Rozdział
18
Zachwianie
(cz.2)
*****
Zadzwonił
telefon na szafce nocnej i Joker otworzył oczy.
Carissa
przyciskała się do niego, rozciągając się i podnosząc głowę, gdy wyciągnął rękę
i chwycił go.
Spojrzał
na wyświetlacz, sprawdził, kto dzwonił, a także godzinę, napiął się i odebrał połączenie
- „Tak?”
„Przepraszam,
bracie, wiem, że jesteś w łóżku Carrie, więc wkurza mnie, że to mówię,
Nightingale znalazł Heidi” – powiedział mu Tack - „Ale nie Nightingale, którego
na nią nałożyłeś. Hank”.
Brat
Lee.
Glina.
Gówno.
Miał
wrażenie, że to nie było dobre.
„Joke,
nie znoszę tego więcej mówić, ale to, co znaleziono, było brzydkie. Muszę
wezwać wszystkich braci”.
„Gdzie?”
- chrząknął.
Tack
podał mu adres i dokończył - „Zabieraj się”.
„Masz
to” - odpowiedział Joker, rozłączył się i zwrócił do swojej dziewczyny.
„Wszystko
w porządku?” - zapytała natychmiast.
„Sprawy
Klubu, Carrie, muszę iść” – powiedział jej.
Przez
cienie spojrzała za nim na budzik.
„Sprawy
Klubu o drugiej trzydzieści w nocy?” - zapytała.
„Muszę
iść” – powtórzył - „Dowiem się, co się dzieje, a kiedy wrócę, wyjaśnię”.
Podniosła
się do przedramienia - „Czy ktoś jest ranny?”
„Nie”
– skłamał - „Nie w Klubie” - powiedział jej prawdę - „Ale nie sądzę, żeby to
było dobre, i muszę już iść”.
„Ja…
umm… dobrze, skarbie”.
To
było niezdecydowane, ale musiał to przyjąć, więc wziął to, pochylając się, by
dać jej szybki buziak.
Potem
stoczył się z łóżka.
Był
na swoim motocyklu i pod adresem, który podał mu Tack po trzydziestu pięciu
minutach. Ale Tack mógł dać mu przybliżenie sytuacji i byłby w stanie ją
znaleźć. Wszędzie stały radiowozy, migały światła, taśma z miejsca zbrodni
odgradzała alejkę i przechodniów, mimo że była ciemna noc. Tak duża była aktywność
policji, że wyczołgali się z łóżek lub zatrzymali się na drodze, aby dowiedzieć
się, co się dzieje.
Joker
podjechał do rzędu motocykli, zaparkował swój i zobaczył swoich braci skupionych
na chodniku za cienką linią przechodniów i policyjną taśmą. Był tam Tack, do
którego już dołączyli Hop, Shy, Boz, High, Roscoe i Snapper.
Lee
Nightingale i jego prawa ręka, Luke Stark, byli z nimi.
I
na koniec byli też Hawk Delgado, Mitch Lawson i Brock „Chudy” Lucas.
Innymi
słowy, zasadniczo każdy twardziel z Denver, poza resztą zespołu Lee, resztą
zespołu Hawka, resztą braci Chaosu i Knight’em Sebring’iem i jego załogą. Joker
nie był zaskoczony, widząc, że Knight’a tam nie ma, ponieważ Knight nie był po właściwej
stronie prawa, a nawet nie stał okrakiem, jak Chaos, Nightingale i Delgado.
Ale
przez to, co Knight robił jako poboczny interes i czego Joker podejrzewał, że
miał się wkrótce dowiedzieć, Knight Sebring zainteresowałby się tym.
A
gdyby to zrobił, to gówno, o którym Joker wiedział, że właśnie zrobiło się
bałaganiarskie, wysadziłoby mu głowę w powietrze.
Joker
podszedł do dużej grupy mężczyzn obserwując Tacka.
Ale
kiedy dostosowali się, by wpuścić go do kręgu, przemówił Lee.
„Przepraszam,
Joke, Hank złapał sprawę. Wiedział, że jestem na tym dla ciebie, więc mógł mnie
uprzedzić, kiedy coś usłyszał. Usłyszał coś i zadzwonił do mnie”.
„Heidi
oberwała” – domyślił się Joker.
„Tak”
– potwierdził Lee.
„Joke,
bracie” - wezwał go Tack, a Joker spojrzał na niego - „Jest powód, dla którego
bracia są tutaj. Musisz to zobaczyć. Ale zanim wejdziesz za taśmę, musisz zebrać
swoje gówno”.
„Mówiłeś,
że to brzydkie” – powiedział Joker.
„Takie
rzeczy nigdy nie są ładne’ - odparł cicho Tack - „Ale to jest jeszcze gorsze”.
„Valenzuela?”
– zapytał Joker.
„Absolutnie”
- warknął High i był to wściekły ryk, który był spowodowany tym, że Valenzuela
wykonał ruch i zrobił to za pomocą kobiety.
Więc
Joker wiedział, że nie zobaczy brzydkiego.
Zobaczy
brzydkie.
Spojrzał
na Tacka - „Pokaż mi”.
Tack
skinął głową i odwrócił się do Lee, ale Luke Stark już się odsunął i stał przy
taśmie z bratem Lee, Hankiem.
Tack
i Joker ruszyli w tę stronę, a po kiwnięciu brodą Hank podniósł taśmę. Joker i
Tack zanurkowali. Hank upuścił taśmę i zaczął iść. Joker i Tack poszli za nim.
„Zadzwonił
o niej anonimowy na 911” – mruknął Hank - „Prawdopodobnie ćpun, który używał
tej alejki do naćpania się lub spiknięcia się w celu kupienia” - Zatrzymał się
i spojrzał na Jokera - „Jesteś dobry?”
Nie.
Nie był. Nie mógł powiedzieć, że lubił Heidi, ale mógł powiedzieć, że nie
chciał, aby to, co jej się przydarzyło, przydarzyło się jej.
„Jestem
dobry” – odpowiedział.
Hank
skinął głową i szedł dalej.
Wokół
kręcili się policjanci, robili zdjęcia, kładli znaczniki na asfalcie, spisali
bzdury, kulili się i rozmawiali.
W
końcu do niej dotarli.
Była
przykryta.
„Wyświadcz
mi przysługę, tak?” - Hank zawołał, a mundurowy spojrzał w jego stronę, odebrał
wiadomość i przykucnął przy ciele.
Kiedy
to zrobił, Joker zauważył, że mundurowy był dobrym gliną.
Wiedział
o tym ze sposobu, w jaki mężczyzna ostrożnie zdjął przykrycie z Heidi. Była
martwą kobietą w zaułku, która zasługiwała na szacunek. Nie była tylko ciałem
na wystawie i tak ją traktował.
Joker
spojrzał na nią i zamarł.
Nie
dlatego, że zobaczył martwą Heidi.
To
dlatego, że słowo Chaos zostało
wyryte na jej czole.
„Brzydkie”
- powiedział cicho obok niego Tack - „Ale, Joke, jest więcej i to też nie jest
dobre”.
„Pokaż
mi” – burknął Joker.
Mundurowy
spojrzał na Hanka i musiał dostać zielone światło, bo dalej odciągnął zasłonę.
Jej
koszula była podniesiona.
A
w jej brzuchu wyryto słowo Joker.
„Pieprz
mnie, pieprz mnie, pieprz mnie” –
wypalił Joker.
Mundurowy
zarzucił przykrycie.
„Tack
mówi, że znaliście ją, chłopcy” – zauważył Hank, a Joker spojrzał na niego.
„Stajnia
Valenzueli, wysłana do pracy na naszym terenie” - Joker powiedział mu to, co
wiedział, że Tack już by mu powiedział.
„Była
dla ciebie wyjątkowa? – zapytał Hank.
„Mieliśmy
związek” – powiedział Joker.
„Chcesz
się tym ze mną podzielić?” - Hank pchnął.
„Dostawała
gotówkę za informacje o Valenzueli” – powiedział mu Tack - „Już ci to dałem,
Nightingale”.
„Próbuję
zrozumieć, dlaczego Valenzuela, jeśli on zrobił to gówno, wyryłby jej w brzuchu
imię jednego z twoich chłopców” – odpowiedział Hank.
„Jak
już ci mówiłem, donosiła, a jej opiekunem był Joker” – odparł Tack.
„I
była w ciąży” – wtrącił Joker, a Hank spojrzał na niego.
„To
twoje?”
„Nie”
– powiedział Joker - „Nigdy jej nie dotknąłem”.
„Valenzuela
myśli inaczej?” - Hank kontynuował.
„Oczywiście”
– warknął Joker.
„Może
być inna wiadomość, bracie. Mówi tylko, że wiedział, że jest twoja” -
powiedział mu Tack.
„Możliwe,
ale nie ma znaczenia, jakie jest przesłanie tego dupka, z wyjątkiem faktu, że
kobieta i jej dziecko są martwi, żeby je przekazać” – odpowiedział Joker.
„Spokojnie,
Joke” – ostrzegł Tack, odczytując go bez trudu.
„Jestem
spokojny” – uciął, ale nie był.
Wciąż
starał się to znaleźć. Nie mógł tego złapać, ale miał dość przewagi, by nie
stracić rozumu, nie odwrócić się na pięcie i znaleźć kogoś, kogo mógłby
skrzywdzić.
„Tack
mówi, że opuściła stajnię Valenzueli, bo była w ciąży, prawda?” – zapytał Hank.
Joker
kiwnął głową i dodał – „Zniknęła, Hank. Dziwię się, że wciąż była w mieście.
Valenzuela bez wątpienia to zrobił, ale ją wyśledził, aby to zrobić”.
„Zanim
to się stało, Lee powiedział mi, że jej szukałeś, bo wyznała, że jest gotowa
znaleźć dom dla swojego dziecka” – kontynuował Hank.
To
było miłe określenie.
„Tak”
– potwierdził Joker.
Hank
zbliżył się, więc Tack się zbliżył.
Ale
Joker nie spuszczał oczu z Hanka.
„Jest
całkiem jasne, że to nie jest Chaos, ale jasne jest też, że lepkie gówno stało
się jeszcze bardziej lepkie. Nie mam pojęcia, co robicie z Mitch’em i Chudym.
Nie chcę wiedzieć. Wiem tylko, że informujecie o tym dwóch moich braci. Mają
niebieską krew. I muszą utrzymywać swoją drużynę w czystości. Więc będę
potrzebować alibi dla całego Chaosu, i mam to w dupie, że będziecie chronieni.
Zróbcie to, co musicie, aby utrzymać zespół w czystości”.
„Będziesz
je miał” – powiedział Tack.
Hank
zwrócił się do Jokera - „Boże proszę, powiedz mi, że masz alibi”.
„Całą
noc byłem z moją kobietą”.
Hank
westchnął i skinął głową.
„Dlaczego
modlisz się do Boga?” – zapytał Tack, a Hank spojrzał na niego.
„Ponieważ
Joke jest celem, a być na celowniku Valenzueli nie jest dobrze. Może to tylko
ta kobieta” – wskazał głową na ulicę, na której była Heidi - „Może to być
specyficzna wendeta. Valenzuela gra pod dowolnym kątem, a Chaos jest znany z
wyboru broni. To są noże”.
„Nie
zamierzam wyrzeźbić własnego imienia i nazwy mojego Klubu w ciele martwej
kobiety” – wycedził Joker.
„Nie,
nie zrobiłbyś tego” – powiedział Hank - „Ale w przeszłości, kiedy Chaos był
innym klubem, członkowie mieli sposób z nożami i byli tak zajęci własnymi
dupami, że nie mieli nic przeciwko oznaczaniu swojego terytorium”.
Ta
historia nie była udostępniana, gdy był rekrutem, a Joker spojrzał na Tacka.
Tack
wyglądał na wkurzonego.
„To
nie jest przeszłość, Hank, to starożytność” – stwierdził Tack - „Tylko jeden
jebany to robił, a jego plecy są czarne, bo wsadzał Chaos tam z takim gównem,
nie wspominając już o tym, że widzi, jak odsiaduje dożywocie za to, że miał
głowę w dupie. Rzeźbił Chaos, ale kiedy Klub był wypieprzony, był bardziej wypieprzony, a nawet bracia,
którzy chcieli iść tą ciemną ścieżką, na której byliśmy, zanim wyciągnąłem
Klub, zabrali mu naszywkę”.
„Niezależnie
od tego, jak chcesz to mieć, nadal jest to Chaos. Takie gówno tworzy legendę, a
legenda nigdy nie umiera” – odparł Hank.
„Więc
myślisz, że Valenzuela zakłada klub?” - zapytał Tack.
„Myślę,
że nikt nie gubi tego, że czyścisz nowy teren i że nikt tam nie uwzględnia Valenzueli”
– odpowiedział Hank - „Teraz już wiesz, jak pilnować swoich pleców, więc nie
powtórzę tego” - Spojrzał na Jokera - „Nie wiem, czy byłeś z nią blisko, ale moje
kondolencje”.
Nie
był z nią blisko, ale nie chciał śmierci jej i jej dziecka.
„Dzięki”
– mruknął.
Potrząsnęli
dłońmi i Tack i Joker wrócili do taśmy. Kiedy to zrobili, Joker zobaczył, że
Lee odłączył się i stał z Lukiem i innym członkiem jego zespołu, Hectorem
Chavezem.
Wymienili
spojrzenia, kiwali głowami i przeszli pod taśmą, aby udać się do własnej
załogi, która powiększyła się o wszystkich członków Chaosu, z wyjątkiem
patrolujących, ale nie wyłączając Big Petey’a.
Ledwie
się zatrzymali, zanim Hawk oświadczył - „Wiem, że ci się to nie spodoba, ale
myślę, że musisz wycofać się z zajmowania większego terytorium”.
„To
się nie stanie” – odparł Tack.
„Kobieta
nie żyje” – odparł Hawk.
„Chaos
jej nie zabił” – odparł Tack.
„Twoje
natarcie było zbyt agresywne” - odparł Hawk.
„Stało
się i nie da się tego cofnąć” – stwierdził Tack - „Zdobyliśmy nasz teren,
trzymamy się stabilnie”.
„Więc
co?” – zapytał Hawk – „To był jego powrót” – i wskazał na taśmę, wskazując
Heidi.
„Racja”
– wtrącił Brock Lucas, patrząc na Hawka – „Ty i Tack możecie się spierać o
kolor nieba”.
Bez
względu na to, jak blisko byli Hawk i Tack, taka była cholerna prawda. Z
drugiej strony, na długo przed Cherry, Tack zagrał w stronę obecnej żony Hawka
i matki jego trójki dzieci. Gra była prawie udana. Gówno poszło, by uczynić ich
braćmi, ale nawet bracia walczyli. Zwłaszcza, gdy w grę wchodziły kobiety. Obaj
mężczyźni byli dobrzy z tym, co dostali. Ale żaden mężczyzna nigdy nie
odpuszcza tego rodzaju gówna.
„Ktoś
gadał, wsypał Heidi” – wtrącił Hop.
„Ta,
którą próbowałeś nawrócić” - odpowiedział Hop’owi Hawk.
„Może
być każda z nich. Wszyscy wiedzieli, że dawała to Jokerowi” – powiedział
Snapper do Hawka.
„Racja,
a on szukał sposobu, aby wysłać wiadomość i, powtórzę, jego gra powrotna była taka” – warknął Hawk.
„Chaos
zagrał swoją grę. Nie mogą się wycofać, Hawk, i dobrze o tym wiesz” - wtrącił
Brock - „I coś musiało się stać, wszyscy o tym wiedzieliśmy” - powiedział,
patrząc na swojego partnera i kolegę gliniarza, Mitcha Lawsona - „Valenzuela
jest chciwy, ale jest ostrożny, a my wszyscy czekaliśmy i nic się nie działo.
Musi się potknąć, żeby popełnić błąd. Chaos pchał i mieliśmy nadzieję, że on upadnie.
Na razie nikt nie jest odpowiedzialny za tę kobietę z zaułka, z wyjątkiem
Valenzueli. Każdy z nas mógł przyjąć cios, bo każdy z nas był wspierał Chaos w
pchaniu. Po prostu nie wiedzieliśmy, jak Valenzuela odepchnie. To jest do bani,
ale to jest wojna, a ci skurwiele nie walczą uczciwie. Ani trochę. Więc musimy
to przyjąć i iść dalej. Czujność. Informacja. Wiadomość. Czy teraz mogę wrócić
do domu, do mojej żony?”
„Wiem,
że ja wracam do domu” – powiedział Tack.
Lawson
spojrzał w niebo.
Joker
wiedział, że nie było go w załodze. Z drugiej strony walił prosto z mostu. Albo
tak prosto, jak tylko mógł w towarzystwie komandosa, byłego tajnego agenta DEA
i motocyklisty z misją.
Ale
choć walił prosto z mostu, był lepszym człowiekiem. Człowiekiem, który chronił
plecy swoich braci, bez względu na to, co to znaczyło.
Więc
mógł nie być na pokładzie, ale był na przejażdżce.
Mężczyźni
się rozeszli, ale Joker zauważył spojrzenia między braćmi, te emanujące od Tacka
i jego poruczników, Hop’a i Shy’a.
Nie
zamieniono słów, ale Joker wiedział.
Heidi
mogła być tym, czym była z powodów, dla których musiała być taka.
Ale
jak poparła Chaos, była ich.
Teraz
była martwa w zaułku, z dzieckiem, które było martwe w jej wnętrzu, ze słowami
wyrytymi na jej skórze.
Tak
więc rozszerzony zespół miał za cel czujność, informację i przesyłanie wieści.
Ale
Chaos tylko dodał zemstę.
Kilku
jego braci trzymało się blisko Jokera, gdy szli do motocykli.
Kiedy
stał tam, naciągając rękawiczki, poczuł rękę na ramieniu i odwrócił się, by
zobaczyć Shy’a.
„Wszystko
dobrze?” - zapytał Shy.
„Dobrze”
– odpowiedział Joker.
„Popieprzony
sposób, bracie, przykro mi” – powiedział Shy.
Joker
nie miał na to odpowiedzi, bo to, co powiedział Shy, było prawdą.
„Posłuchaj
Lucasa” – powiedział Snapper, którego motocykl był obok Jokera – „To nie twoja
wina”.
Wiedział,
że nie była. Czas minął. Ona przepadła. Bezpieczna.
Nightingale
ją szukał, ale nie znalazł jej nigdzie w pobliżu Denver.
Valenzuela
ją znalazł. Przyciągnął ją z powrotem i położył na niej swoją wiadomość.
„Powiem
to po raz ostatni” - powiedział Joker do Snappera, ale zrobił to cicho, nie
wkurzony - „Jest dobrze”.
„Zabieraj
się” – zawołał Hop, już okrakiem na motocyklu.
Ci,
którzy go otaczali, odeszli, a Joker przerzucił nogę przez motocykl.
Uruchomili
silniki, wycofali…
Potem
jak jeden mąż, Chaos potoczył się.
*****
Carissa
siedziała na łóżku z nogami skrzyżowanymi przed sobą pod kołdrą, ubrana w jego
koszulkę, z włączonymi światłami i wpatrywała się w niego.
Nic
dziwnego, że czekała na niego.
Nic
dziwnego, że, kiedy wrócił, zapytała, czy wszystko w porządku.
Nic
dziwnego, że wyglądała na cholernie zmartwioną.
Tak
więc wcześniej, niż chciał się dzielić, o tak wczesnym poranku, że chciał po
prostu iść spać, podzielił się.
Wszystkim.
Albo
wszystkim, co wiedział, że bracia dawali swoim starszym paniom. Nie było
kłamstw, ale to nie znaczyło, że starsze panie nie były chronione przed
niektórymi prawdami.
Niektórzy
bracia dzielili się więcej niż inni.
Nie
trzeba dodawać, że Joker nie uwzględnił faktu, że właśnie był na miejscu
zbrodni, gdzie była zamordowana kobieta z jego imieniem i nazwą jego Klubu
wyrytymi na jej skórze.
Ale
wiedziała o historii Chaosu i ich misji, ich terenie i patrolach.
Znała
też trochę historii o Valenzueli.
Teraz
było już po piątej rano, a ona miała wszystko, co mogła dostać.
„Motylku,
jest późno. Za kilka godzin masz zmianę, a ja mam termin. Właśnie dużo na tobie
złożyłem i nie chcę naciskać, ale musisz ze mną porozmawiać, żebym wiedział,
gdzie jesteś”.
„Więc…”
- zaczęła, zatrzymała się, zaczęła od nowa - „Jesteś…” - znowu się zatrzymała,
a potem zaczęła - „W zasadzie…” - jej głowa przechyliła się na bok - „Czujką?”
Tak
naprawdę nie było w tym nic zasadniczego.
„Zasadniczo”
- stwierdził.
„I
jest zły facet, który jest na was zły, bo uratowaliście przyjaciółkę Tabby,
która jest ćpunką, przed występem w filmie porno?”
Nigdy
w życiu nie chciał rozmawiać o filmach porno ze swoją grzeczną dziewczyną,
Carissą, chyba że miałaby szalony pomysł i zamarzyłaby o tym, by być naprawdę
niegrzeczną i obejrzała z nim jeden.
Nie
wnikał w to.
Powiedział
tylko - „Tak”.
„Grozi
ci niebezpieczeństwo?”
„Gliniarze
są zaangażowani, więc mam nadzieję, że do tego nie dojdzie”.
„Ale
jesteś w niebezpieczeństwie” – szepnęła.
„Potencjalnie”
– zahaczył.
Zamilkła.
„Ty
nie jesteś. Ten facet wie, że jego wojna jest z braćmi” – zapewnił ją.
„Nie
pomyślałam o tym” – mruknęła.
Kurwa.
„Mała…”
– zaczął.
„Nie
chcę cię urazić, dokonując porównania” - powiedziała nad nim i szła dalej -
„Ale Aaron broni przestępców. Ty… nie”.
To
było dobre.
Pomyślał.
Więc
dał jej więcej w nadziei, że zrozumie.
„Tak
jak powiedziałem, Klub był przywiązany do jakiegoś paskudnego gówna” - powiedział
jej - „Tack przejął Klub, był wrogo do tego nastawiony i wyciągnął ich. To było
przede mną. Ale mam nadzieję, że to jest oczywiste, że nie byłbym bratem, gdyby
tam jeszcze byli. Prawdę powiedziawszy, nie mówiąc, że gdybym wiedział, dokąd
prowadzi ich Tack, ja nie byłbym w stanie przenieść Klubu tam, gdzie jest
teraz. Mamy dwie misje. Utrzymywać prosperujący sklep i warsztat, utrzymywać
nasz teren w czystości, aby gówno nigdy więcej nie mogło dotknąć Klubu.
Wszedłem na pokład znając obie i dałem wierność wiedząc o tym. Chaos nie jest
Klubem, do którego należę, Carrie. To część mnie. Ta praca jest częścią mnie. I
musisz to zrozumieć”.
„Ależ
oczywiście”.
Właśnie
wtedy się na nią zagapił.
„I
tyle?” – zapytał.
„Co
tyle?”
„Pogodziłaś
się?”
Wzruszyła
ramionami - „Gdybyś zmienił mi oponę i zabrał mnie na kawę, tam podzielił się
tym wszystkim, prawdopodobnie nie. Ale teraz cię znam. Znam ich. Wiem, kim
jesteś. Wiem, o co wszyscy mówicie. I to nie jest warsztat, sklep i czujność.
To rodzina. Więc czy jestem szczęśliwa, że mój nowy, przystojny, męski chłopak
motocyklista i jego bracia walczą o władzę ze złym facetem? Nie. Czy zgadzam
się z tym, że bierzesz mnie taką, jaka jestem, z całym moim bagażem, z tym, jak
popsuło mi się życie, z nieznanymi sposobami, w jakie Aaron ma nadzieję, że to
zepsuje, a ty się nie zachwiałeś? Tak. Tysiąc razy tak. A nie mówiłoby to o
mnie dobrze, jak przy pierwszej okazji zachwiałabym się przeciwko tobie”.
Kurwa,
kochał ją.
Prosto,
aż po wnętrzności, kochał ją na
resztę życia.
Nie
powiedział jej tego.
Powiedział
jej - „To gówno męski motocyklista, którym rzucasz, jest słodkie, Motylku, ale
jest też głupkowate”.
Uśmiechnęła
się, popchnęła do przodu na kolanach, po czym podpełzła do niego, gdzie siedział
na skraju jej łóżka, obrócony do niej. Zbliżyła się, wylądowała na biodrze
przyciśniętym do jego i położyła dłoń na jego klatce piersiowej.
„Nie
jestem głuptaskiem” – szepnęła.
Była
całkowicie.
„Nieważne”
– odszepnął.
„Nie
jestem pewna, czy uda mi się przespać całą godzinę, kiedy mogę to robić” –
wyznała.
„Co
jesteś pewna, że możesz zrobić?” – zapytał.
Pochyliła
się i przejechała nosem wzdłuż jego szczęki.
Miał
nadzieję, że to była jej odpowiedź.
I
była to odpowiedź na wiele rzeczy, na wszystko, o czym właśnie rozmawiali.
Odpowiedź,
która mu się podobała.
Na
szczęście był pewien, że on też mógł to zrobić.
Więc
wziął ją w ramiona, wziął na plecy i zrobili to.
Dziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń