sobota, 20 sierpnia 2022

11 - Czego potrzebujesz

 

Rozdział 11

Czego potrzebujesz

Carissa

 

 

Zostałam delikatnie potrącona, zanim usiadłam, ale usiadłam mrugając.

Nie wiedziałam, gdzie byłam, ale kiedy moje oczy w końcu się otworzyły, wszystko do mnie dotarło.

Sennie oparłam się na przedramionach na poduszkach i uniosłam głowę, by zobaczyć parę odzianych w dżinsy bioder przerzuconych przez podłokietnik mojej kanapy.

Spojrzałam w górę i przez plecy i zobaczyłam rozczochranego, sennego, fenomenalnego motocyklistę.

„Skarbie?” - zawołałam, a on spojrzał na mnie.

W chwili, gdy to zrobił, stałam się kałużą mazi na kanapie.

„Słyszałem, jak się kręci” – powiedział cicho.

Gapiłam się.

Joker zniknął.

Popchnęłam się do siedzenia i byłam na nogach, kiedy Joker wszedł, niosąc Travisa, który ocierał twarz o czarną koszulkę Jokera, jednocześnie zaciskając ją w małej pięści.

Patrzyłam i ponownie stałam się kałużą mazi, ale tym razem stojąc.

Zebrałam moją maź razem, podeszłam do Jokera i uśmiechnęłam się do niego, zanim się zbliżyłam, położyłam rękę na plecach mojego synka i szepnęłam - „Dzień dobry, kochanie”.

Travis ponownie potarł twarz, chwiejnie uniósł głowę, po czym zrezygnował i przyłożył policzek do klatki piersiowej Jokera.

Całkowita maź.

Mój chłopak kochał swoją mamę i uwielbiał dostawać ode mnie poranne przytulanie.

Ale zdecydowanie lubił też Jokera. Wiedziałam o tym, bo był szczęśliwy tam, gdzie był i nie wyciągał do mnie ręki.

Zauważyłam, że mi się to podobało. Wszystko. Podobało mi się, że Travis to lubił i podobało mi się, że Joker lubił to dawać.

Pochyliłam się i pocałowałam głowę Travisa.

„Chcesz go, czy chcesz najpierw iść do łazienki?” – zapytał Joker.

Moje spojrzenie podniosło się na niego - „Jak ty chcesz?”

„Jestem na luzie”.

Był.

Po prostu nie wiedziałam, jak mógł być. Miał kiepskie życie, a teraz należał do klubu motocyklistów.

Ale był zdecydowanie na luzie.

„Wezmę go” – zaproponowałam, przesuwając drugą rękę do Travisa - „Idziesz pierwszy”.

Zrobiliśmy transfer dziecka. Potem na zmianę robiliśmy poranne rzeczy w łazience. Podczas gdy Joker robił swoje, ja, z wyćwiczoną łatwością równoważenia mojego dziecka, robiłam kawę.

Mieliśmy swoje kubki, Joker był za blatem, a ja siedziałam na stołku i Travis otrząsał się ze snu w moich ramionach, gdy Joker zapytał - „Co masz zaplanowane na ten dzień?”

„Muszę odebrać samochód” – mruknęłam, gdy Travis wykonywał ruchy, które odczytałam, więc zsunęłam się ze stołka i pochyliłam się, by położyć go na jego brzuchu na podłodze.

Poszłam i przyniosłam różne rzeczy z koszyka w salonie. Przyniosłam mu jego wybór zabawek, a Travis wpatrywał się w nie, wciąż otrząsając się ze snu, ale też podejmując decyzję.

„Zabiorę cię tam” – powiedział Joker i spojrzałam na niego - „Po tym, jak odbierzemy twój samochód, musisz zrobić pranie? Możemy je zabrać do Kompleksu”.

Powiedział my.

Podobało mi się to, ale pokręciłam głową - „Robię takie rzeczy, kiedy nie mam Travisa, więc mogę być z Travisem, a nie z nim w pralni samoobsługowej”.

„Zakupy spożywcze?” - Joker ciągnął dalej.

„To samo” - powiedziałam mu - „Mamy wszystko”.

Skinął głową i spojrzał ponad blatem, gdy Travis pochylił się do przodu, wciskając swoje niemowlęce rączki w przyciski, wydając dźwięki na zabawkowej klawiaturze. Podobał mu się dźwięk. Wiedziałam to z doświadczenia, ale zostało to potwierdzone, gdy odchylił głowę do tyłu i zachichotał.

Uśmiechnęłam się do syna, gdy o tym pomyślałam, zdecydowałam, czego chcę, więc poszłam po to.

Spojrzałam na Jokera - „Jesteś dziś… zajęty?”

Jego spojrzenie przeniosło się z Travisa na mnie - „Nie”.

„Chcesz, może… spędzić dzień z Travisem i ze mną?”

Jego usta wykrzywiły się - „Tak”.

I znowu byłam mazią.

„Travis potrzebuje śniadania i kąpieli. Ja potrzebuję prysznica. A potem…” - zaczęłam.

„Zabezpieczę pierwsze dwa, zadbaj o siebie”.

Pomysł prysznica, który niekoniecznie był szybki w celu oczyszczenia się i wydostania się, abym mogła uratować moje dziecko z bezpiecznego miejsca w siedzeniu skoczka lub ponieważ miałam milion rzeczy do zrobienia, gdy mojego syna nie było, było dla mnie obietnicą nieba.

„Jego wanienka jest w…” – zaczęłam.

„Daj mi to, czego potrzebuję, Carrie, a potem to zajmę się tym”.

Przechyliłam głowę - „Jesteś pewien?”

„Minęło kilka lat, ale nie będziesz na Księżycu. Jak wpadnę w kłopoty, wiem gdzie cię znaleźć”.

Pod prysznicem.

Poczułam gęsią skórkę przebiegającą po mojej skórze.

Potem skinęłam głową.

Potem dałam mu to, czego potrzebował i dałam instrukcje, jak zrobić płatki dla Travisa i zrobić jego kąpiel. Potem położyłam nową pieluchę i ubrania dla mojego chłopca na cały dzień, wzięłam swoje rzeczy i weszłam pod prysznic.

Nie rozkoszowałam się tym. Nie spieszyłam się.

Ale miałam rację.

Wiedza, że Travis jest w dobrych rękach i że mogę się zatroszczyć o mnie, była niebem.

*****

„Wygląda… interesująco” – powiedziałam, walcząc z Travisem w moich ramionach. Byliśmy w trzewiach warsztatu w Ride i Travis nie chciał być w moich ramionach, ale chciał czołgać się po nowych i interesujących rzeczach wokół niego, jednocześnie czarując wszystkich pracujących tam mężczyzn.

To było po tym, jak załatwiliśmy sprawę odbioru mojego samochodu. To było po tym, jak Joker zafundował mi obfite śniadanie. Śniadanie, które było pyszne i sycące, ale przerywane tym, że zadzwoniłam do Angie z raportem, a także skontaktowałam się z właścicielem mieszkania, aby powiadomić go, że się wyprowadzam.

Angie zanotowała wizytę Aarona i zrobiła to z radością, wiedząc jak ja, że się zdenerwował.

Właściciel poinformował mnie, że wypowiedzenie było nie tygodniowe, ale dwu i niezależnie od tego, zbliżał się pierwszy dzień miesiąca i musiałam zapłacić za cały miesiąc, a jeśli się wyprowadzę, stracę kaucję zabezpieczającą.

Nie była to najlepsza wiadomość, a kiedy podzieliłam się nią z Jokerem, też nie wyglądał na szczęśliwego.

Ale nie miał żadnej słownej odpowiedzi, a ja postanowiłam to rozgryźć później, nie chcąc prosić Tyry i Tacka, żeby poczekali miesiąc, ale też nie chcąc stracić szansy na ten dom.

Byliśmy teraz w Ride, patrząc na „kompilację” Jokera.

Ale dla mnie wyglądało to jak kupa złomu ułożonego na podłodze warsztatu. Były kształty. Po prostu nie byłam osobą zajmującą się samochodami, więc nie mogłam ich poskładać wyobraźni.

Joker podszedł do ściany, gdzie było kilka wystających uchwytów i były skoroszyty na papiery i akta. Wyciągnął teczkę z jednego i wrócił.

Otworzył ją i zwrócił do mnie.

„Tak właśnie będzie”.

Wpatrywałam się, bo był to szkic najfajniejszego samochodu, jaki kiedykolwiek widziałam. Były na nim cieniowane subtelne ślady koloru (kanarkowy żółty i ognista czerwień). Ale to linie tworzące wizję Jokera mnie oczarowały.

„Ty to narysowałeś?” - zapytałam.

„Tak”.

Spojrzałam na niego, zaskoczona, a także upokorzona tym, co wydawało się być niezwykłym talentem.

„To jest… cóż… to jest całkowicie niesamowite”.

Odwrócił kartkę w swoją stronę i spojrzał na nią - „Nie moje najlepsze. Nie moje najgorsze”.

Jeśli to nie było jego najlepsze, chciałam zobaczyć jego najlepsze.

„Pokażesz mi więcej?” - zapytałam i jego wzrok zwrócił się do mnie.

„Jak jesteś zainteresowana, tak” – odpowiedział od niechcenia.

„Jestem zainteresowana” – powiedziałam łagodnie.

Tym razem Joker wpatrywał się we mnie, a ja patrzyłam, stojąc tak nieruchomo, jak tylko mogłam, gdy Travis walczył z moim uściskiem, robiąc to jak zahipnotyzowana.

Ponownie stal jego oczu nie chroniła go przede mną.

Te oczy działały i głęboko wiedziałam, że pracują w dobrym kierunku.

Ale nic nie powiedział.

„Jeśli to jest prywatne” – powiedziałam szybko – „nie musisz się nim ze mną dzielić”.

„Sprzedaję to gówno, Carrie. Nie jest prywatne”.

Skinęłam głową.

Zamknął teczkę.

„Mogę spojrzeć na to jeszcze raz?” - poprosiłam.

Jego uwaga wróciła na mnie, zanim otworzył ją i ponownie na nią spojrzałam.

To było naprawdę niesamowite. Widziałam to w tym. Samochód prawdopodobnie miał być fantastyczny, ale szkic był piękną rzeczą.

Ale nagle, patrząc na to, coś mnie uderzyło. Przechyliłam głowę i dalej patrzyłam, bo coś w tym mnie przyciągało.

„To tylko samochód, mała” – mruknął Joker, zanim zdążyłam namierzyć to coś.

Spojrzałam ponownie na niego - „Jesteś bardzo utalentowany. Naprawdę. Jeśli ktokolwiek ostatecznie będzie posiadał samochód, a nie posiadłaby tego szkicu, powinieneś go oprawić i sprzedać”.

To sprawiło, że spojrzenie, które mogłam czytać, gdy tliło się stalą, straciłam, gdy Joker zbliżył się, pochylił i dotknął ustami moich.

Natychmiast się zakopały, mocno pchając, drapiąc moją dolną wargę zębami, ponieważ Travis się zdenerwował, zaskrzeczał i uderzył w nasze policzki swoimi dziecięcymi pięściami.

Joker oderwał się, a ja spojrzałam na Travisa, zauważając - „Musi powędrować wolno”.

„Może swobodnie wędrować po biurze. Jest praktycznie dziecioodporne” – usłyszałam głos Tyry.

Odwróciłam się w kierunku jej głosu, aby zobaczyć, że szła w naszym kierunku - „Hej”.

„Hej, kochanie” – powiedziała, zatrzymując się blisko. Spojrzała na Travisa, unosząc ręce - „Cześć, słodziaku. Chcesz siać spustoszenie w biurze cioci Ty-Ty?”

Travis uniósł ramiona, wypuścił swoje niemowlęce ciałko w jej stronę, robiąc to z wrzaskiem.

To oznaczało tak.

Złapała go i powiedziała do Jokera i mnie - „Nie spieszcie się. Będziemy blisko”.

Bez słowa, na swoich seksownych szpilkach, z obcisłą spódniczką i śliczną bluzką, która wydawała się nie pasować do warsztatu, kroczyła dumnie, wspięła się kilka stopni i zniknęła za drzwiami z moim dzieckiem.

„Mam więcej szkiców w moim pokoju.”

Spojrzałam z powrotem na Jokera.

Szkice w jego pokoju.

Chciałam zobaczyć szkice.

Bardziej miałam nadzieję, że Tyra zajmie się moim synem przez pół godziny, podczas gdy Joker zabierze mnie do swojego pokoju pod pretekstem pokazania mi szkiców, ale w rzeczywistości po to, by się ze mną pocałować.

„Fantastycznie” – wyszeptałam.

Wąsy wokół jego ust zadrgały, gdy objął mnie ramieniem i wyprowadził z zatoki, kierując nas w stronę Kompleksu.

*****

Joker nie całował się ze mną.

Pokazał mi szkice.

Miał rację. Niektóre były lepsze od tego, które widziałam, inne nie aż tak zdumiewające.

Ale wszystkie były oszałamiające.

*****

Stałam obok łóżeczka Travisa, patrząc na niego, czekając na nic.

I w końcu dał mi nic po niezwykle późnej godzinie, w czasie której miał problemy z zasypianiem.

To mógł być nasz pracowity dzień i fakt, że musiał drzemać w nieznanych miejscach, przez co miał kłopoty ze znalezieniem snu w nocy.

Możliwe, że najwyraźniej lubił Jokera i nie chciał zasnąć, gdy miał w pobliżu ciało swojego nowego kumpla motocyklisty. Cokolwiek to było, padł i wreszcie mogłam dołączyć do Jokera w salonie.

Wyszłam z sypialni, przymykając drzwi tak, by były uchylone na szczelinę, żeby zagłuszyć światło, ale nadal mogłabym go słyszeć, jeśli musiałam.

Weszłam do salonu, ogłaszając ściszonym głosem - „Padł”.

„To zajęło trochę czasu” – zauważył Joker.

„Tak” – zgodziłam się.

„To normalne?” - zapytał, kiedy okrążyłam kanapę.

„Nie… och!” - krzyknęłam, bo zbliżyłam się, a ręce Jokera wystrzeliły i złapał mnie w biodra.

Wpadłam na niego, a on kierował moim upadkiem, więc mój tyłek poleciał w kierunku jego kolan.

To był pracowity dzień, ale nie wyczerpujący. Mimo to nie miałam nic przeciwko temu, by zakończyć go, wyciągając się na Jokerze na mojej kanapie i oglądając telewizję.

Jednak w krótkim czasie odkryłam, że nie zamierzałam wyciągać się na Jokera i oglądać telewizji.

Joker miał się na mnie rozciągnąć, a po spojrzeniu w jego oczach odniosłam wrażenie, że, chociaż telewizor był włączony, nie będziemy go oglądać.

To było uczucie, które mnie uszczęśliwiało.

Kiedy leżałam na plecach na kanapie, a on był przyciśnięty do mojego boku, spojrzałam mu w oczy, czując, jak puls mocno bije na mojej szyi.

„Hej” – wyszeptał.

Oh.

Wow.

„Hej” – odszepnęłam.

Zacisnął palce wokół mojej szyi i przesunął je do mojej szczęki.

„Dobrze się czujesz?” – zapytał.

Przełknęłam. Potem skinęłam głową.

„Chcesz czuć się lepiej?”

Mój brzuch wykonał salto.

O tak. Zdecydowanie chciałam czuć się lepiej.

Przycisnęłam rękę do jego klatki piersiowej i szepnęłam - „Tak”.

Pochylił głowę, a ja wstrzymałam oddech, gdy patrzył mi w oczy i przesuwał nos wzdłuż boku mojego nosa.

Oh.

Wow.

„Tak cholernie ładna” – mruknął.

„Joker” – odparłam ochryple.

Potarł kciukiem mój policzek i dalej patrzył mi w oczy.

Pokręciłam się trochę.

„Czego chcesz, Motylku?”

Kazał mi prosić.

Dlaczego to było takie podniecające?

„Chcę, żebyś mnie pocałował”.

Po raz kolejny prześlizgnął nosem i patrzył w moje oczy, dodając czubek języka przesuwający się po moich ustach.

To już sprawiło, że poczułam się lepiej. Tak o wiele lepiej, że skowyt przeszył mi gardło.

Natychmiast, jego spojrzenie zapłonęło, pochylił głowę i pocałował mnie.

Otoczyłam go ramionami, przycisnęłam go i odwzajemniłam pocałunek.

To rozpoczęło sesję całowania na mojej kanapie, która obejmowała cudowne obmacywanie, a dla mnie mnóstwo dreszczy, topnienia i skomlenia.

Joker ponownie trzymał rękę na moim torsie i przesuwał kciuk pod spodem mojej piersi, muskając, by objąć bok i to było tak dobre, że skończyłam się całować.

Chciałam więcej.

Nie miałam głowy, żeby wiedzieć, o ile więcej, ale wiedziałam, że chcę, żeby przestał się drażnić i przynajmniej wślizgnął się do drugiej bazy.

Również nie wiedziałam, jak mu to powiedzieć, ale moje ciało wiedziało i nie zwlekało. Podczas głębokiego miauczenia uwolniłam moją nogę ze splątania z jego nogą, otoczyłam jego udo łydką i wsunęłam najbardziej intymną część mnie na jego twardy odcinek.

W chwili, gdy to zrobiłam, wysunął rękę z mojego topu. Wykręcił ją za siebie, żeby zahaczyć palcami o tył mojego kolana, trzymając je tam, ale też przerwał pocałunek.

„Okej. Skończyliśmy”.

Na jego zaskakującą deklarację, zamrugałam, zanim jeszcze mocniej go uścisnęłam.

„Co?” – zapytałam.

„Carrie” – powiedział łagodnie, gdy zmusiłam się do skupienia – „Ta oferta, szczerze, chcę ją przyjąć teraz na twojej kanapie. Ale muszę ci powiedzieć, mała, że to nie jest to. To nie będzie tak, że po raz pierwszy wypieprzę cię na twojej kanapie. Chcę tego, co oferujesz, ale ci tego nie dam. Nie tak. Kiedy tam dotrzemy, dostaniesz to tak, jak na to zasługujesz. W sposób właściwy dla dziewczyny, jaką jesteś”.

„Ja, hm… ja, cóż…”

Urwałam, bo wciąż byłam w pewnym nastroju, jednocześnie (powoli) przetwarzając to, co powiedział.

A to było niesamowicie cudowne.

Jednak mój pewien nastrój skłaniał mnie do nakłonienia go, by posunął się dalej na mojej kanapie.

„Kiedy Travis będzie ze swoim tatą i będziemy sami, więc będę mógł skupić się tylko na tobie i ty będziesz mogła mi to oddać, pojedziemy tam” – powiedział Joker - „Tymczasem przygotujemy się do tego”.

„Jesteś bardzo dobry w przygotowaniu się do tego” - powiedziałam mu, ponieważ był.

Aaron i ja mieliśmy swoje razy. Był okres, w którym te razy były częste i tak dobre, że nie wiedziałam, że może być lepiej. Te razy stały się rzadkie, a potem nie były już tak dobre.

Ale obcowanie z Jokerem było lepsze niż jakikolwiek raz z Aaronem.

Przestałam o tym myśleć i zaczęłam wracać do tego pewnego nastroju, kiedy zobaczyłam rozbawienie w oczach Jokera, gdy mruknął - „Będę cię trzymać w ryzach”.

„Uh, okej” – zgodziłam się, głównie dlatego, że nie miałam wyboru.

„Teraz będziemy oglądać telewizję”.

Nie byłam wielką fanką telewizji. Lubiłam czytać tajemnice (choć dziwny romans tu i tam był w porządku).

Ale wtedy nie interesowała mnie telewizja.

Niemniej jednak, nie mając innej możliwości, powiedziałam - „Okej”.

„A potem pójdę, Carrie. Potrzebujesz dobrze przespanej nocy w swoim łóżku”.

Tak naprawdę nie myślałam o tym do tamtej pory, ale najlepszy sen, jaki miałam od dłuższego czasu, to była ostatnia noc na kanapie.

A dokładniej na Jokerze.

Nie podzieliłam się tym.

Znowu bez mojego wyboru, powiedziałam - „Okej”.

Joker się nie poruszył, więc ja też się nie ruszałam. To, co robiliśmy, to gapienie się na siebie, co sprawiło, że poczułam się dziwnie i nagle nieswojo.

Dopóki nie powiedział - „Lubię cię”.

Z własnej woli moja dłoń zacisnęła się na jego koszulce.

„W ten sposób chcę to zrobić dobrze” – ciągnął – „Dla ciebie i dla Travisa”.

Okej, mogłabym się z tym zgodzić.

„Ja też cię lubię” – powiedziałam nieśmiało.

„Złapałem to, kiedy potarłaś to ciepło o moje udo”.

Poczułam, że moja twarz rozpaliła się w innym rodzaju ciepła.

Wtedy poczułam, jak ciało Jokera zaczyna się trząść i zobaczyłam jego usta w pełnym uśmiechu.

„Róż jest słodki, Motylku, ale niepotrzebny. To gówno było gorące”.

„Um… dobrze” – mruknęłam.

„Słodkie i gorące. Jedyna suka, jaką znam, która może zrobić to gówno”.

Ten pewien nastrój opuścił mnie, podobnie jak moje zawstydzenie i od razu zaczęłam się wściekać - „Po pierwsze, Joker, nie jestem suką. A po drugie, nasz dzień był tak miły, że nie podzieliłam się moim wynikiem, ale wierzę, że zaciągnąłeś dług w wysokości dwudziestu dolarów i siedemdziesięciu pięciu centów”.

„To jest ta urocza część” – odpowiedział natychmiast.

„Przestań mi schlebiać, a jednocześnie mnie irytować”.

„Słodka, seksowna i może utrzymać swoje zdanie wobec motocyklisty lub garnituru tkwiącego-w-swoim-tyłku, co również jest słodkie i seksowne”.

Postanowiłam nie odpowiadać, tylko gapić się.

„Jesteś gotowa do oglądania telewizji?” - zapytał.

„Nieważne – mruknęłam.

Posłał mi kolejny uśmiech, który nie chciałam przyznać, że mi się podobał, pochylił głowę, dotknął ustami moich, a potem puścił moją nogę i przesunął nas tak, że jego plecy opierały się o oparcie kanapy, ja byłam schowana przed nim i usadowiliśmy się na łyżeczki przed telewizorem.

To było cudowne.

Co było wkurzające.

*****

Na mojej pierwszej przerwie następnego dnia poszłam do małej kwadratowej szafki w pomieszczeniu dla personelu w LeLane, gdzie trzymałam torebkę.

Poprzedniej nocy Joker opuścił mój dom mniej więcej w czasie, gdy moje powieki zaczęły opadać. Zrobił to, prowadząc mnie do drzwi za rękę, dając mi delikatny pocałunek na dobranoc, a potem wyszedł.

Teraz wróciłam do pracy, Big Petey był u mnie z Travisem i zastanawiałam się, co dalej.

Miałam też nadzieję, że skoro Joker i ja wymieniliśmy się numerami, to właśnie wtedy dowiedziałabym się, co będzie dalej, bo naprawdę bardzo chciałam tego, co byłoby dalej z Jokerem.

Gdy wyjmowałam torebkę, przygryzłam wargę, pragnąc, żeby była od niego wiadomość tekstowa lub głosowa, nawet jeśli chodziło tylko o to, żeby powiedzieć hej, co by powiedziało mi, że myślał o mnie. Po tym, co powiedział poprzedniego wieczoru o traktowaniu mnie jak dziewczynę, za którą mnie uważał, nie chciałam, żeby był jednym z tych facetów, którzy pogrywają, żeby grać spokojnie.

Chwyciłam telefon i nacisnęłam przycisk, aby podświetlić wyświetlacz.

Był tekst, który mówił - Robisz przerwę, zadzwoń - A na górze zadekretowało, że to od Jokera.

Moje serce zrobiło się lekkie, a kciuk przeleciał nad ekranem. W mgnieniu oka wybrałam numer Jokera.

Zadzwoniło trzy razy, a potem usłyszałam - „Yo, Motylku”.

Moje serce stało się lżejsze.

„Hej, Joker”.

„Jak jesteś na to gotowa, mógłbym dziś wieczorem trafić do twojego domu z chińszczyzną na wynos”.

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że po opłaceniu rachunków mój budżet na pranie, jedzenie, gaz i limitowaną ilość rzeczy został wyczerpany (jak zawsze), więc na koniec miesiąca miałam sześć dolarów i pięćdziesiąt pięć centów do przeniesienia na następny miesiąc. A jeśli coś się wydarzyło, co zdarzało się często, musiałam użyć swojej karty kredytowej. Ponieważ mogłam płacić tylko minimalną miesięczną ratę, saldo nigdy nie spadało i, co niepokojące, prawie co miesiąc rosło.

Nie zawsze tak było. Na początku, kiedy miałam alimenty, oddychała swobodniej. Kiedy to przegrałam, tata mi pomagał, ale przestałam brać jego pieniądze, bo czułam się winna. Nadal pracował. Kiedy musiał jechać i pomóc babci, miał szczęście, kiedy firma go przeniosła. Ale płacił pani za pilnowanie babci w ciągu dnia; nie potrzebował dodatkowego obciążenia w postaci mnie.

Więc sprawy stały się ciasne do tego stopnia, że ograniczyłam się do absolutnie wszystkiego, co nie było związane z Travisem. W centrum handlowym nie było lunchów. Nie było Las Delicias. Nie było chińszczyzny na wynos. Nie dla mnie. Od tak dawna, że nie pamiętałam, kiedy ostatnio jadłam chińszczyznę. Innymi słowy, chińskie jedzenie na wynos brzmiało świetnie. Joker przynoszący je do mojego domu i zjadający je ze mną, brzmiał lepiej.

„To brzmi idealnie”.

„Szósta, u ciebie?” – zapytał.

„Tak” - odpowiedziałam.

„Napisz do mnie, co lubisz. Wejdę do Twin Dragon”.

„Dobra”.

„Dobry dzień?” – zapytał.

Nie był. To był tylko dzień.

Teraz był dobry dzień.

Nie wiedziałam, czy powinnam mu to powiedzieć.

Potem zdecydowałam, że powinnam mu to powiedzieć.

„Było normalny. Właśnie się polepszył”.

To go uciszyło i martwiłam się, że dałam zbyt wiele zbyt wcześnie, zanim wymamrotał - „Lubię to, Motylku”.

Nie za wcześnie.

Uff!

„Racja, muszę cię puścić” - powiedział mi.

Nie chciałam, żeby to robił, ale miałam tylko piętnaście minut i potrzebowałam trochę czasu na odświeżenie się w łazience.

„Muszę iść”.

„Później Carrie”.

„Później, ale, hm… Joker?”

„Tak?”

Wzięłam wdech.

Wtedy mu powiedziałam - „Nie byłam w restauracji od sześciu miesięcy, czyli wtedy, kiedy tata mnie odwiedził. Nie jadłam chińszczyzny na wynos od dłuższego czasu, niż pamiętam. A kocham meksykańskie i chińskie.” - wzięłam kolejny wdech przez nos i powiedziałam - „Dziękuję, że mi to dałeś. To dużo znaczy”.

„Mała, to tylko jedzenie”.

„Może dla ciebie, ale dla mnie to zatroszczenie się”.

Znowu milczał i znowu martwiłam się, że nie powinnam mu tego mówić, zanim stwierdził - „Twój były to totalny pieprzony dupek”.

Użyłabym innych słów, ale miał rację.

„Będzie lepiej, gdy dowiem się, jak iść do szkoły, aby zostać fryzjerką, a potem znajdę salon, klientów i zacznę otrzymywać napiwki” – zapewniłam go.

„Racja” - jego słowo nie brzmiało pewnie.

„Ale też jest już lepiej, bo cię poznałam”.

„Reguła” – stwierdził natychmiast.

Jego dziwne słowo sprawiło, że zamrugałam do szafek - „Słucham?”

„Reguła. Nie możesz taka być przez telefon. Możesz być taka tylko wtedy, gdy mogę cię pocałować”.

Podniosłam rękę i przycisnęłam ją do zimnej stali mojej szafki, opierając się o nią, bo nagle moje kolana nie chciały mnie wesprzeć.

„Słyszysz mnie?” – zapytał.

„Tak, Joker”.

„Racja. Szósta. Napisz mi, co lubisz jeść. Później” – stwierdził zwięźle.

„Później, Joker”.

Rozłączył się.

Odjęłam telefon od ucha i wpatrywałam się w niego, zanim się do niego uśmiechnęłam, a to było zanim trzy razy z radością wyrzuciłam go w powietrze.

Potem wysłałam mu SMS-a z moimi ulubionymi chińskimi wyborami, włożyłam telefon do torebki, zamknęłam szafkę i zabrałam się do pracy.

*****

Dłonie Jokera w moich włosach podciągnęły moją głowę, co oznaczało oderwanie moich ust od jego.

„Skończyliśmy”.

Nie! Wciąż nawet nie doszedł do drugiej bazy!

To było po chińszczyźnie na wynos. Po tym, jak Joker bawił się przez chwilę z Travisem na podłodze, co polegało to na tym, że Joker leżał na plecach w wąskiej dostępnej dla niego przestrzeni między kanapą a ścianą, co pozwoliło Travisowi czołgać się po nim, chichocząc (to, nawiasem mówiąc, również sprawiło, że byłam mazią). Było to również po tym, jak Joker dał mu jego butelkę, podczas gdy ja się bawiłam. I na koniec, po tym, jak go uśpiłam.

Całowaliśmy się. Było gorąco i ciężko. Właśnie dokonałam cudu, zmuszając do zejścia Jokera ze mnie do naszych boków, a następnie wmanewrowując siebie na górę.

Jeśli on nie zamierzał iść do drugiej bazy, to ja bym to zrobiła. Więc wsadziłam ręce do jego koszulki. Jego skóra była jedwabista. Również płonęła. A co najważniejsze, obejmowała coś, co można by określić jedynie jako giętką stal.

Nie mogłam się nacieszyć. Tego. Jego włosów. Jego języka. Jego męskiego zapachu motocyklisty. Przesuwałam nawet wargami po jego brodzie, żeby pocałować jego płatek ucha, a gdy tylko to zrobiłam, chciałam to zrobić jeszcze raz.

Czułam go mocno na brzuchu przez jego dżinsy. Podobało mi się to uczucie.

Jak mógł powiedzieć, że skończyliśmy?

„Jeszcze trochę” – namawiałam, decydując, że teraz jest dobry moment, by ponownie przesunąć wargami po jego brodzie.

„Carissa” – warknął – „Nie” – dokończył nieugięcie.

Spojrzałam na niego i wyrzuciłam swoje kłamstwo na wpół desperacko - „Nie znasz mnie, Joker. Właściwie to jestem puszczalska”.

Wybuchnął śmiechem.

To był pierwszy raz, kiedy to zrobił. To było głębokie i wystawne, a słuchanie tego było doświadczeniem wielozmysłowym, z którego wszystko to było dobre.

Ale wciąż mnie to drażniło.

„To jest śmieszne?” - zapytałam.

Skupił się na mnie - „Jak przyjechałem tu z jedzeniem, byłaś w koszuli LeLane?”

„Nie” – warknęłam, chociaż nie miałam pojęcia, dlaczego zadał to pytanie w tym momencie naszej rozmowy i to nie tylko dlatego, że znał odpowiedź.

„Nie. Wróciłaś do domu i przebrałaś się w koszulkę, która miała więcej falban niż wszystko, co kiedykolwiek widziałem”.

„To jest słodkie” – odparłam, martwiąc się, że nie myśli tak samo.

„Jest. Tak jak ty. To jesteś ty. Mój Motylek w swoich skrzydłach. Ale to nie jest to, co włożyłaby puszczalska, by zwabić swojego mężczyznę, by zerżnął ją na kanapie przed wiadomościami”.

Można było bezpiecznie powiedzieć, że miał rację, jednak nie potwierdziłam tego ustnie.

„Nie powiedziałam, że chcę iść na całość” - powiedziałam mu - „Po prostu nie chcę przestać”.

„Carissa, czujesz to na brzuchu?”

Przygryzłam wargę, bo to czułam.

„Zrób mi przysługę” – powiedział, żeby skończyć.

Miał dobry argument, bardzo dobry, byłam samolubna i musiałam to ostudzić dla jego dobra.

Odwróciłam wzrok, słabo odpychając się, nagle zawstydzona.

Joker przetoczył się tak, że zostałam uwięziona w oparciu kanapy i rozkazał - „Spójrz na mnie”.

„To zawstydzające” – powiedziałam mu do gardła.

„Nie wiem jakim cudem. Żaden mężczyzna, który trzymałby cię w ramionach, a ty byś go tam chciała, nie pomyślałby nic więcej niż to, że ma cholerne szczęście” - Jego słowa sprawiły, że moje oczy podniosły się do jego - „Jesteś szczera i nie grasz w gry, to nawet lepiej”.

„Naprawdę tak myślisz?”

„Tak. Nadal nie wypieprzę cię na twojej kanapie. Nie teraz. Nie pierwszy raz” - uśmiechnął się do mnie - „Może trzeci”.

Pchnęłam jego klatkę piersiową i zrobiłam to znowu słabo, ale tym razem zrobiłam to z innego powodu i zrobiłam to z lekkim uśmiechem.

Kiedy to zrobiłam, zawinęłam palce w jego koszulę i zgięłam szyję tak, że moje czoło spoczęło u podstawy jego gardła.

Jego następne słowa zabrzmiały na czubku moich włosów - „W przyszłym tygodniu zabiorę cię na miłą kolację. Możesz się wystroić. Zrobimy to właściwie. Wtedy dam ci to, czego potrzebujesz”.

„Byłoby miło” – wyszeptałam i tak będzie. Denerwowało mnie to, ale także ekscytowało mnie, że mam wiele rzeczy, na które czekałam: miłą kolację, możliwość przebrania się, wieczór z Jokerem… i to, czego potrzebowałam.

Bezpiecznie było powiedzieć, że Aaron rzucający mnie w moim wieku był uderzeniem w moją pewność siebie. Z drugiej strony, gdyby tak się stało w jakimkolwiek wieku, podejrzewałam, że też tak by było.

Nigdy nie byłam dziewczyną, która by się chwaliła, ale byłam dziewczyną, która wiedziała z powodu uwagi Aarona, że mam kilka rzeczy. Po Aaronie pomyślałam, że nie mam.

Przystojny, męski mężczyzna, taki jak Joker, który mnie lubił, najwyraźniej pociągałam go, chciał spędzać ze mną czas i chciał mi to dać, jednocześnie szanując mnie, był genialny. Przywróciło mi to poczucie, że mogę po prostu mieć trochę rzeczy. A to wiele dla mnie znaczyło.

Tak jak wszystko, co dawał mi Joker, sprawiając, że wydawało się mu to łatwo przychodzić, wiele znaczyło.

„Teraz, to jest do bani, ale mam plany na jutro wieczorem” – kontynuował.

To było do bani.

„Następnego dnia masz wolne?” – zapytał. Kiwnęłam głową, przesuwając czoło na jego klatce piersiowej, a potem odchyliłam głowę do tyłu i złapałam jego wzrok - „Jeśli chcesz, zrobimy coś”.

„Chcę”– powiedziałam cicho.

On też tego chciał. Nie zamknął tego za oczami. Dał mi to właśnie tam.

I to było jak prezent.

Pochylił się, dotknął ustami mojego nosa, ust, potem przesunął się i przesunął je wzdłuż mojego policzka do szczęki.

Usiadł obok mnie i złapał moje spojrzenie.

„Teraz muszę wracać do domu, Carrie”.

Smuteczek.

„W porządku”.

Uścisnął mnie i, zanim tego zapragnęłam (o wiele za wcześnie), wstaliśmy z kanapy i podnieśliśmy się na nogi. Wziął mnie za rękę i wykonał to samo ćwiczenie: wziął kurtkę i podszedł do drzwi, zabierając mnie ze sobą.

Objął mój policzek, przycisnął usta do moich i dał mi swoje - „Później”, ale tym razem dodał - „Zamelduję się jutro”.

„Okej”.

„Noc, mała”.

„Noc, skarbie”.

Jego twarz zmiękła, zanim wszedł na korytarz i zniknął z pola widzenia.

Westchnęłam, zamknęłam drzwi i oparłam się o nie plecami.

Zastanawiałam się, jakie miał plany na następny wieczór.

Potem postanowiłam zapytać, kiedy zameldowałby się następnego dnia.

Potem poszłam do swojego pokoju, zdjęłam falbaniastą koszulkę i dżinsy, poszłam do łazienki, umyłam twarz, umyłam zęby i poszłam do łóżka.

Leżałam w ogromnym łóżku typu king size z prześcieradłami z milionami wątków, myśląc, że, bez obietnicy, że Joker będzie częścią mojego dnia, nie miałam tak wiele, na co mogłabym czekać jutro.

Nadal nie mogłam się doczekać jutra.

A zwłaszcza następnego dnia.

Ale głównie następnego wieczoru, kiedy mogłabym się przebrać, zjeść kolację z Jokerem…

Następnie zdobyć to, czego potrzebuję.

 


 

1 komentarz: