aby mógł się nimi bawić, jeść i rzucać.
Wreszcie
zjedliśmy z Jokerem.
Cały
dzień czekałam na to, jakby to była Wigilia.
Ale
nie byłam na pierwszej randce, odkąd Aaron zabrał mnie na minigolfa ponad
dekadę temu.
A
Joker był tak inny od Aarona, że to nie było zabawne.
Więc
przez cały dzień byłam też zdenerwowana jak szalona.
Ale
nie powinnam była być. Jakoś sprawy między Jokerem a mną były po prostu łatwe.
Rozmowa płynęła.
I
to nie ja sprawiałam, że płynęła.
On
mówił. Głównie o Klubie, a to głównie o jego braciach, których wyraźnie
szanował, a nawet bardzo się o nich troszczył.
Powiedział
mi wszystkie ich imiona klubowe. Powiedział mi wszystkie ich prawdziwe imiona
(jedynym dziwnym było to, że zapytałam o jego, a on nie odpowiedział i
zachowywał się, jakby mnie nie słyszał, ale z drugiej strony, prawdopodobnie po
prostu mnie nie słyszał). Opowiedział mi o ich starszych paniach. Jak długo
byli w Klubie. O Ride, sklepie, warsztacie i nowym sklepie, który otwierali w
Grand Junction, co oznaczało, że już szukali nowych rekrutów, ponieważ wszyscy
członkowie Chaosu spędzali swój „czas” w Denver, zanim przenieśli się do innych
oddziałów, takich jak Fort Collins, Boulder, Colorado Springs i wkrótce Grand
Junction. Powiedział mi też, że zaprojektował i zbudował niektóre z ich
niestandardowych konstrukcji.
„Dla
mnie spoko” – mruknął - „Pokażę to tobie i Travisowi następnym razem, gdy
będziecie na Chaosie”.
Tak
naprawdę nie interesowałam się samochodami.
Ale
nie mogłam się doczekać, kiedy zobaczę jego konstrukcje.
Na
moje delikatnie dociekliwe pytania opowiedział mi też o sobie i to też zrobił
łatwo.
Bez
wahania.
Wyznał,
że jest jedynakiem (co w przypadku jego rodziców było chyba dobre, choć dla
niego w tym bałaganie było smutne, że nie miał co najmniej jednej osoby, którą
mógłby kochać i być kochanym). Dowiedziałam się, że był tylko kilka miesięcy
starszy ode mnie. Wyjaśnił, że mieszkał w Kompleksie, ponieważ „nie ma powodu,
aby płacić za mieszkanie, kiedy mam życie, w którym potrzebuję tylko pokoju”
(również uważałam to za smutne, ale nie miałam czasu na drążenie).
Podobało
mi się, że był wyluzowany. To nie było tak, że mówił dalej i dalej, dzieląc się
głęboko, otwierając okno na swoją duszę, powierzając mi swoje nadzieje i
marzenia.
Ale
to była pierwsza randka i nie sądziłam, że to właśnie dostawałaś na pierwszej
randce. Jednak nie był zamknięty i skryty, tak jak jego oczy sprawiały, że
wydawało się, że będzie.
Zrobiłabym
to spokojnie. W rzeczywistości połykałam to, bo stwierdziłam, że chciałam
wiedzieć wszystko o Jokerze. Więc kiedy dał mi to na luzie, nie naciskałam na
więcej. Pozwoliłam mu powiedzieć to, co miał do powiedzenia i nie badałam
dalej. Tak łatwo, jak mi to dał, wiedziałam, że nadejdzie następne, więc nie
było powodu, aby naciskać.
Oznaczało
to (moim zdaniem), że, zanim skończyliśmy jeść, randka okazała się wielkim
sukcesem.
Albo
ja myślałam, że była.
Joker
skończył swój posiłek zanim ja to zrobiłam, o spędziłam sporo czasu podczas
posiłku, opiekując się moim dzieckiem. Więc wzięłam kilka ostatnich kęsów
mojego burrito chicharrones, podczas gdy Joker miał sennego Travisa przy
piersi, z głową Travisa opadającą na ramię.
Wtedy
podniosłam wzrok znad mojego prawie czystego talerza i zagapiłam się, ponieważ
Lee i Indy Nightingale, słynna para z Denver, której historia została
opowiedziana w książkach o Rock Chick, szli z tyłu restauracji, kierując się w
naszą stronę.
Nie
mogłam się powstrzymać od gapienia się, bo byli sławni, ale także dlatego, że,
szczerze mówiąc, Lee Nightingale był jeszcze piękniejszy osobiście. A na
zdjęciach, które widziałam w gazecie, był fantastyczny.
A
tak jak Joker, kiedy był z Travisem, bo Lee trzymał przy piersi rudowłosą
dziewczynkę, z jej policzkiem leżącym na ramieniu tatusia, był jeszcze piękniejszy.
Nie
wspominając, że Indy Nightingale była nokautem. Podobnie jak miniatura Lee
Nightingale’a, który trzymał ją za rękę i szedł u jej boku.
Zmusiłam
się, żeby przestać się gapić i już miałam kopnąć Jokera pod stołem, kiedy Lee
Nightingale spojrzał w naszą stronę, przechylił głowę i zatrzymał się.
„Joke”
– przywitał się.
O
mój Boże! Lee Nightingale znał Jokera!
„Lee”
– odparł Joker.
Mówili
sobie po imieniu!
„Hej”
- powiedziała Indy Nightingale i spojrzałam na nią, żeby zobaczyć, że zwraca
się do mnie.
„Hej”
– odpowiedziałam, mając nadzieję, że to było swobodne.
Uśmiechnęła
się - „Twoje dziecko jest słodkie”.
„Dziękuję.
Twoje dzieci też”.
Uśmiechała
się dalej.
„Dobrze
go nosisz”.
To
było głębokie i luźne od Lee i spojrzałam na niego, aby zobaczyć, że celuje
piękny, pełen rozbawienia uśmiech w stronę Jokera i Travisa.
„Nie
wkurzaj mnie. Carissa nakłada na mnie grzywnę za każdym razem, gdy przeklinam”
– odpowiedział Joker.
W
środku zrobiło mi się ciepło.
„To
działa?” – zapytała mnie zaciekawiona Indy.
„Nie
tak bardzo” – odpowiedziałam.
„Domyśliłam
się” – wymamrotała.
Nagle
Lee przeszedł do interesów – „Dzwonił Tack. Zajmuję się twoją sprawą. Będę miał
wyniki za dzień lub dwa”.
„Doceniam”
– odpowiedział Joker.
Lee
skinął głową.
„Nawiasem
mówiąc, to jest Lee, a ja jestem Indy” – powiedziała mi Indy - „A to nasze
potomstwo, Callum i Suki.”
Jakbym
nie wiedziała. Wszyscy w Denver ich znali.
Chociaż
nie wiedziałam o Callum’ie i Suki.
„Tak
jakby wiem, kim jesteście” – przyznałam.
„Tego
też się domyśliłam” – powiedziała z bezproblemowym uśmiechem.
Uśmiechnęłam
się wtedy, gdy robiłam swoje – „Jak powiedział Joker, jestem Carissa, a to moje
dziecko, Travis”.
„Takie
słodkie” – powtórzyła Indy.
„Tak”
– mruknęła sennie mała Suki - „Słodkie dziecko”.
Uśmiechnęłam
się do niej.
Lee
zwrócił się do mnie – „Carissa, miło mi cię poznać i przepraszam, że to
krótkie, ale musimy iść. Moja córeczka potrzebuje łóżka”.
Tak
całkowicie wspaniały.
Zwróciłam
się do niego z uśmiechem - „Mi też miło was poznać”.
„Zostawimy
was” – powiedział Lee - „Później”.
Lee
uniósł brodę, Indy pomachała, Callum machnął ręką z roztargnieniem (całkowicie
miniatura), a Suki tylko pomachała na pożegnanie.
Kiedy
byłam pewna, że odeszli, odwróciłam się do Jokera i syknęłam entuzjastycznie -
„Nie mogę uwierzyć, że znasz Lee Nightingale’a”.
„Jest
związany z Klubem”.
Fajnie!
„Czy
jest tak niesamowity, na jakiego wygląda?” - zapytałam.
„Jeśli
przez niesamowite rozumiesz, że jest cholernym twardzielem i tak dobry w swojej
pracy, że jest to trochę przerażające, to tak”.
Miałam
to na myśli.
Uśmiechnęłam
się i powiedziałam - „Słowo na „c” to pięciocentówka, skarbie”.
Kiedy
skończyłam mówić, wzięłam ostry wdech.
Zrobiłam
to, bo jego oczy stały się na wpół stopione w taki sposób, że zgromadzone w
nich ciepło ogrzało moją skórę.
Joker
nie odniósł się do tego, co kryło się za jego roztopionym spojrzeniem.
Wymamrotał
cicho - „On prawie śpi, Motylku. Nic nie słyszy”.
„Nadal”.
„A
cholerny twardziel to cholerny twardziel. Nie ma na to innego słowa”.
Musiałam
mu to przyznać.
„Nieważne”
– mruknęłam, chwytając ostatni chips, zanurzając go w słynnej salsie LD i
zjadając. Ssałam mojego Sprite’a, potem Joker i ja zajęliśmy się całym ćwiczeniem pakowania,
wywozu, ładowaniu dziecka do pojazdu.
Ale
robiąc to, coś, co było tylko częścią życia, stało się czymś nowym, co mi się
podobało, dzieliłam się obowiązkami z Jokerem.
Zabrał
nas do domu i ponownie zarekwirował torbę z pieluchami i dziecko, zostawiając
mnie tylko z torebką, aby wciągnąć nas po schodach, kolejna przerwa, za którą
byłam niezmiernie wdzięczna.
Ale
znowu byłam zdenerwowana.
Travis
padł. Od czasu zmiany mleka matki na formułę zamienił się w śpiocha. A kiedy padł
wieczorem, w większości przypadków tak zostawał.
To
oznaczało, że dostanie zmianę pieluchy na noc, potem piżamę, a na końcu łóżeczko.
Potem
byłabym sama z Jokerem w moim domu z moją ogromną kanapą.
Tak,
byłam zdenerwowana, ale w pewnym sensie lubiłam to uczucie.
W
brzuchu miałam motylki. Miałam uśmiech igrający na ustach. Mój wieczór był
wspaniały.
Miałam
nadzieję, że wkrótce się poprawi.
Po
prostu wiedziałam (jak poprzedniej nocy), że będę miała nowe uczucie kładzenia
się do łóżka, by wypatrywać z niecierpliwością następnego dnia. I myślałam o
tym wszystkim, kiedy Joker zrobił ostatni krok i okrążył klatkę schodową ze mną,
drepczącą mu po piętach.
Nagle
wpadłam prosto na jego plecy, ponieważ się zatrzymał.
„Wszystko
w po…?”
„Towarzystwo”
- warknął.
Jego
złowieszczy ton sprawił, że spojrzałam zza niego i wtedy moje serce przestało
bić.
Aaron,
wciąż w jednym ze swoich bajecznych garniturów do pracy, stał przy balustradzie
za moimi drzwiami. Był do niej pochylony, jego dłonie zacisnęły się wokół niej,
ale jego głowa była odwrócona, a oczy skierowane ku nam.
Stałam
nieruchomo.
Co
zaskakujące, nie było tak, bo uważałam, że wizyta Aarona w moim mieszkaniu, w
którym nie był od miesięcy i miesięcy, była złym omenem (tak kiedyś uważałam, a
Tory, jeśli możesz wierzyć, zamieniała się ze mną Travisem, kiedy oddawali go i
Aaron nigdy nie przyszedł do moich drzwi, kiedy go do nich zaprowadzałam).
Nie,
zrobiłam to, ponieważ nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam.
Nigdy
więcej.
Nie
mogłam uwierzyć, jak zmieniło się to, co widziałam. Aaron był przystojny. Był
przystojnym młodym mężczyzną, który wyrósł na wyjątkowo przystojnego dorosłego.
Miał ciemne włosy, gęste, lśniące i zdrowe. Miał niezwykłe kolorowe niebieskie
oczy, które były bystre i interesujące. Miał mocną szczękę, wysokie czoło i
piękne usta. Był wysoki, szczupły i szczupły, z ładnymi szerokimi ramionami.
Niesamowicie
nosił garnitur.
Nigdy
mnie nie męczyło patrzenie na niego. Nawet kiedy zastanawiałam się nad
niektórymi niegrzecznymi rzeczami, które robił lub mówił w liceum. Nawet kiedy
przymykałam oko na rzeczy, które mi robił. Nie miało znaczenia, w jakim bałaganie
były moje myśli, udawałam, że tego nie było, spojrzałam na niego i ponownie się
zakochiwałam.
Ale
w tej chwili nie był blisko, ale widziałam, jak stał tam, pewny siebie, jego
postawa wskazywała na autorytet i nic dla mnie nie znaczył.
Wydawał
się nijaki. Mdły i zwyczajny. Atrakcyjny nieznajomy w naprawdę ładnym
garniturze. Możesz spojrzeć na niego dwa razy, ale gdy zniknie z pola widzenia,
wyrzucisz go z umysłu.
A
przynajmniej mojego umysłu.
Zniknęło.
Jak
magia.
Ale
było coś jeszcze.
I
po tylu latach, po tym wszystkim, co się wydarzyło, to też było magiczne.
To
była wściekłość.
Nie
widział mnie od miesięcy i myślał, że może pojawić się ot tak w moim domu w
środowy wieczór?
Raczej
nie.
I
musiał to wiedzieć.
Niezwłocznie.
Okrążyłam
Jokera, żeby rzucić się na Aarona i podzielić się swoimi przemyśleniami.
Nie
zaszłam daleko, bo Joker złapał mnie za rękę.
„Spokojnie,
Motylku” - mruknął.
Wzięłam
oddech i spojrzałam na niego. Uniósł brwi.
Obserwowałam
uniesienie brwi, zdając sobie sprawę, że miał rację. Nie musiałam nachodzić go na
wpół nakręcona na korytarzu.
Mogłabym
to zrobić w moim salonie.
Skinęłam
głową i szepnęłam - „Spokojnie”.
Spokojnie.
Tego
właśnie potrzebowałam. W życiu, które wydawało się poza kontrolą od chwili, gdy
przyjaciele moich rodziców zmiażdżyli moją młodszą siostrę na naszym podjeździe
do kilku dni temu, z mojej własnej winy, ale czasami nie, nie miałam spokoju.
Potrzebowałam
go.
Docierałam
tam.
A
Aaron nie miał mi tego odebrać.
Ja
i Joker niosący Travisa, torbę na pieluchy i trzymający mnie za rękę,
podeszliśmy do Aarona.
„To
niespodzianka” – powiedziałam, kiedy się zbliżyliśmy.
Aaron
wpatrywał się w Jokera.
„Chciałbyś
przywitać się z matką swojego syna?” - zapytałam.
„Czy
ja cię znam?” – zapytał Aaron Jokera, skupiając wzrok.
„Nie,
nie znasz” – odpowiedziałam krótko, zanim Joker mógł - „To jest mój przyjaciel.
Teraz przepraszam, czy przegapiłam połączenie lub SMS-a z informacją, że zamierzasz
odwiedzić? Nawiasem mówiąc, nasza umowa o opiekę nad dzieckiem zawiera
wzmianki, że powinnam się tego spodziewać”.
Aaron
w końcu przestał badać Jokera i spojrzał na mnie.
„Nie”.
„Czy jest coś, w czym mogę ci pomóc?” - zaoferowałam.
„Mogliśmy
tego nie robić na korytarzu, Carisso. To by pomogło” – odparł Aaron.
„Obawiam
się, że nie jestem wielką fanką tego, że jesteś w moim domu” – odpowiedziałam.
„Carrie”
– powiedział cicho Joker.
Odwróciłam
głowę, żeby na niego spojrzeć.
Raz
potrząsnął głową.
Zrozumiałam,
co mi przekazywał.
Złożyliśmy
wniosek i musiałam być grzeczną dziewczynką, a nie palantem jak Aaron. Nie
musiałam dawać mu żadnej amunicji, tak jak on podawał mi.
„Wejdźmy”
– wymamrotałam, puszczając dłoń Jokera, by pogrzebać w mojej torebce. Wyjęłam
klucze i wpuściłam nas.
Poruszałam
się, włączając światła, a kiedy skończyłam, zobaczyłam Aarona tuż za
zamkniętymi drzwiami, Jokera i Travisa śpiącego na piersi przy blacie.
„Czy
mogę potrzymać mojego syna?” - zapytał Aaron Jokera.
Joker
spojrzał prosto na mnie.
Kiedy
to zrobił, moją jedyną myślą było, szczerze
na Boga, mogę pokochać tego mężczyznę.
„W
porządku” – powiedziałam cicho.
Joker
nie wyglądał, jakby mu się to podobało, ale podszedł do Aarona i przeniósł
wciąż przeważnie śpiącego, ale mrugającego Travisa w ramiona Aarona.
„Hej,
kolego. Hej, mój mały” – zagruchał Aaron, kiedy dostał syna.
Patrzyłam,
jak to robił i to się powtórzyło.
Kiedyś
tego nienawidziłam. Nienawidziłam tego, że tak bardzo kochał Travisa.
Nienawidziłam tego, że był (prawdopodobnie) dobrym ojcem. Nienawidziłam tego,
że nie dał tego wszystkiego Travisowi i
mnie.
Ale
właśnie wtedy tego nie nienawidziłam.
W
ogóle mnie to nie obchodziło.
Bo
Joker nakarmił mojego syna marchewkami i wniósł go po schodach. Co więcej, pozwolił
mu lizać brodę, ciągnąć się za włosy i wiele więcej. On też to lubił.
A
teraz Travis miał też Big Petey’a. I Tyrę. I Elwirę.
Nie
tylko mnie. Już nie tylko ja i dziadek daleko stąd.
Mój
syn miał więcej.
Nie
potrzebowaliśmy Aarona.
Travis
i ja budowaliśmy własną rodzinę.
„Wyobrażam
sobie, że to miłe dla ciebie, Aaron, spędzić chwilę z dzieckiem poza normalnym
harmonogramem” – zauważyłam - „Ale jest późno, potrzebuje łóżeczka, dzisiaj
pracowałam i jestem zmęczona. Więc jeśli wpadłeś po coś, proszę, powiedz to,
abyśmy mogli kontynuować naszą noc”.
Mój
były mąż położył syna na ramieniu i spojrzał na mnie.
Tak,
ciekawe niebieskie oczy.
Ale
po prostu interesujące.
„Zasłużyłem
na to” – powiedział cicho.
Poczułam,
jak ogień w moim brzuchu zaczyna szaleć.
Nigdy
nie był dla mnie miły. W dzisiejszych czasach nigdy nie był dla mnie niczym.
Powstrzymałam
ogień i odpowiedziałam - „Rozumiem. Wiesz o Gustafsonie, Howardzie i Pierce”.
Aaron
pozwolił sobie wzdrygnąć – „Społeczność prawników jest…”
Potrząsnąłem
głową - „Szczerze, żeby nie być niegrzeczna, ale nie obchodzi mnie to. Nie
skłamałam, kiedy powiedziałam, że jestem zmęczona. Właśnie zjedliśmy kolację.
Mam rzeczy do zrobienia do jutra. Czy możesz wyjaśnić, dlaczego tu jesteś,
żebyś mógł odejść, a ja mogłabym to zrobić?”
Spojrzał
na Jokera, a potem z powrotem na mnie – „Miałem nadzieję, że porozmawiamy sam
na sam”.
„To się nie stanie” - wtrącił Joker
przytłumionym warczeniem.
Tak,
do cholery tak, mogłabym pokochać tego mężczyznę.
„A
kim dokładnie jesteś?” - zapytał Aaron Jokera.
„To
jego sprawa?” - zapytał mnie Joker.
Boże,
chciałam go pocałować.
„Powinienem
wiedzieć, kto spędza czas z moim synem” – zauważył Aaron swoim głębokim głosem,
który kiedyś mógł mnie ukołysać do uwierzenia we wszystko, co było na granicy
chybienia.
„To
mój przyjaciel” – powiedziałam szybko i spojrzałam w oczy Aarona - „Nazywa się
Joker i my…” - przerwałem i umieściłem to tam - „chodzimy na randki”.
„Randki?”
– zapytał Aaron z niedowierzaniem.
I
z bólem.
„Straciłeś
zainteresowanie mną, ale to nie znaczy, że cały męski ród tak zrobił” –
odpowiedziałam.
„Oczywiście,
że nie, jesteś piękna” – splunął Aaron, a ja zamrugałam – „Ale masz pracę i
dziecko do wychowania”.
„Widząc,
że tak dużo pracujesz, jestem zaskoczona, że zapomniałeś” – odpaliłam - „Ale ty
też masz pracę. I dziecko. Nie
wspominając o narzeczonej”.
Aaron
skrzywił się, zanim wziął wyraźnie głęboki oddech, przeczesał palcami swoje
gęste, lśniące, ciemne włosy i zmienił wyraz twarzy.
„Nie
przyszedłem tu walczyć” – podzielił się, kiedy ponownie skupił się na mnie.
„Cieszę
się, że o tym wspomniałeś, ponieważ nadal nie ustaliliśmy, dlaczego dokładnie
tu przyjechałeś” – odpowiedziałam.
„Jeśli
masz problemy, Carisso, powinniśmy je rozwiązywać jeden po drugim” –
oświadczył.
Gapiłam
się.
Potem
spojrzałam na Jokera - „On żartuje?”
Joker
spojrzał mi w oczy, a potem wędrował wzrokiem po mojej twarzy.
Po
tym, jak to zrobił, uśmiechnął się do mnie.
Wprost.
Oślepiająco i pięknie. Silne białe zęby błyszczące w jego gęstej czarnej
brodzie i tak dalej.
To
było wszystko, czego potrzebowałam.
Odwróciłam
się do Aarona - „Nie odbierasz moich telefonów”.
„Będę
w przyszłości”.
„Czy
w przyszłości też podzielisz się ze mną, że mój syn jest chory?”
Jego
twarz zmieniła się w kamień.
Tory
miała za to oberwać, ale mnie to nie obchodziło.
Niezależnie
od tego zauważyłam - „Nie powinieneś się na nią gniewać. Postąpiła słusznie. Na
sto procent. Osobą, która nie zrobiła dobrze byłeś ty. Ona nie jest jego matką.
Ale ty jesteś jego ojcem i to ty powinieneś się tym ze mną podzielić”.
„Więc
wynajęłaś najdroższą firmę w Denver, żeby poradziła sobie z twoją złością?” -
Aaron odpalił.
Gustafson,
Howard i Pierce byli najdroższą firmą w Denver?
Nie.
Czekaj.
Moją
złością?
„Zabrałeś
mojego syna do szpitala, Aaron” – powiedziałam głosem drżącym z wściekłości.
„To
był tylko krup” – zdmuchnął go Aaron.
„Zabrałeś
mojego syna do szpitala, Aaron” –
powtórzyłam.
Potrząsnął
głową - „Nie o to chodzi. Chodzi o to, że nie możesz sobie pozwolić na tę firmę”.
„Nie” – wystrzeliłam z w odpowiedzi - „Chodzi
o to, że jesteś przerażony, że wykorzystam tę niewielką ilość pieniędzy na
walkę z tobą, korzystając z prawników, którzy nie boją się potężnej sieci
Neiland, a ty będziesz musiał zapłacić ich honoraria, a także alimenty, które
powinieneś dawać Travisowi”.
„Jeśli
chcesz pieniędzy, Carisso, po prostu poproś” – odparł.
„Kogo?
Tory?” - odparłam – „Skoro odmawiasz rozmowy ze mną, to mi zostało”.
Jego
szczęka stwardniała.
„Ty
stworzyłeś tę sytuację, Aaron. I wiem, jak cię to boli, a jesteś ojcem mojego
syna, więc nie sprawia mi przyjemności wspominanie, że doprowadziłeś się do
kolejnej porażki. Myślałeś, że skoro ograłeś mnie i maltretowałeś mnie przez
lata, odwróciłabym się znowu do ciebie. Ale nie masz już do czynienia z
dziewczyną, która straciła połowę swojego świata przed ukończeniem osiemnastu
lat i dlatego trzymała się wszystkiego, co jej zostało, wszystkim, co miała w
sobie. Masz do czynienia z matką. To zupełnie inna rasa. Radziłabym więc
zmienić taktykę i cele. Ponieważ
twoja obecna walka jest walką, której za
diabła nie możesz wygrać”.
„Nie
chcę cię już ranić, Carisso” – powiedział łagodnie.
Co
za kłamca.
Nie
chciał, aby jego epopeja wyrwała się spod kontroli i zniszczyła jego reputację.
„W
takim razie skontaktuj się z moim adwokatem” – zasugerowałam - „Możemy się
spotkać, aby zmienić naszą umowę, aby była bardziej korzystna dla naszego syna.
Ale stanie się to w obecności mojego adwokata. Nie nastąpi to późnym wieczorem
w moim salonie podczas spotkania, które miało być zasadzką. Teraz proszę daj mi
syna i odejdź”.
Aaron
wpatrywał się we mnie. Robił to przez chwilę. Za długo. Tak długo, że
rzeczywiście czułam, jak Joker tracił cierpliwość.
Byłam
tam razem z nim.
Wtedy
Aaron powiedział - „Zmieniłaś się”.
„Dzieje
się tak, gdy dziewczyna nie marzy o niczym innym, jak tylko o byciu częścią
szczęśliwej rodziny, a jej mąż ją zdradza, a potem kopie ją w zęby. Wielokrotnie. Jeśli potrafi się
podnieść, uczy się i ta dziewczyna zamienia się w kobietę, która będzie
walczyć, drapać i umierać, zanim znów zostanie sprowadzona do parteru”.
„Nadal chciałbym, żebyśmy porozmawiali sam na
sam” – namawiał Aaron.
„Myślę,
że przeszliśmy to” – stwierdził Joker.
Aaron
spojrzał na niego. Z początku robił to ze złością, ale potem zrobił to dziwnie.
Nie gniewem, raczej skupieniem, jakby na niego nie patrzył, ale chciał coś zrozumieć
i nie mógł tego znaleźć.
Ale
ja tak naprawdę skończyłam.
„Aaron,
mój syn” – podpowiedziałam.
Mój
były mąż zwrócił na mnie swoją uwagę.
Potem
zbliżył się i wtedy poczułam, że Joker się napiął.
Ale Aaron zatrzymał się, a ja patrzyłam, jak
pochyla szyję, by pocałować główkę Travisa.
„Dobranoc,
mały” – szepnął.
Uch.
Ostrożnie
przeniósł w moje ramiona naszego syna, a kiedy już go miałam, przytuliłam go
mocno.
Aaron
spojrzał na mnie.
„Dobrze
wyglądasz, Carisso” – mruknął.
Kolejne
kłamstwo. Nie wyglądałam. Niestety, na pierwszej randce z przystojnym
motocyklistą Jokerem byłam w mundurku LeLane, z włosami związanymi w kucyk i
makijażem sprzed dziesięciu godzin. Nie było czasu, żeby przebrać się w podkoszulkę.
Ale
będę miała na sobie podkoszulek, kiedy spotkam się z Aaronem i z naszymi
prawnikami. Może być w szoku, ale nie dałam za wygraną. Mógł pocałować mnie w
tyłek.
„Dobranoc,
Aaronie”.
Wpatrywał
się w moje oczy.
Westchnęłam
i pozwoliłam sobie wyglądać na znudzoną.
„Dobranoc,
Riss” – szepnął.
Uch,
znowu.
Nie
nazywał mnie Riss od liceum.
Głupi
pajac!
Nic
nie powiedziałam.
Aaron
odwrócił się ode mnie, spojrzał nieszczęśliwie na Jokera i podszedł do drzwi.
Joker
też tam pospacerował i nie wahał się ich zamknąć i przekręcić klucza w chwili,
gdy Aaron wyszedł na zewnątrz.
„Muszę
załatwić sprawy z Travisem” – oznajmiłam, kiedy odwrócił się w moją stronę -
„Nie mam piwa ani niczego, ale złap cokolwiek. Włącz telewizor. Zrelaksuj się.
Za chwilę wyjdę”.
„Musisz
napisać to gówno, które właśnie się wydarzyło, mała. Przeanalizujemy to razem,
aby upewnić się, że niczego nie przegapiłaś. A potem zadzwoń jutro do Angie”.
„Racja.
Zrobimy to, jak położę Travisa”.
Joker
przyglądał mi się uważnie - „Wszystko okej?”
„Czuję się wspaniale” – powiedziałam mu -
„Jest przerażony i myśli, że może mnie ograć. Ale skończyłam z jego grami. Chcę
tylko, żeby się uporządkował, żebym mogła zająć się moim synem tak, jak na to
zasługuje i żyć dalej”.
Po
tym odwróciłam się i skierowałam do sypialni.
Tak
więc niefortunnie przegapiłam Jokera, który patrzył za mną, początkowo z
niedowierzaniem.
Potem
się uśmiechał.
*****
Obozowałam
na kanapie.
Nie,
poprawka.
Obozowałam
na Jokerze, który leżał na plecach na kanapie.
Nie
było całowania, co było rozczarowujące.
Ale
kiedy wróciłam z układania Travisa do łóżka, Joker i ja usiedliśmy przy moim blacie,
rejestrując wizytę Aarona.
Skończywszy,
udaliśmy się na kanapę, a Joker szedł przede mną. Więc kiedy stanęłam przed
nim, złapał mnie za biodra i pociągnął nas na poduszki, on na plecach, ja na
nim, ja przez pomyłkę napięłam się w dobry sposób, myśląc, że inicjuje sesję
całowania. Ale to było wszystko, co zrobił.
Podobał
mi się sposób, w jaki całował. Chciałam więcej.
Ale
coś w tym było (prawie) lepsze.
Częściowo
lepsze było to, że Joker wyczuł, że to – a nie gorąca i ciężka sesja całowania
– jest tym, czego potrzebowałam.
W
większości lepsze było to, że tego właśnie potrzebowałam, chociaż nie wiedziałam,
że tego potrzebowałam, bo do tego czasu tak naprawdę nie wiedziałam, że coś
takiego istnieje.
Wegetować
przed telewizorem, relaksować się, oczyszczać umysł, roztapiać ciało, palce
Jokera delikatnie drażniące moje loki, jego twarde ciało było ciepłe i silne
pode mną, jego oddech jest spokojny i stabilny.
Tylko
to. Tylko my. Po prostu nic.
Nic
nie obciążającego.
Nic
wyczerpującego.
Nic
niepokojącego.
Nic
denerwującego.
Dobra,
więc też nic ekscytującego.
Ale
odkryłam, leżąc na Jokerze, że lubię tego rodzaj niczego.
To
nie to samo, co mieć nic w samotności.
Było
zupełnie inaczej.
I
bardzo mi się to podobało.
„Pijesz
piwo” – wymamrotałam cichym i trochę sennym głosem, ponieważ byłam taka.
„Czy
to pytanie czy stwierdzenie?” - głęboki głos motocyklisty Jokera zawibrował pod
moim policzkiem.
„Stwierdzenie”.
„W
takim razie potwierdzę. Piję piwo”.
Uśmiechnęłam
się przy jego klatce piersiowej - „Kupię trochę”.
„Przyniosę
trochę”.
„Mogę
to kupić”.
„Wiesz
co lubię?”
„Um…
nie’.
„W
takim razie ja przyniosę”.
Zgodziłabym
się na to, ale tylko dlatego, że gdyby było w mojej lodówce, zobaczyłabym je,
aby móc uzupełnić, gdyby się kończyło.
„To
pytanie oznacza, że wracam?”
Chciał
tego.
Ja
też.
Wtopiłam
się głębiej w niego i przycisnęłam policzek do jego klatki piersiowej.
To
była część mojej odpowiedzi.
Reszta
brzmiała - „Jesteś o wiele wygodniejszy niż moja kanapa”.
Jego
palce przestały bawić się moimi włosami, żeby mogły się w nie wplątać.
To
nie była część jego odpowiedzi, to była jego cała.
Był
też dobry.
„Dobrze
sobie dziś poradziłaś z tym dupkiem, mała” - powiedział, a wibracje w jego
klatce piersiowej zabrzmiały kojąco - „Nie stawiałaś na swoim, pokonałaś go”.
Uwielbiałam
to, że tak myślał. Uwielbiałam to.
I
kochałam to, że to zrobiłam. Byłam z siebie dumna.
Kolejne
nowe uczucie, które mi się podobało.
„Dzięki,
skarbie” – wymamrotałam.
Jego
drugie ramię objęło mnie i lekko mnie uścisnął.
Minęły
minuty, zanim zapytał cicho - „Zasypiasz, Motylku?”
„Masz
coś przeciwko?”
„Kurwa,
nie”.
Lubił
mnie tam.
Podobało
mi się to, bo też mnie lubiłam. Tam.
Robiąc
nic z Jokerem.
„Jeden
dolar i pięć centów” – wymamrotałam, zamrugałam, znów zamrugałam, poczułam, że
coś się trzęsie, ale to było dobre.
Zasnęłam
i ominęło mnie coś, co było długim, twardym, ciepłym, silnym ciałem Jokera…
Śmiejącym się.
Dziękuję za rozdział :) Co za wredny mąż dobrze że dadzą mu nauczkę.
OdpowiedzUsuń❤️
OdpowiedzUsuń