Rozdział
11
Czego
potrzebujesz
Carissa
Zostałam
delikatnie potrącona, zanim usiadłam, ale usiadłam mrugając.
Nie
wiedziałam, gdzie byłam, ale kiedy moje oczy w końcu się otworzyły, wszystko do
mnie dotarło.
Sennie
oparłam się na przedramionach na poduszkach i uniosłam głowę, by zobaczyć parę
odzianych w dżinsy bioder przerzuconych przez podłokietnik mojej kanapy.
Spojrzałam
w górę i przez plecy i zobaczyłam rozczochranego, sennego, fenomenalnego
motocyklistę.
„Skarbie?”
- zawołałam, a on spojrzał na mnie.
W
chwili, gdy to zrobił, stałam się kałużą mazi na kanapie.
„Słyszałem,
jak się kręci” – powiedział cicho.
Gapiłam
się.
Joker
zniknął.
Popchnęłam
się do siedzenia i byłam na nogach, kiedy Joker wszedł, niosąc Travisa, który
ocierał twarz o czarną koszulkę Jokera, jednocześnie zaciskając ją w małej
pięści.
Patrzyłam
i ponownie stałam się kałużą mazi, ale tym razem stojąc.
Zebrałam
moją maź razem, podeszłam do Jokera i uśmiechnęłam się do niego, zanim się
zbliżyłam, położyłam rękę na plecach mojego synka i szepnęłam - „Dzień dobry,
kochanie”.
Travis
ponownie potarł twarz, chwiejnie uniósł głowę, po czym zrezygnował i przyłożył
policzek do klatki piersiowej Jokera.
Całkowita
maź.
Mój
chłopak kochał swoją mamę i uwielbiał dostawać ode mnie poranne przytulanie.
Ale
zdecydowanie lubił też Jokera. Wiedziałam o tym, bo był szczęśliwy tam, gdzie był
i nie wyciągał do mnie ręki.
Zauważyłam,
że mi się to podobało. Wszystko. Podobało mi się, że Travis to lubił i podobało
mi się, że Joker lubił to dawać.
Pochyliłam
się i pocałowałam głowę Travisa.
„Chcesz
go, czy chcesz najpierw iść do łazienki?” – zapytał Joker.
Moje
spojrzenie podniosło się na niego - „Jak ty chcesz?”
„Jestem
na luzie”.
Był.
Po
prostu nie wiedziałam, jak mógł być. Miał kiepskie życie, a teraz należał do
klubu motocyklistów.
Ale
był zdecydowanie na luzie.
„Wezmę
go” – zaproponowałam, przesuwając drugą rękę do Travisa - „Idziesz pierwszy”.
Zrobiliśmy
transfer dziecka. Potem na zmianę robiliśmy poranne rzeczy w łazience. Podczas
gdy Joker robił swoje, ja, z wyćwiczoną łatwością równoważenia mojego dziecka, robiłam
kawę.
Mieliśmy
swoje kubki, Joker był za blatem, a ja siedziałam na stołku i Travis otrząsał
się ze snu w moich ramionach, gdy Joker zapytał - „Co masz zaplanowane na ten dzień?”
„Muszę
odebrać samochód” – mruknęłam, gdy Travis wykonywał ruchy, które odczytałam,
więc zsunęłam się ze stołka i pochyliłam się, by położyć go na jego brzuchu na
podłodze.
Poszłam
i przyniosłam różne rzeczy z koszyka w salonie. Przyniosłam mu jego wybór
zabawek, a Travis wpatrywał się w nie, wciąż otrząsając się ze snu, ale też
podejmując decyzję.
„Zabiorę
cię tam” – powiedział Joker i spojrzałam na niego - „Po tym, jak odbierzemy
twój samochód, musisz zrobić pranie? Możemy je zabrać do Kompleksu”.
Powiedział
my.
Podobało
mi się to, ale pokręciłam głową - „Robię takie rzeczy, kiedy nie mam Travisa,
więc mogę być z Travisem, a nie z nim w pralni samoobsługowej”.
„Zakupy
spożywcze?” - Joker ciągnął dalej.
„To
samo” - powiedziałam mu - „Mamy wszystko”.
Skinął
głową i spojrzał ponad blatem, gdy Travis pochylił się do przodu, wciskając
swoje niemowlęce rączki w przyciski, wydając dźwięki na zabawkowej klawiaturze.
Podobał mu się dźwięk. Wiedziałam to z doświadczenia, ale zostało to
potwierdzone, gdy odchylił głowę do tyłu i zachichotał.
Uśmiechnęłam
się do syna, gdy o tym pomyślałam, zdecydowałam, czego chcę, więc poszłam po
to.
Spojrzałam
na Jokera - „Jesteś dziś… zajęty?”
Jego
spojrzenie przeniosło się z Travisa na mnie - „Nie”.
„Chcesz,
może… spędzić dzień z Travisem i ze mną?”
Jego
usta wykrzywiły się - „Tak”.
I
znowu byłam mazią.
„Travis
potrzebuje śniadania i kąpieli. Ja potrzebuję prysznica. A potem…” - zaczęłam.
„Zabezpieczę
pierwsze dwa, zadbaj o siebie”.
Pomysł
prysznica, który niekoniecznie był szybki w celu oczyszczenia się i wydostania
się, abym mogła uratować moje dziecko z bezpiecznego miejsca w siedzeniu
skoczka lub ponieważ miałam milion rzeczy do zrobienia, gdy mojego syna nie
było, było dla mnie obietnicą nieba.
„Jego
wanienka jest w…” – zaczęłam.
„Daj
mi to, czego potrzebuję, Carrie, a potem to zajmę się tym”.
Przechyliłam
głowę - „Jesteś pewien?”
„Minęło
kilka lat, ale nie będziesz na Księżycu. Jak wpadnę w kłopoty, wiem gdzie cię
znaleźć”.
Pod
prysznicem.
Poczułam
gęsią skórkę przebiegającą po mojej skórze.
Potem
skinęłam głową.
Potem
dałam mu to, czego potrzebował i dałam instrukcje, jak zrobić płatki dla
Travisa i zrobić jego kąpiel. Potem położyłam nową pieluchę i ubrania dla mojego
chłopca na cały dzień, wzięłam swoje rzeczy i weszłam pod prysznic.
Nie
rozkoszowałam się tym. Nie spieszyłam się.
Ale
miałam rację.
Wiedza,
że Travis jest w dobrych rękach i że mogę się zatroszczyć o mnie, była niebem.
*****
„Wygląda…
interesująco” – powiedziałam, walcząc z Travisem w moich ramionach. Byliśmy w
trzewiach warsztatu w Ride i Travis nie chciał być w moich ramionach, ale chciał
czołgać się po nowych i interesujących rzeczach wokół niego, jednocześnie
czarując wszystkich pracujących tam mężczyzn.
To
było po tym, jak załatwiliśmy sprawę odbioru mojego samochodu. To było po tym,
jak Joker zafundował mi obfite śniadanie. Śniadanie, które było pyszne i
sycące, ale przerywane tym, że zadzwoniłam do Angie z raportem, a także
skontaktowałam się z właścicielem mieszkania, aby powiadomić go, że się wyprowadzam.
Angie
zanotowała wizytę Aarona i zrobiła to z radością, wiedząc jak ja, że się zdenerwował.
Właściciel
poinformował mnie, że wypowiedzenie było nie tygodniowe, ale dwu i niezależnie
od tego, zbliżał się pierwszy dzień miesiąca i musiałam zapłacić za cały
miesiąc, a jeśli się wyprowadzę, stracę kaucję zabezpieczającą.
Nie
była to najlepsza wiadomość, a kiedy podzieliłam się nią z Jokerem, też nie
wyglądał na szczęśliwego.
Ale
nie miał żadnej słownej odpowiedzi, a ja postanowiłam to rozgryźć później, nie
chcąc prosić Tyry i Tacka, żeby poczekali miesiąc, ale też nie chcąc stracić
szansy na ten dom.
Byliśmy
teraz w Ride, patrząc na „kompilację” Jokera.
Ale
dla mnie wyglądało to jak kupa złomu ułożonego na podłodze warsztatu. Były
kształty. Po prostu nie byłam osobą zajmującą się samochodami, więc nie mogłam
ich poskładać wyobraźni.
Joker
podszedł do ściany, gdzie było kilka wystających uchwytów i były skoroszyty na
papiery i akta. Wyciągnął teczkę z jednego i wrócił.
Otworzył
ją i zwrócił do mnie.
„Tak
właśnie będzie”.
Wpatrywałam
się, bo był to szkic najfajniejszego samochodu, jaki kiedykolwiek widziałam.
Były na nim cieniowane subtelne ślady koloru (kanarkowy żółty i ognista
czerwień). Ale to linie tworzące wizję Jokera mnie oczarowały.
„Ty
to narysowałeś?” - zapytałam.
„Tak”.
Spojrzałam
na niego, zaskoczona, a także upokorzona tym, co wydawało się być niezwykłym
talentem.
„To
jest… cóż… to jest całkowicie niesamowite”.
Odwrócił
kartkę w swoją stronę i spojrzał na nią - „Nie moje najlepsze. Nie moje najgorsze”.
Jeśli
to nie było jego najlepsze, chciałam zobaczyć jego najlepsze.
„Pokażesz
mi więcej?” - zapytałam i jego wzrok zwrócił się do mnie.
„Jak
jesteś zainteresowana, tak” – odpowiedział od niechcenia.
„Jestem
zainteresowana” – powiedziałam łagodnie.
Tym
razem Joker wpatrywał się we mnie, a ja patrzyłam, stojąc tak nieruchomo, jak
tylko mogłam, gdy Travis walczył z moim uściskiem, robiąc to jak zahipnotyzowana.
Ponownie
stal jego oczu nie chroniła go przede mną.
Te
oczy działały i głęboko wiedziałam, że pracują w dobrym kierunku.
Ale
nic nie powiedział.
„Jeśli
to jest prywatne” – powiedziałam szybko – „nie musisz się nim ze mną dzielić”.
„Sprzedaję
to gówno, Carrie. Nie jest prywatne”.
Skinęłam
głową.
Zamknął
teczkę.
„Mogę
spojrzeć na to jeszcze raz?” - poprosiłam.
Jego
uwaga wróciła na mnie, zanim otworzył ją i ponownie na nią spojrzałam.
To
było naprawdę niesamowite. Widziałam to w tym. Samochód prawdopodobnie miał być
fantastyczny, ale szkic był piękną rzeczą.
Ale
nagle, patrząc na to, coś mnie uderzyło. Przechyliłam głowę i dalej patrzyłam, bo
coś w tym mnie przyciągało.
„To
tylko samochód, mała” – mruknął Joker, zanim zdążyłam namierzyć to coś.
Spojrzałam
ponownie na niego - „Jesteś bardzo utalentowany. Naprawdę. Jeśli ktokolwiek
ostatecznie będzie posiadał samochód, a nie posiadłaby tego szkicu, powinieneś
go oprawić i sprzedać”.
To
sprawiło, że spojrzenie, które mogłam czytać, gdy tliło się stalą, straciłam,
gdy Joker zbliżył się, pochylił i dotknął ustami moich.
Natychmiast
się zakopały, mocno pchając, drapiąc moją dolną wargę zębami, ponieważ Travis
się zdenerwował, zaskrzeczał i uderzył w nasze policzki swoimi dziecięcymi
pięściami.
Joker
oderwał się, a ja spojrzałam na Travisa, zauważając - „Musi powędrować wolno”.
„Może
swobodnie wędrować po biurze. Jest praktycznie dziecioodporne” – usłyszałam
głos Tyry.
Odwróciłam
się w kierunku jej głosu, aby zobaczyć, że szła w naszym kierunku - „Hej”.
„Hej,
kochanie” – powiedziała, zatrzymując się blisko. Spojrzała na Travisa, unosząc
ręce - „Cześć, słodziaku. Chcesz siać spustoszenie w biurze cioci Ty-Ty?”
Travis
uniósł ramiona, wypuścił swoje niemowlęce ciałko w jej stronę, robiąc to z
wrzaskiem.
To
oznaczało tak.
Złapała
go i powiedziała do Jokera i mnie - „Nie spieszcie się. Będziemy blisko”.
Bez
słowa, na swoich seksownych szpilkach, z obcisłą spódniczką i śliczną bluzką,
która wydawała się nie pasować do warsztatu, kroczyła dumnie, wspięła się kilka
stopni i zniknęła za drzwiami z moim dzieckiem.
„Mam
więcej szkiców w moim pokoju.”
Spojrzałam
z powrotem na Jokera.
Szkice
w jego pokoju.
Chciałam
zobaczyć szkice.
Bardziej
miałam nadzieję, że Tyra zajmie się moim synem przez pół godziny, podczas gdy
Joker zabierze mnie do swojego pokoju pod pretekstem pokazania mi szkiców, ale
w rzeczywistości po to, by się ze mną pocałować.
„Fantastycznie”
– wyszeptałam.
Wąsy
wokół jego ust zadrgały, gdy objął mnie ramieniem i wyprowadził z zatoki,
kierując nas w stronę Kompleksu.
*****
Joker
nie całował się ze mną.
Pokazał
mi szkice.
Miał
rację. Niektóre były lepsze od tego, które widziałam, inne nie aż tak
zdumiewające.
Ale
wszystkie były oszałamiające.
*****
Stałam
obok łóżeczka Travisa, patrząc na niego, czekając na nic.
I
w końcu dał mi nic po niezwykle późnej godzinie, w czasie której miał problemy
z zasypianiem.
To
mógł być nasz pracowity dzień i fakt, że musiał drzemać w nieznanych miejscach,
przez co miał kłopoty ze znalezieniem snu w nocy.
Możliwe,
że najwyraźniej lubił Jokera i nie chciał zasnąć, gdy miał w pobliżu ciało swojego
nowego kumpla motocyklisty. Cokolwiek to było, padł i wreszcie mogłam dołączyć
do Jokera w salonie.
Wyszłam
z sypialni, przymykając drzwi tak, by były uchylone na szczelinę, żeby
zagłuszyć światło, ale nadal mogłabym go słyszeć, jeśli musiałam.
Weszłam
do salonu, ogłaszając ściszonym głosem - „Padł”.
„To
zajęło trochę czasu” – zauważył Joker.
„Tak”
– zgodziłam się.
„To
normalne?” - zapytał, kiedy okrążyłam kanapę.
„Nie…
och!” - krzyknęłam, bo zbliżyłam się,
a ręce Jokera wystrzeliły i złapał mnie w biodra.
Wpadłam
na niego, a on kierował moim upadkiem, więc mój tyłek poleciał w kierunku jego
kolan.
To
był pracowity dzień, ale nie wyczerpujący. Mimo to nie miałam nic przeciwko
temu, by zakończyć go, wyciągając się na Jokerze na mojej kanapie i oglądając
telewizję.
Jednak
w krótkim czasie odkryłam, że nie zamierzałam wyciągać się na Jokera i oglądać
telewizji.
Joker
miał się na mnie rozciągnąć, a po spojrzeniu w jego oczach odniosłam wrażenie,
że, chociaż telewizor był włączony, nie będziemy go oglądać.
To
było uczucie, które mnie uszczęśliwiało.
Kiedy
leżałam na plecach na kanapie, a on był przyciśnięty do mojego boku, spojrzałam
mu w oczy, czując, jak puls mocno bije na mojej szyi.
„Hej”
– wyszeptał.
Oh.
Wow.
„Hej”
– odszepnęłam.
Zacisnął
palce wokół mojej szyi i przesunął je do mojej szczęki.
„Dobrze
się czujesz?” – zapytał.
Przełknęłam.
Potem skinęłam głową.
„Chcesz
czuć się lepiej?”
Mój
brzuch wykonał salto.
O
tak. Zdecydowanie chciałam czuć się lepiej.
Przycisnęłam
rękę do jego klatki piersiowej i szepnęłam - „Tak”.
Pochylił
głowę, a ja wstrzymałam oddech, gdy patrzył mi w oczy i przesuwał nos wzdłuż boku
mojego nosa.
Oh.
Wow.
„Tak
cholernie ładna” – mruknął.
„Joker”
– odparłam ochryple.
Potarł
kciukiem mój policzek i dalej patrzył mi w oczy.
Pokręciłam
się trochę.
„Czego
chcesz, Motylku?”
Kazał
mi prosić.
Dlaczego
to było takie podniecające?
„Chcę,
żebyś mnie pocałował”.
Po
raz kolejny prześlizgnął nosem i patrzył w moje oczy, dodając czubek języka
przesuwający się po moich ustach.
To
już sprawiło, że poczułam się lepiej. Tak o wiele lepiej, że skowyt przeszył mi
gardło.
Natychmiast,
jego spojrzenie zapłonęło, pochylił głowę i pocałował mnie.
Otoczyłam
go ramionami, przycisnęłam go i odwzajemniłam pocałunek.
To
rozpoczęło sesję całowania na mojej kanapie, która obejmowała cudowne
obmacywanie, a dla mnie mnóstwo dreszczy, topnienia i skomlenia.
Joker
ponownie trzymał rękę na moim torsie i przesuwał kciuk pod spodem mojej piersi,
muskając, by objąć bok i to było tak dobre, że skończyłam się całować.
Chciałam
więcej.
Nie
miałam głowy, żeby wiedzieć, o ile więcej, ale wiedziałam, że chcę, żeby
przestał się drażnić i przynajmniej wślizgnął się do drugiej bazy.
Również
nie wiedziałam, jak mu to powiedzieć, ale moje ciało wiedziało i nie zwlekało.
Podczas głębokiego miauczenia uwolniłam moją nogę ze splątania z jego nogą, otoczyłam
jego udo łydką i wsunęłam najbardziej intymną część mnie na jego twardy
odcinek.
W
chwili, gdy to zrobiłam, wysunął rękę z mojego topu. Wykręcił ją za siebie,
żeby zahaczyć palcami o tył mojego kolana, trzymając je tam, ale też przerwał
pocałunek.
„Okej.
Skończyliśmy”.
Na
jego zaskakującą deklarację, zamrugałam, zanim jeszcze mocniej go uścisnęłam.
„Co?”
– zapytałam.
„Carrie”
– powiedział łagodnie, gdy zmusiłam się do skupienia – „Ta oferta, szczerze,
chcę ją przyjąć teraz na twojej kanapie. Ale muszę ci powiedzieć, mała, że to
nie jest to. To nie będzie tak, że po raz pierwszy wypieprzę cię na twojej
kanapie. Chcę tego, co oferujesz, ale ci tego nie dam. Nie tak. Kiedy tam
dotrzemy, dostaniesz to tak, jak na to zasługujesz. W sposób właściwy dla
dziewczyny, jaką jesteś”.
„Ja,
hm… ja, cóż…”
Urwałam,
bo wciąż byłam w pewnym nastroju, jednocześnie (powoli) przetwarzając to, co
powiedział.
A
to było niesamowicie cudowne.
Jednak
mój pewien nastrój skłaniał mnie do nakłonienia go, by posunął się dalej na
mojej kanapie.
„Kiedy
Travis będzie ze swoim tatą i będziemy sami, więc będę mógł skupić się tylko na
tobie i ty będziesz mogła mi to oddać, pojedziemy tam” – powiedział Joker -
„Tymczasem przygotujemy się do tego”.
„Jesteś
bardzo dobry w przygotowaniu się do tego” - powiedziałam mu, ponieważ był.
Aaron
i ja mieliśmy swoje razy. Był okres, w którym te razy były częste i tak dobre,
że nie wiedziałam, że może być lepiej. Te razy stały się rzadkie, a potem nie
były już tak dobre.
Ale
obcowanie z Jokerem było lepsze niż jakikolwiek raz z Aaronem.
Przestałam
o tym myśleć i zaczęłam wracać do tego pewnego nastroju, kiedy zobaczyłam rozbawienie
w oczach Jokera, gdy mruknął - „Będę cię trzymać w ryzach”.
„Uh,
okej” – zgodziłam się, głównie dlatego, że nie miałam wyboru.
„Teraz
będziemy oglądać telewizję”.
Nie
byłam wielką fanką telewizji. Lubiłam czytać tajemnice (choć dziwny romans tu i
tam był w porządku).
Ale
wtedy nie interesowała mnie telewizja.
Niemniej
jednak, nie mając innej możliwości, powiedziałam - „Okej”.
„A
potem pójdę, Carrie. Potrzebujesz dobrze przespanej nocy w swoim łóżku”.
Tak
naprawdę nie myślałam o tym do tamtej pory, ale najlepszy sen, jaki miałam od
dłuższego czasu, to była ostatnia noc na kanapie.
A
dokładniej na Jokerze.
Nie
podzieliłam się tym.
Znowu
bez mojego wyboru, powiedziałam - „Okej”.
Joker
się nie poruszył, więc ja też się nie ruszałam. To, co robiliśmy, to gapienie
się na siebie, co sprawiło, że poczułam się dziwnie i nagle nieswojo.
Dopóki
nie powiedział - „Lubię cię”.
Z
własnej woli moja dłoń zacisnęła się na jego koszulce.
„W
ten sposób chcę to zrobić dobrze” – ciągnął – „Dla ciebie i dla Travisa”.
Okej,
mogłabym się z tym zgodzić.
„Ja
też cię lubię” – powiedziałam nieśmiało.
„Złapałem
to, kiedy potarłaś to ciepło o moje udo”.
Poczułam,
że moja twarz rozpaliła się w innym rodzaju ciepła.
Wtedy
poczułam, jak ciało Jokera zaczyna się trząść i zobaczyłam jego usta w pełnym
uśmiechu.
„Róż
jest słodki, Motylku, ale niepotrzebny. To gówno było gorące”.
„Um…
dobrze” – mruknęłam.
„Słodkie
i gorące. Jedyna suka, jaką znam, która może zrobić to gówno”.
Ten
pewien nastrój opuścił mnie, podobnie jak moje zawstydzenie i od razu zaczęłam
się wściekać - „Po pierwsze, Joker, nie jestem suką. A po drugie, nasz dzień
był tak miły, że nie podzieliłam się moim wynikiem, ale wierzę, że zaciągnąłeś
dług w wysokości dwudziestu dolarów i siedemdziesięciu pięciu centów”.
„To
jest ta urocza część” – odpowiedział natychmiast.
„Przestań
mi schlebiać, a jednocześnie mnie irytować”.
„Słodka,
seksowna i może utrzymać swoje zdanie wobec motocyklisty lub garnituru tkwiącego-w-swoim-tyłku,
co również jest słodkie i seksowne”.
Postanowiłam
nie odpowiadać, tylko gapić się.
„Jesteś
gotowa do oglądania telewizji?” - zapytał.
„Nieważne
– mruknęłam.
Posłał
mi kolejny uśmiech, który nie chciałam przyznać, że mi się podobał, pochylił
głowę, dotknął ustami moich, a potem puścił moją nogę i przesunął nas tak, że
jego plecy opierały się o oparcie kanapy, ja byłam schowana przed nim i usadowiliśmy
się na łyżeczki przed telewizorem.
To
było cudowne.
Co
było wkurzające.
*****
Na
mojej pierwszej przerwie następnego dnia poszłam do małej kwadratowej szafki w
pomieszczeniu dla personelu w LeLane, gdzie trzymałam torebkę.
Poprzedniej
nocy Joker opuścił mój dom mniej więcej w czasie, gdy moje powieki zaczęły
opadać. Zrobił to, prowadząc mnie do drzwi za rękę, dając mi delikatny
pocałunek na dobranoc, a potem wyszedł.
Teraz
wróciłam do pracy, Big Petey był u mnie z Travisem i zastanawiałam się, co
dalej.
Miałam
też nadzieję, że skoro Joker i ja wymieniliśmy się numerami, to właśnie wtedy
dowiedziałabym się, co będzie dalej, bo naprawdę bardzo chciałam tego, co byłoby
dalej z Jokerem.
Gdy
wyjmowałam torebkę, przygryzłam wargę, pragnąc, żeby była od niego wiadomość
tekstowa lub głosowa, nawet jeśli chodziło tylko o to, żeby powiedzieć hej, co by powiedziało mi, że myślał o
mnie. Po tym, co powiedział poprzedniego wieczoru o traktowaniu mnie jak
dziewczynę, za którą mnie uważał, nie chciałam, żeby był jednym z tych facetów,
którzy pogrywają, żeby grać spokojnie.
Chwyciłam
telefon i nacisnęłam przycisk, aby podświetlić wyświetlacz.
Był
tekst, który mówił - Robisz przerwę,
zadzwoń - A na górze zadekretowało, że to od Jokera.
Moje
serce zrobiło się lekkie, a kciuk przeleciał nad ekranem. W mgnieniu oka wybrałam
numer Jokera.
Zadzwoniło
trzy razy, a potem usłyszałam - „Yo, Motylku”.
Moje
serce stało się lżejsze.
„Hej,
Joker”.
„Jak
jesteś na to gotowa, mógłbym dziś wieczorem trafić do twojego domu z chińszczyzną
na wynos”.
Nie
będzie przesadą stwierdzenie, że po opłaceniu rachunków mój budżet na pranie,
jedzenie, gaz i limitowaną ilość rzeczy został wyczerpany (jak zawsze), więc na
koniec miesiąca miałam sześć dolarów i pięćdziesiąt pięć centów do
przeniesienia na następny miesiąc. A jeśli coś się wydarzyło, co zdarzało się
często, musiałam użyć swojej karty kredytowej. Ponieważ mogłam płacić tylko
minimalną miesięczną ratę, saldo nigdy nie spadało i, co niepokojące, prawie co
miesiąc rosło.
Nie
zawsze tak było. Na początku, kiedy miałam alimenty, oddychała swobodniej.
Kiedy to przegrałam, tata mi pomagał, ale przestałam brać jego pieniądze, bo
czułam się winna. Nadal pracował. Kiedy musiał jechać i pomóc babci, miał
szczęście, kiedy firma go przeniosła. Ale płacił pani za pilnowanie babci w
ciągu dnia; nie potrzebował dodatkowego obciążenia w postaci mnie.
Więc
sprawy stały się ciasne do tego stopnia, że ograniczyłam się do absolutnie
wszystkiego, co nie było związane z Travisem. W centrum handlowym nie było lunchów.
Nie było Las Delicias. Nie było chińszczyzny na wynos. Nie dla mnie. Od tak dawna,
że nie pamiętałam, kiedy ostatnio jadłam chińszczyznę. Innymi słowy, chińskie
jedzenie na wynos brzmiało świetnie. Joker przynoszący je do mojego domu i zjadający
je ze mną, brzmiał lepiej.
„To
brzmi idealnie”.
„Szósta,
u ciebie?” – zapytał.
„Tak”
- odpowiedziałam.
„Napisz
do mnie, co lubisz. Wejdę do Twin Dragon”.
„Dobra”.
„Dobry
dzień?” – zapytał.
Nie
był. To był tylko dzień.
Teraz
był dobry dzień.
Nie
wiedziałam, czy powinnam mu to powiedzieć.
Potem
zdecydowałam, że powinnam mu to powiedzieć.
„Było
normalny. Właśnie się polepszył”.
To
go uciszyło i martwiłam się, że dałam zbyt wiele zbyt wcześnie, zanim
wymamrotał - „Lubię to, Motylku”.
Nie
za wcześnie.
Uff!
„Racja,
muszę cię puścić” - powiedział mi.
Nie
chciałam, żeby to robił, ale miałam tylko piętnaście minut i potrzebowałam
trochę czasu na odświeżenie się w łazience.
„Muszę
iść”.
„Później
Carrie”.
„Później,
ale, hm… Joker?”
„Tak?”
Wzięłam
wdech.
Wtedy
mu powiedziałam - „Nie byłam w restauracji od sześciu miesięcy, czyli wtedy,
kiedy tata mnie odwiedził. Nie jadłam chińszczyzny na wynos od dłuższego czasu,
niż pamiętam. A kocham meksykańskie i
chińskie.” - wzięłam kolejny wdech przez nos i powiedziałam - „Dziękuję, że mi to
dałeś. To dużo znaczy”.
„Mała,
to tylko jedzenie”.
„Może
dla ciebie, ale dla mnie to zatroszczenie się”.
Znowu
milczał i znowu martwiłam się, że nie powinnam mu tego mówić, zanim stwierdził
- „Twój były to totalny pieprzony dupek”.
Użyłabym
innych słów, ale miał rację.
„Będzie
lepiej, gdy dowiem się, jak iść do szkoły, aby zostać fryzjerką, a potem znajdę
salon, klientów i zacznę otrzymywać napiwki” – zapewniłam go.
„Racja”
- jego słowo nie brzmiało pewnie.
„Ale
też jest już lepiej, bo cię poznałam”.
„Reguła”
– stwierdził natychmiast.
Jego
dziwne słowo sprawiło, że zamrugałam do szafek - „Słucham?”
„Reguła.
Nie możesz taka być przez telefon. Możesz być taka tylko wtedy, gdy mogę cię
pocałować”.
Podniosłam
rękę i przycisnęłam ją do zimnej stali mojej szafki, opierając się o nią, bo
nagle moje kolana nie chciały mnie wesprzeć.
„Słyszysz
mnie?” – zapytał.
„Tak,
Joker”.
„Racja.
Szósta. Napisz mi, co lubisz jeść. Później” – stwierdził zwięźle.
„Później,
Joker”.
Rozłączył
się.
Odjęłam
telefon od ucha i wpatrywałam się w niego, zanim się do niego uśmiechnęłam, a
to było zanim trzy razy z radością wyrzuciłam go w powietrze.
Potem
wysłałam mu SMS-a z moimi ulubionymi chińskimi wyborami, włożyłam telefon do
torebki, zamknęłam szafkę i zabrałam się do pracy.
*****
Dłonie
Jokera w moich włosach podciągnęły moją głowę, co oznaczało oderwanie moich ust
od jego.
„Skończyliśmy”.
Nie!
Wciąż nawet nie doszedł do drugiej bazy!
To
było po chińszczyźnie na wynos. Po tym, jak Joker bawił się przez chwilę z
Travisem na podłodze, co polegało to na tym, że Joker leżał na plecach w
wąskiej dostępnej dla niego przestrzeni między kanapą a ścianą, co pozwoliło
Travisowi czołgać się po nim, chichocząc (to, nawiasem mówiąc, również
sprawiło, że byłam mazią). Było to również po tym, jak Joker dał mu jego
butelkę, podczas gdy ja się bawiłam. I na koniec, po tym, jak go uśpiłam.
Całowaliśmy
się. Było gorąco i ciężko. Właśnie dokonałam cudu, zmuszając do zejścia Jokera
ze mnie do naszych boków, a następnie wmanewrowując siebie na górę.
Jeśli
on nie zamierzał iść do drugiej bazy, to ja bym to zrobiła. Więc wsadziłam ręce
do jego koszulki. Jego skóra była jedwabista. Również płonęła. A co
najważniejsze, obejmowała coś, co można by określić jedynie jako giętką stal.
Nie
mogłam się nacieszyć. Tego. Jego włosów. Jego języka. Jego męskiego zapachu
motocyklisty. Przesuwałam nawet wargami po jego brodzie, żeby pocałować jego
płatek ucha, a gdy tylko to zrobiłam, chciałam to zrobić jeszcze raz.
Czułam
go mocno na brzuchu przez jego dżinsy. Podobało mi się to uczucie.
Jak
mógł powiedzieć, że skończyliśmy?
„Jeszcze
trochę” – namawiałam, decydując, że teraz jest dobry moment, by ponownie
przesunąć wargami po jego brodzie.
„Carissa”
– warknął – „Nie” – dokończył nieugięcie.
Spojrzałam
na niego i wyrzuciłam swoje kłamstwo na wpół desperacko - „Nie znasz mnie,
Joker. Właściwie to jestem puszczalska”.
Wybuchnął
śmiechem.
To
był pierwszy raz, kiedy to zrobił. To było głębokie i wystawne, a słuchanie
tego było doświadczeniem wielozmysłowym, z którego wszystko to było dobre.
Ale
wciąż mnie to drażniło.
„To
jest śmieszne?” - zapytałam.
Skupił
się na mnie - „Jak przyjechałem tu z jedzeniem, byłaś w koszuli LeLane?”
„Nie”
– warknęłam, chociaż nie miałam pojęcia, dlaczego zadał to pytanie w tym
momencie naszej rozmowy i to nie tylko dlatego, że znał odpowiedź.
„Nie.
Wróciłaś do domu i przebrałaś się w koszulkę, która miała więcej falban niż
wszystko, co kiedykolwiek widziałem”.
„To
jest słodkie” – odparłam, martwiąc się, że nie myśli tak samo.
„Jest.
Tak jak ty. To jesteś ty. Mój Motylek
w swoich skrzydłach. Ale to nie jest to, co włożyłaby puszczalska, by zwabić
swojego mężczyznę, by zerżnął ją na kanapie przed wiadomościami”.
Można
było bezpiecznie powiedzieć, że miał rację, jednak nie potwierdziłam tego
ustnie.
„Nie
powiedziałam, że chcę iść na całość” - powiedziałam mu - „Po prostu nie chcę
przestać”.
„Carissa,
czujesz to na brzuchu?”
Przygryzłam
wargę, bo to czułam.
„Zrób
mi przysługę” – powiedział, żeby skończyć.
Miał
dobry argument, bardzo dobry, byłam samolubna i musiałam to ostudzić dla jego
dobra.
Odwróciłam
wzrok, słabo odpychając się, nagle zawstydzona.
Joker
przetoczył się tak, że zostałam uwięziona w oparciu kanapy i rozkazał - „Spójrz
na mnie”.
„To
zawstydzające” – powiedziałam mu do gardła.
„Nie
wiem jakim cudem. Żaden mężczyzna, który trzymałby cię w ramionach, a ty byś go
tam chciała, nie pomyślałby nic więcej niż to, że ma cholerne szczęście” - Jego
słowa sprawiły, że moje oczy podniosły się do jego - „Jesteś szczera i nie
grasz w gry, to nawet lepiej”.
„Naprawdę
tak myślisz?”
„Tak.
Nadal nie wypieprzę cię na twojej kanapie. Nie teraz. Nie pierwszy raz” -
uśmiechnął się do mnie - „Może trzeci”.
Pchnęłam
jego klatkę piersiową i zrobiłam to znowu słabo, ale tym razem zrobiłam to z
innego powodu i zrobiłam to z lekkim uśmiechem.
Kiedy
to zrobiłam, zawinęłam palce w jego koszulę i zgięłam szyję tak, że moje czoło
spoczęło u podstawy jego gardła.
Jego
następne słowa zabrzmiały na czubku moich włosów - „W przyszłym tygodniu
zabiorę cię na miłą kolację. Możesz się wystroić. Zrobimy to właściwie. Wtedy
dam ci to, czego potrzebujesz”.
„Byłoby
miło” – wyszeptałam i tak będzie. Denerwowało mnie to, ale także ekscytowało
mnie, że mam wiele rzeczy, na które czekałam: miłą kolację, możliwość
przebrania się, wieczór z Jokerem… i to, czego potrzebowałam.
Bezpiecznie
było powiedzieć, że Aaron rzucający mnie w moim wieku był uderzeniem w moją
pewność siebie. Z drugiej strony, gdyby tak się stało w jakimkolwiek wieku,
podejrzewałam, że też tak by było.
Nigdy
nie byłam dziewczyną, która by się chwaliła, ale byłam dziewczyną, która
wiedziała z powodu uwagi Aarona, że mam kilka rzeczy. Po Aaronie pomyślałam, że
nie mam.
Przystojny,
męski mężczyzna, taki jak Joker, który mnie lubił, najwyraźniej pociągałam go,
chciał spędzać ze mną czas i chciał mi to dać, jednocześnie szanując mnie, był genialny. Przywróciło mi to
poczucie, że mogę po prostu mieć trochę rzeczy. A to wiele dla mnie znaczyło.
Tak
jak wszystko, co dawał mi Joker, sprawiając, że wydawało się mu to łatwo
przychodzić, wiele znaczyło.
„Teraz,
to jest do bani, ale mam plany na jutro wieczorem” – kontynuował.
To
było do bani.
„Następnego
dnia masz wolne?” – zapytał. Kiwnęłam głową, przesuwając czoło na jego klatce
piersiowej, a potem odchyliłam głowę do tyłu i złapałam jego wzrok - „Jeśli
chcesz, zrobimy coś”.
„Chcę”–
powiedziałam cicho.
On
też tego chciał. Nie zamknął tego za oczami. Dał mi to właśnie tam.
I
to było jak prezent.
Pochylił
się, dotknął ustami mojego nosa, ust, potem przesunął się i przesunął je wzdłuż
mojego policzka do szczęki.
Usiadł
obok mnie i złapał moje spojrzenie.
„Teraz
muszę wracać do domu, Carrie”.
Smuteczek.
„W
porządku”.
Uścisnął
mnie i, zanim tego zapragnęłam (o wiele za wcześnie), wstaliśmy z kanapy i podnieśliśmy
się na nogi. Wziął mnie za rękę i wykonał to samo ćwiczenie: wziął kurtkę i
podszedł do drzwi, zabierając mnie ze sobą.
Objął
mój policzek, przycisnął usta do moich i dał mi swoje - „Później”, ale tym
razem dodał - „Zamelduję się jutro”.
„Okej”.
„Noc,
mała”.
„Noc,
skarbie”.
Jego
twarz zmiękła, zanim wszedł na korytarz i zniknął z pola widzenia.
Westchnęłam,
zamknęłam drzwi i oparłam się o nie plecami.
Zastanawiałam
się, jakie miał plany na następny wieczór.
Potem
postanowiłam zapytać, kiedy zameldowałby się następnego dnia.
Potem
poszłam do swojego pokoju, zdjęłam falbaniastą koszulkę i dżinsy, poszłam do
łazienki, umyłam twarz, umyłam zęby i poszłam do łóżka.
Leżałam
w ogromnym łóżku typu king size z prześcieradłami z milionami wątków, myśląc, że,
bez obietnicy, że Joker będzie częścią mojego dnia, nie miałam tak wiele, na co
mogłabym czekać jutro.
Nadal
nie mogłam się doczekać jutra.
A
zwłaszcza następnego dnia.
Ale
głównie następnego wieczoru, kiedy mogłabym się przebrać, zjeść kolację z
Jokerem…
Następnie
zdobyć to, czego potrzebuję.
Dziękuję :) Czekam na ich kolację
OdpowiedzUsuń