Rozdział
6
Wolność
Carissa
„Co
do kurwy nędzy?”
Spojrzałam
w górę, odrzucając do tyłu lok, który uciekł z czerwonej chustki, którą
zawiązałam (dosyć uroczo, jak myślałam) wokół głowy, aby utrzymać gęsty bałagan
kręconych włosów, i zobaczyłam Jokera w drzwiach do jego pokoju, wyglądającego
na nieszczęśliwego.
Lok
wpadł mi do oka.
Oczy
Jokera zmrużyły się na nim.
„Co
ty, kurwa, robisz?” - zapytał, kiedy nie odpowiedziałam na jego pytanie
wstępne.
„To
dwadzieścia centów” – odpowiedziałam.
„Hę?”
- chrząknął.
„Zwykłe
przekleństwa pięć centów” — powiedziałam mu - „Złe przekleństwa to dziesięć
centów. Wszyscy wiedzą, że słowo na „k” jest złe, a ponieważ od teraz płacisz
mi za każdym razem, gdy przeklinasz, to dwadzieścia centów, które mi jesteś
winien” - Potrząsnęłam włosami, bandaną i wszystkim – „Przekażę to na cele
charytatywne czy coś. Tak przeklinasz, że prawdopodobnie będziemy w stanie
zbudować schronisko dla bezdomnych w ciągu tygodnia”.
Nie
wyglądał na mniej nieszczęśliwego, kiedy skończyłam mówić, ale zrobił dwa kroki
w moją stronę.
„Carissa,
co robisz w moim pokoju?”
To
był dzień po moim pocałunku z Jokerem. Dzień, w którym myślałam tylko o
Jokerze… i tym pocałunku. Dzień i nieprzespana noc, podczas których długo o tym
myślałam i podjęłam decyzję.
Chciałam
więcej.
Było
wiele powodów takiego stanu rzeczy.
On
był przystojny. Nie był w moim typie, ale tak naprawdę, kto wiedział, jaki był
mój typ? Miałam tylko Aarona i odkryłam, że Aaron był zdecydowanie niewłaściwym
typem dla mnie.
Więc
może Joker był w moim typie.
Był
też miły. Jasne, ciągle przeklinał i na początku nie wydawał się myśleć o moim
cieście, ale on i jego przyjaciele zrobili dla mnie wiele dobrych rzeczy,
wszystkie z nich ogromne. Ale zaczęło się od niego, co oznaczało, że to on
zaczął.
Co
więcej, kiedy wyszedł po naszym pocałunku, zobaczyłam talerz po cieście w jego
pokoju na nocnym stoliku.
Pusty
talerz do ciasta.
Więc
smakowało mu moje ciasto.
I
na koniec ten pocałunek.
Prawdę
mówiąc, reszta mogła odejść, a pocałunek mógł pozostać i było tak dobrze, że
nadal chciałabym więcej.
Zachowywał
się tak, jakby mógł mnie wziąć lub zostawić, ale nawet gdy całowałam tylko
Aarona, a całowałam go dużo i nigdy (nigdy) nie podzieliliśmy się takim
pocałunkiem.
Nie
wiedziałam, co powstrzymuje Jokera. Mogłam mieć tylko Aarona jako
doświadczenie, ale nie było możliwości, bym przegapiła ten pocałunek. Jak kobieta
rzuca się w twoje ramiona, a ty tego nie chcesz, odpychasz ją. Nie wkładasz jej
języka do ust, nie definiujesz na nowo jej świata i nie wpychasz jej prosto do
łóżka.
Lubił
to tak samo jak ja.
Ale
nie obchodziło mnie, co go powstrzymywało. Po prostu zamierzałam zrobić, co w
mojej mocy, aby to zmienić.
Rozejrzałem
się po jego pokoju, który miał teraz rozebrane łóżko, cztery poszewki na poduszki
pełne brudnych ubrań, pudło wypełnione butelkami do recyklingu i dwa ogromne
czarne worki na śmieci wypełnione śmieciami. Potem spojrzałam na siebie, ubraną
w czerwone conversy, dżinsy z mankietami i dziurami na kolanach (i w górę ud),
moją uroczą koszulkę, która wyrażała moje oddanie Betty Boop, a także na Windex
i zużyty ręcznik papierowy w moich rękach.
Potem
spojrzałam na niego – „Sprzątam twój pokój”.
„Do
kurwy nędzy, dlaczego?” - warknął.
„To
trzydzieści centów” – odpowiedziałam z dezaprobatą.
Nie
odpowiedział. To, co zrobił, to lekko odchylił tułów do tyłu, owinął palce
wokół bioder i skrzywił się na mnie w przerażający sposób, który znów sprawił,
że zaczęłam mówić.
„Wczoraj
miałeś rację” – poinformowałam go, unosząc brodę - „Byłabym głupcem, gdybym nie
wzięła tego, co oferujecie ty i twoi przyjaciele. To niezwykle miłe, zbyt miłe,
ale jestem w potrzebie. Wielkiej potrzebie. Potrzebuję pomocy. Nie mam
przyjaciół. Mój tata jest w Nebrasce, opiekując się moją babcią i nie chcę,
żeby się o mnie martwił. A moje możliwości są ograniczone. Ale w sumie martwię
się o mojego syna. Martwię się zachowaniem jego ojca, ojca, który będzie go
wychowywał i wyraźnie nie odróżnia dobra od zła ani tego, jak okazywać
szacunek. Teraz muszę zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby mój syn był dobrze
wychowany, bo to zależy ode mnie”.
Podniosłam
butelkę Windexu, wskazałam kciukiem na „mnie” i mówiłam dalej.
„Więc
przyjmuję twoją ofertę” – oświadczyłam - „Jednak hojność sprawia, że czuję się
niekomfortowo, więc zrobię, co w mojej mocy, aby się odwdzięczyć. A skoro ty
zacząłeś to wszystko, jesteś pierwszy. Musisz mieć posprzątany pokój, ponieważ
nikt nie powinien tak żyć” - machnęłam butelką Windexu – „Więc sprzątam twój pokój”.
„Nie
chcę, żebyś sprzątała mój pokój” – odpowiedział.
„Ja
nie chciałam, aby ludzie, których nie znam, oferowali mi pomoc, której
potrzebuję. A poza tym nie chciałam mieć życia, w którym byłabym w sytuacji, w
której musiałabym skorzystać z tej pomocy, bez względu na to, jak wstydliwa
byłaby moja potrzeba. Ale nie zawsze możemy dostać to, czego chcemy” – odparłam.
Jego
grymas stał się bardziej przerażający - „To, co się z tobą dzieje, nie jest wstydliwe”.
Wytrzymałam
jego oczy i uciszyłam głos – „Mylisz się, Joker”.
Jego
szczęka napięła się.
Odchrząknęłam
i wyprostowałam ramiona, wracając znowu do tematu - „Ale biorę to i robię. Również
oddaję. Z tobą pierwszym”.
„Nie
sprzątasz mojego pokoju” – oświadczył.
Potrząsnęłam
głową - „Za późno. W połowie skończone”.
To
nie była do końca prawda. Jego pokój był naprawdę brudny. Miałam jeszcze dużo
pracy. Musiałam też zawieźć jego rzeczy do pralni samoobsługowej, ale miałam
zmianę, więc musiałam to zrobić następnego dnia. Dlatego nie skończyłabym do
jutra.
„Nie
chcę, żebyś przeglądała moje rzeczy” - trzymał się tego.
Poczułam
ciepło wchodzące na moją szyję, ale zignorowałam to i to, co powiedział, i
odpowiedziałam - „Mówiąc o twoich rzeczach. Znalazłam kopertę pełną pieniędzy w
twoich dżinsach, które leżały na podłodze w łazience. Jest tutaj” - Wskazałam
na jego komodę – „I ja… hm… pochwalam twoje oczywiste zaangażowanie w
bezpieczny seks. Jednak nieopakowane środki profilaktyczne są teraz w
szufladzie twojego stolika nocnego, a nie porozrzucane w opakowaniach na wierzchu.
Łatwiejszy dostęp, ponieważ nie będziesz musiał przeglądać opakowań, aby
znaleźć nowe”.
W
tym momencie wyglądał na odpowiedniego do związania albo do związania mnie i
pochylił się lekko w moją stronę.
„Właśnie
dlatego…”
„Robię
to, Joker” – szepnęłam - „Możesz być przerażający, krzywić się i złościć, ale
ja to robię. Robię wszystko, co muszę, aby czuć się lepiej z tym, co wszyscy
dla mnie robicie. Muszę” - Odetchnęłam i dokończyłam - „I proszę cię, żebyś mi
pozwolił”.
Jego
szczęka znów się zacisnęła.
Patrzyłam,
jak pracuje jego szczęka, myśląc o dwóch rzeczach.
Po
pierwsze, z jakiegoś powodu uznałam to za atrakcyjne.
Po
drugie, nie czułam się nawet trochę źle, kłamiąc przez zatajenie, nie ujawniając
faktu, że byłam tam również po to, by robić inne rzeczy. Te, w tym przebywanie
z nim, próby flirtowania z nim i robienie wszystkiego, co w mojej mocy, aby
ponownie mnie pocałował i / lub zaprosił mnie na randkę (z tym ostatnim miałam
nadzieję i).
Oczywiście
chciałam zrewanżować się jemu i Klubowi. Zdecydowanie.
Po
prostu chciałam też innych rzeczy. Wpatrywaliśmy się w siebie i trwało to
długo. Wystarczająco długo, żebym miał silną ochotę zakończyć walkę na gapienie
się, podbiegając do niego i rzucając się w jego ramiona, ale tym razem nie
pozwalając mu odejść.
Niestety,
kiedy byłam już prawie gotowa to zrobić, przerwał walkę, pytając - „Moje
ubrania w tych workach?”
„Tak”
– odpowiedziałam, podnosząc rękę z papierowym ręcznikiem, dłonią do góry – „A
ja robię ci pranie i nie to nie jest żart z ciebie”.
„Masz
w domu pralkę i suszarkę?”
„Nie,
zabieram go do pralni samoobsługowej”.
Znowu
stał się straszny - „Motylku, nie płacisz
za moje pranie”.
„Absolutnie
płacę” - odpowiedziałam.
„Jak
musisz to zrobić, żebyś czuła się lepiej z twoim gównem. Zrób to. Ale tutaj
jest pralka i suszarka. Z bocznego korytarza, z tyłu”.
„To
trzydzieści pięć centów” – powiedziałam, nie udzielając się z nim ulgą, że mają
pralkę i suszarkę. Zaoszczędziłoby mi to mnóstwo czasu, nie wspominając o
pieniądzach.
Skrzyżował
ręce na piersi - „Wiesz z tym gównem, jakie ciągniesz, że nie ma mowy, kurwa, żebym
się jeszcze kiedyś zatrzymał ponownie i pomógł kobiecie zmienić oponę”.
„To
pięćdziesiąt centów”.
Patrzył
na mnie.
Potem
odwrócił się na pięcie i podszedł do drzwi, mrucząc - „Pieprz mnie”.
„Sześćdziesiąt
centów!” – wrzasnęłam w jego plecy.
Ale
go nie było.
Wpatrywałam
się w drzwi, zastanawiając się, jak poszło.
Nie
było pocałunków ani nawet gorących spojrzeń (poza gniewnym gorącem, ale to się
nie liczyło). Nie zachowywał się nawet tak, jakby rozmawiał z kobietą, którą
pocałował (dokładnie) zaledwie dzień wcześniej.
To
było złe.
Ale
stosunkowo łatwo poddał się temu, że sprzątałam jego przestrzeń i robiłam jego
pranie.
Jednak
mogło tak być, że nie musiałby być przy mnie, żeby o to walczyć.
To
też byłoby złe.
Ale
mogło być tak, że podobał mu się pomysł, żebym kręciła się w pobliżu, bo
podobał mu się pomysł, żebym była w pobliżu. Tak też mogło być, ponieważ
najwyraźniej nie miał nikogo, kto by się nim opiekował i nie dbał o niego, więc
spodobałby mu się pomysł, by ktoś to zrobił.
Zanim
zdążyłam podjąć decyzję, czy to dobre, czy złe, skupiłam się na drzwiach, na
które gapiłam się z roztargnieniem.
Stał
w nich jeden z mężczyzn, którzy poprzedniego dnia siedzieli z Jokerem w barze.
Był
starszy od Jokera. Bardziej krępy. Miał pasy siwizny w swoich ciemnobrązowych
włosach, które były krótsze niż Jokera, ale wciąż były niechlujne. Miał to, co
oszacowałam na dziewięć tygodni zarostu, również posrebrzonego na szaro.
I
patrzył na mnie.
„Uh,
hej” – zawołałam.
„Hej”
– odpowiedział.
„Widziałam
cię wczoraj, ale się nie przedstawiłam. Jestem Carissa”.
„High”.
„Um…”
- przechyliłam głowę na bok, zastanawiając się, dlaczego znowu mnie witał - „Hej”.
„Nie,
kotku. To moje imię. High. Z g i h”.
„Oh!”
- Uśmiechnęłam się do niego - „High. Okej,
hej, High. Miło cię poznać”.
Nie
odwzajemnił tego.
Posłał
mi spojrzenie, które sprawiło, że zebrałam się w sobie i powiedział cichym
głosem - „Nie poddawaj się”.
Poczułam,
że moja głowa szarpnęła się z zakłopotania – „Z pokojem Jokera?”
„Z
Jokerem” – stwierdził.
Poczułam,
że moje oczy stały się ogromne.
Zniknął.
*****
Następnego
dnia podeszłam do drzwi Kompleksu, zastanawiając się, czy podjęłam właściwą
decyzję.
Przyszłam
przed swoją zmianą do LeLane, a po tym, jak zrobiłabym to, co musiałam zrobić,
musiałam iść prosto do pracy. Byłam więc w mundurku LeLane złożonym z polo,
khaki i Conversów (chociaż LeLane nie wymagały Conversów, to był mój ukłon w
stronę stylu, bo wszyscy wiedzieli, że conversy były na topie).
Joker
wspomniał, że sądził, że moja sukienka była urocza, a moje obcasy seksowne. Nie
miałam nadmiaru uroczych sukienek i butów (no cóż, miałam, ale żadne z nich już
na mnie nie pasowały), ale byłam uroczą dziewczyną w sukienkach i szpilkach.
Miałam więcej niż tylko motylkową sukienką, która pasowała.
Ale
to byłam ja. Nowa ja. Samotna mama, sprzedawczyni w sklepie spożywczym w
spodniach khaki i Conversach. A gdyby zaprosił mnie na randkę i w końcu
pocałował mnie ponownie, byłaby to kobieta, którą by pocałował.
Nie
chodziło o mnie. Nie przez długi czas. Może nigdy. Tak długo żyłam poza sobą,
że właściwie nie wiedziałam, kim byłam.
Po
prostu wiedziałam, że większość mnie była mamą i sprzedawczynią w sklepie
spożywczym.
Więc
to był mundur LeLane.
Otworzyłam
drzwi na oścież i weszłam dalej, gdy moje oczy przyzwyczajały się do mroku.
Właśnie
to zrobili, kiedy usłyszałam - „Kurwa, wprowadzasz się?”
Odwróciłam
głowę w prawo i zobaczyłam Jokera przy barze z trzema innymi osobami. Jednym z
nich był chudy facet z czasu, kiedy byłam tam po raz pierwszy. Pozostali dwoje
to byli mężczyzna i kobieta. Oboje wyglądali na mój wiek. Oboje byli bardzo
podobni do człowieka od koziej bródki, którego spotkałam, gdy byłam tam po raz
pierwszy. Musieli być bratem i siostrą. Chociaż była z chudym facetem. Wiedziałam
to po swobodnym sposobie, w jaki jego ramię obejmowało jej ramiona.
Wszyscy
byli na zewnątrz baru, Joker był za nim.
„Sądzę,
że suma wynosi teraz siedemdziesiąt centów” – odpowiedziałam.
Joker
położył obie ręce na barze, rozłożył szeroko, oparł się o nie i opuścił głowę.
Był
przystojny nawet w pozie frustracji.
„Siedemdziesiąt
centów?” - spytała dziewczyna, a ja przestałam zachwycać się przystojnym
Jokerem i spojrzałam na nią.
„Jest
mi winien pięciocentówkę za każde małe przekleństwo, dziesięciocentówkę za
każde złe” – wyjaśniłam.
Na
moje wyjaśnienie dziewczyna bez wahania wybuchnęła śmiechem. Dwóm facetom
zajęło chwilę, aby to przetworzyć, w rzeczywistości wyglądali na tak
zaskoczonych, że nie byłam pewna, czy zamierzali to przetworzyć. Ale kiedy to
zrobili, dołączyli do niej.
Joker
podniósł głowę i spojrzał na nich groźnie, zanim zwrócił to groźne spojrzenie
na mnie.
„Czysta
pościel, czyste ubrania, Motylku” – stwierdził z irytacją – „Więc dlaczego jesteś
tu dzisiaj?”
Zatrzymałam
się przy ich skupisku, a zrobiłam to wciąż patrząc na niego.
„Najpierw
mógłbyś mnie przedstawić?” - poprosiłem.
„Shy,
Tab, Rush” - powiedział krótko i niegrzecznie - „Teraz dlaczego tu jesteś?”
Zignorowałam
jego niegrzeczne prezentacje i spojrzałam na grupę.
„Nie
spotkaliśmy się oficjalnie. Jestem Shy” – powiedział chudy facet, ignorując
niegrzeczność Jokera.
„Hej”
– odpowiedziałam.
„Tab”
- powiedziała dziewczyna - „Tabby, Tabitha, wybieraj”.
Kiwnęłam
głową, uśmiechając się - „Miło cię poznać. Jestem Carissa”.
Odwzajemniła
uśmiech.
„Rush”
– powiedział ostatni – „Tab jest moją siostrą. Tack to mój tata”.
Znowu
skinęłam głową - „Tak, widzę rodzinne podobieństwo. Ciebie też miło poznać”.
On
również się uśmiechnął.
Już
się uśmiechałam.
„Yo”
– zawołał Joker i znów spojrzałam w jego stronę - „Zechcesz odpowiedzieć na
moje pytanie?”
Położyłam
rękę na barze – „Odnoszę wrażenie, że mnie tu nie chcesz”.
„Widząc,
że wczoraj przeszłaś przez moje gówno, całe,
muszę tylko wiedzieć, na co się przygotować na dzisiaj” – odpowiedział.
„Nie
muszę codziennie sprzątać twojego pokoju, Joker” – odparłam.
„Przynajmniej
to” - mruknął.
„Właściwie
jestem tutaj, aby poznać Big Petey’a” – podzieliłam się - „Tyra zadzwoniła i
powiedziała, że opiekuje się jej synami i może zechce przyjąć Travisa po zredukowanej
stawce w stosunku do tego, co pobiera moje przedszkole”.
„Zredukowana”
– mruknął Rush, a moje oczy powędrowały na niego.
„Tak”
– potwierdziłem - „To by bardzo pomogło. Opieka przedszkolna jest bardzo
droga”.
„Duży
Petey kocha dzieci” - powiedziała mi Tabby - „Ty-Ty to moja macocha, a Ride and
Cut to moi bracia. Pete cały czas się nimi opiekuje. Uwielbia to. Oni go
kochają”.
Muszę
przyznać, że to była ogromna ulga. Potrzebowałam przerwy w opłatach za przedszkole
i dlatego byłam tam, aby zbadać tę opcję, ale musiałam przyznać, że obawiam
się, z czym wiąże się opieka nad dziećmi przez motocyklistów.
Chociaż
imiona jej młodszych braci mnie zaskoczyły. Nie powinny, biorąc pod uwagę te,
które słyszałam wcześniej, Joker, High, Shy, Rush itp., ale tak się stało.
„Abyś
była przygotowana, Motylku, zredukowany
oznacza darmowy” – powiedział Joker.
Spojrzałem
na niego - „Przepraszam?”
„Zredukowany
byłby darmowy” – powtórzył Shy – „Możesz zaoferować, ale Pete nie weźmie twoich
pieniędzy”.
Nie
to znowu.
„Ale…”
- zaczęłam.
„Nie
walcz z tym” – powiedziała Tabby miękkim głosem, tonem, który przykuł moją
całkowitą uwagę - „Jest wystarczająco stary, by zostać dziadkiem, ale jego
córka zmarła, zanim mogła dać mu wnuki. Kocha dzieci. Kochał swoją córkę. Zniszczyło
go to, że ją stracił. Ale nie pomogło to, że kiedy ją stracił, wraz z nią
umarła jakakolwiek szansa na jego spuściznę. Jest mężczyzną kobiety i mam na
myśli to, że w tym sensie, jak myślisz, ale także w tym sensie, że jest
mężczyzną z jednym dzieckiem, to dziecko było dziewczynką, kochał ją całym sobą,
a ona odeszła. Polubi cię. Będzie chciał pomóc, tak jak chciałby pomóc swojej
córce, gdyby tego potrzebowała. A jeśli to zaoferuje, możesz przez chwilę pogadać,
ale zaakceptuj to. Robisz więcej dla niego niż on dla ciebie. Serio”.
Mój
głos był również miękki, kiedy odpowiedziałam - „To bardzo smutne. I dziękuję
za podzielenie się tym. Ale naprawdę zrobiłby dla mnie więcej niż ja dla
niego”.
„Nie
chcę być brutalnie szczera, kochanie, ale masz żywego syna, on ma martwą córkę.
Myślisz, że to właściwe?” - zapytała Tabby.
Przez
chwilę patrzyłam jej w oczy, czując, jak moje serce skręca się na jej słowa,
zanim wyszeptałam - „Zrozumiano”.
Uśmiechnęła
się - „Dobrze”.
„Jak
działa samochód?” - zapytał Shy.
Odwróciłam
się do niego i uśmiechnęłam się promiennie - „Dobrze. Dziękuję ci za to. To
było naprawdę…”
„Nie
mówmy o tym” – przerwał mi stanowczo, ale łagodnie.
Zamykam
się.
„Kiedy
odzyskasz swoje dziecko?” – zapytał Rush.
„Poniedziałek”
- odpowiedziałem.
„Mamy
tu coś, Kompleks, sobotni wieczór. Będziesz mile widziana” – powiedział, a mój świat
się rozświetlił.
Domyślałam
się, że coś oznaczało przyjęcie.
Impreza,
w której prawdopodobnie weźmie udział Joker. A nikt nie mógł być gburowaty na
imprezie - „Naprawdę?” - spytałam podekscytowana.
Przysięgłabym,
że słyszałam, jak Joker wydaje dźwięk przypominający połknięte chrząknięcie,
ale go zignorowałam.
„Tak”
– odpowiedział Rush, przekrzykując głos Jokera.
„To
byłoby takie fajne, jak mogłabyś przyjść” – powiedziała Tabby - „Robi się
awantura, ale to świetny czas. A my, dziewczyny, musimy rozpuścić włosy,
słyszysz?”
Słyszałam
ją, była tuż przede mną.
Ale
po tym, jak ją usłyszałam, to mnie uderzyło i mój świat pociemniał.
„Pracuję
na popołudniową zmianę. Nie skończę do późna”.
Znowu
się uśmiechnęła - „Kochanie, to impreza motocyklistów. Będzie trwała, dopóki
wszyscy nie znajdą pary lub zemdleją. Przychodź, kiedy tylko zechcesz”.
Miałam
przeczucie, że ich awanturnictwo znacznie przewyższy moje awanturnictwo,
ponieważ nigdy tak naprawdę nie robiłam nic, co by można tak nazwać. Ale miałam
też nadzieję, że Joker tam będzie i będzie w imprezowym nastroju, więc będę
miała otwarty umysł i zdecydowanie zamierzałam to pokazać.
„Pracujesz
codziennie?”
Odwróciłam
głowę do Jokera, ponieważ to on zadał to pytanie.
„Tak”
- odpowiedziałam.
„Codziennie?” - naciskał.
„Tak”
– powtórzyłam. Następnie wyjaśniłam - „Przeważnie. Widzisz, moja menedżerka,
Sharon, jest bardzo miła. Próbuje zaplanować mi tyle dni, ile może, kiedy Aaron
ma Travisa, żebym mogła mieć wolne, kiedy ja go mam, żebym mogła zaoszczędzić
na opiece dziennej i spędzić z nim czas. A w zamian biorę zmiany popołudniowe i
wieczorne, kiedy Travis jest z tatą, ponieważ ludzie wolą zmiany dzienne”.
„Więc
kiedy nie masz dziecka, kiedy masz życie?” – zapytał Joker, brzmiąc na dziwnie
zirytowanego. Albo bardziej zirytowanego niż wcześniej.
„Moje
życie to Travis” – odpowiedziałam i po jego twarzy poruszyło się coś, co mi się
nie podobało, wiedząc, co zrobiła mu jego mama. Ale starałam się to zignorować,
ponieważ prawdopodobnie nie chciałby, żebym to zauważała, zwłaszcza w
towarzystwie i mówiłam dalej - „W każdym razie to tylko osiem i pół godziny
dziennie, więc nie jest tak, że zawsze tam jestem. Z wyjątkiem nadgodzin” –
wymamrotałam na koniec - „Każdy może z tego skorzystać i Sharon jest fair, ale
rzuca mi sporo godzin, ponieważ tego potrzebuję”.
Wpatrywał
się we mnie, wciąż wyglądając na zirytowanego, a ja odwzajemniałam spojrzenie
nie zirytowana ani trochę.
A
to dlatego, że nie denerwowałeś się na dziewczynę, której nie lubiłeś i
prawdopodobnie chciałeś się umówić na randkę, która zakończyłaby się
pocałunkiem (miałam nadzieję).
Więc
kiedy patrzył na mnie, ja odwzajemniałam wzrok. Uśmiechnęłam się też
promiennie.
Jego
oczy opadły na moje usta i wyglądał na jeszcze bardziej zirytowanego.
Mój
uśmiech poszerzył się, gdy poczułam ciepło w brzuchu.
W
tym momencie drzwi do Kompleksu otworzyły się i niestety musiałam odwrócić
wzrok od zirytowanego motocyklisty-przystojnego Jokera w kierunku drzwi.
„Hej,
Pete!” - zawołała Tabby do człapiącego w naszą stronę mężczyzny.
Ja
nic nie powiedziałam.
Zamiast
tego podjęłam natychmiastową decyzję, że jeśli zechce zaopiekować się Travisem,
pozwolę mu.
Nie
dlatego, że miał na sobie zniszczoną skórzaną kamizelkę na czarnym podkoszulku,
który był tyle razy prany, że był szary. Nie dlatego, że jego dżinsy były
wyblakłe, za duże na niego (co było wyczynem, nie był mały) i miały na sobie
plamy, chociaż dżinsy były czyste. Nie dlatego, że miał bardzo długą kozią
bródkę, zarost na policzkach, krzaczaste bokobrody i masę ołowianoszarych
włosów ściągniętych w kucyk na karku. Wreszcie nie dlatego, że miał brzuch,
który krzyczał, kocham piwo!
Nie,
to dlatego, że miał dobre oczy, twarz, która rozjaśniła się, gdy jego wzrok
trafił na Tabby. Ogólny wygląd mógł być dla niektórych przerażający, ale dla
mnie wyglądał jak motocyklista Święty Mikołaj.
„Hej,
kochanie, jak się masz?” – zawołał do Tabby.
„Dobrze,
Pete. To jest Carissa”.
Duży
Petey podszedł do mnie i zrobił to z uśmiechem, a muskularna ręka uniosła się w
moją stronę – „Domyśliłem się tego. Hej, dziewczyno”.
Wzięłam
jego rękę. Jej zrogowaciałe ciepło zamknęło się wokół mnie mocno, ale nie
mocno.
Tak,
zamierzałam pozwolić mu opiekować się moim synem.
„Hej”
– odpowiedziałam – „Miło cię poznać”.
Ścisnął
moją dłoń, zanim ją puścił i oparł się o bar – „Twój dupek wciąż ma twojego
chłopca?”
Prawidłowo
założyłam przez słowo na „d”, że miał na myśli Aarona.
„Uch,
tak, do poniedziałku”.
„Smuteczek,
kochanie” – mruknął.
„Zgadzam
się” – mruknęłam w odpowiedzi.
Uśmiechnął
się do mnie – „Tyra często trzyma przy sobie chłopców w biurze, ale ja też
często ich mam, więc twój mały gnojek będzie miał towarzystwo”.
„Uch…
czy to dla ciebie za dużo?” - zapytałam.
„Zrobimy
zmiany” – oświadczył - „Tyra często trzyma ze sobą swoich chłopców w biurze, a
jej stary bardzo lubi ich chłopców z nim, więc mam ich dużo, ale nie za bardzo,
więc twój chłopak będzie miał towarzystwo, ale także on i ja będziemy mieli
czas dla siebie”.
„Myślę,
że to ważne, żeby udzielał się towarzysko” - powiedziałam mu.
„Dostanie
to, skoro brat i siostra Ride’a i Cut’a przychodzą, aby ich zobaczyć, a każdy
brat i ich starsze panie w tym klubie nie są dokładnie introwertykami. Będzie
dobrze”.
„To
na pewno brzmi, że będzie” – zgodziłam się.
„Muszę
zobaczyć, jak się spodobam twojemu dziecku i czy ty dobrze sobie radzisz.
Ustawimy to, jak przyprowadzisz go tutaj, kiedy znów go dostaniesz. Spotkam się
z nim i poznamy się”.
Uśmiechnęłam
się – „Brzmi świetnie”.
Odwzajemnił
uśmiech.
„A
teraz o wynagrodzeniu…” – zaczęłam, ale przerwałam, kiedy podniósł rękę.
„Porozmawiaj
o tym później” – powiedział.
„To
później nigdy nie będzie” – mruknęła Tabby za moimi plecami, a Duży Petey
mrugnął do niej.
O
rany.
„Nie,
naprawdę, może powinniśmy…”
Pete
spojrzał na mnie - „Porozmawiaj o tym później, kochanie”, powiedział nieugięcie,
ale delikatnie i dokończył - „Tak?”
Patrzyłam
na niego, myśląc o jego córce i o Tyrze, która nie wydawała mi się być kobietą,
która zostawiłaby swoje dzieci z byle kim, i powiedziałam - „Tak”.
Wtedy
jego oczy przesunęły się po mojej głowie, a potem odwrócił się, pochylając
głębiej w bar, mówiąc do Jokera - „Lubię twoją dziewczynę, Joke. Ładna. Słodka.
Dzikie włosy oznaczają dziką stronę” - Spojrzał na mnie - „My, motocykliści,
lubimy to dzikie”.
Walczyłam
z różem, który wpełzał mi na policzki, gdy Joker powiedział do Pete’a - „Nie
bądź dupkiem”.
„Myślę,
że to siedemdziesiąt pięć centów” – wtrąciła Tabby.
Big
Petey zignorował to i zapytał Jokera - „Jak się stałem dupkiem?”
„Ty
wiesz” – uciął Joker, spojrzał na mnie, uniósł podbródek, zignorował wszystkich
innych, przechadzał się wzdłuż baru i prosto do drzwi.
Myślałam,
że to było niegrzeczne.
Rozglądając
się, zauważyłam, że nikt z mojej kompanii nie czuł tego samego. Wszyscy
wyraźnie myśleli, że to było zabawne.
Podniosło
mnie to na duchu (chociaż byłam trochę zaniepokojona – jeśli motocykliści lubią
dzikość, to nie byłam ja) i oznajmiłam - „Muszę iść do pracy. Naprawdę fajnie
było was wszystkich poznać”.
„Podaj
mi swój numer” - powiedziała Tab – „Może ty, twój maluch i ja pójdziemy kiedyś
na lunch lub coś takiego”.
Podobał
mi się ten pomysł!
„Świetnie!”
- zaćwierkałam.
Wymieniłyśmy
się numerami. Wszyscy wymieniliśmy się pożegnaniami.
Pete
i ja umówiliśmy się na spotkanie z Travisem. I wystartowałam.
Przeskanowałam
ogromną przestrzeń asfaltu przed kompleksem, szukając Jokera.
Nigdzie
go nie było.
To
mnie zaniepokoiło, bo naprawdę powinnam się zastanowić, dlaczego wydawał się
chcieć mnie unikać, a jednocześnie wydawał się być mną zainteresowany.
Ale
teraz nie było tego czasu. Musiałam iść do pracy.
Wsiadłam
więc do samochodu i pojechałam do LeLane, myśląc, że mógłabym kręcić to pytanie
w mojej głowie przez wieki, ale nigdy nie dostanę odpowiedzi. Jedynym, który
znał tę odpowiedź, był Joker.
Może
go zapytam. Może motocykliści lubili szczerość i szczerość.
I
jadąc do LeLane, tak zdecydowałam.
Na
przyjęciu zapytam Jokera, o co mu chodziło.
I
miejmy nadzieję, że kiedy już wszystko wyjaśnimy, zaprosi mnie na randkę.
Myślenie
o tym oznaczało, że weszłam uśmiechnięta LeLane.
*****
Następnego
dnia, gdy przygotowywałam się do pracy w łazience, zadzwonił mój telefon.
Spojrzałam
na niego, zobaczyłam, że to Tabby, więc odebrałam.
„Hej,
Tabby”.
„Cześć
kochanie. Jak tam sztuczki?”
„Myślę,
że są dobre”.
Zaśmiała
się.
Uśmiechnęłam
się do telefonu.
Przestała
się śmiać i powiedziała - „Słuchaj, każda dziewczyna musi wiedzieć, w co się
pakuje podczas wieczornego wyjścia. A ponieważ domyślam się, że nigdy nie byłaś
na imprezie motocyklowej, pomyślałam, że zadzwonię i dam ci wprowadzenie”.
Było
to miłe.
To
było również zaskakujące. Nigdy nie miałam nikogo, kto by to dla mnie zrobił.
Oczywiście,
kiedy miałam przyjaciółki i wychodziłyśmy, zawsze ubierałyśmy się na tip-top, wychodziłyśmy
do barów, piłyśmy martini i tym podobne, więc wiedziałam, w co się pakuję.
I
w tym momencie przyszło mi do głowy, że nigdy nie sądziłam, że to była świetna
zabawa.
Podobało
mi się strojenie, ale nigdy nie lubiłam martini. Zawsze robiłam minę, kiedy
popijałam, bo uważałam, że nie smakują dobrze. I nie byłam na tyle wielkim
pijakiem, więc jeden by mnie upił w sposób, który nie byłby zabawny. To było
bardziej tak, jakbym tylko marzyła o powrocie do domu, by ubrać się w wygodne
ubrania i położyć się przed telewizorem.
Co
więcej, celem tego wieczoru było głównie to, żeby moje dziewczyny podrywały
facetów lub mówiły złe rzeczy o każdej innej kobiecie w barze. Skoro miałam
faceta (wtedy), byłam dziwna w pierwszej części. I nigdy nie lubiłam drugiej
części. To było podłe.
To
sprawiło, że poczułam się niespokojna, ponieważ nagle zaczęłam się zastanawiać,
dlaczego w ogóle się z nimi spotykałam, skoro tak naprawdę nigdy się nie bawiłam.
Od
dawna zastanawiałam się, dlaczego miałam przyjaciół, których miałam, przez całą
drogę przez liceum, kiedy czułam, że nie pasuję do nich, a zwłaszcza kiedy
rzucili mnie po tym, jak zrobił to Aaron. Mimo, że się zastanawiałam, też nie
doszedłem do żadnego wniosku.
„Więc”
– kontynuowała Tabby, odrywając mój umysł od tych rzeczy – „przede wszystkim
suki motocyklistów nie są za tym, by mocno się ubierać i mam na myśli to, że
pokazują skórę. Ale ty ubierz się tak, jak ci wygodnie. Choćby w codzienne
ubrania. Możesz czuć się dziwnie, jeśli pojawisz się cała wystrojona”.
„Okej”
– zgodziłam się.
„A
ponieważ Ty-Ty i Lanie będą w domu ze swoimi dziećmi, więc jedynymi ludźmi,
których będziesz znać, są niektórzy chłopcy, którzy mogliby być inaczej
zaangażowani, i ja, to wyślę ci SMS-a, kiedy Shy i ja tam dotrzemy, więc ty
będę wiedziała, że masz z kim się spotykać”.
Znowu
super miło.
„Dzięki,
Tabby”.
„Nie
ma za co” – powiedziała - „Ponadto wszystko jest możliwe, a prywatność czasami
nie stanowi problemu. Tak, żebyś wiedziała”.
„Oh…
co?” – spytałam zmieszana.
„Obściskiwanie
się, bycie głośnym, całowanie z języczkami, palenie skrętów, cokolwiek, to może
się zdarzyć” – wyjaśniła - „Nie interesujesz się czymś, rodzina jest tym, czym
jest, ponieważ wszyscy w niej chcą wolności, aby być właśnie taką, więc nikt
nie będzie na ciebie niczego naciskał. Ale powinnaś wiedzieć”.
To
też było miłe. Trochę przerażające, nie przepadałam za marihuaną (chociaż nigdy
jej nie próbowałam; nadal nie miałam zamiaru).
Ale
nadal było miło.
Więc
znowu powiedziałam „Dzięki” do Tabby.
„My,
dziewczyny, musimy o siebie dbać”.
To
nie było moje doświadczenie.
Niemniej
jednak powiedziałam - „Racja”.
„Okej,
muszę iść. Wyślę ci SMS-a, kiedy będziemy tam jutro, i do zobaczenia. Tak?”
„Tak
i jeszcze raz dziękuję”.
„Nie
ma problemu, kochanie”.
„Do
zobaczenia później”.
„Tak,
później, Carisso”.
Odłożyła
słuchawkę.
Położyłam
telefon na blacie i wpatrywałam się w niego, odczuwając różne rzeczy.
Po
pierwsze trochę się bałam. Impreza motocyklowa byłaby dla mnie czymś zupełnie
nowym i miałam przeczucie, że część z niej będzie szokująca, a niektóre części
mi się nie spodobają. Ale to wszystko było światem Jokera, a ja lubiłam Jokera,
więc musiałam być odważna i nie oceniająca. Sprawy mogą stać się szalone, ale
moje dotychczasowe doświadczenie było takie, że zarówno powierzchownie, jak i
głęboko, ci ludzie byli dobrymi ludźmi. Zaakceptowali mnie taką, jaka byłam;
Musiałam zrobić to samo.
Byłam
też bardziej niż trochę zdenerwowana. Tam byłby Joker i, znowu, lubiłam Jokera.
Ale wydawał się nie być dziwny z tym, co do mnie czuł. A ja nigdy nie musiałam
próbować przykuć niczyjej uwagi. Przyciągnęłam wzrok Aarona, gdy miałam
czternaście lat i to było to. Nie chodziło o to, że wyszłam z wprawy, nie
miałem wprawy.
A
lubiłam Jokera na tyle, że wiele by znaczyło, gdybym mogła pokonać tę tarczę,
którą miał z jakiegokolwiek powodu. Po prostu nie miałam pojęcia, jak się do
tego zabrać.
Co
więcej, byłam trochę zdezorientowana. Głównie o tym, dlaczego ledwo znałam tego
człowieka, ale wszystko to wydawało mi się tak ważne. Bardzo ważne. Ważniejsze
niż, racjonalnie rzecz biorąc, powinno być.
Ale
na koniec i najbardziej byłam podekscytowana. Odkąd straciłam Aarona, panowała
straszna samotność. Pytanie Jokera o to, kiedy żyję swoim życiem, trafiło do mnie.
Nie miałam życia. Miałam syna, miałam pracę i martwiłam się, co mnie uderzy w
następnej kolejności.
Ale
miałam syna. I nie uczyłabym go
niczego dobrego, jeśli uczyłabym go, że życie jest wąskie. Gdybym go nauczyła,
że w życiu chodzi o poświęcenie, a nie o życie. Gdybym nie miała nic prócz
niego, co mogłoby mnie uszczęśliwić, zamiast po prostu być szczęśliwym z
rzeczami dookoła do zrobienia i dobrymi przyjaciółmi, z którymi można by to
zrobić.
Byłam
więc podekscytowana. Byłam podekscytowana, że nagle mam miejsca, w których mogę
być, rzeczy do zrobienia i ludzi, z którymi mogę to zrobić.
Byłam
podekscytowana, że mam ekscytujące rzeczy do przemyślenia.
Te
rzeczy to Joker. Jak jego broda dotykała mojej skóry, kiedy mnie całował. Jak
smakował. Jak mocno zacisnął się wokół mnie. Jak chciałam wiedzieć, jakie są
jego włosy w dotyku (powinnam była to poczuć, kiedy obejmowałam go ramionami,
ale jego ramiona były tak piękne do czucia, że nie sprawdziłam tego). Jak chciałam
wiedzieć, co kryło się za tą tarczą, którą miał na oczach. Jak chciałam
wiedzieć, czy lubił moje ciasto.
I
będąc w większości podekscytowana, po raz pierwszy od tak dawna, że nie
pamiętałam ostatniego razu (poza Travisem), byłam szczęśliwa. Miałam
sprężystość w moim kroku. Miałam na co czekać.
I
czułam się z tym dobrze.
*****
Czułam
się fatalnie.
To
była porażka.
Całkowita,
kompletna katastrofa.
I
nie mówiłam o katastrofie, którą zakładałam, ponieważ była to impreza, trzeba
było coś przynieść, gdy absolutnie nikt nic nie przyniósł. Wyglądałam więc jak
idiotka, kiedy weszłam z dwiema torbami świeżych tortilli z LeLane i ogromną
tubą ich charakterystycznego guacamole (które zostało wykonane ręcznie na
zamówienie w delikatesach).
Chociaż
było to żenujące, chipsy i guac zniknęły, a ja nie byłam tam nawet od godziny.
„Dziewczyno,
chcesz świeżego?”
Odwróciłam
głowę od mojej bolesnej kontemplacji Jokera z brunetką z dużymi włosami, w obcisłym
podkoszulku i mini-mini spódniczce przy stole bilardowym (po prostu wiedziałem,
że biker-baby noszą podkoszulki!).
Joker
nie uśmiechał się i nie flirtował. Ale nadal flirtował. Wiedziałam. Znałam
sposób, w jaki miotała się wokół niego, rzucała mu znaczące spojrzenia i
ocierała się o niego przy każdej okazji, jaka miała, i oblizała usta po tym,
jak zrobili strzał tego, co strzelali.
Byłam
na przyjęciu od czterdziestu pięciu minut. Dotarłam tam po mojej zmianie,
pędząc do domu i przebierając się, ponieważ Tab napisała, że ona i Shy już tam
są, więc dotarłam tam dość późno (lub za późno dla mnie).
A
kiedy tam dotarłam, impreza była już w pełnym rozkwicie. Było tam mnóstwo
ludzi, wiele kobiet, innych motocyklistów z różnych klubów (jeśli naszywki były
czymś, po co można było poznać) i to było to, co powiedziała Tabby. Muzyka była
głośna. Ludzie byli głośni. Tam było całowanie. Obmacywanie. Flirtowanie.
Picie. Szoty były odrzucane. I palenie, w tym odmiana marihuany.
W
tym bałaganie, chociaż Tab od razu mnie znalazła i przyniósł drinka, Joker
nawet na mnie nie spojrzał.
Ani
razu.
Spojrzałam
na faceta za barem. Dopiero co go poznałam i powiedział mi, że ma na imię
Snapper. Był w grupie wiekowej Klubu Rush/Shy/Joker. Obecnie działał jako jeden
z kilku barmanów (choć nie wyglądało na to, że mają oficjalnego, chłopaki wracali,
dziewczyny wracały, chciałeś to, brałeś lub prosiłeś, aby ktokolwiek tam był,
aby to dla ciebie zrobił).
Trzymałam
rękę na ciepłym piwie i siedziałam na stołku, z oczami utkwionymi w Jokera, a
Tabby wyszła do łazienki.
Więc
byłam sama.
Ponownie.
Nawet
na dużej imprezie motocyklowej.
„Przepraszam?”
- zapytałam go, a fakt, że do mnie przemówił, z opóźnieniem wszedł w moje
myśli.
„Świeże”
– powiedział, kiwając głową na mój plastikowy kubek, który nie był nawet w
połowie opróżniony - „Wyrzuć to ciepłe gówno, a przyniosę ci zimne”.
„Um…”
- nie mogłam odpowiedzieć, ponieważ nie mogłam myśleć.
Mogłem
tylko cierpieć.
Dlaczego
cierpiałam?
Dlaczego
w ogóle przyszłam?
Teraz
było jasne, że Joker mnie nie chciał.
Może
oddawał pocałunek każdej, która go pocałowała. Był facetem.
Faceci
prawdopodobnie to robili. I, sądząc po zużytych opakowaniach po prezerwatywach,
było oczywiste, że miał doświadczenie. Może po prostu dobrze całował, bo miał
dużo praktyki.
Ale
w żaden sposób nie dałam mu wrażenia, że chcę, żeby to się skończyło.
On
to skończył. Po raz kolejny zostałam wyrwana z moich myśli, kiedy Snapper
wyciągnął kubek z mojej ręki, wyrzucił go (wraz z płynną zawartością) do kosza
na śmieci i złapał świeży plastikowy kubek.
Potem
podszedł do jednej z trzech beczek za barem i nalał mi nowe.
Wrócił
i postawił go przede mną.
„Dzięki”
– wymamrotałam i przy okazji skorzystałam, by w pełni go przyjąć.
Miał
jasnoblond włosy, długie i ściągnięte w obcisły kok z tyłu głowy. Miał
jasnoniebieskie oczy i blond rzęsy, razem niezwykłe i atrakcyjne. Miał blond
zarost na policzkach, ale wiedziałam, że się golił (choć najwyraźniej rzadko),
ponieważ włosy na jego podbródku były o wiele dłuższe niż reszta, więc
pomyślałam, że kiedy miał ochotę być schludny, po prostu nosił kozią bródkę.
Miał też ładne kości policzkowe, bardzo białe zęby, które prawdopodobnie
wydawały się bielsze z powodu jego opalonej skóry i miał prosty nos.
„To
ty jesteś z ta dzieckiem?” - zapytał i po raz kolejny przemył mnie brud.
Spuściłam
oczy na piwo, podniosłam je i zanim wypiłam łyk, odpowiedziałam - „Tak. Jestem
oficjalną sprawą charytatywną Chaosu”.
Położyłam
kubek na barze, wciąż na niego patrząc, ale nie kontynuowałam tego, jak
planowałam, razem z użalaniem się nad sobą i znalezieniem czasu, kiedy mogłabym
powiedzieć Tabby, że muszę iść (ten czas był wkrótce), ponieważ poczułam pod
brodą delikatną pięść, która ją unosiła.
Moje
oczy powędrowały do Snappera.
„Wszyscy
wpadamy w trudne chwile” – powiedział cicho, zdejmując pięść z mojego podbródka
- „Masz szczęście, że poleciałaś we właściwym kierunku.”
„Tak
można na to spojrzeć” – powiedziałam mu.
„Jedyny
sposób, kochanie” – odpowiedział natychmiast - „Jesteśmy tymi, którzy się o nas
troszczą”.
Poczułam,
że moje brwi się ściągają - „Przepraszam?”
„Jakbyś
nie byłaś warta zachodu, nie zrobilibyśmy tego”.
To
było takie miłe, że brud się ze mnie zmył i nie mogłam powstrzymać uśmiechu - „To
słodkie”.
Odwzajemnił
uśmiech - „Może. Wciąż prawdziwe”.
„To
też jest słodkie”.
Ciągle
się uśmiechał i zaproponował - „Chcesz szota?”
Potrząsnęłam
głową - „Nie. Nie powinnam. Prowadzę”.
„Jak
się zalejesz, posadzę cię na tylnym siedzeniu mojego motocykla, zabiorę cię do
domu”.
„Ja,
no cóż… to miłe, ale mój syn wraca do domu pojutrze i mam dużo do zrobienia
poza zmianą w pracy. Prawdopodobnie nie powinnam mieć kaca”.
„Twój
wybór” – mruknął.
„Chociaż
nigdy nie siedziałem na motocyklu” - podzieliłam się, a on skupił się na mnie.
„Bez
gówna?”
Potrząsnęłam
głową.
Uśmiechnął
się i nie spieszył się, robiąc to - „Więc pieprzyć to piwo. Najlepsze w twoim życiu,
być na motocyklu. Zabiorę cię”.
Moja
nocna katastrofa zaczęła się podnosić - „Naprawdę?”
„Absolutnie”.
Spojrzałam
w stronę stołu bilardowego i zobaczyłam, że w krótkim czasie, kiedy moja uwaga
została odwrócona, Joker i jego brunetka przestali grać, a teraz Rush grał z
jakąś rudą.
Dziewczyna
Rusha nie była w podkoszulce. Miała na sobie t-shirt Harleya i obcisłe dżinsy,
podobnie jak ja. Bez koszulki Harley – mój był dopasowanym dziewczyńskim baby-doll
Broncos – i bez obcisłych dżinsów. Miałam na sobie dżinsy, tylko nie obcisłe, z
wyjątkiem tyłka, gdzie każda para spodni wydawała się ostatnio ciasna.
Rozejrzałam
się po pokoju i zobaczyłam, że Joker zupełnie zniknął.
Podobnie
jak jego brunetka.
Moje
serce ścisnęło się.
„Yo!”
- usłyszałam wołanie Snappera i spojrzałam na niego, aby zobaczyć, że patrzy
poza mnie. Odwróciłam się i zobaczyłam, że Tabby zmierzała w kierunku mnie i
Snappera - „Zabieram Carissę na moim motocyklu. Możesz zaopiekować się jej
torebką, położyć ją w pokoju Shy czy coś?”
Na
jego prośbę spojrzenie Tabby natychmiast przeniosło się na stoły bilardowe.
Kiedy je obejrzała, z jakiegoś powodu jej twarz stwardniała, zanim ją
zmiękczyła i spojrzała na nas.
„Nie
ma problemu” – powiedziała, zatrzymując się przed nami - „Jedźcie. Pojeździcie”.
„Nigdy
nie byłam na motocyklu” – powiedziałam jej, a jej twarz wykrzywił szeroki
uśmiech.
„Więc
idź. Jeźdź” - Pochyliła się do mnie -
„Uważaj, wiatr we włosach, księżyc na skórze, zakochasz się.”
Nie
byłam pewna, czy to dobrze. Zakochać się w czymś, czego nie mogłam mieć, a
jeśli zakocham się w wietrze we włosach i księżycu na mojej skórze, bez kogoś,
kto by mi to dał, to też nie mogłabym tego mieć.
Ale
do diabła z tym.
Może
byłaby to jedyna przejażdżka motocyklowa, jaką miałabym w życiu.
I
może pocałunek, który dał mi Joker, był jedynym wspaniałym pocałunkiem, jaki
kiedykolwiek dostałam.
A
może moje marzenie o posiadaniu rodziny lub inne marzenie o przejściu za stal
strzegącą oczu Jokera było dla mnie stracone.
Ale
wciąż oddychałam.
Więc
brałam, co mogłam dostać.
Tabby
położyła rękę na mojej torebce, która leżała na barze - „Mam to. Baw się dobrze”.
„Dzięki”
– wyszeptałam.
Mrugnęła
do mnie.
Spojrzałam
na Snappera - „Chodźmy”.
„Spotkamy
się na końcu baru, kochanie”.
„Racja!”
- zaćwierkałam, zeskoczyłam ze stołka, rzuciłam Tabby uśmiech, złapałam moją
kurtkę, na której siedziałam i podskoczyłam do końca baru.
Kiedy
tam dotarłam, Snapper włożył skórzaną kurtkę. Złapał mnie za rękę i poprowadził
do drzwi i do swojego motocykla. Potem wsiadł na niego i poinstruował mnie, jak
mam to zrobić.
Rower
zaryczał, cofnął się pod kątem i poszybowaliśmy po asfalcie Ride.
Wyjechał
na Broadway i dostałam to.
Wiatr
we włosach.
Księżyc
na mojej skórze.
Skóra
jego kurtki w moich nozdrzach.
Solidność
pod moimi rękami w jego talii.
Zbliżyliśmy
się do rampy I-25, a on krzyknął - „Trzymaj się!”
„Przepraszam?”
- odkrzyknęłam.
„Trzymaj
się!” – wrzasnął, zdejmując jedną rękę z uchwytu i używając jej, by przeciągnąć
moją rękę z jego pasa do brzucha.
Położył
rękę z powrotem na uchwycie i skręciliśmy w górę zjazdu, jadąc coraz szybciej,
szybciej wiatr targał mi włosy i wgryzał się w skórę. Objęłam go drugą ręką,
przyłożyłam brodę do jego ramienia, wciągnęłam powietrze i skórę i zrozumiałam
to.
Natychmiast.
Dlatego
właśnie takie było życie motocyklisty.
Bez
obciążeń. Chciałaś zapalić trawkę, paliłaś. Chciałaś nosić podkoszulkę, nosiłaś
ją. Chciałaś pić szoty, piłaś je. Chciałaś być gorąca i ciężka na kanapie w
pokoju pełnym ludzi, robiłaś to.
Chciałaś
żyć, żyłaś.
Chciałaś
być wolny, wsiadłaś na motocykl i jechałaś w świetle księżyca.
Nie
piłaś martini, którego nie lubisz. Nie podejmowałaś pracy, którą według twojej
teściowej powinnaś mieć. Nie brałaś bredni od swojego byłego, nigdy.
Zrobiłaś,
co chciałaś.
Byłaś
wolna.
We
wszystkim, co mi się przydarzyło, we wszystkim, co czułam, w całym
rozczarowaniu tamtej nocy i w dziwnym spustoszeniu, które poczułam, że za
pierwszym razem, gdy to się stało, ja na grzbiecie motocykla, wolałabym, żeby
było to z Jokerem… właśnie wtedy, na ten moment, odpuściłam to wszystko.
Odpuściłam
to, przytrzymałam się Snappera i pozwoliłam sobie to poczuć.
Poczuć
coś rzadkiego, pięknego i przytłaczającego.
Poczuć
coś, o czym wiedziałam na pewno, czego nie czułam przez całe życie.
Wolna.
Dziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńOj chyba Jokerowi nie spodoba się ta jazda
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję, choć ten rozdział mi się nie podobał jakoś tak nie lubię jak kobieta się narzuca i płaszczy:)
OdpowiedzUsuń