poniedziałek, 15 sierpnia 2022

6 - Wolność

 

Rozdział 6

Wolność

Carissa

 

 

„Co do kurwy nędzy?”

Spojrzałam w górę, odrzucając do tyłu lok, który uciekł z czerwonej chustki, którą zawiązałam (dosyć uroczo, jak myślałam) wokół głowy, aby utrzymać gęsty bałagan kręconych włosów, i zobaczyłam Jokera w drzwiach do jego pokoju, wyglądającego na nieszczęśliwego.

Lok wpadł mi do oka.

Oczy Jokera zmrużyły się na nim.

„Co ty, kurwa, robisz?” - zapytał, kiedy nie odpowiedziałam na jego pytanie wstępne.

„To dwadzieścia centów” – odpowiedziałam.

„Hę?” - chrząknął.

„Zwykłe przekleństwa pięć centów” — powiedziałam mu - „Złe przekleństwa to dziesięć centów. Wszyscy wiedzą, że słowo na „k” jest złe, a ponieważ od teraz płacisz mi za każdym razem, gdy przeklinasz, to dwadzieścia centów, które mi jesteś winien” - Potrząsnęłam włosami, bandaną i wszystkim – „Przekażę to na cele charytatywne czy coś. Tak przeklinasz, że prawdopodobnie będziemy w stanie zbudować schronisko dla bezdomnych w ciągu tygodnia”.

Nie wyglądał na mniej nieszczęśliwego, kiedy skończyłam mówić, ale zrobił dwa kroki w moją stronę.

„Carissa, co robisz w moim pokoju?”

To był dzień po moim pocałunku z Jokerem. Dzień, w którym myślałam tylko o Jokerze… i tym pocałunku. Dzień i nieprzespana noc, podczas których długo o tym myślałam i podjęłam decyzję.

Chciałam więcej.

Było wiele powodów takiego stanu rzeczy.

On był przystojny. Nie był w moim typie, ale tak naprawdę, kto wiedział, jaki był mój typ? Miałam tylko Aarona i odkryłam, że Aaron był zdecydowanie niewłaściwym typem dla mnie.

Więc może Joker był w moim typie.

Był też miły. Jasne, ciągle przeklinał i na początku nie wydawał się myśleć o moim cieście, ale on i jego przyjaciele zrobili dla mnie wiele dobrych rzeczy, wszystkie z nich ogromne. Ale zaczęło się od niego, co oznaczało, że to on zaczął.

Co więcej, kiedy wyszedł po naszym pocałunku, zobaczyłam talerz po cieście w jego pokoju na nocnym stoliku.

Pusty talerz do ciasta.

Więc smakowało mu moje ciasto.

I na koniec ten pocałunek.

Prawdę mówiąc, reszta mogła odejść, a pocałunek mógł pozostać i było tak dobrze, że nadal chciałabym więcej.

Zachowywał się tak, jakby mógł mnie wziąć lub zostawić, ale nawet gdy całowałam tylko Aarona, a całowałam go dużo i nigdy (nigdy) nie podzieliliśmy się takim pocałunkiem.

Nie wiedziałam, co powstrzymuje Jokera. Mogłam mieć tylko Aarona jako doświadczenie, ale nie było możliwości, bym przegapiła ten pocałunek. Jak kobieta rzuca się w twoje ramiona, a ty tego nie chcesz, odpychasz ją. Nie wkładasz jej języka do ust, nie definiujesz na nowo jej świata i nie wpychasz jej prosto do łóżka.

Lubił to tak samo jak ja.

Ale nie obchodziło mnie, co go powstrzymywało. Po prostu zamierzałam zrobić, co w mojej mocy, aby to zmienić.

Rozejrzałem się po jego pokoju, który miał teraz rozebrane łóżko, cztery poszewki na poduszki pełne brudnych ubrań, pudło wypełnione butelkami do recyklingu i dwa ogromne czarne worki na śmieci wypełnione śmieciami. Potem spojrzałam na siebie, ubraną w czerwone conversy, dżinsy z mankietami i dziurami na kolanach (i w górę ud), moją uroczą koszulkę, która wyrażała moje oddanie Betty Boop, a także na Windex i zużyty ręcznik papierowy w moich rękach.

Potem spojrzałam na niego – „Sprzątam twój pokój”.

„Do kurwy nędzy, dlaczego?” - warknął.

„To trzydzieści centów” – odpowiedziałam z dezaprobatą.

Nie odpowiedział. To, co zrobił, to lekko odchylił tułów do tyłu, owinął palce wokół bioder i skrzywił się na mnie w przerażający sposób, który znów sprawił, że zaczęłam mówić.

„Wczoraj miałeś rację” – poinformowałam go, unosząc brodę - „Byłabym głupcem, gdybym nie wzięła tego, co oferujecie ty i twoi przyjaciele. To niezwykle miłe, zbyt miłe, ale jestem w potrzebie. Wielkiej potrzebie. Potrzebuję pomocy. Nie mam przyjaciół. Mój tata jest w Nebrasce, opiekując się moją babcią i nie chcę, żeby się o mnie martwił. A moje możliwości są ograniczone. Ale w sumie martwię się o mojego syna. Martwię się zachowaniem jego ojca, ojca, który będzie go wychowywał i wyraźnie nie odróżnia dobra od zła ani tego, jak okazywać szacunek. Teraz muszę zrobić wszystko, co w mojej mocy, aby mój syn był dobrze wychowany, bo to zależy ode mnie”.

Podniosłam butelkę Windexu, wskazałam kciukiem na „mnie” i mówiłam dalej.

„Więc przyjmuję twoją ofertę” – oświadczyłam - „Jednak hojność sprawia, że czuję się niekomfortowo, więc zrobię, co w mojej mocy, aby się odwdzięczyć. A skoro ty zacząłeś to wszystko, jesteś pierwszy. Musisz mieć posprzątany pokój, ponieważ nikt nie powinien tak żyć” - machnęłam  butelką Windexu – „Więc sprzątam twój pokój”.

„Nie chcę, żebyś sprzątała mój pokój” – odpowiedział.

„Ja nie chciałam, aby ludzie, których nie znam, oferowali mi pomoc, której potrzebuję. A poza tym nie chciałam mieć życia, w którym byłabym w sytuacji, w której musiałabym skorzystać z tej pomocy, bez względu na to, jak wstydliwa byłaby moja potrzeba. Ale nie zawsze możemy dostać to, czego chcemy” – odparłam.

Jego grymas stał się bardziej przerażający - „To, co się z tobą dzieje, nie jest wstydliwe”.

Wytrzymałam jego oczy i uciszyłam głos – „Mylisz się, Joker”.

Jego szczęka napięła się.

Odchrząknęłam i wyprostowałam ramiona, wracając znowu do tematu - „Ale biorę to i robię. Również oddaję. Z tobą pierwszym”.

„Nie sprzątasz mojego pokoju” – oświadczył.

Potrząsnęłam głową - „Za późno. W połowie skończone”.

To nie była do końca prawda. Jego pokój był naprawdę brudny. Miałam jeszcze dużo pracy. Musiałam też zawieźć jego rzeczy do pralni samoobsługowej, ale miałam zmianę, więc musiałam to zrobić następnego dnia. Dlatego nie skończyłabym do jutra.

„Nie chcę, żebyś przeglądała moje rzeczy” - trzymał się tego.

Poczułam ciepło wchodzące na moją szyję, ale zignorowałam to i to, co powiedział, i odpowiedziałam - „Mówiąc o twoich rzeczach. Znalazłam kopertę pełną pieniędzy w twoich dżinsach, które leżały na podłodze w łazience. Jest tutaj” - Wskazałam na jego komodę – „I ja… hm… pochwalam twoje oczywiste zaangażowanie w bezpieczny seks. Jednak nieopakowane środki profilaktyczne są teraz w szufladzie twojego stolika nocnego, a nie porozrzucane w opakowaniach na wierzchu. Łatwiejszy dostęp, ponieważ nie będziesz musiał przeglądać opakowań, aby znaleźć nowe”.

W tym momencie wyglądał na odpowiedniego do związania albo do związania mnie i pochylił się lekko w moją stronę.

„Właśnie dlatego…”

„Robię to, Joker” – szepnęłam - „Możesz być przerażający, krzywić się i złościć, ale ja to robię. Robię wszystko, co muszę, aby czuć się lepiej z tym, co wszyscy dla mnie robicie. Muszę” - Odetchnęłam i dokończyłam - „I proszę cię, żebyś mi pozwolił”.

Jego szczęka znów się zacisnęła.

Patrzyłam, jak pracuje jego szczęka, myśląc o dwóch rzeczach.

Po pierwsze, z jakiegoś powodu uznałam to za atrakcyjne.

Po drugie, nie czułam się nawet trochę źle, kłamiąc przez zatajenie, nie ujawniając faktu, że byłam tam również po to, by robić inne rzeczy. Te, w tym przebywanie z nim, próby flirtowania z nim i robienie wszystkiego, co w mojej mocy, aby ponownie mnie pocałował i / lub zaprosił mnie na randkę (z tym ostatnim miałam nadzieję i).

Oczywiście chciałam zrewanżować się jemu i Klubowi. Zdecydowanie.

Po prostu chciałam też innych rzeczy. Wpatrywaliśmy się w siebie i trwało to długo. Wystarczająco długo, żebym miał silną ochotę zakończyć walkę na gapienie się, podbiegając do niego i rzucając się w jego ramiona, ale tym razem nie pozwalając mu odejść.

Niestety, kiedy byłam już prawie gotowa to zrobić, przerwał walkę, pytając - „Moje ubrania w tych workach?”

„Tak” – odpowiedziałam, podnosząc rękę z papierowym ręcznikiem, dłonią do góry – „A ja robię ci pranie i nie to nie jest żart z ciebie”.

„Masz w domu pralkę i suszarkę?”

„Nie, zabieram go do pralni samoobsługowej”.

Znowu stał się straszny - „Motylku, nie płacisz za moje pranie”.

„Absolutnie płacę” - odpowiedziałam.

„Jak musisz to zrobić, żebyś czuła się lepiej z twoim gównem. Zrób to. Ale tutaj jest pralka i suszarka. Z bocznego korytarza, z tyłu”.

„To trzydzieści pięć centów” – powiedziałam, nie udzielając się z nim ulgą, że mają pralkę i suszarkę. Zaoszczędziłoby mi to mnóstwo czasu, nie wspominając o pieniądzach.

Skrzyżował ręce na piersi - „Wiesz z tym gównem, jakie ciągniesz, że nie ma mowy, kurwa, żebym się jeszcze kiedyś zatrzymał ponownie i pomógł kobiecie zmienić oponę”.

„To pięćdziesiąt centów”.

Patrzył na mnie.

Potem odwrócił się na pięcie i podszedł do drzwi, mrucząc - „Pieprz mnie”.

„Sześćdziesiąt centów!” – wrzasnęłam w jego plecy.

Ale go nie było.

Wpatrywałam się w drzwi, zastanawiając się, jak poszło.

Nie było pocałunków ani nawet gorących spojrzeń (poza gniewnym gorącem, ale to się nie liczyło). Nie zachowywał się nawet tak, jakby rozmawiał z kobietą, którą pocałował (dokładnie) zaledwie dzień wcześniej.

To było złe.

Ale stosunkowo łatwo poddał się temu, że sprzątałam jego przestrzeń i robiłam jego pranie.

Jednak mogło tak być, że nie musiałby być przy mnie, żeby o to walczyć.

To też byłoby złe.

Ale mogło być tak, że podobał mu się pomysł, żebym kręciła się w pobliżu, bo podobał mu się pomysł, żebym była w pobliżu. Tak też mogło być, ponieważ najwyraźniej nie miał nikogo, kto by się nim opiekował i nie dbał o niego, więc spodobałby mu się pomysł, by ktoś to zrobił.

Zanim zdążyłam podjąć decyzję, czy to dobre, czy złe, skupiłam się na drzwiach, na które gapiłam się z roztargnieniem.

Stał w nich jeden z mężczyzn, którzy poprzedniego dnia siedzieli z Jokerem w barze.

Był starszy od Jokera. Bardziej krępy. Miał pasy siwizny w swoich ciemnobrązowych włosach, które były krótsze niż Jokera, ale wciąż były niechlujne. Miał to, co oszacowałam na dziewięć tygodni zarostu, również posrebrzonego na szaro.

I patrzył na mnie.

„Uh, hej” – zawołałam.

„Hej” – odpowiedział.

„Widziałam cię wczoraj, ale się nie przedstawiłam. Jestem Carissa”.

„High”.

„Um…” - przechyliłam głowę na bok, zastanawiając się, dlaczego znowu mnie witał - „Hej”.

„Nie, kotku. To moje imię. High. Z g i h”.

„Oh!” - Uśmiechnęłam się do niego - „High. Okej, hej, High. Miło cię poznać”.

Nie odwzajemnił tego.

Posłał mi spojrzenie, które sprawiło, że zebrałam się w sobie i powiedział cichym głosem - „Nie poddawaj się”.

Poczułam, że moja głowa szarpnęła się z zakłopotania – „Z pokojem Jokera?”

„Z Jokerem” – stwierdził.

Poczułam, że moje oczy stały się ogromne.

Zniknął.

*****

Następnego dnia podeszłam do drzwi Kompleksu, zastanawiając się, czy podjęłam właściwą decyzję.

Przyszłam przed swoją zmianą do LeLane, a po tym, jak zrobiłabym to, co musiałam zrobić, musiałam iść prosto do pracy. Byłam więc w mundurku LeLane złożonym z polo, khaki i Conversów (chociaż LeLane nie wymagały Conversów, to był mój ukłon w stronę stylu, bo wszyscy wiedzieli, że conversy były na topie).

Joker wspomniał, że sądził, że moja sukienka była urocza, a moje obcasy seksowne. Nie miałam nadmiaru uroczych sukienek i butów (no cóż, miałam, ale żadne z nich już na mnie nie pasowały), ale byłam uroczą dziewczyną w sukienkach i szpilkach. Miałam więcej niż tylko motylkową sukienką, która pasowała.

Ale to byłam ja. Nowa ja. Samotna mama, sprzedawczyni w sklepie spożywczym w spodniach khaki i Conversach. A gdyby zaprosił mnie na randkę i w końcu pocałował mnie ponownie, byłaby to kobieta, którą by pocałował.

Nie chodziło o mnie. Nie przez długi czas. Może nigdy. Tak długo żyłam poza sobą, że właściwie nie wiedziałam, kim byłam.

Po prostu wiedziałam, że większość mnie była mamą i sprzedawczynią w sklepie spożywczym.

Więc to był mundur LeLane.

Otworzyłam drzwi na oścież i weszłam dalej, gdy moje oczy przyzwyczajały się do mroku.

Właśnie to zrobili, kiedy usłyszałam - „Kurwa, wprowadzasz się?”

Odwróciłam głowę w prawo i zobaczyłam Jokera przy barze z trzema innymi osobami. Jednym z nich był chudy facet z czasu, kiedy byłam tam po raz pierwszy. Pozostali dwoje to byli mężczyzna i kobieta. Oboje wyglądali na mój wiek. Oboje byli bardzo podobni do człowieka od koziej bródki, którego spotkałam, gdy byłam tam po raz pierwszy. Musieli być bratem i siostrą. Chociaż była z chudym facetem. Wiedziałam to po swobodnym sposobie, w jaki jego ramię obejmowało jej ramiona.

Wszyscy byli na zewnątrz baru, Joker był za nim.

„Sądzę, że suma wynosi teraz siedemdziesiąt centów” – odpowiedziałam.

Joker położył obie ręce na barze, rozłożył szeroko, oparł się o nie i opuścił głowę.

Był przystojny nawet w pozie frustracji.

„Siedemdziesiąt centów?” - spytała dziewczyna, a ja przestałam zachwycać się przystojnym Jokerem i spojrzałam na nią.

„Jest mi winien pięciocentówkę za każde małe przekleństwo, dziesięciocentówkę za każde złe” – wyjaśniłam.

Na moje wyjaśnienie dziewczyna bez wahania wybuchnęła śmiechem. Dwóm facetom zajęło chwilę, aby to przetworzyć, w rzeczywistości wyglądali na tak zaskoczonych, że nie byłam pewna, czy zamierzali to przetworzyć. Ale kiedy to zrobili, dołączyli do niej.

Joker podniósł głowę i spojrzał na nich groźnie, zanim zwrócił to groźne spojrzenie na mnie.

„Czysta pościel, czyste ubrania, Motylku” – stwierdził z irytacją – „Więc dlaczego jesteś tu dzisiaj?”

Zatrzymałam się przy ich skupisku, a zrobiłam to wciąż patrząc na niego.

„Najpierw mógłbyś mnie przedstawić?” - poprosiłem.

„Shy, Tab, Rush” - powiedział krótko i niegrzecznie - „Teraz dlaczego tu jesteś?”

Zignorowałam jego niegrzeczne prezentacje i spojrzałam na grupę.

„Nie spotkaliśmy się oficjalnie. Jestem Shy” – powiedział chudy facet, ignorując niegrzeczność Jokera.

„Hej” – odpowiedziałam.

„Tab” - powiedziała dziewczyna - „Tabby, Tabitha, wybieraj”.

Kiwnęłam głową, uśmiechając się - „Miło cię poznać. Jestem Carissa”.

Odwzajemniła uśmiech.

„Rush” – powiedział ostatni – „Tab jest moją siostrą. Tack to mój tata”.

Znowu skinęłam głową - „Tak, widzę rodzinne podobieństwo. Ciebie też miło poznać”.

On również się uśmiechnął.

Już się uśmiechałam.

„Yo” – zawołał Joker i znów spojrzałam w jego stronę - „Zechcesz odpowiedzieć na moje pytanie?”

Położyłam rękę na barze – „Odnoszę wrażenie, że mnie tu nie chcesz”.

„Widząc, że wczoraj przeszłaś przez moje gówno, całe, muszę tylko wiedzieć, na co się przygotować na dzisiaj” – odpowiedział.

„Nie muszę codziennie sprzątać twojego pokoju, Joker” – odparłam.

„Przynajmniej to” - mruknął.

„Właściwie jestem tutaj, aby poznać Big Petey’a” – podzieliłam się - „Tyra zadzwoniła i powiedziała, że opiekuje się jej synami i może zechce przyjąć Travisa po zredukowanej stawce w stosunku do tego, co pobiera moje przedszkole”.

„Zredukowana” – mruknął Rush, a moje oczy powędrowały na niego.

„Tak” – potwierdziłem - „To by bardzo pomogło. Opieka przedszkolna jest bardzo droga”.

„Duży Petey kocha dzieci” - powiedziała mi Tabby - „Ty-Ty to moja macocha, a Ride and Cut to moi bracia. Pete cały czas się nimi opiekuje. Uwielbia to. Oni go kochają”.

Muszę przyznać, że to była ogromna ulga. Potrzebowałam przerwy w opłatach za przedszkole i dlatego byłam tam, aby zbadać tę opcję, ale musiałam przyznać, że obawiam się, z czym wiąże się opieka nad dziećmi przez motocyklistów.

Chociaż imiona jej młodszych braci mnie zaskoczyły. Nie powinny, biorąc pod uwagę te, które słyszałam wcześniej, Joker, High, Shy, Rush itp., ale tak się stało.

„Abyś była przygotowana, Motylku, zredukowany oznacza darmowy” – powiedział Joker.

Spojrzałem na niego - „Przepraszam?”

„Zredukowany byłby darmowy” – powtórzył Shy – „Możesz zaoferować, ale Pete nie weźmie twoich pieniędzy”.

Nie to znowu.

„Ale…” - zaczęłam.

„Nie walcz z tym” – powiedziała Tabby miękkim głosem, tonem, który przykuł moją całkowitą uwagę - „Jest wystarczająco stary, by zostać dziadkiem, ale jego córka zmarła, zanim mogła dać mu wnuki. Kocha dzieci. Kochał swoją córkę. Zniszczyło go to, że ją stracił. Ale nie pomogło to, że kiedy ją stracił, wraz z nią umarła jakakolwiek szansa na jego spuściznę. Jest mężczyzną kobiety i mam na myśli to, że w tym sensie, jak myślisz, ale także w tym sensie, że jest mężczyzną z jednym dzieckiem, to dziecko było dziewczynką, kochał ją całym sobą, a ona odeszła. Polubi cię. Będzie chciał pomóc, tak jak chciałby pomóc swojej córce, gdyby tego potrzebowała. A jeśli to zaoferuje, możesz przez chwilę pogadać, ale zaakceptuj to. Robisz więcej dla niego niż on dla ciebie. Serio”.

Mój głos był również miękki, kiedy odpowiedziałam - „To bardzo smutne. I dziękuję za podzielenie się tym. Ale naprawdę zrobiłby dla mnie więcej niż ja dla niego”.

„Nie chcę być brutalnie szczera, kochanie, ale masz żywego syna, on ma martwą córkę. Myślisz, że to właściwe?” - zapytała Tabby.

Przez chwilę patrzyłam jej w oczy, czując, jak moje serce skręca się na jej słowa, zanim wyszeptałam - „Zrozumiano”.

Uśmiechnęła się - „Dobrze”.

„Jak działa samochód?” - zapytał Shy.

Odwróciłam się do niego i uśmiechnęłam się promiennie - „Dobrze. Dziękuję ci za to. To było naprawdę…”

„Nie mówmy o tym” – przerwał mi stanowczo, ale łagodnie.

Zamykam się.

„Kiedy odzyskasz swoje dziecko?” – zapytał Rush.

„Poniedziałek” - odpowiedziałem.

„Mamy tu coś, Kompleks, sobotni wieczór. Będziesz mile widziana” – powiedział, a mój świat się rozświetlił.

Domyślałam się, że coś oznaczało przyjęcie.

Impreza, w której prawdopodobnie weźmie udział Joker. A nikt nie mógł być gburowaty na imprezie - „Naprawdę?” - spytałam podekscytowana.

Przysięgłabym, że słyszałam, jak Joker wydaje dźwięk przypominający połknięte chrząknięcie, ale go zignorowałam.

„Tak” – odpowiedział Rush, przekrzykując głos Jokera.

„To byłoby takie fajne, jak mogłabyś przyjść” – powiedziała Tabby - „Robi się awantura, ale to świetny czas. A my, dziewczyny, musimy rozpuścić włosy, słyszysz?”

Słyszałam ją, była tuż przede mną.

Ale po tym, jak ją usłyszałam, to mnie uderzyło i mój świat pociemniał.

„Pracuję na popołudniową zmianę. Nie skończę do późna”.

Znowu się uśmiechnęła - „Kochanie, to impreza motocyklistów. Będzie trwała, dopóki wszyscy nie znajdą pary lub zemdleją. Przychodź, kiedy tylko zechcesz”.

Miałam przeczucie, że ich awanturnictwo znacznie przewyższy moje awanturnictwo, ponieważ nigdy tak naprawdę nie robiłam nic, co by można tak nazwać. Ale miałam też nadzieję, że Joker tam będzie i będzie w imprezowym nastroju, więc będę miała otwarty umysł i zdecydowanie zamierzałam to pokazać.

„Pracujesz codziennie?”

Odwróciłam głowę do Jokera, ponieważ to on zadał to pytanie.

„Tak” - odpowiedziałam.

Codziennie?” - naciskał.

„Tak” – powtórzyłam. Następnie wyjaśniłam - „Przeważnie. Widzisz, moja menedżerka, Sharon, jest bardzo miła. Próbuje zaplanować mi tyle dni, ile może, kiedy Aaron ma Travisa, żebym mogła mieć wolne, kiedy ja go mam, żebym mogła zaoszczędzić na opiece dziennej i spędzić z nim czas. A w zamian biorę zmiany popołudniowe i wieczorne, kiedy Travis jest z tatą, ponieważ ludzie wolą zmiany dzienne”.

„Więc kiedy nie masz dziecka, kiedy masz życie?” – zapytał Joker, brzmiąc na dziwnie zirytowanego. Albo bardziej zirytowanego niż wcześniej.

„Moje życie to Travis” – odpowiedziałam i po jego twarzy poruszyło się coś, co mi się nie podobało, wiedząc, co zrobiła mu jego mama. Ale starałam się to zignorować, ponieważ prawdopodobnie nie chciałby, żebym to zauważała, zwłaszcza w towarzystwie i mówiłam dalej - „W każdym razie to tylko osiem i pół godziny dziennie, więc nie jest tak, że zawsze tam jestem. Z wyjątkiem nadgodzin” – wymamrotałam na koniec - „Każdy może z tego skorzystać i Sharon jest fair, ale rzuca mi sporo godzin, ponieważ tego potrzebuję”.

Wpatrywał się we mnie, wciąż wyglądając na zirytowanego, a ja odwzajemniałam spojrzenie nie zirytowana ani trochę.

A to dlatego, że nie denerwowałeś się na dziewczynę, której nie lubiłeś i prawdopodobnie chciałeś się umówić na randkę, która zakończyłaby się pocałunkiem (miałam nadzieję).

Więc kiedy patrzył na mnie, ja odwzajemniałam wzrok. Uśmiechnęłam się też promiennie.

Jego oczy opadły na moje usta i wyglądał na jeszcze bardziej zirytowanego.

Mój uśmiech poszerzył się, gdy poczułam ciepło w brzuchu.

W tym momencie drzwi do Kompleksu otworzyły się i niestety musiałam odwrócić wzrok od zirytowanego motocyklisty-przystojnego Jokera w kierunku drzwi.

„Hej, Pete!” - zawołała Tabby do człapiącego w naszą stronę mężczyzny.

Ja nic nie powiedziałam.

Zamiast tego podjęłam natychmiastową decyzję, że jeśli zechce zaopiekować się Travisem, pozwolę mu.

Nie dlatego, że miał na sobie zniszczoną skórzaną kamizelkę na czarnym podkoszulku, który był tyle razy prany, że był szary. Nie dlatego, że jego dżinsy były wyblakłe, za duże na niego (co było wyczynem, nie był mały) i miały na sobie plamy, chociaż dżinsy były czyste. Nie dlatego, że miał bardzo długą kozią bródkę, zarost na policzkach, krzaczaste bokobrody i masę ołowianoszarych włosów ściągniętych w kucyk na karku. Wreszcie nie dlatego, że miał brzuch, który krzyczał, kocham piwo!

Nie, to dlatego, że miał dobre oczy, twarz, która rozjaśniła się, gdy jego wzrok trafił na Tabby. Ogólny wygląd mógł być dla niektórych przerażający, ale dla mnie wyglądał jak motocyklista Święty Mikołaj.

„Hej, kochanie, jak się masz?” – zawołał do Tabby.

„Dobrze, Pete. To jest Carissa”.

Duży Petey podszedł do mnie i zrobił to z uśmiechem, a muskularna ręka uniosła się w moją stronę – „Domyśliłem się tego. Hej, dziewczyno”.

Wzięłam jego rękę. Jej zrogowaciałe ciepło zamknęło się wokół mnie mocno, ale nie mocno.

Tak, zamierzałam pozwolić mu opiekować się moim synem.

„Hej” – odpowiedziałam – „Miło cię poznać”.

Ścisnął moją dłoń, zanim ją puścił i oparł się o bar – „Twój dupek wciąż ma twojego chłopca?”

Prawidłowo założyłam przez słowo na „d”, że miał na myśli Aarona.

„Uch, tak, do poniedziałku”.

„Smuteczek, kochanie” – mruknął.

„Zgadzam się” – mruknęłam w odpowiedzi.

Uśmiechnął się do mnie – „Tyra często trzyma przy sobie chłopców w biurze, ale ja też często ich mam, więc twój mały gnojek będzie miał towarzystwo”.

„Uch… czy to dla ciebie za dużo?” - zapytałam.

„Zrobimy zmiany” – oświadczył - „Tyra często trzyma ze sobą swoich chłopców w biurze, a jej stary bardzo lubi ich chłopców z nim, więc mam ich dużo, ale nie za bardzo, więc twój chłopak będzie miał towarzystwo, ale także on i ja będziemy mieli czas dla siebie”.

„Myślę, że to ważne, żeby udzielał się towarzysko” - powiedziałam mu.

„Dostanie to, skoro brat i siostra Ride’a i Cut’a przychodzą, aby ich zobaczyć, a każdy brat i ich starsze panie w tym klubie nie są dokładnie introwertykami. Będzie dobrze”.

„To na pewno brzmi, że będzie” – zgodziłam się.

„Muszę zobaczyć, jak się spodobam twojemu dziecku i czy ty dobrze sobie radzisz. Ustawimy to, jak przyprowadzisz go tutaj, kiedy znów go dostaniesz. Spotkam się z nim i poznamy się”.

Uśmiechnęłam się – „Brzmi świetnie”.

Odwzajemnił uśmiech.

„A teraz o wynagrodzeniu…” – zaczęłam, ale przerwałam, kiedy podniósł rękę.

„Porozmawiaj o tym później” – powiedział.

„To później nigdy nie będzie” – mruknęła Tabby za moimi plecami, a Duży Petey mrugnął do niej.

O rany.

„Nie, naprawdę, może powinniśmy…”

Pete spojrzał na mnie - „Porozmawiaj o tym później, kochanie”, powiedział nieugięcie, ale delikatnie i dokończył - „Tak?”

Patrzyłam na niego, myśląc o jego córce i o Tyrze, która nie wydawała mi się być kobietą, która zostawiłaby swoje dzieci z byle kim, i powiedziałam - „Tak”.

Wtedy jego oczy przesunęły się po mojej głowie, a potem odwrócił się, pochylając głębiej w bar, mówiąc do Jokera - „Lubię twoją dziewczynę, Joke. Ładna. Słodka. Dzikie włosy oznaczają dziką stronę” - Spojrzał na mnie - „My, motocykliści, lubimy to dzikie”.

Walczyłam z różem, który wpełzał mi na policzki, gdy Joker powiedział do Pete’a - „Nie bądź dupkiem”.

„Myślę, że to siedemdziesiąt pięć centów” – wtrąciła Tabby.

Big Petey zignorował to i zapytał Jokera - „Jak się stałem dupkiem?”

„Ty wiesz” – uciął Joker, spojrzał na mnie, uniósł podbródek, zignorował wszystkich innych, przechadzał się wzdłuż baru i prosto do drzwi.

Myślałam, że to było niegrzeczne.

Rozglądając się, zauważyłam, że nikt z mojej kompanii nie czuł tego samego. Wszyscy wyraźnie myśleli, że to było zabawne.

Podniosło mnie to na duchu (chociaż byłam trochę zaniepokojona – jeśli motocykliści lubią dzikość, to nie byłam ja) i oznajmiłam - „Muszę iść do pracy. Naprawdę fajnie było was wszystkich poznać”.

„Podaj mi swój numer” - powiedziała Tab – „Może ty, twój maluch i ja pójdziemy kiedyś na lunch lub coś takiego”.

Podobał mi się ten pomysł!

„Świetnie!” - zaćwierkałam.

Wymieniłyśmy się numerami. Wszyscy wymieniliśmy się pożegnaniami.

Pete i ja umówiliśmy się na spotkanie z Travisem. I wystartowałam.

Przeskanowałam ogromną przestrzeń asfaltu przed kompleksem, szukając Jokera.

Nigdzie go nie było.

To mnie zaniepokoiło, bo naprawdę powinnam się zastanowić, dlaczego wydawał się chcieć mnie unikać, a jednocześnie wydawał się być mną zainteresowany.

Ale teraz nie było tego czasu. Musiałam iść do pracy.

Wsiadłam więc do samochodu i pojechałam do LeLane, myśląc, że mógłabym kręcić to pytanie w mojej głowie przez wieki, ale nigdy nie dostanę odpowiedzi. Jedynym, który znał tę odpowiedź, był Joker.

Może go zapytam. Może motocykliści lubili szczerość i szczerość.

I jadąc do LeLane, tak zdecydowałam.

Na przyjęciu zapytam Jokera, o co mu chodziło.

I miejmy nadzieję, że kiedy już wszystko wyjaśnimy, zaprosi mnie na randkę.

Myślenie o tym oznaczało, że weszłam uśmiechnięta LeLane.

*****

Następnego dnia, gdy przygotowywałam się do pracy w łazience, zadzwonił mój telefon.

Spojrzałam na niego, zobaczyłam, że to Tabby, więc odebrałam.

„Hej, Tabby”.

„Cześć kochanie. Jak tam sztuczki?”

„Myślę, że są dobre”.

Zaśmiała się.

Uśmiechnęłam się do telefonu.

Przestała się śmiać i powiedziała - „Słuchaj, każda dziewczyna musi wiedzieć, w co się pakuje podczas wieczornego wyjścia. A ponieważ domyślam się, że nigdy nie byłaś na imprezie motocyklowej, pomyślałam, że zadzwonię i dam ci wprowadzenie”.

Było to miłe.

To było również zaskakujące. Nigdy nie miałam nikogo, kto by to dla mnie zrobił.

Oczywiście, kiedy miałam przyjaciółki i wychodziłyśmy, zawsze ubierałyśmy się na tip-top, wychodziłyśmy do barów, piłyśmy martini i tym podobne, więc wiedziałam, w co się pakuję.

I w tym momencie przyszło mi do głowy, że nigdy nie sądziłam, że to była świetna zabawa.

Podobało mi się strojenie, ale nigdy nie lubiłam martini. Zawsze robiłam minę, kiedy popijałam, bo uważałam, że nie smakują dobrze. I nie byłam na tyle wielkim pijakiem, więc jeden by mnie upił w sposób, który nie byłby zabawny. To było bardziej tak, jakbym tylko marzyła o powrocie do domu, by ubrać się w wygodne ubrania i położyć się przed telewizorem.

Co więcej, celem tego wieczoru było głównie to, żeby moje dziewczyny podrywały facetów lub mówiły złe rzeczy o każdej innej kobiecie w barze. Skoro miałam faceta (wtedy), byłam dziwna w pierwszej części. I nigdy nie lubiłam drugiej części. To było podłe.

To sprawiło, że poczułam się niespokojna, ponieważ nagle zaczęłam się zastanawiać, dlaczego w ogóle się z nimi spotykałam, skoro tak naprawdę nigdy się nie bawiłam.

Od dawna zastanawiałam się, dlaczego miałam przyjaciół, których miałam, przez całą drogę przez liceum, kiedy czułam, że nie pasuję do nich, a zwłaszcza kiedy rzucili mnie po tym, jak zrobił to Aaron. Mimo, że się zastanawiałam, też nie doszedłem do żadnego wniosku.

„Więc” – kontynuowała Tabby, odrywając mój umysł od tych rzeczy – „przede wszystkim suki motocyklistów nie są za tym, by mocno się ubierać i mam na myśli to, że pokazują skórę. Ale ty ubierz się tak, jak ci wygodnie. Choćby w codzienne ubrania. Możesz czuć się dziwnie, jeśli pojawisz się cała wystrojona”.

„Okej” – zgodziłam się.

„A ponieważ Ty-Ty i Lanie będą w domu ze swoimi dziećmi, więc jedynymi ludźmi, których będziesz znać, są niektórzy chłopcy, którzy mogliby być inaczej zaangażowani, i ja, to wyślę ci SMS-a, kiedy Shy i ja tam dotrzemy, więc ty będę wiedziała, że masz z kim się spotykać”.

Znowu super miło.

„Dzięki, Tabby”.

„Nie ma za co” – powiedziała - „Ponadto wszystko jest możliwe, a prywatność czasami nie stanowi problemu. Tak, żebyś wiedziała”.

„Oh… co?” – spytałam zmieszana.

„Obściskiwanie się, bycie głośnym, całowanie z języczkami, palenie skrętów, cokolwiek, to może się zdarzyć” – wyjaśniła - „Nie interesujesz się czymś, rodzina jest tym, czym jest, ponieważ wszyscy w niej chcą wolności, aby być właśnie taką, więc nikt nie będzie na ciebie niczego naciskał. Ale powinnaś wiedzieć”.

To też było miłe. Trochę przerażające, nie przepadałam za marihuaną (chociaż nigdy jej nie próbowałam; nadal nie miałam zamiaru).

Ale nadal było miło.

Więc znowu powiedziałam „Dzięki” do Tabby.

„My, dziewczyny, musimy o siebie dbać”.

To nie było moje doświadczenie.

Niemniej jednak powiedziałam - „Racja”.

„Okej, muszę iść. Wyślę ci SMS-a, kiedy będziemy tam jutro, i do zobaczenia. Tak?”

„Tak i jeszcze raz dziękuję”.

„Nie ma problemu, kochanie”.

„Do zobaczenia później”.

„Tak, później, Carisso”.

Odłożyła słuchawkę.

Położyłam telefon na blacie i wpatrywałam się w niego, odczuwając różne rzeczy.

Po pierwsze trochę się bałam. Impreza motocyklowa byłaby dla mnie czymś zupełnie nowym i miałam przeczucie, że część z niej będzie szokująca, a niektóre części mi się nie spodobają. Ale to wszystko było światem Jokera, a ja lubiłam Jokera, więc musiałam być odważna i nie oceniająca. Sprawy mogą stać się szalone, ale moje dotychczasowe doświadczenie było takie, że zarówno powierzchownie, jak i głęboko, ci ludzie byli dobrymi ludźmi. Zaakceptowali mnie taką, jaka byłam; Musiałam zrobić to samo.

Byłam też bardziej niż trochę zdenerwowana. Tam byłby Joker i, znowu, lubiłam Jokera. Ale wydawał się nie być dziwny z tym, co do mnie czuł. A ja nigdy nie musiałam próbować przykuć niczyjej uwagi. Przyciągnęłam wzrok Aarona, gdy miałam czternaście lat i to było to. Nie chodziło o to, że wyszłam z wprawy, nie miałem wprawy.

A lubiłam Jokera na tyle, że wiele by znaczyło, gdybym mogła pokonać tę tarczę, którą miał z jakiegokolwiek powodu. Po prostu nie miałam pojęcia, jak się do tego zabrać.

Co więcej, byłam trochę zdezorientowana. Głównie o tym, dlaczego ledwo znałam tego człowieka, ale wszystko to wydawało mi się tak ważne. Bardzo ważne. Ważniejsze niż, racjonalnie rzecz biorąc, powinno być.

Ale na koniec i najbardziej byłam podekscytowana. Odkąd straciłam Aarona, panowała straszna samotność. Pytanie Jokera o to, kiedy żyję swoim życiem, trafiło do mnie. Nie miałam życia. Miałam syna, miałam pracę i martwiłam się, co mnie uderzy w następnej kolejności.

Ale miałam syna. I nie uczyłabym go niczego dobrego, jeśli uczyłabym go, że życie jest wąskie. Gdybym go nauczyła, że w życiu chodzi o poświęcenie, a nie o życie. Gdybym nie miała nic prócz niego, co mogłoby mnie uszczęśliwić, zamiast po prostu być szczęśliwym z rzeczami dookoła do zrobienia i dobrymi przyjaciółmi, z którymi można by to zrobić.

Byłam więc podekscytowana. Byłam podekscytowana, że nagle mam miejsca, w których mogę być, rzeczy do zrobienia i ludzi, z którymi mogę to zrobić.

Byłam podekscytowana, że mam ekscytujące rzeczy do przemyślenia.

Te rzeczy to Joker. Jak jego broda dotykała mojej skóry, kiedy mnie całował. Jak smakował. Jak mocno zacisnął się wokół mnie. Jak chciałam wiedzieć, jakie są jego włosy w dotyku (powinnam była to poczuć, kiedy obejmowałam go ramionami, ale jego ramiona były tak piękne do czucia, że nie sprawdziłam tego). Jak chciałam wiedzieć, co kryło się za tą tarczą, którą miał na oczach. Jak chciałam wiedzieć, czy lubił moje ciasto.

I będąc w większości podekscytowana, po raz pierwszy od tak dawna, że nie pamiętałam ostatniego razu (poza Travisem), byłam szczęśliwa. Miałam sprężystość w moim kroku. Miałam na co czekać.

I czułam się z tym dobrze.

*****

Czułam się fatalnie.

To była porażka.

Całkowita, kompletna katastrofa.

I nie mówiłam o katastrofie, którą zakładałam, ponieważ była to impreza, trzeba było coś przynieść, gdy absolutnie nikt nic nie przyniósł. Wyglądałam więc jak idiotka, kiedy weszłam z dwiema torbami świeżych tortilli z LeLane i ogromną tubą ich charakterystycznego guacamole (które zostało wykonane ręcznie na zamówienie w delikatesach).

Chociaż było to żenujące, chipsy i guac zniknęły, a ja nie byłam tam nawet od godziny.

„Dziewczyno, chcesz świeżego?”

Odwróciłam głowę od mojej bolesnej kontemplacji Jokera z brunetką z dużymi włosami, w obcisłym podkoszulku i mini-mini spódniczce przy stole bilardowym (po prostu wiedziałem, że biker-baby noszą podkoszulki!).

Joker nie uśmiechał się i nie flirtował. Ale nadal flirtował. Wiedziałam. Znałam sposób, w jaki miotała się wokół niego, rzucała mu znaczące spojrzenia i ocierała się o niego przy każdej okazji, jaka miała, i oblizała usta po tym, jak zrobili strzał tego, co strzelali.

Byłam na przyjęciu od czterdziestu pięciu minut. Dotarłam tam po mojej zmianie, pędząc do domu i przebierając się, ponieważ Tab napisała, że ona i Shy już tam są, więc dotarłam tam dość późno (lub za późno dla mnie).

A kiedy tam dotarłam, impreza była już w pełnym rozkwicie. Było tam mnóstwo ludzi, wiele kobiet, innych motocyklistów z różnych klubów (jeśli naszywki były czymś, po co można było poznać) i to było to, co powiedziała Tabby. Muzyka była głośna. Ludzie byli głośni. Tam było całowanie. Obmacywanie. Flirtowanie. Picie. Szoty były odrzucane. I palenie, w tym odmiana marihuany.

W tym bałaganie, chociaż Tab od razu mnie znalazła i przyniósł drinka, Joker nawet na mnie nie spojrzał.

Ani razu.

Spojrzałam na faceta za barem. Dopiero co go poznałam i powiedział mi, że ma na imię Snapper. Był w grupie wiekowej Klubu Rush/Shy/Joker. Obecnie działał jako jeden z kilku barmanów (choć nie wyglądało na to, że mają oficjalnego, chłopaki wracali, dziewczyny wracały, chciałeś to, brałeś lub prosiłeś, aby ktokolwiek tam był, aby to dla ciebie zrobił).

Trzymałam rękę na ciepłym piwie i siedziałam na stołku, z oczami utkwionymi w Jokera, a Tabby wyszła do łazienki.

Więc byłam sama.

Ponownie.

Nawet na dużej imprezie motocyklowej.

„Przepraszam?” - zapytałam go, a fakt, że do mnie przemówił, z opóźnieniem wszedł w moje myśli.

„Świeże” – powiedział, kiwając głową na mój plastikowy kubek, który nie był nawet w połowie opróżniony - „Wyrzuć to ciepłe gówno, a przyniosę ci zimne”.

„Um…” - nie mogłam odpowiedzieć, ponieważ nie mogłam myśleć.

Mogłem tylko cierpieć.

Dlaczego cierpiałam?

Dlaczego w ogóle przyszłam?

Teraz było jasne, że Joker mnie nie chciał.

Może oddawał pocałunek każdej, która go pocałowała. Był facetem.

Faceci prawdopodobnie to robili. I, sądząc po zużytych opakowaniach po prezerwatywach, było oczywiste, że miał doświadczenie. Może po prostu dobrze całował, bo miał dużo praktyki.

Ale w żaden sposób nie dałam mu wrażenia, że chcę, żeby to się skończyło.

On to skończył. Po raz kolejny zostałam wyrwana z moich myśli, kiedy Snapper wyciągnął kubek z mojej ręki, wyrzucił go (wraz z płynną zawartością) do kosza na śmieci i złapał świeży plastikowy kubek.

Potem podszedł do jednej z trzech beczek za barem i nalał mi nowe.

Wrócił i postawił go przede mną.

„Dzięki” – wymamrotałam i przy okazji skorzystałam, by w pełni go przyjąć.

Miał jasnoblond włosy, długie i ściągnięte w obcisły kok z tyłu głowy. Miał jasnoniebieskie oczy i blond rzęsy, razem niezwykłe i atrakcyjne. Miał blond zarost na policzkach, ale wiedziałam, że się golił (choć najwyraźniej rzadko), ponieważ włosy na jego podbródku były o wiele dłuższe niż reszta, więc pomyślałam, że kiedy miał ochotę być schludny, po prostu nosił kozią bródkę. Miał też ładne kości policzkowe, bardzo białe zęby, które prawdopodobnie wydawały się bielsze z powodu jego opalonej skóry i miał prosty nos.

„To ty jesteś z ta dzieckiem?” - zapytał i po raz kolejny przemył mnie brud.

Spuściłam oczy na piwo, podniosłam je i zanim wypiłam łyk, odpowiedziałam - „Tak. Jestem oficjalną sprawą charytatywną Chaosu”.

Położyłam kubek na barze, wciąż na niego patrząc, ale nie kontynuowałam tego, jak planowałam, razem z użalaniem się nad sobą i znalezieniem czasu, kiedy mogłabym powiedzieć Tabby, że muszę iść (ten czas był wkrótce), ponieważ poczułam pod brodą delikatną pięść, która ją unosiła.

Moje oczy powędrowały do Snappera.

„Wszyscy wpadamy w trudne chwile” – powiedział cicho, zdejmując pięść z mojego podbródka - „Masz szczęście, że poleciałaś we właściwym kierunku.”

„Tak można na to spojrzeć” – powiedziałam mu.

„Jedyny sposób, kochanie” – odpowiedział natychmiast - „Jesteśmy tymi, którzy się o nas troszczą”.

Poczułam, że moje brwi się ściągają - „Przepraszam?”

„Jakbyś nie byłaś warta zachodu, nie zrobilibyśmy tego”.

To było takie miłe, że brud się ze mnie zmył i nie mogłam powstrzymać uśmiechu - „To słodkie”.

Odwzajemnił uśmiech - „Może. Wciąż prawdziwe”.

„To też jest słodkie”.

Ciągle się uśmiechał i zaproponował - „Chcesz szota?”

Potrząsnęłam głową - „Nie. Nie powinnam. Prowadzę”.

„Jak się zalejesz, posadzę cię na tylnym siedzeniu mojego motocykla, zabiorę cię do domu”.

„Ja, no cóż… to miłe, ale mój syn wraca do domu pojutrze i mam dużo do zrobienia poza zmianą w pracy. Prawdopodobnie nie powinnam mieć kaca”.

„Twój wybór” – mruknął.

„Chociaż nigdy nie siedziałem na motocyklu” - podzieliłam się, a on skupił się na mnie.

„Bez gówna?”

Potrząsnęłam głową.

Uśmiechnął się i nie spieszył się, robiąc to - „Więc pieprzyć to piwo. Najlepsze w twoim życiu, być na motocyklu. Zabiorę cię”.

Moja nocna katastrofa zaczęła się podnosić - „Naprawdę?”

„Absolutnie”.

Spojrzałam w stronę stołu bilardowego i zobaczyłam, że w krótkim czasie, kiedy moja uwaga została odwrócona, Joker i jego brunetka przestali grać, a teraz Rush grał z jakąś rudą.

Dziewczyna Rusha nie była w podkoszulce. Miała na sobie t-shirt Harleya i obcisłe dżinsy, podobnie jak ja. Bez koszulki Harley – mój był dopasowanym dziewczyńskim baby-doll Broncos – i bez obcisłych dżinsów. Miałam na sobie dżinsy, tylko nie obcisłe, z wyjątkiem tyłka, gdzie każda para spodni wydawała się ostatnio ciasna.

Rozejrzałam się po pokoju i zobaczyłam, że Joker zupełnie zniknął.

Podobnie jak jego brunetka.

Moje serce ścisnęło się.

„Yo!” - usłyszałam wołanie Snappera i spojrzałam na niego, aby zobaczyć, że patrzy poza mnie. Odwróciłam się i zobaczyłam, że Tabby zmierzała w kierunku mnie i Snappera - „Zabieram Carissę na moim motocyklu. Możesz zaopiekować się jej torebką, położyć ją w pokoju Shy czy coś?”

Na jego prośbę spojrzenie Tabby natychmiast przeniosło się na stoły bilardowe. Kiedy je obejrzała, z jakiegoś powodu jej twarz stwardniała, zanim ją zmiękczyła i spojrzała na nas.

„Nie ma problemu” – powiedziała, zatrzymując się przed nami - „Jedźcie. Pojeździcie”.

„Nigdy nie byłam na motocyklu” – powiedziałam jej, a jej twarz wykrzywił szeroki uśmiech.

„Więc idź. Jeźdź” - Pochyliła się do mnie - „Uważaj, wiatr we włosach, księżyc na skórze, zakochasz się.”

Nie byłam pewna, czy to dobrze. Zakochać się w czymś, czego nie mogłam mieć, a jeśli zakocham się w wietrze we włosach i księżycu na mojej skórze, bez kogoś, kto by mi to dał, to też nie mogłabym tego mieć.

Ale do diabła z tym.

Może byłaby to jedyna przejażdżka motocyklowa, jaką miałabym w życiu.

I może pocałunek, który dał mi Joker, był jedynym wspaniałym pocałunkiem, jaki kiedykolwiek dostałam.

A może moje marzenie o posiadaniu rodziny lub inne marzenie o przejściu za stal strzegącą oczu Jokera było dla mnie stracone.

Ale wciąż oddychałam.

Więc brałam, co mogłam dostać.

Tabby położyła rękę na mojej torebce, która leżała na barze - „Mam to. Baw się dobrze”.

„Dzięki” – wyszeptałam.

Mrugnęła do mnie.

Spojrzałam na Snappera - „Chodźmy”.

„Spotkamy się na końcu baru, kochanie”.

„Racja!” - zaćwierkałam, zeskoczyłam ze stołka, rzuciłam Tabby uśmiech, złapałam moją kurtkę, na której siedziałam i podskoczyłam do końca baru.

Kiedy tam dotarłam, Snapper włożył skórzaną kurtkę. Złapał mnie za rękę i poprowadził do drzwi i do swojego motocykla. Potem wsiadł na niego i poinstruował mnie, jak mam to zrobić.

Rower zaryczał, cofnął się pod kątem i poszybowaliśmy po asfalcie Ride.

Wyjechał na Broadway i dostałam to.

Wiatr we włosach.

Księżyc na mojej skórze.

Skóra jego kurtki w moich nozdrzach.

Solidność pod moimi rękami w jego talii.

Zbliżyliśmy się do rampy I-25, a on krzyknął - „Trzymaj się!”

„Przepraszam?” - odkrzyknęłam.

„Trzymaj się!” – wrzasnął, zdejmując jedną rękę z uchwytu i używając jej, by przeciągnąć moją rękę z jego pasa do brzucha.

Położył rękę z powrotem na uchwycie i skręciliśmy w górę zjazdu, jadąc coraz szybciej, szybciej wiatr targał mi włosy i wgryzał się w skórę. Objęłam go drugą ręką, przyłożyłam brodę do jego ramienia, wciągnęłam powietrze i skórę i zrozumiałam to.

Natychmiast.

Dlatego właśnie takie było życie motocyklisty.

Bez obciążeń. Chciałaś zapalić trawkę, paliłaś. Chciałaś nosić podkoszulkę, nosiłaś ją. Chciałaś pić szoty, piłaś je. Chciałaś być gorąca i ciężka na kanapie w pokoju pełnym ludzi, robiłaś to.

Chciałaś żyć, żyłaś.

Chciałaś być wolny, wsiadłaś na motocykl i jechałaś w świetle księżyca.

Nie piłaś martini, którego nie lubisz. Nie podejmowałaś pracy, którą według twojej teściowej powinnaś mieć. Nie brałaś bredni od swojego byłego, nigdy.

Zrobiłaś, co chciałaś.

Byłaś wolna.

We wszystkim, co mi się przydarzyło, we wszystkim, co czułam, w całym rozczarowaniu tamtej nocy i w dziwnym spustoszeniu, które poczułam, że za pierwszym razem, gdy to się stało, ja na grzbiecie motocykla, wolałabym, żeby było to z Jokerem… właśnie wtedy, na ten moment, odpuściłam to wszystko.

Odpuściłam to, przytrzymałam się Snappera i pozwoliłam sobie to poczuć.

Poczuć coś rzadkiego, pięknego i przytłaczającego.

Poczuć coś, o czym wiedziałam na pewno, czego nie czułam przez całe życie.

Wolna.

3 komentarze:

  1. Dziękuję za rozdział :)
    Oj chyba Jokerowi nie spodoba się ta jazda

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję, choć ten rozdział mi się nie podobał jakoś tak nie lubię jak kobieta się narzuca i płaszczy:)

    OdpowiedzUsuń