Rozdział
15
Wygrywasz
tę, w której bierzesz udział
Carissa
Wiedząc
po mojej zmianie następnego dnia, że Joker był w moim domu, a Travis wciąż był
u swojego taty, nie wyszłam i nie kupiłam pamiętnika.
Ale
też nie wróciłam do domu.
Pojechałam
do Ride.
Przyzwyczaiłam
się do samochodów i motocykli, więc wiedziałam, że motocykl Tacka był z przodu,
podobnie jak zabytkowy Mustang Tyry. Dlatego najpierw poszłam do biura.
Weszłam
po schodach, przez drzwi i uderzyłam w brud.
Ponieważ
była w nim Tyra, siedząca na fotelu przy biurku. Na jej biurku siedział Tack.
Na kanapie przy frontowym oknie leniuchował Hound. A przy bocznych drzwiach warsztatu
stał Hop, trzymając jakieś papiery i przeglądając je z High’em.
„Yo,
Carrie” – przywitał się Hound.
„Hej,
Hound” – przywitałam się z uśmiechem. Odwróciłam ten uśmiech w stronę Tacka -
„Hej”.
„Hej,
kochanie” – odpowiedział z przyjaznym wyrazem twarzy, ale też uważnie mnie
obserwował.
„Wszystko
dobrze w domu?” – spytała Tyra.
Spojrzałam
na nią - „Idealnie”.
Uśmiechnęła
się. Odwzajemniłam uśmiech, a potem pozdrowiłam Hop’a i High, zanim spojrzałam
z powrotem na Tacka.
„Możemy
porozmawiać?” - Zapytałam.
Wyprostował
się lekko, gdy spojrzenie Tyry przeniosło się na jej męża.
„Potrzebujesz
prywatności?” - zapytał Hop i odwróciłam się w jego stronę.
„Nie
całkiem” - skupiłam swoją uwagę z powrotem na Tacku, a ponieważ Joker był w
moim domu i chciałam tam być z nim, ale także dlatego, że denerwowałam się tym,
zaczęłam od razu - „Czy Joker ma coś wspólnego ze swoim ojcem?”
Nastrój
pomieszczeniu stał się dziwny, co wydawało mi się bardzo wymowne, ale
zignorowałam to, jak również fakt, że mina Tacka całkowicie zgasła.
„Musisz
jego zapytać, dziewczyno” – powiedział łagodnie.
Energicznie
skinęłam głową – „To znaczy nie. Więc pytanie drugie, znacie jego tatę?”
„Nigdy
nie spotkałem tego człowieka” – powiedział mi Tack.
„Wiesz,
gdzie mieszka?” - pchnęłam.
„Mała”
- usłyszałam wołanie High’a i spojrzałam w jego stronę - „Nie chcę być kutasem,
ale musisz to załatwić ze swoim mężczyzną”.
„Powiedziałeś,
żebym się nie poddawała” – odpowiedziałam szeptem i patrzyłam, jak zacisnął
usta. Kiedy to się stało, podzieliłam się - „Powiedział, że już z tym
skończył”.
„Może
tak jest” – wtrącił Hound.
Odwróciłam
się do niego, myśląc, że to wiele mówiło.
A
to, co powiedziało, było tym, że w swoim czasie jako brat Joker też im tego nie
dał.
Ale
czułam, że High wie. Wyczułam, że Tack też.
Spojrzałam
od Hound’a do Hop’a.
On
również wiedział.
Byli
przy nim i nie byli głupi. Pewnie nawet widzieli blizny.
Więc
wiedziałam, że wiedzieli.
„Carrie,
mała, posłuchaj mnie” – powiedział Tack, a ja odwróciłam się i zobaczyłam, że podniósł
się z biurka i stał twarzą do mnie - „Mężczyzna musi zmierzyć się z własnym
gównem w swoim czasie”.
Słyszałam
go głośno i wyraźnie.
Po
prostu nie podobało mi się to, co to miało do powiedzenia.
Wiedzieli
o tym i nic z tym nie zrobili.
Wyprostowałam
ramiona i zatrzymałam jego wzrok - „Okej, rozumiem. Więc to jest moje”.
„Mała…”
- zaczął Tack.
„Nie”
– powiedziałam cicho i patrzyłam, jak zamyka usta.
„Zranili
go. Teraz muszą cierpieć”.
Brwi
Tacka uniosły się - „Oni?”
„Jego
matka” – powiedziałam mu – „Ja też ją znajdę”.
Tack
wciągnął powietrze, zanim powiedział cicho – „On tam dociera. Z tobą w jego
życiu, obrał kursu, którego nie był bliski obrania, zanim cię znalazł”.
To
było miłe.
Ale
nie dość miłe.
„Może,
ale tam nie doszedł” – odpowiedziałam – „I wiedziałeś. Nie mogłeś nic zrobić, bo
masz męski kod motocyklisty, którego musisz przestrzegać. Ale ja nie”.
Tack
odwrócił głowę w kierunku żony - „Ruda, zechcesz mi tu pomóc?”
Tyra
wzruszyła ramionami - „Ja też nie stosuję się do męskiego kodeksu
motocyklisty”.
Po
tym, jak to dostarczyła, uśmiechnęła się do mnie.
Odwzajemniłam
uśmiech.
Po
tym, jak to dostarczyła, uśmiechnęła się do mnie.
Odwzajemniłam
uśmiech.
„Zaufaj
mi, to nie jest dobry pomysł” – warknął Tack do swojej kobiety i przeniósł
wzrok na mnie – „Poważnie, Carisso”.
„Wiedziałeś”
– stwierdziłam i złagodziłam swój ton - „Wiesz”.
„Wiedziałem
i wiem” – potwierdził Tack – „I powiem ci coś, czego musisz się nauczyć, mała.
Wzięłaś to życie, weszłaś do naszego świata, masz jednego z moich braci w swoim
łóżku, a jeśli chcesz, żeby tam został, musisz to zrozumieć. Jakby moja kobieta
stoczyła moje bitwy dla mnie, to nie uczyniłoby mnie szczęśliwym. A Joker jest
bratem nie bez powodu, z tej przyczyny, jak każdego mężczyznę tutaj, łączy nas krew
w inny sposób”.
Rozumiałam,
co mówił, a to, co mówił, nie brzmiało dobrze.
Przełknęłam.
„Pomyśl
o tym i nie rób nic pochopnie” – poradził Tack.
Może
powinnam posłuchać jego rady.
Spojrzałam
na Tyrę.
Zmarszczyła
nos i przechyliła głowę na bok.
Nie
zrozumiałam tego, a w towarzystwie czterech braci Chaosu nie mogłam o to
zapytać.
Spojrzałam
na Tacka - „Okej. Nie będę robiła nic pochopnie”.
Wyglądał na to, że poczuł ulgę, co przeraziło
mnie, że mogłam zrobić coś złego.
„Ja…
Joker jest w moim domu. Muszę wracać” – powiedziałam.
„Powiedz
mu hej od nas” – rozkazał
dobrodusznie Hound.
Posłałam
mu drżący uśmiech i skinęłam głową.
Potem
pożegnałam się i wyszłam stamtąd.
Wsiadłam
do samochodu i wycofałam się ze swojego miejsca przy schodach do biura Ride.
Okej,
to nie poszło zgodnie z planem. Może powinnam była to dokładniej przemyśleć.
Ale
nie byłam w stanie wyrzucić tego z głowy. Nawet po tym, co wydarzyło się
poprzedniej nocy (dobrej części na kanapie, przed i po dramacie), zasypiając
ponownie z Jokerem, wstając z Jokerem (znowu), szykując się i wyruszając do
pracy (z Jokerem… znowu), Mogłabym się zmusić, żeby to odpuścić.
Ale
przez cały dzień skanowałam zakupy, widząc wnętrze jego bicepsa. Przypadkowy
wzór białych pierścieni otoczonych pomarszczoną skórą.
Dziesiątki
ich.
Wszędzie.
Kiedy
to znosił?
Nie
wyobrażałam sobie, żeby chłopak, którego znałam w liceum, pozwolił na to. Widywałam
go z rozciętymi wargami i podbitymi oczami, zachowującego się dziwnie. Ale
chociaż teraz był większy, krzepki, nie był chudym dzieciakiem. Walczyłby,
gdyby ojciec próbował mu to zrobić.
Prawda?
Potrząsnęłam
głową podczas jazdy.
Zrobiłby
to.
Każdy
by to zrobił.
Przypalany.
To
wszystko mogło oznaczać tylko jedną z dwóch rzeczy. Jego ojciec zrobił mu to,
gdy był młodszy i nie mógł się bronić, co było całkowicie nie do pomyślenia.
Albo jego ojciec zrobił mu to, gdy był starszy, ale zrobił to po tym, jak już
zrobił to tak, by nie mógł się bronić, co również było całkowicie nie do
pomyślenia.
Ale
mimo wszystko nie mogłam przestać o tym myśleć.
Musiałam
więc coś z tym zrobić.
Byłam
w połowie drogi do domu, kiedy mój telefon zabrzmiał SMS-em.
Będąc
matką, a teraz dziewczyną (co miałam nadzieję, choć nie zrobiliśmy tego oficjalnie,
ale to była jedyna myśl, która wywołała u mnie uśmiech przez cały dzień), nie zignorowałam
tego. Chwyciłam telefon i spojrzałam na niego, kiedy zatrzymałam się na
czerwonym świetle.
To
był tekst od Tyry, który brzmiał - Nie
martw się. Już nad tym pracuję.
O
nie.
Nie
byłam pewna, czy to było dobrze.
Nie
odpisałam, ale dostałam kolejną wiadomość, gdy byłam na jałowym biegu,
czekając, aż otworzą się drzwi garażowe Tyry (w domu był nawet garaż ze zdalnym
otwieraniem – to znaczy, czy mogło
być lepiej?).
Wjechałam
i zaparkowałam, ale zanim wysiadłam z samochodu, spojrzałam na tekst i zobaczyłam,
że pochodził od Elviry.
Było
napisane - Dzwoniła Tyra. Sortujemy
gówno. Daj mi kilka dni.
Oznaczało
to danie kilku dni jej szefowi, który, z tego, co mogłam powiedzieć, był
prywatnym detektywem, czy coś. Elvira, co wiedziałam, bo wielokrotnie groziła tym
przy każdej okazji, która to usprawiedliwiała (lub nie), wciągnęłaby go.
Co
ja narobiłam?
Wysiadłam
z samochodu czując się dziwnie. Nie czując się tak, jak powinnam czuć się,
wiedząc, że wchodziłam do czystego, bezpiecznego, uroczego domu do wysokiego,
przystojnego chłopaka motocyklisty (a przynajmniej myślałam, że jest moim
chłopakiem, było wcześnie, ale spędziliśmy razem dużo czasu), który z powrotem
zapuszczał dla mnie brodę.
Weszłam
tylnymi drzwiami, spodziewając się, że Joker będzie przy kuchence (do tego
stopnia przyzwyczaiłam się, że się mną opiekuje), tylko po to, by zastać
kuchnię pustą.
Rzuciłam
torebkę i ruszyłam w stronę salonu/jadalni, która biegła wzdłuż frontu domu,
otwierając usta, żeby zawołać, dokładnie w chwili, gdy Joker skręcił zza rogu i
wszedł do kuchni.
Uśmiechał
się do mnie.
Zatrzymałam
się i obejrzałam go.
Granatowa
koszulka, wyblakłe dżinsy, ciężkie czarne buty, długi zarost, rozczochrane
włosy, tak bardzo, bardzo przystojny.
„Hej,
Motylku.”
„Myślę,
że znowu schrzaniłam”.
Zatrzymał
się, bo to wypaliłam, ale także dlatego, że musiał coś wyczytać z mojej twarzy,
skoro był naprzeciwko, kiedy dokładnie mi się przyglądał.
„Co
schrzaniłaś?” - zapytał powoli.
Wzięłam
głęboki oddech i powiedziałam - „Uprzedzę to, mówiąc, że byłam zdenerwowana”.
Przestałam
mówić.
Joker
nic nie powiedział.
Ciągnęłam
dalej - „Powiem też, że jestem bardzo świadoma tego, że jesteś mężczyzną”.
Jego
twarz stała się trochę przerażająca.
Ale
nadal milczał.
„Męskim
mężczyzną” - kontynuowałam.
Jego
twarz stała się bardziej przerażająca.
„Męskim
motocyklistą” - trzymałam się tematu.
„Jezu”
– warknął - „Co zrobiłaś?”
No
cóż.
Im
szybciej, tym lepiej, jak odklejenie plastra.
„Poszłam
do Tacka i byli tam Hop, High, Hound i Tyra, a ja… cóż…” - przerwałam i
pospiesznie dokończyłam - „Zapytałam ich, gdzie mieszka twój tata”.
Spojrzał
na sufit.
„Byłam
zdenerwowana” – przypomniałam mu.
Spojrzał
na mnie.
„Musi
zapłacić” – szepnęłam.
„Tak,
Carrie, a jak go zmusisz do tego?”
To
było dobre pytanie.
„Nie
dotarłam jeszcze do tej części planu” – przyznałam.
„Racja”
– stwierdził, krzyżując ręce na piersi – „Wiesz, że Tabby za plecami Shy’a
poszła i wynajęła prywatnego detektywa, żeby znalazł faceta, który zamordował
jego rodziców”.
Nie. Nie wiedziałam tego. Nawet nie
wiedziałam, że rodzice Shy’a zostali zamordowani.
Jakie
to okropne.
„To
nie poszło zbyt dobrze” – kontynuował Joker.
Wspaniale.
„Um…
czy detektyw go znalazł?” – zapytałam, ciekawa z więcej niż jednego powodu,
zastanawiając się, czy Tabby wykorzystała szefa Elviry.
„Tak.
I gówno zmąciło im głowy. Rozpracowali to. Ale to było brzydkie”.
Zacisnęłam
usta i poczułam, że moje oczy stały się wielkie.
Joker
potrząsnął głową.
„Motylku,
jesteś cały czas słodka, słodsza czasami bardziej niż kiedy indziej i to jest
popieprzone, bo teraz jesteś wrzodem na tyłku, a to jest jeden z tych momentów,
kiedy jesteś słodsza. Ale musisz to zrozumieć, żeby to przezwyciężyć. Mój stary
dla mnie nie istnieje. Zostawiłem go i to życie za sobą i nie chcę, żeby
wróciło w żaden sposób, w jaki mogłoby wrócić”.
„Przypalił
cię” – szepnęłam.
„Tak,
Carrie, przypalił mnie. Ja to wziąłem.
Przeżyłem to. Wyszedłem z tego gówna. A on tam jest. Wiem gdzie on jest. Ten
sam dom. Te same laski, które wali na kanapie. To samo piwo, które żłopie,
wódka, którą strzela. Puste życie pełne goryczy i złości absolutnie na nic.
Każdego dnia wchodzę do tego Kompleksu, wiedząc, że mam swoją naszywkę, co
oznacza, że mam moich braci. Każdego dnia wchodzę do warsztatu, wiedząc, że nie mam nic na co
dzień, ale używam rąk i mózgu do tworzenia
rzeczy, które
lubię. A teraz, z tobą jako częścią mojego życia, każdego dnia mam coś więcej. Coś, czego on nigdy nie
dostanie. Coś,
czego nie mógł zatrzymać. Coś, czego nie miał w sobie, żeby to zdobyć. Nie
wiem, czy moja mama była dobrą kobietą. Wiem, że zostawiła jego tyłek i zostawiła
go pustego. To nie ja. Ja mam braci. Mam pracę, którą lubię. A teraz mam ciebie
i twojego chłopca. On żyje życiem bólu. Ja nie. Nie potrzebuję wysiłku, by się
zemścić, zadać mu ból. Wszystko, co ja mam, on nie ma, to moja zemsta, mała”.
To było tak ogromne, tak głębokie, tak mądre,
tak niesamowite, pochodzące od mężczyzny, o którym zaczęłam myśleć, że
naprawdę, naprawdę nie ma żadnych wad (w ogóle), a był mój, nie mogłam tego
powstrzymać.
„Myślę,
że mogę się w tobie zakochiwać” – wypaliłam i patrzyłam, jak jego twarz zmieniła
się w wyraz, który pospieszyłabym zachować jako zdjęcie w moim telefonie,
gdybym nie patrzyła w niego zauroczona, nie chcąc przegapić ani chwili.
„Więc
przestań myśleć, Carrie, bo ja wiem, że się w tobie zakochuję”.
Patrzyłam
na niego przez chwilę, czując to wszystko, co sprawiło, że poczułam, zanim
podniosłam rękę i machnęłam nią przed twarzą, ogłaszając - „Będę płakać”.
„W
takim razie, do cholery, podejdź tutaj, abyś mogła być w moich ramionach, kiedy
będziesz to robić”.
W
tym momencie rozpłakałam się.
Kiedy
to zrobiłam, nie poruszyłam się ani o cal, bo podszedł do mnie i byłam w jego
ramionach.
Owinęłam
go swoim.
Będąc
tam cofnęłam się i spojrzałam na jego twarz mokrymi oczami, krzycząc głośno -
„Chciałbym mieć tę przebitą oponę. Odlałabym ją w brązie!”
„Zamknij
się, ty pieprzony głupku” – odpowiedział Joker, jego ciało drżało, jego głos
wibrował humorem, jego ramiona zacisnęły się wokół mnie.
„Nie
nazywaj mnie głupkiem” – pociągnęłam nosem, przysuwając się bliżej.
„Nie
zachowuj się jak taki”.
„Nie
zachowuję się jak głupek” – warknęłam - „Dzielę się z tobą, że cię lubię…” - podniosłam
się na palcach, żeby mieć swoją twarz naprzeciwko jego - „bardzo”.
„Nie
uczyniłaś z tego tajemnicy”.
„Może
powinnam zacząć to robić” – odparłam, wyrywając z jego uścisku jedną rękę, żeby
móc przeciągnąć po twarzy.
„Motylku,
rada. Nie zaczynaj grać w nową grę, kiedy już wygrywasz tę, w której bierzesz
udział”.
To sprawiło, że zamknęłam usta.
Wiem, że się w tobie zakochuję.
Jego
słowa wypełniły mi głowę tak mocno, że nie mogłam jej utrzymać i dlatego
przycisnęłam twarz do jego klatki piersiowej.
„Nie
mam ochoty na gotowanie” – oznajmił rzeczowo, jakbyśmy nie prowadzili niezwykle
ważnej rozmowy, takiej, która zmieniała życie, takiej, która zmieniała świat –
„Byłaś na nogach za kasą przez cały dzień, więc też nie gotujesz. Jedziemy do
Beau Jo’s”.
Wszystko
opuściło mój umysł, gdy całe moje ciało wypełniło się radością i wyjęłam twarz
z jego klatki piersiowej.
„Mountain
pies?” – zapytałam podekscytowana.
„Nie
idę tam na ich bar sałatkowy”.
Uśmiechnęłam
się do niego i zrobiłam to radośnie.
Potem
przestałam się uśmiechać i powiedziałam cicho - „Ja, uh… muszę się przebrać i wyszykować”.
„To
pizza w Beau Jo’s, Carrie. Nie jakaś wymyślny knajpka ze stekami jak The Broker”.
„Muszę
też zadzwonić do Tyry i Elviry, żeby je wyłączyć ze sprawy” – przyznałam – „Tyra
była tam, kiedy Tack zamknął mnie w dążeniu do zemsty na twoim tacie. Nie
zgadzała się z Tackiem i nie traciła czasu na zbieranie oddziałów”.
Zmarszczył
brwi - „Oznacza to, że Elvira wkręca Hawk’a”.
Zagryzłam
wargę.
W
tej samej chwili zadzwonił jego telefon.
Trzymał
mnie, nawet gdy wyciągnął go z kieszeni, spojrzał na niego, spojrzał na mnie w
sposób, którego nie mogłam rozszyfrować, ale wydawało się, że chciał się śmiać.
Potem
dotknął ekranu i przyłożył go do ucha – „Yo, Hawk”.
Moje
oczy rozszerzyły się.
Joker
spojrzał na mnie, ale powiedział do telefonu - „Tak, wróciła do domu, wyznała,
że jest głupkiem, rozmawialiśmy o tym. Jesteś wolny”.
To
było. Kodeks mężczyzn.
Elvira
związała go z tym, a Hawk nie tracił czasu, żeby na mnie o to nagadać.
Joker
przerwał, mruknął - „Uhm” - Kolejna pauza, zanim powiedział - „Powiem jej” -
Ostatnia pauza przed - „Tak, później”.
Potem
schował telefon z powrotem do kieszeni i oświadczył - „Gwen cię lubi. Dobrze
się bawiła, pomagając ci się przeprowadzić. Zostaliśmy zaproszeni na kolację, a
naszym jedynym wymogiem jest przywiezienie Travisa. Gwen ustali to gówno
bezpośrednio z tobą”.
„Byłoby miło” – powiedziałam ostrożnie. Potem
kontynuowałam równie ostrożnie - „Chociaż, zanim przejdziemy dalej, chciałam
tylko podkreślić, że tak naprawdę nie przyznałam się, że jestem głupkiem”.
Tylko
uniósł brwi.
Odpuściłam
to.
„I
dodam, że to było niesamowite w niesamowity sposób, że Hawk zadzwonił do
ciebie, kiedy zaczęliśmy o nim rozmawiać”.
„Lee
Nightingale to niezrównany twardziel. Hawk to prawdziwy Superbohater, który nie
nosi śmiesznego przebrania. To nie jest żart. Prawdopodobnie wyczuł naszą
dyskusję poprzez moce, które otrzymał, gdy jego mama go wypychała i został
uderzony piorunem czy coś takiego. Nie pytam. Jest sojusznikiem. Jest także
bratem Tacka. Po prostu cieszę się, że nie jest wrogiem”.
„Chcę
go teraz poznać” – podzieliłam się.
„To
dobrze, biorąc pod uwagę, że idziemy na kolację do jego mieszkania”.
„Racja”
– mruknęłam.
„Mówiąc
o kolacji, chociaż jesteś słodka, gdy mam cię w ramionach, twój mężczyzna musi
zostać nakarmiony”.
Mój
mężczyzna.
Uśmiechnęłam
się.
Był
absolutnie moim chłopakiem.
Carson
Steele i Carissa Teodoro, chłopak/dziewczyna.
To
mnie uszczęśliwiło.
Mieliśmy
nawet pasujące imiona!
Joker
patrzył, jak się uśmiechnęłam, obserwował, jak robiłam to bez ruchu, więc
potrząsnął mną i powiedział - „Kolacja, Carrie”.
Wtedy
przyszło mi do głowy, że to ja musiałam pozwolić mu odejść i wrzucić bieg.
I
przyszło mi do głowy, że musiałam to zrobić, ponieważ on nie chciał mnie
puścić.
Więc
wtedy przyszło mi do głowy, że nie pocałowałam mojego mężczyzny, odkąd wróciłam z pracy do domu.
Dlatego
wspięłam się na palcach w Conversach i zrobiłam to.
Przejął
władzę, jak miał w zwyczaju.
Ale
nie przeszkadzało mi to.
Potem
wyszykowałam się i mój mężczyzna zabrał mnie na Mountain pies.
*****
W
ciemności, w moim łóżku, leżałam na górze okrakiem na nagim ciele Jokera.
Nie
było późno. Nie było wcześnie. Miałam brzuch pełen Mountain pies i ciało, które
właśnie doznało dwóch niezwykłych orgazmów. I udało mi się zdobyć ostatni, nie
powodując obrażeń ciała Jokera.
Czułam
coś dziwnego, co było ekstatycznie szczęśliwe w spokojny sposób, którego nie do
końca rozumiałam. Nigdy tego nie czułam.
Ale
miałam wrażenie, że jest to zadowolenie.
Nigdy
nie czułam tego i nie powiedziałabym, że było to jedno z głębszych uczuć w
niezliczonej liczbie, jakich możesz doświadczyć.
Ale
tak naprawdę, naprawdę było.
Powoli
przesuwałam dłońmi po jego ciepłej skórze, nos wzdłuż jego szczeciniastej
szczęki, usta wzdłuż jego szyi, kiedy Joker trzymał mnie jedną ręką na moich
plecach, dłonią obejmując mój pośladek, a jego druga ręka była w moich włosach,
bawiąc się nimi.
„Jesteś
moim mężczyzną?” – wyszeptałam w jego skórę na szyi.
Jego
dłoń na moim pośladku ścisnęła się.
„Tak”
– odparł swobodnie.
Tak.
Ekstatycznie
szczęśliwa, ale spokojna.
Podniosłam
usta do jego ucha - „Jestem twoją kobietą?”
„Idzie
z sobą w parze, Motylku”.
To
się we mnie osadziło i zamiast sprawiać, że miałam ochotę skakać dookoła i robić
gwiazdę, sprawiło, że wtopiłam się głębiej w niego, tam gdzie miałam być -
„Uszczęśliwiasz mnie” – oświadczyłam.
Jakby
nie kazał jej tego zrobić, jego ręka przy mojej głowie przyciągnęła mnie bliżej
jego twarzy.
„Spójrz
na moje życie, Carson. Poza Travisem szczęście było trudne. Ale szczerze,
mogłabym być w moim starym mieszkaniu, płacić z bólem za opiekę przedszkolną
dla Travisa, tryskać tanim keczupem na tanie tater tots, ale gdybym miała
ciebie, byłabym szczęśliwa”.
„Musisz się zamknąć, albo zostaniesz wypieprzona,
Carrie”.
„Ja…”
– pokręciłam głową zmieszana - „Co?”
Wyjął
rękę z moich włosów, złapał moją, wepchnął je między nas, a ja gwałtownie
wciągnęłam oddech, kiedy owinął moje palce wokół swojego twardego penisa.
„Jak
będziesz słodka, będziesz wypieprzona, i to nie wolno i delikatnie, mocno. Jak jesteś zmęczona i chcesz iść
spać, musisz się zamknąć”.
Nie
słuchałam go.
Czułam
go twardego w dłoni.
Znowu
był gotowy.
Już!
Automatycznie
(szczerze, tak dobrze było go czuć, że nie mogłam się powstrzymać) pogłaskałam.
„Racja,
mała, tak to wezwałaś” – warknął Joker, zanim się poruszył.
Szybko.
Wstał,
a ja byłam w jego ramionach, potem wróciłam do łóżka.
„Muszę
przygotować moją dziewczynę” – mruknął do siebie, owijając palce wokół moich
kostek i rozsuwając je.
„Carson”
– wydyszałam.
To
było wszystko, co wydobyłam.
Pochylił
się głęboko i jego usta były na mnie między moimi nogami.
Całe
moje ciało zadrżało, a on nie tracił czasu na przygotowywanie mnie.
Kiedy
byłam tak gotowa, że myślałam, że ucieknie to ze mnie, odsunął się, podniósł,
skręcił mnie, postawił w łóżku i klęczałam na poduszkach, twarzą do wezgłowia.
Joker
był tam, ale nie było go ze mną przez kilka sekund, zanim poczułam, jak jego
kolano odpycha moje dalej na boki i wszedł z przodu i z tyłu.
Palec
do mojej łechtaczki, kutas taranujący głęboko.
Moja
głowa opadła do tyłu, uderzyła w jego ramię, a jego ręka owinęła się wokół
mojej szczęki, wykręcając ją w jego stronę.
Wziął
moje usta, pracował ze mną i, tak, pieprzył
mnie.
Podobało
mi się to w ten sposób. Nie mogłam temu zaprzeczyć. To było szalenie dobre.
Zdumiewające.
Więc
doszłam szybko i chlubiłam się tym uczuciem, poruszając się razem z nim,
odpychając ręce do tyłu, by chwycić jego biodra i poczuć ich siłę napinającą
się, gdy wbijał się we mnie, miaucząc, a potem sapiąc przy każdym uderzeniu, aż
doszedł.
Zatopił
się głęboko i opuścił czoło na moje ramię.
„Okej”
– wydyszałam, wciąż nie kontrolując oddechu - „Jeśli to oficjalna uroczystość,
jutro oczekuję pierścionka przed zaręczynowego. Ale ostrzegam, jutro wieczorem
zrywam z tobą, żebyśmy mogli się pogodzić i zdecydować, że znów będziemy żyć
spokojnie”.
Joker
objął mnie ramionami, wtulił twarz w moją szyję i, wciąż połączony ze mną,
wybuchnął śmiechem, a jego rozbawienie kołysało się we mnie w taki sposób, że
stało się częścią mnie i to było w sposób, którego nigdy nie zapomnę.
Aaron
nigdy tego nie zrobił. Aaron i ja nigdy, przenigdy nie mieliśmy takiej chwili.
Takiej prostej. Takiej niezwykłej. Takiej niezapomnianej. Takiej pięknej.
Śmiech
Jokera zmienił się w chichot i pocałował mnie w szyję.
„Lista
na jutro rzeczy do zrobienia, kupić pierścionek przed zaręczynowy i zaopatrzyć
się w prezerwatywy” – mruknął.
„Popieram
tę listę” – powiedziałam.
Mogłam
poczuć, właściwie poczuć jego uśmiech
na mojej skórze.
Wsunęłam
ręce wzdłuż jego ramion i przyciągnęłam go do siebie.
Zostaliśmy
tak nadzy, intymni, związani, a ja chciałam wykrzyczeć radość, że on tego chce,
jednocześnie dając mi to.
Więc
dopiero wtedy, gdy nadszedł właściwy czas, wysunął się delikatnie, obrócił mnie
w ramiona, ułożył z powrotem w łóżku i pocałował moją skroń, zanim naciągnął
kołdrę i powiedział - „Zaraz wracam”.
„Okej,
skarbie”.
To
dało mi krótki pocałunek w usta, zanim zrobił to, co powiedział.
Był
w łóżku obok mnie, przyciągając mnie blisko, kiedy zapytał - „Chcesz mieć
majtki?”
„Mm-hmmm”.
Czysty
Joker, obrócił się, sięgnął do podłogi i wziął je dla mnie.
Włożyłam
je pod kołdrą.
„Koszula nocna?” – zapytał.
„Jest
pod poduszką”.
„Motylku,
tylko powiem, że masz świetne ciało, a ta rzecz nic dobrego z nim nie robi”.
„No
cóż, to nie powinna, to koszula ciążowa”.
„Musi
odejść”.
Zamrugałam
przez ciemność, kiedy ponownie złożył mnie w ramionach.
„Travisa
nie ma w twoim brzuchu, Carrie. Jesteś mamą, ale jesteś też piękną kobietą o
pięknym ciele i z mężczyzną w łóżku, który docenia jedno i drugie. Wyrzuć ją”.
„Ja, cóż…” - w myślach zinwentaryzowałam swoje
szuflady i zastanawiałam się, czy moje koszule nocne sprzed malucha będą dobrze
wyglądać. Nie przymierzałam ich. Ani jednej. Były urocze, a niektóre
urocze/seksowne, więc nie miałam powodu, by je przymierzać.
Do
teraz.
„Okej”
– dokończyłam.
„Teraz,
będzie ci dobrze w samych majtkach?”
Poczułam,
jak jego twarde ciało mocno przylega do mojego, jego ramiona ciągną mnie, by
ułożyć głównie na nim i oparłam się o jego klatkę piersiową, gdy przycisnęłam
ręce do jego boków i policzek do jego ramienia.
„Tak”
– mruknęłam - „Będzie mi dobrze w samych majtkach”.
Aby
pokazać swoją aprobatę, zanurzył rękę we wspomnianych majtkach i ponownie
chwycił mnie za pupę.
Westchnęłam.
Moje
ciało rozluźniało się, a powieki opadały, gdy Joker zawołał - „Carrie?”
„Tak,
skarbie?”
„To
znaczy wiele, pieprzone wiele, że chciałabyś zrobić wszystko, by za mnie zranić
mojego tatę. Mam mężczyzn, którzy noszą naszywki, którzy zrobiliby to dla mnie.
Kilku ludzi z dawnych czasów. I ty. I tyle.
I musisz wiedzieć,
że to znaczy wszystko”.
Zacisnęłam
mocno oczy, odwróciłam głowę, przycisnęłam usta do podstawy jego gardła i
powiedziałam - „Dobrze”.
„Wciąż
nie chcę, żebyś robiła ani chuja”.
Uśmiechnęłam
się i usadowiłam na plecach z policzkiem na ramieniu – „Nie zrobię”.
„Dobrze”
– mruknął, ściskając mój tyłek.
„Chociaż,
jeśli kiedykolwiek zobaczę twojego tatę, nawet jeśli nie mam pojęcia, jak
wygląda, nie będę odpowiedzialna za posłanie mu morderczego spojrzenia”.
W
jego głosie pojawił się uśmiech, kiedy odparł - „To możesz zrobić”.
„A
jeśli później okaże się, że ktoś mu porysował samochód, powiem teraz, że to nie
byłam ja”.
Jego
ciało się trzęsło, cieszyłam się tym, chociaż jego humor nie był słyszalny.
Ale
uśmiech był głęboki w jego głosie, kiedy rozkazał - „Zamknij się i idź spać”.
„Powiem
tylko, że zamierzam to zrobić, ale tylko dlatego, że i tak zamierzałam to
zrobić”.
„Jeśli
tak, to dlaczego się nie zamykasz?”
„Mówiłam
to tylko po to, żeby powiedzieć”.
„Nadal się nie zamykasz”.
„Nieważne”
– mruknęłam.
„I
nadal” – zauważył.
Uniosłam
głowę i warknęłam - „Joker!”
Złapał
mnie z tyłu głowy, wciągnął, podniósł i pocałował mocno, słodko, krótko.
Potem
przycisnął mój policzek do ramienia, czoło z boku szyi i powiedział - „A teraz zamknij się i idź spać”.
Uśmiechnęłam
się do jego gardła.
Potem
zamknęłam się, zamknęłam oczy i zasnęłam.
Dziękuję, trochę nie wiem co mam myśleć i tej całej Carrie. Jakby wszystko gra, ale taka jakby niedojrzała
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń
OdpowiedzUsuńdziękuję za rozdział :)
Wiadomo że ona chce dobrze ale nieraz przesadza.
Do tego pieknego obrazka brakuje tylko Travisa :)