wtorek, 30 sierpnia 2022

17 - Motocyklista o imieniu Joker (cz.2)

 

 Rozdział 17

Motocyklista o imieniu Joker (cz.2)

*****

Carissa

Było późno, kiedy wróciłam do domu. Miałam niezwykłą popołudniową zmianę, których Sharon próbowała mi nie dawać, kiedy miałam Travisa, ale nie mogła mieć faworytów, więc tak się stało.

Usłyszałam włączony telewizor, ale nie widziałam Jokera w kuchni, więc rzuciłam torebkę na blat, przeszłam przez kuchnię do salonu.

Zatrzymałam się, gdy zobaczyłam Big Petey’a, Roscoe i Boz’a rozłożonych na mojej kanapie, razem z Jokerem.

„Hej, dziewczyno” – powiedział Big Petey do telewizora, ale uniósł butelkę piwa na powitanie.

„Carrie” - Roscoe również powiedział do telewizora bez podnoszenia butelki z piwem.

„Mała, dobrze wyglądasz” – stwierdził Boz, odwracając głowę w moją stronę, z diabelskim uśmiechem.

Uśmiechnęłam się do Boz’a, a potem zwróciłam uwagę na Jokera, gdy jego oczy przesunęły się po oparciu kanapy.

„Chłopcy kończą mecz” - powiedział mi niepotrzebnie - „Travis odleciał”.

„Okej, skarbie” - powiedziałam, wiedząc, że minęła pora snu, ciesząc się, że już śpi, ale i tak byłam rozczarowana, że nie mogłam go przytulić, zanim odpadł.

Boz odwrócił głowę do Jokera.

„Skarbie” – mruknął.

„Odpieprz się” – odparł Joker.

Zignorowałam to, ponieważ miałam priorytetowe zadanie i zabrałam się do jego wykonania. Oznaczało to, że poszłam do pokoju Travisa. Drzwi były zamknięte przed dźwiękiem telewizora. Nie przeszkadzało mi to, biorąc pod uwagę, że zauważyłam również, że elektroniczna niania stała na stoliku do kawy przy stopach Jokera.

Sprawdziłam syna, kładąc rękę na jego klatce piersiowej, czując jego ciepło, jego miarowy oddech. Potem podniosłam rękę do ust, dotknęłam czubkami palców ust, a potem przyłożyłam je do jego miękkiego, pulchnego policzka.

Nie poruszył się. Mocno spał.

Po cichu wyszłam z pokoju i ostrożnie zamknęłam za sobą drzwi.

Kiedy wyszłam do salonu/jadalni, wzrok Jokera znów był na mnie.

„Wszystko w porządku?” – zapytał.

Rety, był niesamowity.

„Tak” - odpowiedziałam - „Czy mogę… hm, porozmawiać z tobą?”

Jego brwi ściągnęły się, po czym spojrzał na mężczyzn, zanim podniósł się na nogi.

Przyjrzałam się facetom wylegującym się na mojej kanapie, nieruchomym, z oczami przyklejonymi do ekranu, butelkami piwa w rękach i rozrzuconymi po powierzchniach. Był tam krzepki facet ze spiczastą brodą i łysą głową w dziwnych okularach, mówiący, podczas gdy w betonowym pomieszczeniu za nim leciały iskry.

Nie miałam pojęcia, co to był za program, tylko sądziłam, że prawdopodobnie by mnie nie zainteresował. Nie podobały mi się latające iskry.

Z drugiej strony, kto by to wiedział? Myślałam, że nie lubię motocyklistów, a naprawdę się pomyliłam.

Czułam  coś, co mi się podobało, widząc moją wielką kanapę pokrytą mężczyznami pijącymi piwo. Wybrałam ją z nadzieją, że któregoś dnia popełzają po nim niemowlęta, a potem rozłożą się po nim dzieci, które urosły.

Ale wzięłabym motocyklistów.

Od teraz.

Poczułam, że Joker się zbliżył i spojrzałam na niego, zanim odwróciłam się i poszłam korytarzem.

Poszłam prosto do swojego pokoju, a Joker poszedł za mną.

Zrobiłam cztery kroki i odwróciłam się, by zobaczyć, jak Joker zamknął za sobą drzwi.

Został tuż przy nich.

Pomyślałam, że to dziwne, ale nie skomentowałam tego.

Zapytałam - „Czy jest coś, co powinieneś był mi powiedzieć?”

Spojrzał na ścianę, po drugiej stronie której był salon, a potem z powrotem na mnie.

„Powinienem był coś powiedzieć, Motylku” – powiedział cicho - „Jak nie chcesz, żeby chłopcy byli w pobliżu, to spoko. Wyjdę i…”

Wyciągnęłam rękę i przemówiłam, przerywając mu - „Są tu mile widziani, kiedy tylko zechcesz. Lub kiedy tylko oni zechcą się pojawić. To nie to”.

Jego głowa drgnęła i zapytał - „Jeśli to nie to, to co to jest?”

„Coś, o czym powinieneś się podzielić wczoraj” – naciskałam.

„Carrie, po prostu to wypluj”.

Wild & Hay?”

Wyraz twarzy Jokera stał się dziwny.

„Tyra do mnie dzwoniła” – powiedziałam - „Powiedziała, że wczoraj odebrała telefon i wczoraj ci powiedziała”.

Czekałam, nie odpowiedział, więc szłam dalej.

„Powiedziała ci wczoraj, ale mi o tym nie wspomniałeś”.

Joker tylko patrzył z dziwnym wyrazem twarzy i nic nie mówił.

„Skarbie, to jest ogromne”.

Wzruszył ramionami.

Gapiłam się.

„Carson, to niesamowite” – utrzymywałam go.

„Buduję samochody, żeby zarobić na życie, Carrie. Ride już wcześniej był opisywany w prasie. To nie jest nic niezwykłego”.

„Jest” - powiedziałam cicho - „Ponieważ nie chodzi o Ride. Według Ty-Ty chodzi o ciebie”.

„Chodzi o jedno i drugie”.

„To jest o tobie”.

Wpatrywaliśmy się w siebie. Trwało to chwilę.

Aby przejść przez to, co mogłoby doprowadzić mnie do pocałunku na powitanie (opóźnionego), stwierdziłam - „Jesteś wspaniały, Carsonie Steele. A jeśli chcesz to zlekceważyć, okej. Jesteś męskim motocyklistą. Muszę ci to dać. Ale wszyscy wiedzą, że to niesamowite. Ty jesteś niesamowity. Abyśmy mogli to wiedzieć, a ty mógł zająć się swoimi sprawami, powiem tyle. Później wykręcę kilka fikołków, a potem może podzielę się butelką szampana ze starszymi paniami. Nie musisz być w to zaangażowany. Teraz to już załatwione i chcę pocałunku na powitanie”.

„Tym, ci służę” – mruknął z wykrzywionymi w górę kącikami ust, podchodząc do mnie i natychmiast posłuszny.

Kiedy skończył służyć, owinęłam ramiona wokół jego ramion, jedną rękę w jego włosach i przycisnęłam go do siebie.

„Idź, porozmawiaj ze swoimi braćmi” – rozkazałam trochę bez tchu - „Potrzebuję przekąski, a potem muszę iść do łóżka. A jutro mam dzienną zmianę”.

„Pozbędę się ich wkrótce, to koniec serialu” – powiedział mi.

„Pozbądź się ich kiedykolwiek” – mruknęłam, podciągając się na palcach, by pocałować jego szczękę. Odwróciłam się i złapałam jego wzrok – „Ale pocałuj mnie, kiedy przyjdziesz spać”.

Uśmiechnął się do mnie oczami - „Tym też chętnie ci usłużę”.

Odwzajemniłam uśmiech – „A ja będę szczęśliwa, jak to zrobisz”.

Pochylił się, by dotknąć swoimi ustami moich, zanim wyrwał się z mojego uścisku. Potem zabrał mnie z powrotem z ramieniem owiniętym wokół moich ramion, którym zaprowadził mnie do drzwi.

Przesunęłam rękę wokół jego pasa i szliśmy tamtędy, musząc przesunąć się na boki, aby przejść przez drzwi, gdy byliśmy połączeni, ale pozostaliśmy połączeni korytarzem.

Przerwaliśmy u wejścia do salonu po tym, jak dał lekki pocałunek w skroń.

Joker podszedł do kanapy.

Ja poszłam do kuchni, wołając, żeby zapytać, czy ktoś potrzebuje świeżego piwa.

Dostałam cztery tak. Zaniosłam chłopakom cztery butelki i otrzymałam miękkie spojrzenie od mojego motocyklisty, kiedy to zrobiłam.

Potem zjadłam trochę krakersów i sera, popiłam je aromatyzowaną wodą gazowaną i zamknęłam kuchnię. Słownie życzyłam chłopcom dobranoc.

Joker dostał to fizycznie, gdy pochyliłam się nad kanapą, a on przechylił głowę do tyłu, żebym mogła go krótko pocałować.

Dodał przesuwające palce po mojej szczęce z finałem ciepłego spojrzenia. Zapamiętałam to, żeby pewnego dnia to oddać.

Po raz ostatni sprawdziłam Travisa i, kiedy weszłam do swojego pokoju, nagle byłam wyczerpana w sposób, w jaki wiedziałam, że po długim dniu padnę nieprzytomna.

Ale to był pierwszy raz od czasu, gdy rozmawialiśmy o mojej ciążowej nocnej koszuli, kiedy poszłam spać bez Jokera. Więc to był pierwszy raz, kiedy szłam spać i potrzebowałam koszuli nocnej, bo Joker był zawsze w nastroju, kiedy trafialiśmy do łóżka i od razu zaczynał mnie rozbierać. Potem zwykle miałam w sobie dość siły, żeby wciągnąć majtki i paść.

Więc poszłam do szuflad i ze zmęczeniem przetrząsnęłam swoje koszule nocne sprzed ciąży.

Wybrałam rozciągliwą (z oczywistych powodów), która miała pełny dół (również z oczywistych powodów) i marszczony gorset, talię empire, malutki rząd białej koronki na górze i na dole i była barwinkowo niebieska.

Założyłam ją i dobrze przylegała do moich piersi (nic dziwnego), ale poza tym, patrząc na siebie, nie było tak źle. Mimo to przyglądałam się sobie w głównym lustrze w łazience, myjąc zęby i twarz.

To byłoby to. A poza tym spałabym, więc do rana nie musiałam radzić sobie z jakąkolwiek reakcją Jokera.

Położyłam się do łóżka nie myśląc o mojej koszuli nocnej, ale myśląc o tym, jak lubiłam oglądać, jak kumple mojego chłopaka (którzy również byli moimi przyjaciółmi) siedzieli na mojej kanapie oglądając telewizję. To było miłe. To było normalne. To było jak coś, co mogło pasować do mojego poprawionego marzenia, które okazało się lepsze niż to, o którym myślałam, że miałam.

Zasnęłam myśląc o tym.

Obudził mnie pocałunek Jokera, który obejmował jego rękę na moim biodrze, którą wyczuł moją koszulę nocną.

W ten sposób obudziłam się wcześnie, dowiadując się, jak Joker czuł się w stosunku do koszuli nocnej, którą mógł czuć, ale nie tyle ją widzieć.

Dowiedziałam się, że mu się to podobało.

A jak się tego dowiedziałam, kiedy Joker skończył pokazywać mi, jak się czuł, nasycona wróciłam do snu przytulona do mojego motocyklisty z koszulą nocną na podłodze, ubrana tylko w majtki.

*****

Joker

Następnego dnia Joker szedł po Kompleksie po wzięciu prysznica i zmianie ubrania. Mimo że Carissa miała dzień wolny, pracował tego dnia w warsztacie, ponieważ jego budowa miała termin ukończenia. Teraz skończył z tym, co musiał zrobić, wziął prysznic i był w drodze do niej.

Trzymał rękę na frontowych drzwiach, kiedy zadzwonił jego telefon.

Wyciągnął go, otwierając drzwi i wyszedł na światło słoneczne Denver, co oznaczało, że musiał zmrużyć oczy na swój telefon.

Uśmiechnął się, odebrał i przyłożył telefon do ucha, wyciągając z włosów okulary przeciwsłoneczne i nakładając je na oczy.

„Yo, Lie” – przywitał się.

„Okej, kolego, nie możesz wrócić do naszego życia z dobrocią Carsona, a potem zniknąć” – odpowiedział Linus – „Pani Heely jest wkurzona. Co oznacza nakaz pokazania się w jej lokalu na kolację. Wtorek. I Car, przygotuj się, bo moje potomstwo i ty u niej na kolacji oznacza ciasne dopasowanie. Ale ona nie przyjmuje „nie” jako odpowiedzi. Zadzwoniła do Kam i dała jej to, co miała na ciebie, co oznaczało, że moja kobieta dała to mi. I chociaż Kam zaoferowała jej naszą kuchnię, pani Heely stoi twardo na stanowisku. Jej mieszkanie. Domyślam się, że to oznacza, że wszyscy mamy być na to przygotowani, bo zamierza poprowadzić nas wszystkich do swoich kumpli. Ona jest w tym świetna. Stary ludowy dżokej na stanowisku, a najlepszą amunicją, jaką mają, jest chwalenie się, jak wielu ludzi ich obchodzi. Więc najlepiej graj w swoją grę, bo zostaniesz obejrzany przez bandę dziewczyn i żadnej z nich nie spodoba się twoja fryzura”.

Joker zatrzymał się przy swoim motocyklu i uśmiechnął się, kiedy powiedział - „Przepraszam, Lie. Poszło gówno, na którym musiałem się skupić. Ale zadzwonię do ciebie i pani Heely, jeśli zdołam to zrobić”.

„Nie słyszałeś mnie, Car” – odparł Linus - „To jest rozkaz stawienia się. Nie ma co do tego jeśli”.

„Muszę porozmawiać z moją dziewczyną i zobaczyć, czy jest wolna”.

To dało mu kilka sekund ciszy, zanim usłyszał - „Twoja dziewczyna?”

„To gówno, jakie poszło, na którym musiałem się skupić” – wyjaśnił Joker.

„Dobrze” - powiedział powoli Linus - „Kilka tygodni temu podjechałeś motocyklem do mojego warsztatu, mówiąc mi, że byłeś w pobliżu i właśnie posortowałeś swoje gówno, żeby podejść, ale żadna kobieta nie była zaangażowana w to gówno. Teraz masz jedną, a ona jest tą, którą zabierzesz do Kam i pani Heely?”

„Tak” – odpowiedział Joker swobodnie.

„Uch, synu, może tego nie rozumiesz. Nie przyprowadza się do Kam żadnej kobiety, a zwłaszcza do pani Heely. Te kobiety dopadną ją jak sępy. Nic, tylko najlepsze dla dzieciaka, którego wpuściły do swoich serc, ale straciły go, a potem wrócił dopiero niedawno”.

To było dobre, ale nadal Joker powiedział - „Nie przyniósłbym niczego poza tym, co najlepsze, bracie”.

Linus znowu pomilczał - „Mówisz, że to poważna sprawa?”

„Mówię, że jak ją poznasz, powiesz, że byłbym głupcem, gdybym tego nie zrobił. A, Lie, ja nie jestem głupcem. Więc nie pieprzyłem się, robiąc to w ten sposób”.

„Och, to” – odepchnął Linus - „Możesz to powtórzyć. Minęło tylko kilka tygodni”.

„Nie jestem tak jak ty, jak wiem, że mam dobrze, nie czekam roku, aby oznaczyć to jako moje” – Joke dał mu gówno.

„Poniżej pasa, kolego” - odparł Linus z uśmiechem w głosie - „Teraz mam nadzieję, kurwa, że nie będzie w pracy. Muszę to zobaczyć”.

„Jadę do niej teraz. Zapytam. Napiszę do ciebie, jeśli będę mógł potwierdzić i skontaktuję się z panią Heely” – powiedział Joker.

„Racja. Tak czy inaczej, chyba wkrótce cię zobaczę”.

„Zobaczysz, Lie. Powiedz Kam, że powiedziałem hej i to samo z twoimi dziećmi”.

„Masz to. Później, Car”.

„Później, Lie”.

Rozłączyli się i Joker wsunął telefon do kieszeni, zanim wsiadł na motocykl. Jechał do Carissy, kiedy poczuł, że dzwonił. Jadąc, nie odebrał go.

Wciąż jechał, kiedy poczuł, że wibrował tekstem.

Stojąc na czerwonym świetle, wyjął go.

Nieodebrane połączenie to Carissa.

Tekst też był od niej.

Potrzebuję cię w domu, skarbie.

Nie podobało mu się to, telefon, a potem SMS i to, co mogło to znaczyć z całym tym gównem, przez które przepływała.

Ale podobał mu się sposób, w jaki użyła słowa „dom”.

Odesłał szybką wiadomość - Prawie na miejscu.

Potem zabrał tam swój tyłek.

Zaparkował z tyłu i wszedł tylnymi drzwiami, by zobaczyć ją w kuchni, z Travisem przy biodrze, patrzącą na niego, a wyraz jej twarzy był wyraźnie przerażony.

To też mu się nie podobało. Zupełnie nie.

„Mów do mnie” - rozkazał i wyszło to prawie jak warknięcie.

„Okej, poszłam do tego miejsca, o którym Stacy powiedziała ci, żebyś mi powiedział, że dają dobre pieniądze i nie kręcą tobą przy używanej biżuterii”.

„Wiedziałem, że robiłaś to dzisiaj, Carrie” – powiedział jej i wiedział. Miał tylko nadzieję, że Stacy miała rację i że nie wypieprzyli jego dziewczyny, bo był w nastroju, żeby zjeść kolację i zrelaksować się ze swoją kobietą i jej chłopakiem, a nie wyjść i dać lekcję jakiemuś dupkowi jubilerowi pięściami.

„Cóż, zanim poszłam, sprawdziłam to w Internecie. Sprawdzałam, co powinnam dostać, wiesz, na aukcjach internetowych i innych miejscach, na wypadek, gdyby nadal próbowali mnie oszukać”.

„Racja” – wycedził, kiedy przestała mówić.

„I nie oszukali. Właściwie dali mi więcej. To rzeczy wysokiej jakości, a mój pierścionek zaręczynowy miał trzy i pół karata. Bransoletka przyniosła prawie tyle samo, co pierścionek zaręczynowy. To było dużo, Carson. O wiele więcej niż się spodziewałam. I nie biorą prowizji. Kupili je po prostu tak” - Potrząsnęła głową - „Wystarczy mi, by spłacić rachunek prawnika i kartę kredytową, i kupić Travisowi trochę nowych ubrań, i mieć trochę, żeby zacząć oszczędzać na czas, kiedy będę mogła pójść do szkoły i zostać stylistką. To znaczy, powinnam była pomyśleć o zrobieniu tego kilka miesięcy temu”.

„Nic z tego nie wyjaśnia, dlaczego wyglądasz na przerażoną” – zauważył.

„Cóż, byłam podekscytowana” - stwierdziła, podrzucając Travisa dalej na biodrze, co zwróciło uwagę Jokera na dzieciaka i zobaczył z opóźnieniem, że Travis ma w dłoni pierścionek z kaczą głową. Jednak w chwili, gdy zwrócił na siebie uwagę Jokera, pierścionek był na podłodze i wyciągnął do Jokera obie ręce, przekręcając się, aby to zrobić.

Carissa go powstrzymała, ale Joker nie kazał jej tego robić na długo. Podszedł do przodu i wyciągnął chłopca z jej ramion w swoje.

Travis wyciągnął rękę i złapał go za wargę.

Joker zignorował to i uniósł brwi do Carissy.

Zadrżała, wpatrując się w syna i spojrzała na Jokera.

„Byłam podekscytowana” – powtórzyła.

„Powiedziałaś to” - powiedział jej, a kiedy to zrobił, Travis wydał dźwięk, wyraźnie ciesząc się czuciem poruszającej się wargi Jokera, gdy miał ją w garści.

„No, więc” – ciągnęła natychmiast - „Poszłam do banku. Dokonałam wpłaty. Założyłam konto oszczędnościowe. Potem poszłam do mojego starego adwokata, aby uregulować rachunek”.

Kiedy zatrzymała się i nie kontynuowała, zapytał - „I?”

„I… był zapłacony”.

Uścisk Jokera na Travisie zacieśnił się w chwili, gdy Travis stracił zainteresowanie jego wargą, puścił ją i zaczął uderzać ręką w podstawę gardła Jokera.

Spojrzał na niego i wymamrotał - „Zajmę się tobą za chwilę, dzieciaku”.

„Bah, lah, gah” - odpowiedział Travis.

„Muszę porozmawiać z twoją mamą” – powiedział mu Joker.

„Bah, ba, dah!” – zawołał Travis.

„Cierpliwości, synu” – poradził Joker.

„Gaa!” - Travis wrzasnął, uderzając go w gardło.

Joker spojrzał na Carissę.

„Neiland” – domyślił się cicho.

Skinęła głową - „Zapytałam. Potwierdzili. Nie był anonimowy. Chciał, żebym wiedziała”.

Joker przygryzł zębami tył dolnej wargi, chcąc warknąć Kurwa, ale powstrzymał się, gdy Carissa mówiła dalej.

„Jak wiesz, Angie kazała zatrzymać pieniądze, które dał mi w poniedziałek, wykorzystać je, ale mieć dowody, na co je wykorzystałam i nie wariować. Ale to…”

Urwała, a on zapytał - „Zadzwoniłaś do niej w tej sprawie?”

„Tak, tuż przed tym, jak do ciebie zadzwoniłam. Powiedziała, że to nie mój problem, jeśli on podejmie decyzję o uiszczeniu tych opłat. Nie prosiliśmy o to. Zrobił to z własnego wyboru, więc nie może nas ścigać ani użyć przeciwko nam. I pomyślała, że to trochę podejrzane, że mój stary adwokat zaakceptował to bez informowania mnie, ale zapłata jest zapłatą i każdy lubi otrzymywać zapłatę. Po zapłaceniu, jeśli nie otrzyma tego, czego chce z tego gestu, Aaron nie może iść za nami, aby to odzyskać. Ponieważ prośba nie wyszła od nas i nie zrobiliśmy nic innego, aby się na nim oprzeć, ona również nie widzi sposobu, w jaki mógłby to wykorzystać, aby się do mnie dostać. Ale jest ostrożna”.

Miała prawo być ostrożną.

To był początek.

„Rozpoczyna grę, próbując kupić sobie drogę powrotną. To błędna strategia” – stwierdził – „Powiedzmy jasno, to on dał ci ten dług, Carrie. To jest jego. Zawsze było jego. To nigdy nie było twoje. On ostatecznie nie staje się mężczyzną i nie przyjmuje odpowiedzialności za to popieprzenie. Robi kolejną sztukę. Ale to nie leży na tobie. Zrobił to, co zrobił. Jedyne, co ty możesz zrobić, to przejść dalej bez tej odpowiedzialności, która w ogóle nie była twoja. Jeśli to oznacza, że łatwiej ci finansowo oddychasz, to dobrze, bo nie powinnaś była w ogóle brać tego ciosu” - Podniósł Travisa kilka centymetrów wyżej i dokończył - „Skończone”.

„Myślisz, że to takie proste?” - zapytała.

„Dlaczego miałoby nie być?” - zapytał z powrotem.

„Ponieważ nic z nim nie jest takie proste”.

Joker w końcu podszedł do niej, a kiedy tam dotarł, zacisnął rękę wokół jej szyi i pochylił się.

„Masz dwie możliwości” – zaczął - „Możesz się tym martwić lub możesz pozwolić, aby to się stało. On ma więcej do rzucenia na ciebie, oboje to wiemy. Ale nie ma sensu przekształcać czegoś łatwego w coś trudnego tylko przez zamartwianie się, że to jest łatwe”.

„To ma sens” – mruknęła, jej wzrok powędrował na chłopca, gdy jej ręka zrobiła to samo, uniosła ją i położyła na plecach Travisa.

„Motylku” – zawołał Joker i zwrócił jej uwagę – „On chce wejść. Zaczyna to, próbując sprawić, żebyś pomyślała, że jest mu przykro. Widzę tę grę. To początek gry, on może na tym bazować”.

„Nie będzie na tym bazował” – odpowiedziała ostro.

Joker uśmiechnął się.

Była jego dziewczyną, prosto, bez bzdur i chciała się upewnić, że on o tym wiedział, nawet gdy jej były pukał do jej drzwi.

Podobało mu się to, ale był cholernie zaskoczony, że nie potrzebował tego potwierdzać.

Wiedział, że był tam. Wiedział dlaczego. Wiedział, że to było jego miejsce. Bo wiedział, że zasłużył na to, by tam być.

I dlatego pomyślał, że nie stracił tego z jej byłym-palantem.

Od samego początku to, jak była ze swoim byłym i jak była z Jokerem, to nie było zmaganie się. Właściwie to było łatwe do sprawdzenia.

Tack miał rację.

Wiedząc, że zakończy dzień z kutasem zakopanym w niej, pójdzie spać z jej ciężarem opartym na nim, wiedząc, że dawała mu to tak, jak na to zasłużył, mógł zachować spokój, głównie dlatego, że nie chciał tego podkręcić robiąc coś głupiego i stracić cokolwiek z tego.

Nie wspominając o tym, że Carissa pokazała, że była odważna i nie tylko nie brała jego gówna, ale była w stanie odepchnąć go z powrotem.

To nie znaczyło, że facet nie był cholernie irytujący, a Joker nie był zatroskany tym, przez co ten dupek zamierzał narazić jego Carrie. To po prostu oznaczało, że Joker nie pogorszył sytuacji swojej dziewczyny, tracąc przy niej swoje gówno.

Nie wciągał jej w to.

Powiedział - „On właśnie określił swoją grę”.

„Płaciłam adwokatowi sto pięćdziesiąt dolarów miesięcznie. Nie było mnie na to stać, ale taki plan płatności zaakceptowali. To będzie dla mnie wiele znaczyło” – oświadczyła – „A śmierdzi to, że pomyślę o nim, kiedy będę co miesiąc płaciła rachunki i nie będę musiała tego płacić”.

„Pomyślisz o nim przez miesiąc, a potem przestaniesz to robić”.

„Sprawi w inny sposób, że o nim pomyślę” – powiedziała.

„Tylko w sposób, który cię zirytuje”.

„To prawda” – wymamrotała, ponownie przenosząc wzrok na swojego chłopca.

„Mała” - zawołał i spojrzał na niego - „Skończone. Masz siłę, by w to uwierzyć. Więc zrób to”

„Okej, zrobię to, bo jestem głodna, dziś wieczorem ja gotowałam i to jest dobre. Ale jeszcze jedna rzecz”.

„Co?” – zapytał.

„Big Petey nie przyjmuje pieniędzy”.

Joker opuścił rękę i odchylił się do tyłu – „Carrie, mówiłem ci…”

„Wiem, co mówiłeś, ale to nie do przyjęcia. Odmówił teraz trzy razy. Więc kiedy wczoraj położył swój portfel na blacie, włożyłam do niego trzysta dolarów. Dzisiaj, kiedy sięgnęłam do szafki po coś do jedzenia dla Travisa, te banknoty były wsunięte między słoiki”.

Joker zaczął się śmiać.

„To nie jest zabawne” – warknęła.

„Tak, jest” – odpowiedział, wciąż się śmiejąc.

Nie jest” – odparła.

Przestał się śmiać (powoli) i dał to jej.

„Za trzydzieści lat lub mniej, Motylku, będziesz w takim momencie swojego życia, kiedy twój dom będzie pusty i będziesz miała czas, który zechcesz wypełnić tym, co lubisz robić. Ten chłopak” - ponownie podniósł Travisa - „może być żonaty, mieć dzieci, może potrzebować mamy. Jeśli wejdziesz, regularnie czy tylko po to, żeby mógł zabrać swoją kobietę na Blizzard, każesz mu zapłacić?”

Jej twarz mówiła mu, że miał rację, ale wciąż odpowiedziała - „Big Petey nie jest moim ojcem”.

„Big Petey jest ojcem wszystkich” – odpalił Joker - „On to lubi. Żył bardzo długo, by zbudować ten szacunek. Zasłużył na to i powinien to zdobyć. Daj mu to”.

Znowu powiedziała mu bez słów, że jej to wyjaśnił, ale to nie znaczyło, że tego nie pchnęła.

„Ledwo mnie zna”.

„Miłość i troska nie przychodzą z czasem. Po prostu przychodzą. Mój stary sąsiad, o którym ci mówiłem, Linus, spojrzał na mnie i wiedział, że potrzebuję dobrego człowieka w moim życiu. Nie wkroczył po tym, jak spędził lata na poznawaniu mnie. W chwili, gdy zwrócił moją uwagę, zaprosił mnie do obejrzenia meczu. Potrzebowałem tego tak bardzo, że nie kazałem mu czekać latami, zanim poszedłem i obejrzałem ten mecz. Dorastając miałem dwa bezpieczne miejsca. Jego dom i za każdym razem, gdy byłem z inną sąsiadką, panią Heely. I nie dała mi tego, co musiała mi dać, po latach, żeby mnie zdążyła poznać”.

Pochylił się ponownie, trzymając jej syna, dotykając ją tylko czołem do jej czoła i skończył.

„Wiem, że dajesz dobro. I wiem, że lubisz to uczucie, kiedy to dajesz. Jakbyś była w jego sytuacji, by czynić dobro, też byś na to skoczyła. Wczuj się w jego położenie. Poczuj to, co on czuje, kiedy ci daje. A potem pozwól Pete’owi to robić”.

Spojrzała z bliska w jego oczy i zobaczył, jak jej się rozjaśniły.

Travis uderzył go w policzek.

Patrzył, jak jej oczy się uśmiechnęły.

„Okej, skarbie” – szepnęła.

Pochylił się, żeby ją pocałować i dostał kolejnego klapsa od Travisa, więc zrobił to niestety krótko.

Kiedy się odsunął, zapytał - „Czym mnie nakarmisz?”

Uśmiechnęła się - „Carnitas”.

Gdy dramat się skończył, zdał sobie sprawę, że mógł to wyczuć. Zdał sobie również sprawę, że nie robiła dla niego niczego poza tym ciastem. Ale z doświadczenia związanego z ciastem i tego zapachu, jaki czuł, wiedział, że zaraz podaruje mu coś innego, co sprawi, że on zakocha się w niej jeszcze bardziej.

„Ty zajmiesz się Travisem, ja podam naszą kolację” – rozkazała.

„Robi się” – mruknął, podchodząc do szafki z jedzeniem dla dzieci, powstrzymując uśmiech na samą myśl o Pete’cie, który włożył tam pieniądze.

„Gah, buh, buh, buh, buh, muh!” - Travis złożył zamówienie, gdy Joker otworzył szafkę.

„Carson?” - zawołała.

Skręcił w jej stronę.

Potem znieruchomiał.

Nic nie powiedziała. Tylko patrzyła na niego.

Ale miękkość jej rysów. Ciepło w jej oczach. Sposób, w jaki trzymała swoje ciało. Nie musiała nic mówić.

To powiedziało wszystko.

Potem jej twarz stała się bardziej miękka, oczy cieplejsze i lekko zacisnęła usta, nie wydając żadnego dźwięku, ale posyłając mu całusa.

Potem odwróciła się.

Joker odwrócił się z powrotem do kredensu, a jego głos był bardziej szorstki niż zwykle, kiedy zapytał Travisa - „Jak myślisz, chłopcze? Marchewki?”

„Buh nuh” – odmówił Travis, a Joker spojrzał na niego i zobaczył, jak wpatruje się w szafkę z poważną, dziecinną miną.

Joker uśmiechnął się.

Potem, z lekką piersią, skarbem trzymanym w ramieniu, z butami na podłodze kuchni w domu należącym do dobrych ludzi i zajmowanym przez jego marzenie, wybrał bataty i wołowinę.

*****

Carissa

Tej niedzieli stałam w pokoju Jokera w Kompleksie w dżinsach mówiących, że mój chłopak to motocyklista, Conversach i koszulce Ride, na której zaszalałam, skoro nie było już honorarium adwokackiego (Do diaska, przy kasie w sklepie próbowali dać mi to za darmo, odmówiłam, zawarliśmy transakcję z czterdziestoprocentową zniżką, więc była to bardzo tania gratka).

Gapiłam się na bałagan, który nagromadził się w tym, co wydawało mi się krótkim okresem od ostatniego sprzątania.

Travis pełzał po stertach, które składały się głównie z brudnych ubrań i na szczęście nie było ryzyka zadławienia, jak monety, kiedy bawił się najlepiej w swoim życiu.

Jechaliśmy na lunch, ale po drodze Joker musiał się zatrzymać na szybkie spotkanie z braćmi.

Tak więc stanęłam w obliczu czegoś, co może nie było tak kolosalne jak pierwsze wyzwanie, ale nadal był to bałagan.

Moje ciało podskoczyło, gdy Joker niespodziewanie wyszedł zza drzwi znacznie wcześniej, niż się spodziewałam, ogłaszając - „Spotkanie skończone, Motylku”.

„Nie trwało długo” – zauważyłam.

„To było ważne, ale nie było wiele do powiedzenia” - odpowiedział, nie podchodząc do mnie, idąc prosto do Travisa, gdzie zobaczyłam, jak pochylił się i delikatnie wyciągnął skarpetkę, którą Travis zamierzał wsunąć do ust zwiniętą w jego pięść dziecka - „Nie ssiemy skarpetek, dzieciaku, brudnych ani innych”.

Travis, siedząc na pupci, uderzył pięściami w uda i krzyknął - „Bah, jah, kah, lah!”

„Nieważne” - odpowiedział Joker, złapał go i podniósł.

Travis pisnął w proteście, woląc cuda podłogi Jokera od tego, co uważałam za znacznie bardziej cudowne, czyli bycie w jego ramionach.

„Dokąd chcesz iść?” - zapytał mnie Joker.

„Czy kiedykolwiek robisz pranie?” - zapytałam go.

„Nie, dopóki nie muszę” - powiedział mi.

„Czy przyszło ci do głowy, że możesz rzucić swoje ubrania na moją podłogę, a cud pralki Tyry sprawi, że będą czyste, kiedy ja będę prać, co zdarza się regularnie?”

Powietrze w pokoju stało się naelektryzowane, ale nie rozumiałam tego.

„Joker?” - zawołałam, kiedy tam stał, trzymając szarpiącego się Travisa, który chciał wrócić na podłogę.

„Carson” – powiedziałam, kiedy wciąż nie odpowiadał.

Joker krótko potrząsnął głową, otrząsając się z dziwnego otępienia.

Potem powiedział - „Carrie, mówiłem ci, że nie musisz się w ten sposób odpłacać”.

„Robię pranie, Joker. Jestem kobietą. Lubię czyste ubrania” – odpowiedziałam - „Jestem też matką, która lubi, gdy jej syn chodzi w czystych ubraniach. Innymi słowy, to nie będzie nic specjalnego, jak dżinsy i koszulki mojego motocyklisty będą wymieszane z resztą naszych rzeczy”.

Jego głos był dziwnie delikatny, kiedy stwierdził - „Mała, widzę, że nie rozumiesz, to jest skok w kierunku, w którym zmierzamy i chociaż lubię ten skok, nie podejmę go bez ciebie rozumiejącej to”.

„Rozumiejącej co?”

„Ja rzucający moje ubrania na twoją podłogę”.

„Wolałabym kosz” - odpowiedziałam - „Ale przyjmę to, jeśli nie będę musiała przewozić twoich rzeczy stąd do domu lub odbywać specjalną podróż i robić to w pralce tutaj”.

„Carrie, nadal tego nie rozumiesz” – naciskał ostrożnie.

„Co?” - spytałam niecierpliwie.

„Jak mężczyzna i kobieta są w pewnym miejscu, on rzuca ubrania na jej podłogę”.

Wyrzuciłam ręce w powietrze - „No, oczywiście. Ale widzę, że ty tego nie rozumiesz. Kobieta musi być w pewnym miejscu z mężczyzną, aby mógł karmić jej dziecko i zawłaszczał je za każdym razem, gdy jest nawet blisko. Więc jestem tam. Przystojny motocyklista będący jedyną istotą, która zatrzymała się, aby pomóc mi z oponą w godzinach szczytu, w zakorkowanym ruchu na I-25, a ten motocyklista jest wszystkim, czym ty jesteś, więc ja dotarłam tam szybko. To ty pozostajesz w tyle, zostawiając brudne ubrania w niewłaściwym budynku”.

Powietrze zaczęło trzaskać, kiedy wyszeptał - „Poważnie prosisz mnie, żebym się do ciebie wprowadził?”

Moja głowa odskoczyła w bok ze zdziwienia.

Zwykle był taki szybki.

„Czy muszę pytać? To znaczy” – rzuciłam rękę do łóżka – „kiedy ostatnio spałeś tutaj?”

Nie odpowiedział.

Trzymałam się go - „Czy jestem twoja?”

„Fu…” - zacisnął zęby i wymusił - „Tak”.

„Więc czego ja nie rozumiem?” - spytałam.

„To szybko” – zauważył.

„Okej, jest” – zgodziłam się - „Ale czy to źle?”

Patrzył na mnie.

Potem powiedział - „Nie”.

„Jeśli cię to przeraża, nie zrobimy tego oficjalnie” – zaproponowałam - „Możemy uczynić to oficjalnie, kiedy zabierzesz mnie na randkę, na której będę mogła założyć mój nowy, wspaniały top, którego nie mogłam nosić od czasu, gdy kupiła mi go Elvira. Ale możemy zacząć od pozostawiania prania tam, gdzie jest to dla mnie wygodne”.

Joker wpatrywał się we mnie.

„Więc powinniśmy wziąć worek na śmieci, czy masz torbę czy coś?” – podpowiedziałam.

Nie poruszył się.

„Joker” – zawołałam.

Wtedy to zrobił.

To.

To było podniesieniem ręki, by zakryć bok głowy Travisa i wciśnięcie drugiej jej strony w jego klatkę piersiową, zanim powiedział - „Pierdoli mnie, jak bardzo chcę cię teraz pieprzyć, widząc, że nie mogę tego zrobić”.

Nadeszła moja kolej, by nic nie mówić.

Bo częścią tego, było to, że właśnie wtedy zauważyłam, że od spotkania z Angie przeklinał, ale tylko przy mnie.

Nigdy przed Travisem.

Z wyjątkiem tego, że Travis nie miał pojęcia, co on mówił, ale ponieważ ja tego nie chciałam, Joker zrobił to tak, aby i tak tego nie słyszał.

Potem więcej tego wydarzyło się tuż przede mną.

Travis wrzasnął, odepchnął się, złapał kciuk Jokera, wsunął go do ust i ugryzł. Był niemowlęciem, więc wszystko wkładał do ust. Ale od jakiegoś czasu ząbkował i jeden wychodził, więc to ugryzienie i jego obecny upór dotyczyły tego. I wiedziałam z doświadczenia, że nie było to takie wspaniałe.

Joker nawet się nie skrzywił.

Oglądając to, wiedziałam więcej tego, a mianowicie, że Joker będzie wspaniałym ojcem, a wiedziałam to, bo już nim był. Mógł nie dzielić krwi z moim chłopcem, a Travis miał już tatę.

Ale teraz miał już dwóch.

Inną częścią tego było, że to, co powiedział, wywołało u mnie dreszcz, sprawiając, że pragnęłam tego, czego on chciał w sposób, w jaki ja też tego pragnęłam, właśnie tam, właśnie wtedy. I bardzo mi się podobało, że tego chciał. Podobało mi się, że mój przystojny, męski motocyklista chciał mnie tak jak ja jego, przez co czułam się pożądana.

A ostatnią częścią tego było to, że pozostawienie dla mnie prania, co oznaczało pozostawienie ubrań w moim domu, wiele dla niego znaczyło. Chciał tego. I pokazał mi, że chciał.

W końcu zebrałam to w całość.

„Czy jest ktoś, kto mógłby przypilnować Travisa przez pół godziny?” - zapytałam i wyszło to zadyszane.

„Plany na niedzielę. Wszyscy. Rozproszyli się” – odpowiedział Joker i wyszło to chrapliwie.

„Choroba” – szepnęłam.

„Później” - powiedział i to była obietnica. Mogłam to stwierdzić po wyrazie jego twarzy, który sprawił, że znowu zadrżałam.

„Okej” - wciąż szeptałam.

„Niegrzecznie” – powiedział cicho.

Kolejny dreszcz. Większy. Nogi zaczęły mi się trząść.

„Okej” – powtórzyłam bez tchu.

„Teraz lunch”.

Skinęłam głową.

„Gdy cię nakarmię, wrócimy po moje pranie”.

Kolejne skinienie głową, ale tym razem zrobiłam to z ciekawskim uczuciem, że jestem całkowicie zachwycona myślą, że mam mieć więcej prania.

Podniósł rękę w moją stronę - „Chodź tu, Motylku”.

Poszłam tam.

Wzięłam jego rękę.

Złapał mnie mocno.

Potem wyprowadził nas ze swojego pokoju do swojego pickupa, gdzie umieścił mojego syna w foteliku z tyłu.

Zabrał nas na lunch.

A później wróciliśmy i zebraliśmy jego pranie w torbie (oraz plastikowej torbie) i podczas gdy Travis miał popołudniową drzemkę, Joker dotrzymał obietnicy.

Na mojej kanapie odbyła się cicha, z konieczności stłumiona, ale spektakularna celebracja prania.

I było niegrzecznie.


 

3 komentarze: