Rozdział
23
Byliśmy
wolni (cz.2)
*****
Podążyłyśmy
za Lanie, Tyrą i Elvirą do bardzo eleganckiego lokalu, w którym nigdy nie
byłam, gdzie Elvira natychmiast przeniosła się do baru, uniosła rękę, pstrykając
palcami, a barman podszedł prosto do niej.
„Pięć
kosmo, jedna torebka lodu, natychmiast, ale nie w tej kolejności”.
„Ja
prowadzę, Elviro” – powiedziałam jej, a ona odwróciła głowę, by spojrzeć na
mnie.
„Zabierzemy
cię do domu”.
Rzuciłam
jej jedno spojrzenie i zamknęłam się.
Barman
położył na barze ręcznik wypełniony lodem.
„Ręka”
– rozkazała Elvira.
Zbliżyłam
się i podałam jej rękę.
Chwyciła
go za nadgarstek, położyła na barze i położyła na nim torbę, trzymając ją tam.
To
było dobre.
„Teraz,
dziewczyno, co do cholery?” - zapytała.
„Um…”
– odpowiedziałam.
„Co
ja powiedziałam o wsparciu?” - pchnęła.
„Cóż,
hm… powiem tylko, że gdybyście się nie pokazały, jestem prawie pewna, że
uszłoby mi to na sucho z zadrapaniem”.
„Dobra,
porozmawiajmy o tym” - stwierdziła, po czym powtórzyła - „Co do cholery?”
„Co
do cholery co?” - zapytałam.
Jej
brwi uniosły się – „Podrapanie jego samochodu? Co to zdziała?”
Wyprostowałam
ramiona i odpowiedziałam - „Sprawi, że poczuję się lepiej”.
„Słyszę
cię” – odpowiedziała natychmiast – „Mam na myśli, co to zrobi dla twojego
mężczyzny?”
„Nic”
– stwierdziłam – „Nie zamierzałam mu mówić. Moim zadaniem jest być u jego boku
i pozwolić mu się tym zająć w jego czasie. To, co zrobiłam dziś wieczorem, było
dla mnie”.
„Całkowicie
czadowe” – usłyszałam mruknięcie Tabby.
Elvira
wpatrywała się we mnie.
„Ma
fajne auto” – powiedziałam Elvirze - „Jego dom jest zaniedbany. Jego ciało jest
zniszczone. Patrzy gniewnie na starsze panie w sklepie spożywczym, więc
wyraźnie jest w wiecznie złym humorze, nie wspominając o tym, że jest
niegrzeczny. Ale jego samochód jest ładny, nowy i czysty. On go lubi. Teraz
jest zniszczony. Zepsuł wiele rzeczy o wiele ważniejszych i uszło mu to na
sucho. Powinien mieć coś, co jest zepsute. Teraz to ma”.
„Tak,
jak jego twarz” – wymamrotała Tyra.
Spojrzałam
na nią, teraz, kiedy skończył się ten pośpiech, trochę się z tego powodu czułam
nie w porządku – „To nie było zaplanowane”.
Uśmiechnęła
się do mnie - „To był dobry dodatek”.
Przygryzłam
wargę.
„Skończyłaś
z tym gównem?” – zapytała Elvira, a ja odwróciłam się do niej.
„Chyba
tak”.
„Skończyłaś
z tym” – oświadczyła - „Ale jeśli włożysz sobie w dupę kolejny szalony pomysł i
zdecydujesz się z nimi potoczyć, ty…” – pochyliła się do mnie – „dzwonisz do swoich dziewczyn”.
„W
porządku” – szepnęłam.
„Cholera”
– mruknęła, patrząc w bok - „Gdzie moje kosmo?”
„Tutaj”
– powiedział barman, ustawiając pięć kieliszków do martini i zaczynając je
napełniać z shakera – „Żebyście wiedziały, to są od gościa tam na dole” -
Szarpnął głową w dół baru, ale jego wzrok skierował się na mnie - „Chciał, abyś
w szczególności ty wiedziała, że on ma nadzieję, że twoja ręka jest w
porządku”.
Spojrzałam
w dół baru na mężczyznę w garniturze, bez krawata, ciemnoblond włosy, bardzo
ładnie wyglądającego, który miał oczy skierowane na mnie, uśmiechnięte.
„Ona
jest Chaosem!” - krzyknęła Tabby - „Nie widzisz podkoszulka?”
Facet
zamrugał.
Zaczęłam
się trząść, ale nie ze strachu, z czegoś zupełnie innego.
Potem
zaczęłam chichotać.
Lanie
zaczęła się ze mną chichotać.
Tyra
wybuchnęła śmiechem.
Elvira
mruknęła - „Suki motocyklistów. Niech ktoś mnie zabije”.
To
wtedy Tabby wybuchła śmiechem.
I
ja też.
*****
Siedziałam
na kanapie w salonie, w butach, zdjętej kurtce, z jedną zapaloną lampką u boku
i czekałam.
I
niepokoiłam się.
Była
prawie trzecia nad ranem i spokój kosmo (wypiłam dwa, czyli o jeden za dużo,
ale były smaczne) i czas dziewcząt minął.
Kilka
godzin temu Elvira odwiozła mnie do domu samochodem z Tyrą wlokącą się za nim.
Dołączyła do nich i wystartowały z machaniem rękoma i uśmiechami.
Czas
dziewczyn był dobry.
Kosmo
były pyszne (nigdy ich nie piłam).
Ale
teraz uderzyło mnie to, co zrobiłam.
Zdewastowałam
samochód taty Jokera i nie uszło mi to płazem.
Przyłapał
mnie. Widział mnie. Widział wszystkie dziewczyny. Mógł wybrać mnie z szeregu.
Prawdopodobnie mógłby wybrać nas wszystkie z szeregu.
A
jeszcze go uderzyłam, powodując mu obrażenia.
Zadzwoni
na policję.
Więc
mnie znajdą.
Znajdą
nas.
I
miałybyśmy kłopoty, a Joker dowiedziałby się, że zrobiłam coś głupiego. Nie miałby
innego wyjścia, jak zająć się swoim ojcem, ponieważ jego ojciec wniósłby
przeciwko mnie zarzuty. To wszystko może wzbić się w powietrze, bo musiałam
wyjaśnić, że moje działania były spowodowane przez to, że mój chłopak,
motocyklista, znosił nadużycia.
A
przy tym wszystkim Joker może mi nigdy nie wybaczyć.
I
nie lubiłam myśleć o tym, co zrobią Hop i Shy.
Albo
- na tę myśl przełknęłam ślinę - Tack.
Jejć!
Podskoczyłam
na pół metra, kiedy usłyszałam otwieranie tylnych drzwi.
Joker
był w domu.
Czas
zmierzyć się z tym.
Odwróciłam
głowę na bok i zobaczyłam go za rogiem, zrzucającego z siebie kurtkę.
Rzucił
ją na oparcie krzesła, odwrócił się, zauważył mnie i zatrzymał się.
„Mała…”
– wyszeptał, a jego twarz przybrała wyraz, którego nigdy więcej nie chciałam oglądać
- „Czy to Travis?”
Powoli
wstałam, mówiąc - „Nie, kochanie. Z Travisem wszystko w porządku.
„Więc
co…?”
„Zrobiłam
coś głupiego” – wypaliłam – „I policja może tu być lada chwila. Albo mogą
aresztować mnie jutro w LeLane, kiedy mnie namierzą. Albo mogliby…”
„Co
do cholery?” - przerwał mi zapytać.
„Będziesz
zły” - powiedziałam mu.
„W
takim razie będę, ale powiedz mi, co się do cholery dzieje” – odpalił.
„Widziałam
twojego tatę w sklepie spożywczym” – powiedziałam pospiesznie i nie sądziłam,
że to było dobre, że jego cały tors odchylił się do tyłu, prawie jakby unikał
ciosu – „Widziałam twoją reakcję” – pchnęłam dalej - „To mnie zdenerwowało.
Znalazłam jego adres. Potem poszłam do jego domu i podrapałam kluczykiem do
jego auto”.
Nie
zakiwał tułowiem.
Joker
zamrugał.
„Niestety”
– kontynuowałam – „musiałam poprosić o pomoc Elvirę. Wykorzystywałam dziewczęcy
wieczór jako alibi, a ponieważ nigdy nie mieliśmy takiego, a ja poprosiłam o jeden
niespodziewanie, wiedziały, że coś jest na rzeczy. Poszły za mną. A kiedy drapałam
kluczykiem jego samochód, dołączyły do mnie przy jego domu. Kiedy dyskutowałyśmy,
czy podpalić jego dom… to był pomysł Tabby, nawiasem mówiąc, nie mój” – dodałam
szybko, żeby nie pomyślał, że jestem całkowicie zwariowana – „Twój tata
wyszedł”.
„Kurwa” – syknął.
Mocno
zamknęłam oczy, szybko je otworzyłam i mówiłam dalej.
„Zobaczył
swoje auto i trochę się zdenerwował. Aby uciec, byłam…” - Nie sądziłam, że
byłoby dobrze powiedzieć Jokerowi, że jego tata położył na mnie rękę, więc
przeskoczyłam obok tej części - „cóż, zmuszona do użycia siły. Zapomniałam, że
mam kluczyk w dłoni, kiedy go uderzyłam. Cofnął się, a kiedy uciekałyśmy,
zobaczyłam, że miał rozciętą skórę i krwawił”.
Joker
wpatrywał się we mnie.
„Więc
może mnie oskarżyć o wandalizm i napaść” – skruszyłam to - „I był dość
wściekły, więc czekałam, aby ci powiedzieć i / lub stawić czoła policji, kiedy
dotrą do naszych drzwi”.
Joker
wpatrywał się we mnie.
Mówiłam
dalej.
„Masz
moje pozwolenie na wykorzystanie moich oszczędności jako kaucji. A jeśli
Aaronowi uda się wykorzystać to szaleństwo, by przejąć pełną opiekę nad moim
synem, proszę tylko o ukrycie ostrych noży i żyletek”.
„Chodź
tu”.
„Ja…”
– pokręciłam głową - „Co?”
„Rusz
tutaj swój tyłek”.
Jego
wyraz twarzy i ton nic mi nie dawały.
Zastanawiałam
się nad zasadnością pójścia do niego.
Prowadziłam
wewnętrzną debatę o zaletach nie pójścia do niego.
Zrobiłam
to w kilka sekund, a potem podeszłam do niego.
Odwrócił
się w moją stronę, więc kiedy zatrzymałam się dwa kroki od niego, był przodem
do mnie.
„Po
pierwsze, mój tata jest kutasem” – stwierdził.
„Ja,
cóż, wiem o tym, Carson” - szepnęłam.
„Jest
tylko kutasem, ale też myśli, że ma dużego. Nie ma pieprzonej mowy, żeby doniósł
policji, że kobieta go naznaczyła. Nie przyjąłby tego ciosu na reputacji, jaką
myśli, że w ogóle ma, ale szczególnie jak dostał ten znak od ex-cheerleaderki z
kręconymi włosami”.
„Naprawdę?”
– zapytałam z rozkwitającą nadzieją.
Pokiwał
głową - „Naprawdę. To się nie wydarzy. Nawet gdybyś go nie zaznaczyła, tylko walnęła,
nie podzieliłby się tym z nikim”.
Cóż,
to było dobre.
„Dobrze”
– szepnęłam.
„Po
drugie” – zaczął i minimalne odprężenie, jakie mnie naszło, szybko odpłynęło – „Widział
cię. Widział mnie. W sklepie spożywczym, kiedy wrzucałaś fasolę do wózka,
spojrzał prosto na mnie… i na ciebie. Wiedział w mgnieniu oka, kim dla mnie jesteś,
co mamy, co ja mam. Odwrócił wzrok, Carisso. Mogłem podejść i skonfrontować
się, ale po co, do cholery, miałbym marnować czas na to gówno? Nie warto. To,
że byłem w sklepie spożywczym z piękną dziewczyną, która lubi przebywać ze mną,
która bełkocze o chili, uderzyło go mocniej niż kiedykolwiek, nawet gdybym
chciał włożyć w to wysiłek. Wyruszyłem, by wydostać się z jego przestrzeni. Nie
zasługuje na to, ale moja śliczna dziewczyna gadała ze mną o chili.
Przygotowywaliśmy się na dobry wieczór, bo to jest to, co zawsze mamy. Jak bym
wprowadził go w to, to znaczyłoby, że moglibyśmy nie mieć dobrej nocy. Więc nas
stąd wyniosłem”.
„Och”
– powiedziałam cicho, myśląc, że może powinnam była z nim omówić różne sprawy,
zanim wyszłam i popełniłam przestępstwa.
Kontynuował,
jakbym nie wydawała dźwięku.
„Nie
wspominając o tym, że chodzenie po sklepie spożywczym nie jest dla mnie czymś wspaniałym.
Jak jesteś w jakimś, zachowujesz się jak w centrum handlowym. Więc jakbym musiał
iść do sklepu, idę sam. Jak ty musisz iść, idziesz sama, ale kiedy znikniesz,
kontaktuję się z moimi braćmi na wypadek, gdybyśmy musieli zwołać grupę
poszukiwawczą. Tak samo jak ze sklepem spożywczym, jak kiedykolwiek musisz iść do centrum handlowego, idziesz beze mnie.
Umowa?”
Jak
zaczęliśmy rozmawiać o tym, jak robiliśmy zakupy?
Nie
sądziłam, że proszenie o te informacje to dobry pomysł.
Po
prostu powiedziałam - „Umowa” - Potem zapytałam - „Więc skrzywił się na tę
staruszkę, ponieważ widział ciebie i ciebie ze mną?”
„Co
zrobił?”
„Spojrzał
na starszą panią w brzydki sposób” - powiedziałam mu, po czym dodałam - „To
było bardzo niegrzeczne”.
„Kto
wie, dlaczego on robi to, co robi?” – zapytał Joker - „Ale tak, prawdopodobnie.
Skopałem mu tyłek i zostawiłem go na podłodze w salonie, kiedy ostatni raz go
widziałem. Lata później jestem z uroczą, słodką, złotowłosą, byłą
cheerleaderką, niegdyś prawie królową balu. I zanim to powiesz” - powiedział,
kiedy otworzyłam usta - „to wszystko jest na tobie wypisane. Jest dupkiem i jest
dupkiem dla kobiet, ale niczego by nie przegapił”.
„Dobrze”
– szepnęłam.
„Moja
mama była cholernie cudowna, ale nawet w czasach swojej świetności nie mógł mieć
w łóżku takiej jak ty, a ja opierałem się na wózku, kiedy wrzucałaś tam tyle
fasoli, że można by nakarmić chili cały mój Klub”.
„Nigdy
nie wiesz, kiedy ogarnie cię głód chili” – powiedziałam cicho – „Większość z
nich była do spiżarni, na wszelki wypadek”.
Patrzył
na mnie.
Potem
wymamrotał (jakby to była zła rzecz) - „Jezu, zrobiłaś to dla mnie”.
„Tak…”
– przerwałam niepewnie – „co zrobiłam dla ciebie?”
„Wszystko”.
Zacząłem
dziwnie oddychać.
„Porysowałaś
go?” – zapytał.
Skinąłam
głową.
„Pojazd
i twarz?”
„Ostatnie
było błędem, trochę obrzydliwym i nie czuję się dumna…”
„Motylku,
potrzebuję, żebyś to rozumiała” – przerwał mi stanowczo - „Kocham się w tobie
od liceum. Będę w tobie zakochany, kiedy pójdziesz do mnie do ołtarza,
wypchniesz nasze pierwsze dziecko, nasze drugie, nasze trzecie, jak będziesz płakała,
kiedy wyjadą do college’u, narzekała na nich, żeby ci dali wnuki i siedziała
obok mnie na naszej kanapie w naszym mieszkanku w domu opieki. Mam to. Mam
rodzinę. Mam moich braci. Jestem uzdrowiony. Nie musisz drapać kluczykiem
samochodu mojego taty. Jestem dobry.
Przestań próbować sprawić, żebym taki był. Już mnie tam masz”.
Kochałam
wszystko, co powiedział.
To wszystko.
Ale
skupiłam się na jednej rzeczy.
„Kochasz
się we mnie od liceum?” - odetchnęłam.
„Czy
naprawdę spojrzałaś na ten szkic, który ci dałem?”
Łzy
spłynęły mi od oczu.
Kochał
się we mnie od szkoły średniej.
„Tak,
Carrie” – odpowiedział – „To ty. To zawsze byłaś ty. To zawsze będziesz ty. Pieprzone
zawsze”.
Aaron
powiedział to nie jeden raz i za każdym razem aż do ostatniego przekonywałam siebie,
żeby w to uwierzyć.
Teraz
Joker to powiedział i od razu poznałam różnicę.
Nie
musiałam się o niczym przekonywać.
„Czy
mogę… czy mogę…?” - zaczęłam mówić jednocześnie szlochając - „Czy jesteś na
mnie zły?”
„Poza
pragnieniem, żebyś powiedziała mi wcześniej, co zamierzałaś, więc jeśli tego
potrzebowałaś, mógłbym popatrzeć, nie”.
Ciągle
szlochałam, ale też zaczęłam chichotać.
„A
teraz, Motylku, powiedz mi coś” - zażądał.
„C-co?”
– zapytałam przez śmiech i łzy.
„I
tak wyszłaś z dziewczynami?”
Przytaknęłam,
wciągając oddech, by kontrolować moje sprzeczne emocje.
„Piłyśmy
kosmo” - podniosłam rękę - „I dostałam lód na rękę”.
Jego
szczęka zacisnęła się i pomyślałam, że wiem dlaczego.
„Jest
w porządku” – zapewniłam go - „Elvira bardzo szybko dała mi lód. Czuję to trochę
zdrętwiałe, ale jest w porządku”.
Spojrzał
mi w oczy i moje serce się zatrzymało.
„Mówisz
mi, że wyszłaś ze swoimi dziewczynami na drinka w tej podkoszulce?”
„Um…”
– wymamrotałam.
„Um?”
- pchnął, przechylając głowę na bok.
„Tylko
jeden facet kupił mi drinka” – podzieliłam się.
Jego
twarz się zmieniła.
Niewłaściwa
rzecz do powiedzenia!
„Tabby
od razu powiedziała mu, że jestem Chaosem” - ciągnęłam szybko.
„Chodź
tutaj” – warknął.
Byłam
dwa kroki dalej.
„Jestem tutaj, Carson”.
„Chodź
tu”.
Patrzyłam
na niego, zastanawiając się nad zasadnością przejścia tych dwóch kroków.
Potem
zrobiłam to, zastanawiając się nad zaletami nie przejścia tych dwóch kroków.
Przeszłam
te dwa kroki.
Joker
natychmiast uniósł rękę, wsadził palec w górę mojej podkoszulki i przesunął nią
w poprzek.
Moje
nogi zaczęły się trząść.
„Są
ubrania, w których wychodzisz z dziewczynami” – powiedział cicho - „I są
ubrania, w których wychodzisz ze swoim mężczyzną. Czy muszę to w pełni
wyjaśnić, czy rozumiesz mnie?”
„Rozumiem”
– szepnęłam.
Cofnął
palec, ale zatrzymał go w połowie i zanurzył go w przestrzeni między moimi
piersiami.
Rozchyliłam
usta.
„Twoja
ręka naprawdę jest w porządku?” – zapytał.
Skinęłam
głową, skupiając się na staniu i oddychaniu, a nie na mówieniu.
„Dobrze,
mała” - kiwnął głową w moją stronę - „bo będziesz musiała ją użyć”.
O,
tak.
Przejechałam
zębami po dolnej wardze.
Joker
to obserwował.
Zadrżałam,
kiedy patrzył.
A
kiedy skończyłam z zębami i dreszczem, pociągnął mnie za górę podkoszulki, aż
zostałam do niego przyciśnięta.
W
końcu pochylił głowę i pocałował mnie.
*****
Świt
całował niebo.
Wiatr
był w moich włosach.
Moje
ramiona obejmowały brzuch Jokera.
Mój
policzek był przyciśnięty do skóry jego kurtki.
Słońce
wschodziło, by zacząć dzień po nocy, kiedy miałam zero snu.
Mój
motocyklista też.
Ale
po tym, jak powiedział mi, że kochał się we mnie od liceum, jak przebrnęliśmy
przez moje opowieści o szaleństwie, pozbawił mnie podkoszulki w sposób, po jakim
wiedziałam, że sięgnę po swoje oszczędności, by wrócić do tego sklepu i kupić je
w każdym kolorze, potem kochał się ze mną na kanapie, zapytał mnie, czy chcę z
nim pojechać.
To
byłby nasz pierwszy raz na jego motocyklu.
Więc
oczywiście powiedziałam tak.
Moja
jazda ze Snapper’em była niesamowita.
Moja
jazda z Jokerem była wszystkim.
Nagle
wiatr przestał szarpać moje włosy, gdy zwolnił, a potem zjechał na bok,
wyrzucając but, by oprzeć się na biegu jałowym przy krawężniku.
Przestałam
się zatracać we wszystkim, co dawał mi Joker i jego motocykl, i podniosłam się,
żeby się rozejrzeć.
Zrobiłam
to w chwili, gdy Joker wydał długi, niski gwizd.
Wtedy
zobaczyłam, gdzie byliśmy i moje ramiona okręciły się wokół niego.
„Kurwa,
Motylku, od zderzaka do zderzaka” - mruknął Joker, gdy oboje wpatrywaliśmy się
w auto jego ojca - „Ładnie”.
Uśmiechnęłam
się.
Potem
przycisnęłam się i uniosłam tak, że moje usta były przy jego uchu.
„Wiesz,
ja też cię kocham”.
Nie
odrywając oczu od auta, zapytał - „Nie chrzanisz?”
Ścisnęłam
jego brzuch tak mocno, że chrząknął.
Potem
przekręcił głowę, spojrzał na mnie, a kiedy to zrobił, uśmiechnął się, jego
zęby były olśniewająco białe i piękne na tle czarnego zarostu, który rósł dla
mnie.
„Wiem,
że mnie kochasz, Carrie” – powiedział cicho.
„Dobrze”
– szepnęłam.
„Pocałuj
mnie, mała”.
Popchnęłam
się i pocałowałam Jokera na jego motocyklu przy krawężniku przy domu jego ojca.
Pocałowałam go mocno. Pocałowałam go głęboko. Dałam mu język i pocałowałam go
na mokro.
Wziął
go i oddał mi pocałunek mocniej, głębiej i bardziej wilgotno.
Kiedy
go zerwaliśmy, nie spuszczałam jego wzroku i powiedziałam - „Czuję się chora.
Może będę musiała wziąć dzień wolny”.
Jego
oczy uśmiechnęły się, gdy jego usta wymamrotały - „Moja grzeczna dziewczynka wagaruje”.
„Tylko
ten jeden raz” – szepnęłam.
„Najlepiej
zabierzmy cię do domu, abyśmy mogli zanieść cię do łóżka”.
Chciałam
tego, ale mimo to uścisnęłam go jeszcze raz.
„Możemy
to zrobić, ale wcześniej, czy możemy pojeździć trochę dłużej?” Przechyliłam
głowę na bok - „Proszę?”
„Cokolwiek
zechcesz, Carrie”.
Uśmiechnęłam
się.
Joker
dotknął ustami moich.
Odwrócił
się twarzą do przodu.
Położyłam
brodę na jego ramieniu.
Ruszył.
Wiatr
zaczął targać moje włosy.
I
tak było, to przyszło natychmiast.
Gdy
słońce wzeszło na niebie Denver, oboje zdobyliśmy to w tym samym czasie, będąc razem
na grzbiecie motocykla Jokera.
Byliśmy
wolni.
Dzoekuje
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuńDziękuję za rozdział :)
OdpowiedzUsuńI jak zwykle wredna ja poprawiam
"Mogłem się podejść" - chyba nie ma być się
Oj, nie wredna. Dzięki za uwagi
Usuń