piątek, 19 sierpnia 2022

10 - Piję piwo

 

Rozdział 10

Piję piwo

Carissa

 

 

„Jeśli dostaniemy sędziego, który jest kumplem któregoś Neilanda, poproszę, aby się wycofał. Nie mam pojęcia, czy to zrobi. Ale jeśli tego nie zrobi, to wystawia go to na apelację”.

Był następny wieczór i byliśmy w sali konferencyjnej Gustafsona, Howarda i Pierce’a – Angie, Joker, Travis i ja. A Angie wyjaśniała swoją strategię, która polegała zasadniczo na uzyskaniu alimentów na dziecko, zrewidowaniu opieki nad dzieckiem, aby mój bardzo mały syn spędzał większość czasu z matką, tak jak powinno być (według mnie, a teraz Angie), i wreszcie, aby zrobić wszystko, żeby mocno uderzyć Aarona i jego ojca po łapach za to, co mi zrobili.

Strategia, z którą się zgodziłam całym sercem.

Mówiła dalej.

„Właściwie jestem zaskoczona, że sędzia, którego miałaś, sam się nie wycofał. Wiadomo, że od dawna utrzymuje bliskie stosunki z sędzią Neiland’em”.

To było coś, co wiedziałam. Do diabła, ten mężczyzna przyszedł na mój ślub!

Nie miałam okazji się tym podzielić, zanim Angie kontynuowała - „Twój ostatni adwokat jest bardzo dobry, ale mam wrażenie, że nie poprosił sędziego, o którym wiedział, że powinien się wycofać, aby to zrobił, ponieważ to by go wystawiło na niezadowolenie człowieka. Sędziowie mają długą pamięć. Mają być obiektywni, ale są też ludźmi. Jeśli się nie wycofują, nie lubią być o to proszeni. Nie lubią też gróźb apelacji. Nie mam tego samego problemu, co twój były adwokat. Oni o tym wiedzą i to powinno działać na naszą korzyść”.

Chciałam przeskoczyć przez stół i ją pocałować.

Zamiast tego uśmiechnęłam się do niej, zanim odwróciłam głowę do Jokera, który siedział obok mnie.

Wtedy jego chciałam pocałować.

To dlatego, że Joker karmił Travisa, który siedział szczęśliwie na jego udzie.

To była pora kolacji Travisa. Nie mogliśmy się doczekać Las Delicias i krzesełka do karmienia. Mój chłopak potrzebował jedzenia.

A Joker powiedział mi, że muszę się skupić.

Więc kiedy się usadziliśmy, ja skupiłam się na Angie, a Joker na moim synu.

Teraz z zaskakującą łatwością wkładał marchewki do ust Travisa, trzymając słoik na stole przed sobą, skupiając uwagę na Travisie, ale wiedziałam, że słuchał Angie.

Kiedy spojrzałam na niego, pomyślałam, że nigdy nie był bardziej przystojny.

„Mam już asystentów prawnych pracujących nad wnioskiem, który złożymy” – kontynuowała Angie, a ja spojrzałam na nią - „Mamy nadzieję, że zrobimy to jutro, najpóźniej następnego dnia”.

„Byłoby świetnie” - dałam jej swoje niedopowiedzenie.

„Ostrzegam cię, że zazwyczaj, jako pierwszy krok, adwokat zwraca się do przeciwnego adwokata, aby spróbować negocjować takie rzeczy poza sądem. Myślę jednak, że w tym momencie jesteśmy poza tym”.

Skinęłam głową - „Zgadzam się”.

Odwzajemniła skinieniem - „Teraz, jeśli pan Neiland zrobi lub powie coś, co cię denerwuje lub krępuje, albo co budzi wątpliwości w jakikolwiek sposób, należy to udokumentować. Zaczynając od tego, co stało się z Travisem i jego krupem w zeszłym tygodniu. Daty. Czasy rozmów telefonicznych. Co zostało powiedziane. I tak dalej. Wszystko, co pamiętasz. Zgłosisz to również do mnie”.

Skinęłam głową.

„Wiążę z tym wielkie nadzieje, Carisso” – powiedziała mi - „To nie do pojęcia, co się dzieje. Mam przeczucie, że jeśli nie uda nam się remisować, z którym sędziom wylądujemy, oznacza to po prostu, że zmiana sytuacji zajmie więcej czasu. Ale zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby szybko sobie z tym poradzić”.

„Nie wiem, co powiedzieć” — odpowiedziałam - „Dziękuję”.

Uśmiechnęła się - „Nie dziękuj mi. Dostaję zapłatę. Ale niezależnie od tego, kocham swoją pracę. Ale kiedy dostaję taki przypadek, kocham swoją pracę”.

Cieszyłam się z tego. Lubiłam ją. Wydawała się miła i uparta, a w tym przypadku obie te cechy pracowały dla mnie.

Nadal.

„Mimo wszystko dziękuję” – odpowiedziałam.

„Przyjemność po mojej stronie” – powiedziała, po czym spojrzała na Jokera i z powrotem na mnie - „Zapraszam do skorzystania z tego pokoju, abyście mogli zająć się Travisem. Ale mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia, zanim wrócę do domu. Więc jeśli nie macie nic przeciwko, zostawię was”.

„Oczywiście, że nie. Proszę idź. I dziękujemy za poświęcony czas” – powiedziałam.

Skinęła mi głową, zrobiła to samo Jokerowi i wyprowadziła się.

Spojrzałam na Jokera i obróciłam w jego stronę mój pluszowy skórzany fotel.

„Ona jest niesamowita” – wyszeptałam podekscytowana.

„Klub nie zatrudnia kretynów” – odpowiedział, a jego słowa dla mnie nie istniały, ponieważ jego usta były lekko podwinięte na końcach.

Może to była bardzo niewielka krzywa, ale bym ją przyjęła.

Spojrzałam w dół na Travisa, a potem na niego - „Chcesz, żebym skończyła?”

„Mam to”.

Z pewnością to miał.

„Możemy skończyć z marchewkami tu i dać mu pyszne gruszki w LD” – powiedziałam.

„Racja”.

„Jesteś w tym dobry” – zauważyłam ostrożnie, bo nie chciałam wyglądać na wścibską.

Nadal chciałam wiedzieć. Mężczyzna był motocyklistą. O ile wiedziałam, że nie miał dzieci (coś, czym nawet w tym wczesnym momencie między nami, miałam nadzieję, że już by się ze mną podzielił). Ale był z nimi bardzo dobry.

„Dawno temu wynajmowałem pokój w piwnicy” – odpowiedział spokojnie - „Kobieta potrzebowała pieniędzy. Miała mężczyznę, który był kutasem. Bardziej był poza domem niż był w domu. Miała dzieci, jedno było niemowlęciem. Pracowała. Płaciła też czynsz, jeśli jej pomagałem. Potrzebowałem, żeby płaciła czynsz, więc pomagałem”.

To wyjaśniało to.

„To było miłe” – zauważyłam.

„Jej dzieci były fantastyczne”.

To też było miłe.

„Prawdopodobnie to doceniała” – powiedziałam mu, choć chociaż jej nie znałam, nadal wiedziałam, że prawdopodobnie nie ma w tym nic złego.

„Doceniała. Potem zagłębiła się w metamfetaminę. Do tego czasu mnie tam nie było, ale ostatnio słyszałem, że jej dzieci były w systemie”.

„O, nie” – szepnęłam.

Żonglował Travisem, słoikiem i łyżką, aby wyskrobać ostatnie kawałki, i mruknął - „Tak wygląda życie”.

„Nie życie takie, jakie znam.”

Jego głowa nie poruszyła się, ale wciąż jego oczy przywędrowały do mnie.

„Nie”.

To jedno słowo było niskie. Było znaczące. Nie byłam pewna, czy rozumiałam jego znaczenie. Po prostu wiedziałam, że mi się podobało.

Travis gulgotał ostatni kęs marchewki, podczas gdy Joker rozkazał - „Prawie skończone. Pakuj się. Ruszajmy w drogę. Jestem cholernie głodny”.

Uhh!

„Jesteś winien prawie dolara, Joker” – podzieliłam się, wciąż czując nadzieję i płynąc szczęśliwą falą oglądania, jak Joker karmił Travisa, ale mimo to zirytowana.

„Wiesz, że nigdy nie przestanę być sobą” – zauważył, wkładając łyżkę do pustego słoika i podnosząc śliniaczek Travisa, by wytrzeć mu usta.

„Wiesz, że może Travis powiedział wczoraj swoje pierwsze słowo. Ponieważ to było mama, to mnie uszczęśliwiło. Jego drugie słowo, które jest słowem na „p”, nie zrobi tego samego”.

Jego wzrok skierował się na mnie. Potem wydałam cichy dźwięk zaskoczenia, kiedy jego ręka wystrzeliła i złapała mnie za głowę, coś, co mógł zrobić siedząc, skoro byłam pochylona nad torbą na pieluchy Travisa, którą wrzuciłam na swoje zwolnione miejsce.

Potem przyciągnął mnie do siebie, więc moje usta były na jego.

Dał mi mocny, krótki pocałunek.

„Bach buch bach!” - Travis pisnął.

Joker zwolnił nacisk na moją szyję na tyle, bym cofnęła się o cal.

Spojrzał mi w oczy.

Ja z jego nie mogłam nic odczytać. To nie znaczyło, że nic mi nie mówił. Po prostu nie wiedziałam, co to jest.

Wiedziałam tylko, że strażnik zniknął. Nie odcięła mnie stal.

Po prostu nie wiedziałam, co z tym zrobić, teraz, kiedy byłam w środku.

Potem puścił mnie, nie dając nic więcej, a ja zeszłam mu z drogi, gdy wyprostował się z fotela.

Spakowaliśmy się. Zgarnęliśmy Travisa. Joker wyszarpnął mi torbę na pieluchy z ręki i zarzucił ją sobie na ramię, chociaż wciąż trzymał Travisa w ramieniu. I poszliśmy.

Jechaliśmy w jego przestronnym pickupie z podwójną kabiną. Odebrał mnie z pracy. „Czerwony wrak” (jak Joker tej nocy ochrzcił mój samochód) miał tam pozostać. Byłam wolna następnego dnia. Joker powiedział mi, że on lub „jeden z braci” będzie w pobliżu rano, aby pomóc mi go odzyskać.

Więc to była właściwa randka, on mnie zabierał i tak dalej.

Okej, odebrał mnie z pracy, przywiózł ze sobą mojego syna i zaczęliśmy nasz czas w biurze adwokata, rozmawiając o walce z moim byłym, więc nie była to normalna randka, ale nadal była właściwa.

To mnie uszczęśliwiało.

Travis siedział przytulnie na swoim miejscu za nami, bełkocząc do niczego, a ja obserwowałam przejeżdżający Denver i wąchałam zapach nowego samochodu.

„Więc nie dostałeś sosny” – zauważyłam.

„Powtórz?”

„Twój samochód. Najwyraźniej został właśnie wyczyszczony i masz zapach nowego samochodu” – powiedziałam - „Nie sosna”.

„Mam zapach nowego samochodu, bo to nie jest czysty samochód. To nowy samochód. Kupiłem tego pickupa dzisiaj”.

Zamarłam w bezruchu.

Ale tylko na chwile.

Potem sztywno odwróciłam głowę w jego stronę.

Miał motocykl. Wiedziałam to.

Ale tego dnia miał randkę z samotną mamą, która miała dziecko z fotelikiem samochodowym.

Więc teraz miał pickupa z podwójną kabiną.

Joker zatrzymał się na czerwonym świetle i spojrzał na mnie.

A kiedy to zrobił, obserwowałam przy światłach nocy w Denver, jak jego twarz staje się łagodna.

To był obraz piękna.

„Lubię, jak tak na mnie patrzysz, Motylku” – powiedział cicho - „Ale mam motocykl i nie mieszkamy w Arizonie. Możemy mieć różną pogodę. Kiedyś, pogoda była zła, musiałem się gdzieś dostać, musiałem pożyczyć czyjś pojazd. Tak się dzieje. Musiałem zabrać ciebie i twojego chłopca na kolację, ale to nie znaczy, że czas jeszcze nie nadszedł”.

Słyszałam to wszystko, ale przede wszystkim musiałem zabrać ciebie i twojego chłopca na kolację, więc uśmiechnęłam się do niego promiennie.

Potrząsnął głową, spojrzał do przodu i pojechaliśmy, gdy światło było zielone.

Prowadził, a kiedy to robił, chciałam trzymać go za rękę. Nie byłam pewna, czy jesteśmy tym, ale byłam pewna, że chcę to zrobić i bardzo.

Problem polegał na tym, że prowadził dłonią, która musiała być na kierownicy. Dlatego nie mogłam złapać go za rękę.

Miałam też pewne obawy co do tego, ponieważ pickup był duży i prawdopodobnie łatwiej nią manewrować, jeśli jego palce były owinięte wokół kierownicy.

Nic nie powiedziałam, ponieważ natychmiast zakręcił nimi wokół wspomnianej kierownicy, aby zaparkować równolegle przed Las Delicias.

Weszliśmy. Dostaliśmy jeden z ich bocznych, półokrągłych stolików.

Dali nam krzesełko do karmienia. Zamówiliśmy. Dałam Travisowi jego gruszki, a następnie kilka Cheerios, aby mógł się nimi bawić, jeść i rzucać.

Wreszcie zjedliśmy z Jokerem.

Cały dzień czekałam na to, jakby to była Wigilia.

Ale nie byłam na pierwszej randce, odkąd Aaron zabrał mnie na minigolfa ponad dekadę temu.

A Joker był tak inny od Aarona, że to nie było zabawne.

Więc przez cały dzień byłam też zdenerwowana jak szalona.

Ale nie powinnam była być. Jakoś sprawy między Jokerem a mną były po prostu łatwe. Rozmowa płynęła.

I to nie ja sprawiałam, że płynęła.

On mówił. Głównie o Klubie, a to głównie o jego braciach, których wyraźnie szanował, a nawet bardzo się o nich troszczył.

Powiedział mi wszystkie ich imiona klubowe. Powiedział mi wszystkie ich prawdziwe imiona (jedynym dziwnym było to, że zapytałam o jego, a on nie odpowiedział i zachowywał się, jakby mnie nie słyszał, ale z drugiej strony, prawdopodobnie po prostu mnie nie słyszał). Opowiedział mi o ich starszych paniach. Jak długo byli w Klubie. O Ride, sklepie, warsztacie i nowym sklepie, który otwierali w Grand Junction, co oznaczało, że już szukali nowych rekrutów, ponieważ wszyscy członkowie Chaosu spędzali swój „czas” w Denver, zanim przenieśli się do innych oddziałów, takich jak Fort Collins, Boulder, Colorado Springs i wkrótce Grand Junction. Powiedział mi też, że zaprojektował i zbudował niektóre z ich niestandardowych konstrukcji.

„Dla mnie spoko” – mruknął - „Pokażę to tobie i Travisowi następnym razem, gdy będziecie na Chaosie”.

Tak naprawdę nie interesowałam się samochodami.

Ale nie mogłam się doczekać, kiedy zobaczę jego konstrukcje.

Na moje delikatnie dociekliwe pytania opowiedział mi też o sobie i to też zrobił łatwo.

Bez wahania.

Wyznał, że jest jedynakiem (co w przypadku jego rodziców było chyba dobre, choć dla niego w tym bałaganie było smutne, że nie miał co najmniej jednej osoby, którą mógłby kochać i być kochanym). Dowiedziałam się, że był tylko kilka miesięcy starszy ode mnie. Wyjaśnił, że mieszkał w Kompleksie, ponieważ „nie ma powodu, aby płacić za mieszkanie, kiedy mam życie, w którym potrzebuję tylko pokoju” (również uważałam to za smutne, ale nie miałam czasu na drążenie).

Podobało mi się, że był wyluzowany. To nie było tak, że mówił dalej i dalej, dzieląc się głęboko, otwierając okno na swoją duszę, powierzając mi swoje nadzieje i marzenia.

Ale to była pierwsza randka i nie sądziłam, że to właśnie dostawałaś na pierwszej randce. Jednak nie był zamknięty i skryty, tak jak jego oczy sprawiały, że wydawało się, że będzie.

Zrobiłabym to spokojnie. W rzeczywistości połykałam to, bo stwierdziłam, że chciałam wiedzieć wszystko o Jokerze. Więc kiedy dał mi to na luzie, nie naciskałam na więcej. Pozwoliłam mu powiedzieć to, co miał do powiedzenia i nie badałam dalej. Tak łatwo, jak mi to dał, wiedziałam, że nadejdzie następne, więc nie było powodu, aby naciskać.

Oznaczało to (moim zdaniem), że, zanim skończyliśmy jeść, randka okazała się wielkim sukcesem.

Albo ja myślałam, że była.

Joker skończył swój posiłek zanim ja to zrobiłam, o spędziłam sporo czasu podczas posiłku, opiekując się moim dzieckiem. Więc wzięłam kilka ostatnich kęsów mojego burrito chicharrones, podczas gdy Joker miał sennego Travisa przy piersi, z głową Travisa opadającą na ramię.

Wtedy podniosłam wzrok znad mojego prawie czystego talerza i zagapiłam się, ponieważ Lee i Indy Nightingale, słynna para z Denver, której historia została opowiedziana w książkach o Rock Chick, szli z tyłu restauracji, kierując się w naszą stronę.

Nie mogłam się powstrzymać od gapienia się, bo byli sławni, ale także dlatego, że, szczerze mówiąc, Lee Nightingale był jeszcze piękniejszy osobiście. A na zdjęciach, które widziałam w gazecie, był fantastyczny.

A tak jak Joker, kiedy był z Travisem, bo Lee trzymał przy piersi rudowłosą dziewczynkę, z jej policzkiem leżącym na ramieniu tatusia, był jeszcze piękniejszy.

Nie wspominając, że Indy Nightingale była nokautem. Podobnie jak miniatura Lee Nightingale’a, który trzymał ją za rękę i szedł u jej boku.

Zmusiłam się, żeby przestać się gapić i już miałam kopnąć Jokera pod stołem, kiedy Lee Nightingale spojrzał w naszą stronę, przechylił głowę i zatrzymał się.

„Joke” – przywitał się.

O mój Boże! Lee Nightingale znał Jokera!

„Lee” – odparł Joker.

Mówili sobie po imieniu!

„Hej” - powiedziała Indy Nightingale i spojrzałam na nią, żeby zobaczyć, że zwraca się do mnie.

„Hej” – odpowiedziałam, mając nadzieję, że to było swobodne.

Uśmiechnęła się - „Twoje dziecko jest słodkie”.

„Dziękuję. Twoje dzieci też”.

Uśmiechała się dalej.

„Dobrze go nosisz”.

To było głębokie i luźne od Lee i spojrzałam na niego, aby zobaczyć, że celuje piękny, pełen rozbawienia uśmiech w stronę Jokera i Travisa.

„Nie wkurzaj mnie. Carissa nakłada na mnie grzywnę za każdym razem, gdy przeklinam” – odpowiedział Joker.

W środku zrobiło mi się ciepło.

„To działa?” – zapytała mnie zaciekawiona Indy.

„Nie tak bardzo” – odpowiedziałam.

„Domyśliłam się” – wymamrotała.

Nagle Lee przeszedł do interesów – „Dzwonił Tack. Zajmuję się twoją sprawą. Będę miał wyniki za dzień lub dwa”.

„Doceniam” – odpowiedział Joker.

Lee skinął głową.

„Nawiasem mówiąc, to jest Lee, a ja jestem Indy” – powiedziała mi Indy - „A to nasze potomstwo, Callum i Suki.”

Jakbym nie wiedziała. Wszyscy w Denver ich znali.

Chociaż nie wiedziałam o Callum’ie i Suki.

„Tak jakby wiem, kim jesteście” – przyznałam.

„Tego też się domyśliłam” – powiedziała z bezproblemowym uśmiechem.

Uśmiechnęłam się wtedy, gdy robiłam swoje – „Jak powiedział Joker, jestem Carissa, a to moje dziecko, Travis”.

„Takie słodkie” – powtórzyła Indy.

„Tak” – mruknęła sennie mała Suki - „Słodkie dziecko”.

Uśmiechnęłam się do niej.

Lee zwrócił się do mnie – „Carissa, miło mi cię poznać i przepraszam, że to krótkie, ale musimy iść. Moja córeczka potrzebuje łóżka”.

Tak całkowicie wspaniały.

Zwróciłam się do niego z uśmiechem - „Mi też miło was poznać”.

„Zostawimy was” – powiedział Lee - „Później”.

Lee uniósł brodę, Indy pomachała, Callum machnął ręką z roztargnieniem (całkowicie miniatura), a Suki tylko pomachała na pożegnanie.

Kiedy byłam pewna, że odeszli, odwróciłam się do Jokera i syknęłam entuzjastycznie - „Nie mogę uwierzyć, że znasz Lee Nightingale’a”.

„Jest związany z Klubem”.

Fajnie!

„Czy jest tak niesamowity, na jakiego wygląda?” - zapytałam.

„Jeśli przez niesamowite rozumiesz, że jest cholernym twardzielem i tak dobry w swojej pracy, że jest to trochę przerażające, to tak”.

Miałam to na myśli.

Uśmiechnęłam się i powiedziałam - „Słowo na „c” to pięciocentówka, skarbie”.

Kiedy skończyłam mówić, wzięłam ostry wdech.

Zrobiłam to, bo jego oczy stały się na wpół stopione w taki sposób, że zgromadzone w nich ciepło ogrzało moją skórę.

Joker nie odniósł się do tego, co kryło się za jego roztopionym spojrzeniem.

Wymamrotał cicho - „On prawie śpi, Motylku. Nic nie słyszy”.

„Nadal”.

„A cholerny twardziel to cholerny twardziel. Nie ma na to innego słowa”.

Musiałam mu to przyznać.

„Nieważne” – mruknęłam, chwytając ostatni chips, zanurzając go w słynnej salsie LD i zjadając. Ssałam mojego Sprite’a, potem Joker i  ja zajęliśmy się całym ćwiczeniem pakowania, wywozu, ładowaniu dziecka do pojazdu.

Ale robiąc to, coś, co było tylko częścią życia, stało się czymś nowym, co mi się podobało, dzieliłam się obowiązkami z Jokerem.

Zabrał nas do domu i ponownie zarekwirował torbę z pieluchami i dziecko, zostawiając mnie tylko z torebką, aby wciągnąć nas po schodach, kolejna przerwa, za którą byłam niezmiernie wdzięczna.

Ale znowu byłam zdenerwowana.

Travis padł. Od czasu zmiany mleka matki na formułę zamienił się w śpiocha. A kiedy padł wieczorem, w większości przypadków tak zostawał.

To oznaczało, że dostanie zmianę pieluchy na noc, potem piżamę, a na końcu łóżeczko.

Potem byłabym sama z Jokerem w moim domu z moją ogromną kanapą.

Tak, byłam zdenerwowana, ale w pewnym sensie lubiłam to uczucie.

W brzuchu miałam motylki. Miałam uśmiech igrający na ustach. Mój wieczór był wspaniały.

Miałam nadzieję, że wkrótce się poprawi.

Po prostu wiedziałam (jak poprzedniej nocy), że będę miała nowe uczucie kładzenia się do łóżka, by wypatrywać z niecierpliwością następnego dnia. I myślałam o tym wszystkim, kiedy Joker zrobił ostatni krok i okrążył klatkę schodową ze mną, drepczącą mu po piętach.

Nagle wpadłam prosto na jego plecy, ponieważ się zatrzymał.

„Wszystko w po…?”

„Towarzystwo” - warknął.

Jego złowieszczy ton sprawił, że spojrzałam zza niego i wtedy moje serce przestało bić.

Aaron, wciąż w jednym ze swoich bajecznych garniturów do pracy, stał przy balustradzie za moimi drzwiami. Był do niej pochylony, jego dłonie zacisnęły się wokół niej, ale jego głowa była odwrócona, a oczy skierowane ku nam.

Stałam nieruchomo.

Co zaskakujące, nie było tak, bo uważałam, że wizyta Aarona w moim mieszkaniu, w którym nie był od miesięcy i miesięcy, była złym omenem (tak kiedyś uważałam, a Tory, jeśli możesz wierzyć, zamieniała się ze mną Travisem, kiedy oddawali go i Aaron nigdy nie przyszedł do moich drzwi, kiedy go do nich zaprowadzałam).

Nie, zrobiłam to, ponieważ nie mogłam uwierzyć w to, co widziałam.

Nigdy więcej.

Nie mogłam uwierzyć, jak zmieniło się to, co widziałam. Aaron był przystojny. Był przystojnym młodym mężczyzną, który wyrósł na wyjątkowo przystojnego dorosłego. Miał ciemne włosy, gęste, lśniące i zdrowe. Miał niezwykłe kolorowe niebieskie oczy, które były bystre i interesujące. Miał mocną szczękę, wysokie czoło i piękne usta. Był wysoki, szczupły i szczupły, z ładnymi szerokimi ramionami.

Niesamowicie nosił garnitur.

Nigdy mnie nie męczyło patrzenie na niego. Nawet kiedy zastanawiałam się nad niektórymi niegrzecznymi rzeczami, które robił lub mówił w liceum. Nawet kiedy przymykałam oko na rzeczy, które mi robił. Nie miało znaczenia, w jakim bałaganie były moje myśli, udawałam, że tego nie było, spojrzałam na niego i ponownie się zakochiwałam.

Ale w tej chwili nie był blisko, ale widziałam, jak stał tam, pewny siebie, jego postawa wskazywała na autorytet i nic dla mnie nie znaczył.

Wydawał się nijaki. Mdły i zwyczajny. Atrakcyjny nieznajomy w naprawdę ładnym garniturze. Możesz spojrzeć na niego dwa razy, ale gdy zniknie z pola widzenia, wyrzucisz go z umysłu.

A przynajmniej mojego umysłu.

Zniknęło.

Jak magia.

Ale było coś jeszcze.

I po tylu latach, po tym wszystkim, co się wydarzyło, to też było magiczne.

To była wściekłość.

Nie widział mnie od miesięcy i myślał, że może pojawić się ot tak w moim domu w środowy wieczór?

Raczej nie.

I musiał to wiedzieć.

Niezwłocznie.

Okrążyłam Jokera, żeby rzucić się na Aarona i podzielić się swoimi przemyśleniami.

Nie zaszłam daleko, bo Joker złapał mnie za rękę.

„Spokojnie, Motylku” - mruknął.

Wzięłam oddech i spojrzałam na niego. Uniósł brwi.

Obserwowałam uniesienie brwi, zdając sobie sprawę, że miał rację. Nie musiałam nachodzić go na wpół nakręcona na korytarzu.

Mogłabym to zrobić w moim salonie.

Skinęłam głową i szepnęłam - „Spokojnie”.

Spokojnie.

Tego właśnie potrzebowałam. W życiu, które wydawało się poza kontrolą od chwili, gdy przyjaciele moich rodziców zmiażdżyli moją młodszą siostrę na naszym podjeździe do kilku dni temu, z mojej własnej winy, ale czasami nie, nie miałam spokoju.

Potrzebowałam go.

Docierałam tam.

A Aaron nie miał mi tego odebrać.

Ja i Joker niosący Travisa, torbę na pieluchy i trzymający mnie za rękę, podeszliśmy do Aarona.

„To niespodzianka” – powiedziałam, kiedy się zbliżyliśmy.

Aaron wpatrywał się w Jokera.

„Chciałbyś przywitać się z matką swojego syna?” - zapytałam.

„Czy ja cię znam?” – zapytał Aaron Jokera, skupiając wzrok.

„Nie, nie znasz” – odpowiedziałam krótko, zanim Joker mógł - „To jest mój przyjaciel. Teraz przepraszam, czy przegapiłam połączenie lub SMS-a z informacją, że zamierzasz odwiedzić? Nawiasem mówiąc, nasza umowa o opiekę nad dzieckiem zawiera wzmianki, że powinnam się tego spodziewać”.

Aaron w końcu przestał badać Jokera i spojrzał na mnie.

„Nie”.

 „Czy jest coś, w czym mogę ci pomóc?” - zaoferowałam.

„Mogliśmy tego nie robić na korytarzu, Carisso. To by pomogło” – odparł Aaron.

„Obawiam się, że nie jestem wielką fanką tego, że jesteś w moim domu” – odpowiedziałam.

„Carrie” – powiedział cicho Joker.

Odwróciłam głowę, żeby na niego spojrzeć.

Raz potrząsnął głową.

Zrozumiałam, co mi przekazywał.

Złożyliśmy wniosek i musiałam być grzeczną dziewczynką, a nie palantem jak Aaron. Nie musiałam dawać mu żadnej amunicji, tak jak on podawał mi.

„Wejdźmy” – wymamrotałam, puszczając dłoń Jokera, by pogrzebać w mojej torebce. Wyjęłam klucze i wpuściłam nas.

Poruszałam się, włączając światła, a kiedy skończyłam, zobaczyłam Aarona tuż za zamkniętymi drzwiami, Jokera i Travisa śpiącego na piersi przy blacie.

„Czy mogę potrzymać mojego syna?” - zapytał Aaron Jokera.

Joker spojrzał prosto na mnie.

Kiedy to zrobił, moją jedyną myślą było, szczerze na Boga, mogę pokochać tego mężczyznę.

„W porządku” – powiedziałam cicho.

Joker nie wyglądał, jakby mu się to podobało, ale podszedł do Aarona i przeniósł wciąż przeważnie śpiącego, ale mrugającego Travisa w ramiona Aarona.

„Hej, kolego. Hej, mój mały” – zagruchał Aaron, kiedy dostał syna.

Patrzyłam, jak to robił i to się powtórzyło.

Kiedyś tego nienawidziłam. Nienawidziłam tego, że tak bardzo kochał Travisa. Nienawidziłam tego, że był (prawdopodobnie) dobrym ojcem. Nienawidziłam tego, że nie dał tego wszystkiego Travisowi i mnie.

Ale właśnie wtedy tego nie nienawidziłam.

W ogóle mnie to nie obchodziło.

Bo Joker nakarmił mojego syna marchewkami i wniósł go po schodach. Co więcej, pozwolił mu lizać brodę, ciągnąć się za włosy i wiele więcej. On też to lubił.

A teraz Travis miał też Big Petey’a. I Tyrę. I Elwirę.

Nie tylko mnie. Już nie tylko ja i dziadek daleko stąd.

Mój syn miał więcej.

Nie potrzebowaliśmy Aarona.

Travis i ja budowaliśmy własną rodzinę.

„Wyobrażam sobie, że to miłe dla ciebie, Aaron, spędzić chwilę z dzieckiem poza normalnym harmonogramem” – zauważyłam - „Ale jest późno, potrzebuje łóżeczka, dzisiaj pracowałam i jestem zmęczona. Więc jeśli wpadłeś po coś, proszę, powiedz to, abyśmy mogli kontynuować naszą noc”.

Mój były mąż położył syna na ramieniu i spojrzał na mnie.

Tak, ciekawe niebieskie oczy.

Ale po prostu interesujące.

„Zasłużyłem na to” – powiedział cicho.

Poczułam, jak ogień w moim brzuchu zaczyna szaleć.

Nigdy nie był dla mnie miły. W dzisiejszych czasach nigdy nie był dla mnie niczym.

Powstrzymałam ogień i odpowiedziałam - „Rozumiem. Wiesz o Gustafsonie, Howardzie i Pierce”.

Aaron pozwolił sobie wzdrygnąć – „Społeczność prawników jest…”

Potrząsnąłem głową - „Szczerze, żeby nie być niegrzeczna, ale nie obchodzi mnie to. Nie skłamałam, kiedy powiedziałam, że jestem zmęczona. Właśnie zjedliśmy kolację. Mam rzeczy do zrobienia do jutra. Czy możesz wyjaśnić, dlaczego tu jesteś, żebyś mógł odejść, a ja mogłabym to zrobić?”

Spojrzał na Jokera, a potem z powrotem na mnie – „Miałem nadzieję, że porozmawiamy sam na sam”.

 „To się nie stanie” - wtrącił Joker przytłumionym warczeniem.

Tak, do cholery tak, mogłabym pokochać tego mężczyznę.

„A kim dokładnie jesteś?” - zapytał Aaron Jokera.

„To jego sprawa?” - zapytał mnie Joker.

Boże, chciałam go pocałować.

„Powinienem wiedzieć, kto spędza czas z moim synem” – zauważył Aaron swoim głębokim głosem, który kiedyś mógł mnie ukołysać do uwierzenia we wszystko, co było na granicy chybienia.

„To mój przyjaciel” – powiedziałam szybko i spojrzałam w oczy Aarona - „Nazywa się Joker i my…” - przerwałem i umieściłem to tam - „chodzimy na randki”.

„Randki?” – zapytał Aaron z niedowierzaniem.

I z bólem.

„Straciłeś zainteresowanie mną, ale to nie znaczy, że cały męski ród tak zrobił” – odpowiedziałam.

„Oczywiście, że nie, jesteś piękna” – splunął Aaron, a ja zamrugałam – „Ale masz pracę i dziecko do wychowania”.

„Widząc, że tak dużo pracujesz, jestem zaskoczona, że zapomniałeś” – odpaliłam - „Ale ty też masz pracę. I dziecko. Nie wspominając o narzeczonej”.

Aaron skrzywił się, zanim wziął wyraźnie głęboki oddech, przeczesał palcami swoje gęste, lśniące, ciemne włosy i zmienił wyraz twarzy.

„Nie przyszedłem tu walczyć” – podzielił się, kiedy ponownie skupił się na mnie.

„Cieszę się, że o tym wspomniałeś, ponieważ nadal nie ustaliliśmy, dlaczego dokładnie tu przyjechałeś” – odpowiedziałam.

„Jeśli masz problemy, Carisso, powinniśmy je rozwiązywać jeden po drugim” – oświadczył.

Gapiłam się.

Potem spojrzałam na Jokera - „On żartuje?”

Joker spojrzał mi w oczy, a potem wędrował wzrokiem po mojej twarzy.

Po tym, jak to zrobił, uśmiechnął się do mnie.

Wprost. Oślepiająco i pięknie. Silne białe zęby błyszczące w jego gęstej czarnej brodzie i tak dalej.

To było wszystko, czego potrzebowałam.

Odwróciłam się do Aarona - „Nie odbierasz moich telefonów”.

„Będę w przyszłości”.

„Czy w przyszłości też podzielisz się ze mną, że mój syn jest chory?”

Jego twarz zmieniła się w kamień.

Tory miała za to oberwać, ale mnie to nie obchodziło.

Niezależnie od tego zauważyłam - „Nie powinieneś się na nią gniewać. Postąpiła słusznie. Na sto procent. Osobą, która nie zrobiła dobrze byłeś ty. Ona nie jest jego matką. Ale ty jesteś jego ojcem i to ty powinieneś się tym ze mną podzielić”.

„Więc wynajęłaś najdroższą firmę w Denver, żeby poradziła sobie z twoją złością?” - Aaron odpalił.

Gustafson, Howard i Pierce byli najdroższą firmą w Denver?

Nie.

Czekaj.

Moją złością?

„Zabrałeś mojego syna do szpitala, Aaron” – powiedziałam głosem drżącym z wściekłości.

„To był tylko krup” – zdmuchnął go Aaron.

„Zabrałeś mojego syna do szpitala, Aaron” – powtórzyłam.

Potrząsnął głową - „Nie o to chodzi. Chodzi o to, że nie możesz sobie pozwolić na tę firmę”.

 „Nie” – wystrzeliłam z w odpowiedzi - „Chodzi o to, że jesteś przerażony, że wykorzystam tę niewielką ilość pieniędzy na walkę z tobą, korzystając z prawników, którzy nie boją się potężnej sieci Neiland, a ty będziesz musiał zapłacić ich honoraria, a także alimenty, które powinieneś dawać Travisowi”.

„Jeśli chcesz pieniędzy, Carisso, po prostu poproś” – odparł.

„Kogo? Tory?” - odparłam – „Skoro odmawiasz rozmowy ze mną, to mi zostało”.

Jego szczęka stwardniała.

„Ty stworzyłeś tę sytuację, Aaron. I wiem, jak cię to boli, a jesteś ojcem mojego syna, więc nie sprawia mi przyjemności wspominanie, że doprowadziłeś się do kolejnej porażki. Myślałeś, że skoro ograłeś mnie i maltretowałeś mnie przez lata, odwróciłabym się znowu do ciebie. Ale nie masz już do czynienia z dziewczyną, która straciła połowę swojego świata przed ukończeniem osiemnastu lat i dlatego trzymała się wszystkiego, co jej zostało, wszystkim, co miała w sobie. Masz do czynienia z matką. To zupełnie inna rasa. Radziłabym więc zmienić taktykę i cele. Ponieważ twoja obecna walka jest walką, której za diabła nie możesz wygrać”.

„Nie chcę cię już ranić, Carisso” – powiedział łagodnie.

Co za kłamca.

Nie chciał, aby jego epopeja wyrwała się spod kontroli i zniszczyła jego reputację.

„W takim razie skontaktuj się z moim adwokatem” – zasugerowałam - „Możemy się spotkać, aby zmienić naszą umowę, aby była bardziej korzystna dla naszego syna. Ale stanie się to w obecności mojego adwokata. Nie nastąpi to późnym wieczorem w moim salonie podczas spotkania, które miało być zasadzką. Teraz proszę daj mi syna i odejdź”.

Aaron wpatrywał się we mnie. Robił to przez chwilę. Za długo. Tak długo, że rzeczywiście czułam, jak Joker tracił cierpliwość.

Byłam tam razem z nim.

Wtedy Aaron powiedział - „Zmieniłaś się”.

„Dzieje się tak, gdy dziewczyna nie marzy o niczym innym, jak tylko o byciu częścią szczęśliwej rodziny, a jej mąż ją zdradza, a potem kopie ją w zęby. Wielokrotnie. Jeśli potrafi się podnieść, uczy się i ta dziewczyna zamienia się w kobietę, która będzie walczyć, drapać i umierać, zanim znów zostanie sprowadzona do parteru”.

 „Nadal chciałbym, żebyśmy porozmawiali sam na sam” – namawiał Aaron.

„Myślę, że przeszliśmy to” – stwierdził Joker.

Aaron spojrzał na niego. Z początku robił to ze złością, ale potem zrobił to dziwnie. Nie gniewem, raczej skupieniem, jakby na niego nie patrzył, ale chciał coś zrozumieć i nie mógł tego znaleźć.

Ale ja tak naprawdę skończyłam.

„Aaron, mój syn” – podpowiedziałam.

Mój były mąż zwrócił na mnie swoją uwagę.

Potem zbliżył się i wtedy poczułam, że Joker się napiął.

 Ale Aaron zatrzymał się, a ja patrzyłam, jak pochyla szyję, by pocałować główkę Travisa.

„Dobranoc, mały” – szepnął.

Uch.

Ostrożnie przeniósł w moje ramiona naszego syna, a kiedy już go miałam, przytuliłam go mocno.

Aaron spojrzał na mnie.

„Dobrze wyglądasz, Carisso” – mruknął.

Kolejne kłamstwo. Nie wyglądałam. Niestety, na pierwszej randce z przystojnym motocyklistą Jokerem byłam w mundurku LeLane, z włosami związanymi w kucyk i makijażem sprzed dziesięciu godzin. Nie było czasu, żeby przebrać się w podkoszulkę.

Ale będę miała na sobie podkoszulek, kiedy spotkam się z Aaronem i z naszymi prawnikami. Może być w szoku, ale nie dałam za wygraną. Mógł pocałować mnie w tyłek.

„Dobranoc, Aaronie”.

Wpatrywał się w moje oczy.

Westchnęłam i pozwoliłam sobie wyglądać na znudzoną.

„Dobranoc, Riss” – szepnął.

Uch, znowu.

Nie nazywał mnie Riss od liceum.

Głupi pajac!

Nic nie powiedziałam.

Aaron odwrócił się ode mnie, spojrzał nieszczęśliwie na Jokera i podszedł do drzwi.

Joker też tam pospacerował i nie wahał się ich zamknąć i przekręcić klucza w chwili, gdy Aaron wyszedł na zewnątrz.

„Muszę załatwić sprawy z Travisem” – oznajmiłam, kiedy odwrócił się w moją stronę - „Nie mam piwa ani niczego, ale złap cokolwiek. Włącz telewizor. Zrelaksuj się. Za chwilę wyjdę”.

„Musisz napisać to gówno, które właśnie się wydarzyło, mała. Przeanalizujemy to razem, aby upewnić się, że niczego nie przegapiłaś. A potem zadzwoń jutro do Angie”.

„Racja. Zrobimy to, jak położę Travisa”.

Joker przyglądał mi się uważnie - „Wszystko okej?”

 „Czuję się wspaniale” – powiedziałam mu - „Jest przerażony i myśli, że może mnie ograć. Ale skończyłam z jego grami. Chcę tylko, żeby się uporządkował, żebym mogła zająć się moim synem tak, jak na to zasługuje i żyć dalej”.

Po tym odwróciłam się i skierowałam do sypialni.

Tak więc niefortunnie przegapiłam Jokera, który patrzył za mną, początkowo z niedowierzaniem.

Potem się uśmiechał.

*****

Obozowałam na kanapie.

Nie, poprawka.

Obozowałam na Jokerze, który leżał na plecach na kanapie.

Nie było całowania, co było rozczarowujące.

Ale kiedy wróciłam z układania Travisa do łóżka, Joker i ja usiedliśmy przy moim blacie, rejestrując wizytę Aarona.

Skończywszy, udaliśmy się na kanapę, a Joker szedł przede mną. Więc kiedy stanęłam przed nim, złapał mnie za biodra i pociągnął nas na poduszki, on na plecach, ja na nim, ja przez pomyłkę napięłam się w dobry sposób, myśląc, że inicjuje sesję całowania. Ale to było wszystko, co zrobił.

Podobał mi się sposób, w jaki całował. Chciałam więcej.

Ale coś w tym było (prawie) lepsze.

Częściowo lepsze było to, że Joker wyczuł, że to – a nie gorąca i ciężka sesja całowania – jest tym, czego potrzebowałam.

W większości lepsze było to, że tego właśnie potrzebowałam, chociaż nie wiedziałam, że tego potrzebowałam, bo do tego czasu tak naprawdę nie wiedziałam, że coś takiego istnieje.

Wegetować przed telewizorem, relaksować się, oczyszczać umysł, roztapiać ciało, palce Jokera delikatnie drażniące moje loki, jego twarde ciało było ciepłe i silne pode mną, jego oddech jest spokojny i stabilny.

Tylko to. Tylko my. Po prostu nic.

Nic nie obciążającego.

Nic wyczerpującego.

Nic niepokojącego.

Nic denerwującego.

Dobra, więc też nic ekscytującego.

Ale odkryłam, leżąc na Jokerze, że lubię tego rodzaj niczego.

To nie to samo, co mieć nic w samotności.

Było zupełnie inaczej.

I bardzo mi się to podobało.

„Pijesz piwo” – wymamrotałam cichym i trochę sennym głosem, ponieważ byłam taka.

„Czy to pytanie czy stwierdzenie?” - głęboki głos motocyklisty Jokera zawibrował pod moim policzkiem.

„Stwierdzenie”.

„W takim razie potwierdzę. Piję piwo”.

Uśmiechnęłam się przy jego klatce piersiowej - „Kupię trochę”.

„Przyniosę trochę”.

„Mogę to kupić”.

„Wiesz co lubię?”

„Um… nie’.

„W takim razie ja przyniosę”.

Zgodziłabym się na to, ale tylko dlatego, że gdyby było w mojej lodówce, zobaczyłabym je, aby móc uzupełnić, gdyby się kończyło.

„To pytanie oznacza, że wracam?”

Chciał tego.

Ja też.

Wtopiłam się głębiej w niego i przycisnęłam policzek do jego klatki piersiowej.

To była część mojej odpowiedzi.

Reszta brzmiała - „Jesteś o wiele wygodniejszy niż moja kanapa”.

Jego palce przestały bawić się moimi włosami, żeby mogły się w nie wplątać.

To nie była część jego odpowiedzi, to była jego cała.

Był też dobry.

„Dobrze sobie dziś poradziłaś z tym dupkiem, mała” - powiedział, a wibracje w jego klatce piersiowej zabrzmiały kojąco - „Nie stawiałaś na swoim, pokonałaś go”.

Uwielbiałam to, że tak myślał. Uwielbiałam to.

I kochałam to, że to zrobiłam. Byłam z siebie dumna.

Kolejne nowe uczucie, które mi się podobało.

„Dzięki, skarbie” – wymamrotałam.

Jego drugie ramię objęło mnie i lekko mnie uścisnął.

Minęły minuty, zanim zapytał cicho - „Zasypiasz, Motylku?”

„Masz coś przeciwko?”

„Kurwa, nie”.

Lubił mnie tam.

Podobało mi się to, bo też mnie lubiłam. Tam.

Robiąc nic z Jokerem.

„Jeden dolar i pięć centów” – wymamrotałam, zamrugałam, znów zamrugałam, poczułam, że coś się trzęsie, ale to było dobre.

Zasnęłam i ominęło mnie coś, co było długim, twardym, ciepłym, silnym ciałem Jokera… Śmiejącym się.

 

2 komentarze: