czwartek, 1 września 2022

18 - Zachwianie (cz.2)

 

Rozdział 18

Zachwianie (cz.2)

*****

Zadzwonił telefon na szafce nocnej i Joker otworzył oczy.

Carissa przyciskała się do niego, rozciągając się i podnosząc głowę, gdy wyciągnął rękę i chwycił go.

Spojrzał na wyświetlacz, sprawdził, kto dzwonił, a także godzinę, napiął się i odebrał połączenie - „Tak?”

„Przepraszam, bracie, wiem, że jesteś w łóżku Carrie, więc wkurza mnie, że to mówię, Nightingale znalazł Heidi” – powiedział mu Tack - „Ale nie Nightingale, którego na nią nałożyłeś. Hank”.

Brat Lee.

Glina.

Gówno.

Miał wrażenie, że to nie było dobre.

„Joke, nie znoszę tego więcej mówić, ale to, co znaleziono, było brzydkie. Muszę wezwać wszystkich braci”.

„Gdzie?” - chrząknął.

Tack podał mu adres i dokończył - „Zabieraj się”.

„Masz to” - odpowiedział Joker, rozłączył się i zwrócił do swojej dziewczyny.

„Wszystko w porządku?” - zapytała natychmiast.

„Sprawy Klubu, Carrie, muszę iść” – powiedział jej.

Przez cienie spojrzała za nim na budzik.

„Sprawy Klubu o drugiej trzydzieści w nocy?” - zapytała.

„Muszę iść” – powtórzył - „Dowiem się, co się dzieje, a kiedy wrócę, wyjaśnię”.

Podniosła się do przedramienia - „Czy ktoś jest ranny?”

„Nie” – skłamał - „Nie w Klubie” - powiedział jej prawdę - „Ale nie sądzę, żeby to było dobre, i muszę już iść”.

„Ja… umm… dobrze, skarbie”.

To było niezdecydowane, ale musiał to przyjąć, więc wziął to, pochylając się, by dać jej szybki buziak.

Potem stoczył się z łóżka.

Był na swoim motocyklu i pod adresem, który podał mu Tack po trzydziestu pięciu minutach. Ale Tack mógł dać mu przybliżenie sytuacji i byłby w stanie ją znaleźć. Wszędzie stały radiowozy, migały światła, taśma z miejsca zbrodni odgradzała alejkę i przechodniów, mimo że była ciemna noc. Tak duża była aktywność policji, że wyczołgali się z łóżek lub zatrzymali się na drodze, aby dowiedzieć się, co się dzieje.

Joker podjechał do rzędu motocykli, zaparkował swój i zobaczył swoich braci skupionych na chodniku za cienką linią przechodniów i policyjną taśmą. Był tam Tack, do którego już dołączyli Hop, Shy, Boz, High, Roscoe i Snapper.

Lee Nightingale i jego prawa ręka, Luke Stark, byli z nimi.

I na koniec byli też Hawk Delgado, Mitch Lawson i Brock „Chudy” Lucas.

Innymi słowy, zasadniczo każdy twardziel z Denver, poza resztą zespołu Lee, resztą zespołu Hawka, resztą braci Chaosu i Knight’em Sebring’iem i jego załogą. Joker nie był zaskoczony, widząc, że Knight’a tam nie ma, ponieważ Knight nie był po właściwej stronie prawa, a nawet nie stał okrakiem, jak Chaos, Nightingale i Delgado.

Ale przez to, co Knight robił jako poboczny interes i czego Joker podejrzewał, że miał się wkrótce dowiedzieć, Knight Sebring zainteresowałby się tym.

A gdyby to zrobił, to gówno, o którym Joker wiedział, że właśnie zrobiło się bałaganiarskie, wysadziłoby mu głowę w powietrze.

Joker podszedł do dużej grupy mężczyzn obserwując Tacka.

Ale kiedy dostosowali się, by wpuścić go do kręgu, przemówił Lee.

„Przepraszam, Joke, Hank złapał sprawę. Wiedział, że jestem na tym dla ciebie, więc mógł mnie uprzedzić, kiedy coś usłyszał. Usłyszał coś i zadzwonił do mnie”.

„Heidi oberwała” – domyślił się Joker.

„Tak” – potwierdził Lee.

„Joke, bracie” - wezwał go Tack, a Joker spojrzał na niego - „Jest powód, dla którego bracia są tutaj. Musisz to zobaczyć. Ale zanim wejdziesz za taśmę, musisz zebrać swoje gówno”.

„Mówiłeś, że to brzydkie” – powiedział Joker.

„Takie rzeczy nigdy nie są ładne’ - odparł cicho Tack - „Ale to jest jeszcze gorsze”.

„Valenzuela?” – zapytał Joker.

„Absolutnie” - warknął High i był to wściekły ryk, który był spowodowany tym, że Valenzuela wykonał ruch i zrobił to za pomocą kobiety.

Więc Joker wiedział, że nie zobaczy brzydkiego.

Zobaczy brzydkie.

Spojrzał na Tacka - „Pokaż mi”.

Tack skinął głową i odwrócił się do Lee, ale Luke Stark już się odsunął i stał przy taśmie z bratem Lee, Hankiem.

Tack i Joker ruszyli w tę stronę, a po kiwnięciu brodą Hank podniósł taśmę. Joker i Tack zanurkowali. Hank upuścił taśmę i zaczął iść. Joker i Tack poszli za nim.

„Zadzwonił o niej anonimowy na 911” – mruknął Hank - „Prawdopodobnie ćpun, który używał tej alejki do naćpania się lub spiknięcia się w celu kupienia” - Zatrzymał się i spojrzał na Jokera - „Jesteś dobry?”

Nie. Nie był. Nie mógł powiedzieć, że lubił Heidi, ale mógł powiedzieć, że nie chciał, aby to, co jej się przydarzyło, przydarzyło się jej.

„Jestem dobry” – odpowiedział.

Hank skinął głową i szedł dalej.

Wokół kręcili się policjanci, robili zdjęcia, kładli znaczniki na asfalcie, spisali bzdury, kulili się i rozmawiali.

W końcu do niej dotarli.

Była przykryta.

„Wyświadcz mi przysługę, tak?” - Hank zawołał, a mundurowy spojrzał w jego stronę, odebrał wiadomość i przykucnął przy ciele.

Kiedy to zrobił, Joker zauważył, że mundurowy był dobrym gliną.

Wiedział o tym ze sposobu, w jaki mężczyzna ostrożnie zdjął przykrycie z Heidi. Była martwą kobietą w zaułku, która zasługiwała na szacunek. Nie była tylko ciałem na wystawie i tak ją traktował.

Joker spojrzał na nią i zamarł.

Nie dlatego, że zobaczył martwą Heidi.

To dlatego, że słowo Chaos zostało wyryte na jej czole.

„Brzydkie” - powiedział cicho obok niego Tack - „Ale, Joke, jest więcej i to też nie jest dobre”.

„Pokaż mi” – burknął Joker.

Mundurowy spojrzał na Hanka i musiał dostać zielone światło, bo dalej odciągnął zasłonę.

Jej koszula była podniesiona.

A w jej brzuchu wyryto słowo Joker.

„Pieprz mnie, pieprz mnie, pieprz mnie” – wypalił Joker.

Mundurowy zarzucił przykrycie.

„Tack mówi, że znaliście ją, chłopcy” – zauważył Hank, a Joker spojrzał na niego.

„Stajnia Valenzueli, wysłana do pracy na naszym terenie” - Joker powiedział mu to, co wiedział, że Tack już by mu powiedział.

„Była dla ciebie wyjątkowa? – zapytał Hank.

„Mieliśmy związek” – powiedział Joker.

„Chcesz się tym ze mną podzielić?” - Hank pchnął.

„Dostawała gotówkę za informacje o Valenzueli” – powiedział mu Tack - „Już ci to dałem, Nightingale”.

„Próbuję zrozumieć, dlaczego Valenzuela, jeśli on zrobił to gówno, wyryłby jej w brzuchu imię jednego z twoich chłopców” – odpowiedział Hank.

„Jak już ci mówiłem, donosiła, a jej opiekunem był Joker” – odparł Tack.

„I była w ciąży” – wtrącił Joker, a Hank spojrzał na niego.

„To twoje?”

„Nie” – powiedział Joker - „Nigdy jej nie dotknąłem”.

„Valenzuela myśli inaczej?” - Hank kontynuował.

„Oczywiście” – warknął Joker.

„Może być inna wiadomość, bracie. Mówi tylko, że wiedział, że jest twoja” - powiedział mu Tack.

„Możliwe, ale nie ma znaczenia, jakie jest przesłanie tego dupka, z wyjątkiem faktu, że kobieta i jej dziecko są martwi, żeby je przekazać” – odpowiedział Joker.

„Spokojnie, Joke” – ostrzegł Tack, odczytując go bez trudu.

„Jestem spokojny” – uciął, ale nie był.

Wciąż starał się to znaleźć. Nie mógł tego złapać, ale miał dość przewagi, by nie stracić rozumu, nie odwrócić się na pięcie i znaleźć kogoś, kogo mógłby skrzywdzić.

„Tack mówi, że opuściła stajnię Valenzueli, bo była w ciąży, prawda?” – zapytał Hank.

Joker kiwnął głową i dodał – „Zniknęła, Hank. Dziwię się, że wciąż była w mieście. Valenzuela bez wątpienia to zrobił, ale ją wyśledził, aby to zrobić”.

„Zanim to się stało, Lee powiedział mi, że jej szukałeś, bo wyznała, że jest gotowa znaleźć dom dla swojego dziecka” – kontynuował Hank.

To było miłe określenie.

„Tak” – potwierdził Joker.

Hank zbliżył się, więc Tack się zbliżył.

Ale Joker nie spuszczał oczu z Hanka.

„Jest całkiem jasne, że to nie jest Chaos, ale jasne jest też, że lepkie gówno stało się jeszcze bardziej lepkie. Nie mam pojęcia, co robicie z Mitch’em i Chudym. Nie chcę wiedzieć. Wiem tylko, że informujecie o tym dwóch moich braci. Mają niebieską krew. I muszą utrzymywać swoją drużynę w czystości. Więc będę potrzebować alibi dla całego Chaosu, i mam to w dupie, że będziecie chronieni. Zróbcie to, co musicie, aby utrzymać zespół w czystości”.

„Będziesz je miał” – powiedział Tack.

Hank zwrócił się do Jokera - „Boże proszę, powiedz mi, że masz alibi”.

„Całą noc byłem z moją kobietą”.

Hank westchnął i skinął głową.

„Dlaczego modlisz się do Boga?” – zapytał Tack, a Hank spojrzał na niego.

„Ponieważ Joke jest celem, a być na celowniku Valenzueli nie jest dobrze. Może to tylko ta kobieta” – wskazał głową na ulicę, na której była Heidi - „Może to być specyficzna wendeta. Valenzuela gra pod dowolnym kątem, a Chaos jest znany z wyboru broni. To są noże”.

„Nie zamierzam wyrzeźbić własnego imienia i nazwy mojego Klubu w ciele martwej kobiety” – wycedził Joker.

„Nie, nie zrobiłbyś tego” – powiedział Hank - „Ale w przeszłości, kiedy Chaos był innym klubem, członkowie mieli sposób z nożami i byli tak zajęci własnymi dupami, że nie mieli nic przeciwko oznaczaniu swojego terytorium”.

Ta historia nie była udostępniana, gdy był rekrutem, a Joker spojrzał na Tacka.

Tack wyglądał na wkurzonego.

„To nie jest przeszłość, Hank, to starożytność” – stwierdził Tack - „Tylko jeden jebany to robił, a jego plecy są czarne, bo wsadzał Chaos tam z takim gównem, nie wspominając już o tym, że widzi, jak odsiaduje dożywocie za to, że miał głowę w dupie. Rzeźbił Chaos, ale kiedy Klub był wypieprzony, był bardziej wypieprzony, a nawet bracia, którzy chcieli iść tą ciemną ścieżką, na której byliśmy, zanim wyciągnąłem Klub, zabrali mu naszywkę”.

„Niezależnie od tego, jak chcesz to mieć, nadal jest to Chaos. Takie gówno tworzy legendę, a legenda nigdy nie umiera” – odparł Hank.

„Więc myślisz, że Valenzuela zakłada klub?” - zapytał Tack.

„Myślę, że nikt nie gubi tego, że czyścisz nowy teren i że nikt tam nie uwzględnia Valenzueli” – odpowiedział Hank - „Teraz już wiesz, jak pilnować swoich pleców, więc nie powtórzę tego” - Spojrzał na Jokera - „Nie wiem, czy byłeś z nią blisko, ale moje kondolencje”.

Nie był z nią blisko, ale nie chciał śmierci jej i jej dziecka.

„Dzięki” – mruknął.

Potrząsnęli dłońmi i Tack i Joker wrócili do taśmy. Kiedy to zrobili, Joker zobaczył, że Lee odłączył się i stał z Lukiem i innym członkiem jego zespołu, Hectorem Chavezem.

Wymienili spojrzenia, kiwali głowami i przeszli pod taśmą, aby udać się do własnej załogi, która powiększyła się o wszystkich członków Chaosu, z wyjątkiem patrolujących, ale nie wyłączając Big Petey’a.

Ledwie się zatrzymali, zanim Hawk oświadczył - „Wiem, że ci się to nie spodoba, ale myślę, że musisz wycofać się z zajmowania większego terytorium”.

„To się nie stanie” – odparł Tack.

„Kobieta nie żyje” – odparł Hawk.

„Chaos jej nie zabił” – odparł Tack.

„Twoje natarcie było zbyt agresywne” - odparł Hawk.

„Stało się i nie da się tego cofnąć” – stwierdził Tack - „Zdobyliśmy nasz teren, trzymamy się stabilnie”.

„Więc co?” – zapytał Hawk – „To był jego powrót” – i wskazał na taśmę, wskazując Heidi.

„Racja” – wtrącił Brock Lucas, patrząc na Hawka – „Ty i Tack możecie się spierać o kolor nieba”.

Bez względu na to, jak blisko byli Hawk i Tack, taka była cholerna prawda. Z drugiej strony, na długo przed Cherry, Tack zagrał w stronę obecnej żony Hawka i matki jego trójki dzieci. Gra była prawie udana. Gówno poszło, by uczynić ich braćmi, ale nawet bracia walczyli. Zwłaszcza, gdy w grę wchodziły kobiety. Obaj mężczyźni byli dobrzy z tym, co dostali. Ale żaden mężczyzna nigdy nie odpuszcza tego rodzaju gówna.

„Ktoś gadał, wsypał Heidi” – wtrącił Hop.

„Ta, którą próbowałeś nawrócić” - odpowiedział Hop’owi Hawk.

„Może być każda z nich. Wszyscy wiedzieli, że dawała to Jokerowi” – powiedział Snapper do Hawka.

„Racja, a on szukał sposobu, aby wysłać wiadomość i, powtórzę, jego gra powrotna była taka” – warknął Hawk.

„Chaos zagrał swoją grę. Nie mogą się wycofać, Hawk, i dobrze o tym wiesz” - wtrącił Brock - „I coś musiało się stać, wszyscy o tym wiedzieliśmy” - powiedział, patrząc na swojego partnera i kolegę gliniarza, Mitcha Lawsona - „Valenzuela jest chciwy, ale jest ostrożny, a my wszyscy czekaliśmy i nic się nie działo. Musi się potknąć, żeby popełnić błąd. Chaos pchał i mieliśmy nadzieję, że on upadnie. Na razie nikt nie jest odpowiedzialny za tę kobietę z zaułka, z wyjątkiem Valenzueli. Każdy z nas mógł przyjąć cios, bo każdy z nas był wspierał Chaos w pchaniu. Po prostu nie wiedzieliśmy, jak Valenzuela odepchnie. To jest do bani, ale to jest wojna, a ci skurwiele nie walczą uczciwie. Ani trochę. Więc musimy to przyjąć i iść dalej. Czujność. Informacja. Wiadomość. Czy teraz mogę wrócić do domu, do mojej żony?”

„Wiem, że ja wracam do domu” – powiedział Tack.

Lawson spojrzał w niebo.

Joker wiedział, że nie było go w załodze. Z drugiej strony walił prosto z mostu. Albo tak prosto, jak tylko mógł w towarzystwie komandosa, byłego tajnego agenta DEA i motocyklisty z misją.

Ale choć walił prosto z mostu, był lepszym człowiekiem. Człowiekiem, który chronił plecy swoich braci, bez względu na to, co to znaczyło.

Więc mógł nie być na pokładzie, ale był na przejażdżce.

Mężczyźni się rozeszli, ale Joker zauważył spojrzenia między braćmi, te emanujące od Tacka i jego poruczników, Hop’a i Shy’a.

Nie zamieniono słów, ale Joker wiedział.

Heidi mogła być tym, czym była z powodów, dla których musiała być taka.

Ale jak poparła Chaos, była ich.

Teraz była martwa w zaułku, z dzieckiem, które było martwe w jej wnętrzu, ze słowami wyrytymi na jej skórze.

Tak więc rozszerzony zespół miał za cel czujność, informację i przesyłanie wieści.

Ale Chaos tylko dodał zemstę.

Kilku jego braci trzymało się blisko Jokera, gdy szli do motocykli.

Kiedy stał tam, naciągając rękawiczki, poczuł rękę na ramieniu i odwrócił się, by zobaczyć Shy’a.

„Wszystko dobrze?” - zapytał Shy.

„Dobrze” – odpowiedział Joker.

„Popieprzony sposób, bracie, przykro mi” – powiedział Shy.

Joker nie miał na to odpowiedzi, bo to, co powiedział Shy, było prawdą.

„Posłuchaj Lucasa” – powiedział Snapper, którego motocykl był obok Jokera – „To nie twoja wina”.

Wiedział, że nie była. Czas minął. Ona przepadła. Bezpieczna.

Nightingale ją szukał, ale nie znalazł jej nigdzie w pobliżu Denver.

Valenzuela ją znalazł. Przyciągnął ją z powrotem i położył na niej swoją wiadomość.

„Powiem to po raz ostatni” - powiedział Joker do Snappera, ale zrobił to cicho, nie wkurzony - „Jest dobrze”.

„Zabieraj się” – zawołał Hop, już okrakiem na motocyklu.

Ci, którzy go otaczali, odeszli, a Joker przerzucił nogę przez motocykl.

Uruchomili silniki, wycofali…

Potem jak jeden mąż, Chaos potoczył się.

*****

Carissa siedziała na łóżku z nogami skrzyżowanymi przed sobą pod kołdrą, ubrana w jego koszulkę, z włączonymi światłami i wpatrywała się w niego.

Nic dziwnego, że czekała na niego.

Nic dziwnego, że, kiedy wrócił, zapytała, czy wszystko w porządku.

Nic dziwnego, że wyglądała na cholernie zmartwioną.

Tak więc wcześniej, niż chciał się dzielić, o tak wczesnym poranku, że chciał po prostu iść spać, podzielił się.

Wszystkim.

Albo wszystkim, co wiedział, że bracia dawali swoim starszym paniom. Nie było kłamstw, ale to nie znaczyło, że starsze panie nie były chronione przed niektórymi prawdami.

Niektórzy bracia dzielili się więcej niż inni.

Nie trzeba dodawać, że Joker nie uwzględnił faktu, że właśnie był na miejscu zbrodni, gdzie była zamordowana kobieta z jego imieniem i nazwą jego Klubu wyrytymi na jej skórze.

Ale wiedziała o historii Chaosu i ich misji, ich terenie i patrolach.

Znała też trochę historii o Valenzueli.

Teraz było już po piątej rano, a ona miała wszystko, co mogła dostać.

„Motylku, jest późno. Za kilka godzin masz zmianę, a ja mam termin. Właśnie dużo na tobie złożyłem i nie chcę naciskać, ale musisz ze mną porozmawiać, żebym wiedział, gdzie jesteś”.

„Więc…” - zaczęła, zatrzymała się, zaczęła od nowa - „Jesteś…” - znowu się zatrzymała, a potem zaczęła - „W zasadzie…” - jej głowa przechyliła się na bok - „Czujką?”

Tak naprawdę nie było w tym nic zasadniczego.

„Zasadniczo” - stwierdził.

„I jest zły facet, który jest na was zły, bo uratowaliście przyjaciółkę Tabby, która jest ćpunką, przed występem w filmie porno?”

Nigdy w życiu nie chciał rozmawiać o filmach porno ze swoją grzeczną dziewczyną, Carissą, chyba że miałaby szalony pomysł i zamarzyłaby o tym, by być naprawdę niegrzeczną i obejrzała z nim jeden.

Nie wnikał w to.

Powiedział tylko - „Tak”.

„Grozi ci niebezpieczeństwo?”

„Gliniarze są zaangażowani, więc mam nadzieję, że do tego nie dojdzie”.

„Ale jesteś w niebezpieczeństwie” – szepnęła.

„Potencjalnie” – zahaczył.

Zamilkła.

„Ty nie jesteś. Ten facet wie, że jego wojna jest z braćmi” – zapewnił ją.

„Nie pomyślałam o tym” – mruknęła.

Kurwa.

„Mała…” – zaczął.

„Nie chcę cię urazić, dokonując porównania” - powiedziała nad nim i szła dalej - „Ale Aaron broni przestępców. Ty… nie”.

To było dobre.

Pomyślał.

Więc dał jej więcej w nadziei, że zrozumie.

„Tak jak powiedziałem, Klub był przywiązany do jakiegoś paskudnego gówna” - powiedział jej - „Tack przejął Klub, był wrogo do tego nastawiony i wyciągnął ich. To było przede mną. Ale mam nadzieję, że to jest oczywiste, że nie byłbym bratem, gdyby tam jeszcze byli. Prawdę powiedziawszy, nie mówiąc, że gdybym wiedział, dokąd prowadzi ich Tack, ja nie byłbym w stanie przenieść Klubu tam, gdzie jest teraz. Mamy dwie misje. Utrzymywać prosperujący sklep i warsztat, utrzymywać nasz teren w czystości, aby gówno nigdy więcej nie mogło dotknąć Klubu. Wszedłem na pokład znając obie i dałem wierność wiedząc o tym. Chaos nie jest Klubem, do którego należę, Carrie. To część mnie. Ta praca jest częścią mnie. I musisz to zrozumieć”.

„Ależ oczywiście”.

Właśnie wtedy się na nią zagapił.

„I tyle?” – zapytał.

„Co tyle?”

„Pogodziłaś się?”

Wzruszyła ramionami - „Gdybyś zmienił mi oponę i zabrał mnie na kawę, tam podzielił się tym wszystkim, prawdopodobnie nie. Ale teraz cię znam. Znam ich. Wiem, kim jesteś. Wiem, o co wszyscy mówicie. I to nie jest warsztat, sklep i czujność. To rodzina. Więc czy jestem szczęśliwa, że mój nowy, przystojny, męski chłopak motocyklista i jego bracia walczą o władzę ze złym facetem? Nie. Czy zgadzam się z tym, że bierzesz mnie taką, jaka jestem, z całym moim bagażem, z tym, jak popsuło mi się życie, z nieznanymi sposobami, w jakie Aaron ma nadzieję, że to zepsuje, a ty się nie zachwiałeś? Tak. Tysiąc razy tak. A nie mówiłoby to o mnie dobrze, jak przy pierwszej okazji zachwiałabym się przeciwko tobie”.

Kurwa, kochał ją.

Prosto, aż po wnętrzności, kochał ją na resztę życia.

Nie powiedział jej tego.

Powiedział jej - „To gówno męski motocyklista, którym rzucasz, jest słodkie, Motylku, ale jest też głupkowate”.

Uśmiechnęła się, popchnęła do przodu na kolanach, po czym podpełzła do niego, gdzie siedział na skraju jej łóżka, obrócony do niej. Zbliżyła się, wylądowała na biodrze przyciśniętym do jego i położyła dłoń na jego klatce piersiowej.

„Nie jestem głuptaskiem” – szepnęła.

Była całkowicie.

„Nieważne” – odszepnął.

„Nie jestem pewna, czy uda mi się przespać całą godzinę, kiedy mogę to robić” – wyznała.

„Co jesteś pewna, że możesz zrobić?” – zapytał.

Pochyliła się i przejechała nosem wzdłuż jego szczęki.

Miał nadzieję, że to była jej odpowiedź.

I była to odpowiedź na wiele rzeczy, na wszystko, o czym właśnie rozmawiali.

Odpowiedź, która mu się podobała.

Na szczęście był pewien, że on też mógł to zrobić.

Więc wziął ją w ramiona, wziął na plecy i zrobili to.

2 komentarze: