piątek, 9 września 2022

23 - Byliśmy wolni (cz.2)

 

Rozdział 23

Byliśmy wolni (cz.2)

*****

Podążyłyśmy za Lanie, Tyrą i Elvirą do bardzo eleganckiego lokalu, w którym nigdy nie byłam, gdzie Elvira natychmiast przeniosła się do baru, uniosła rękę, pstrykając palcami, a barman podszedł prosto do niej.

„Pięć kosmo, jedna torebka lodu, natychmiast, ale nie w tej kolejności”.

„Ja prowadzę, Elviro” – powiedziałam jej, a ona odwróciła głowę, by spojrzeć na mnie.

„Zabierzemy cię do domu”.

Rzuciłam jej jedno spojrzenie i zamknęłam się.

Barman położył na barze ręcznik wypełniony lodem.

„Ręka” – rozkazała Elvira.

Zbliżyłam się i podałam jej rękę.

Chwyciła go za nadgarstek, położyła na barze i położyła na nim torbę, trzymając ją tam.

To było dobre.

„Teraz, dziewczyno, co do cholery?” - zapytała.

„Um…” – odpowiedziałam.

„Co ja powiedziałam o wsparciu?” - pchnęła.

„Cóż, hm… powiem tylko, że gdybyście się nie pokazały, jestem prawie pewna, że uszłoby mi to na sucho z zadrapaniem”.

„Dobra, porozmawiajmy o tym” - stwierdziła, po czym powtórzyła - „Co do cholery?”

„Co do cholery co?” - zapytałam.

Jej brwi uniosły się – „Podrapanie jego samochodu? Co to zdziała?”

Wyprostowałam ramiona i odpowiedziałam - „Sprawi, że poczuję się lepiej”.

„Słyszę cię” – odpowiedziała natychmiast – „Mam na myśli, co to zrobi dla twojego mężczyzny?”

„Nic” – stwierdziłam – „Nie zamierzałam mu mówić. Moim zadaniem jest być u jego boku i pozwolić mu się tym zająć w jego czasie. To, co zrobiłam dziś wieczorem, było dla mnie”.

„Całkowicie czadowe” – usłyszałam mruknięcie Tabby.

Elvira wpatrywała się we mnie.

„Ma fajne auto” – powiedziałam Elvirze - „Jego dom jest zaniedbany. Jego ciało jest zniszczone. Patrzy gniewnie na starsze panie w sklepie spożywczym, więc wyraźnie jest w wiecznie złym humorze, nie wspominając o tym, że jest niegrzeczny. Ale jego samochód jest ładny, nowy i czysty. On go lubi. Teraz jest zniszczony. Zepsuł wiele rzeczy o wiele ważniejszych i uszło mu to na sucho. Powinien mieć coś, co jest zepsute. Teraz to ma”.

„Tak, jak jego twarz” – wymamrotała Tyra.

Spojrzałam na nią, teraz, kiedy skończył się ten pośpiech, trochę się z tego powodu czułam nie w porządku – „To nie było zaplanowane”.

Uśmiechnęła się do mnie - „To był dobry dodatek”.

Przygryzłam wargę.

„Skończyłaś z tym gównem?” – zapytała Elvira, a ja odwróciłam się do niej.

„Chyba tak”.

„Skończyłaś z tym” – oświadczyła - „Ale jeśli włożysz sobie w dupę kolejny szalony pomysł i zdecydujesz się z nimi potoczyć, ty…” – pochyliła się do mnie – „dzwonisz do swoich dziewczyn”.

„W porządku” – szepnęłam.

„Cholera” – mruknęła, patrząc w bok - „Gdzie moje kosmo?”

„Tutaj” – powiedział barman, ustawiając pięć kieliszków do martini i zaczynając je napełniać z shakera – „Żebyście wiedziały, to są od gościa tam na dole” - Szarpnął głową w dół baru, ale jego wzrok skierował się na mnie - „Chciał, abyś w szczególności ty wiedziała, że on ma nadzieję, że twoja ręka jest w porządku”.

Spojrzałam w dół baru na mężczyznę w garniturze, bez krawata, ciemnoblond włosy, bardzo ładnie wyglądającego, który miał oczy skierowane na mnie, uśmiechnięte.

„Ona jest Chaosem!” - krzyknęła Tabby - „Nie widzisz podkoszulka?”

Facet zamrugał.

Zaczęłam się trząść, ale nie ze strachu, z czegoś zupełnie innego.

Potem zaczęłam chichotać.

Lanie zaczęła się ze mną chichotać.

Tyra wybuchnęła śmiechem.

Elvira mruknęła - „Suki motocyklistów. Niech ktoś mnie zabije”.

To wtedy Tabby wybuchła śmiechem.

I ja też.

*****

Siedziałam na kanapie w salonie, w butach, zdjętej kurtce, z jedną zapaloną lampką u boku i czekałam.

I niepokoiłam się.

Była prawie trzecia nad ranem i spokój kosmo (wypiłam dwa, czyli o jeden za dużo, ale były smaczne) i czas dziewcząt minął.

Kilka godzin temu Elvira odwiozła mnie do domu samochodem z Tyrą wlokącą się za nim. Dołączyła do nich i wystartowały z machaniem rękoma i uśmiechami.

Czas dziewczyn był dobry.

Kosmo były pyszne (nigdy ich nie piłam).

Ale teraz uderzyło mnie to, co zrobiłam.

Zdewastowałam samochód taty Jokera i nie uszło mi to płazem.

Przyłapał mnie. Widział mnie. Widział wszystkie dziewczyny. Mógł wybrać mnie z szeregu. Prawdopodobnie mógłby wybrać nas wszystkie z szeregu.

A jeszcze go uderzyłam, powodując mu obrażenia.

Zadzwoni na policję.

Więc mnie znajdą.

Znajdą nas.

I miałybyśmy kłopoty, a Joker dowiedziałby się, że zrobiłam coś głupiego. Nie miałby innego wyjścia, jak zająć się swoim ojcem, ponieważ jego ojciec wniósłby przeciwko mnie zarzuty. To wszystko może wzbić się w powietrze, bo musiałam wyjaśnić, że moje działania były spowodowane przez to, że mój chłopak, motocyklista, znosił nadużycia.

A przy tym wszystkim Joker może mi nigdy nie wybaczyć.

I nie lubiłam myśleć o tym, co zrobią Hop i Shy.

Albo - na tę myśl przełknęłam ślinę - Tack.

Jejć!

Podskoczyłam na pół metra, kiedy usłyszałam otwieranie tylnych drzwi.

Joker był w domu.

Czas zmierzyć się z tym.

Odwróciłam głowę na bok i zobaczyłam go za rogiem, zrzucającego z siebie kurtkę.

Rzucił ją na oparcie krzesła, odwrócił się, zauważył mnie i zatrzymał się.

„Mała…” – wyszeptał, a jego twarz przybrała wyraz, którego nigdy więcej nie chciałam oglądać - „Czy to Travis?”

Powoli wstałam, mówiąc - „Nie, kochanie. Z Travisem wszystko w porządku.

„Więc co…?”

„Zrobiłam coś głupiego” – wypaliłam – „I policja może tu być lada chwila. Albo mogą aresztować mnie jutro w LeLane, kiedy mnie namierzą. Albo mogliby…”

„Co do cholery?” - przerwał mi zapytać.

„Będziesz zły” - powiedziałam mu.

„W takim razie będę, ale powiedz mi, co się do cholery dzieje” – odpalił.

„Widziałam twojego tatę w sklepie spożywczym” – powiedziałam pospiesznie i nie sądziłam, że to było dobre, że jego cały tors odchylił się do tyłu, prawie jakby unikał ciosu – „Widziałam twoją reakcję” – pchnęłam dalej - „To mnie zdenerwowało. Znalazłam jego adres. Potem poszłam do jego domu i podrapałam kluczykiem do jego auto”.

Nie zakiwał tułowiem.

Joker zamrugał.

„Niestety” – kontynuowałam – „musiałam poprosić o pomoc Elvirę. Wykorzystywałam dziewczęcy wieczór jako alibi, a ponieważ nigdy nie mieliśmy takiego, a ja poprosiłam o jeden niespodziewanie, wiedziały, że coś jest na rzeczy. Poszły za mną. A kiedy drapałam kluczykiem jego samochód, dołączyły do mnie przy jego domu. Kiedy dyskutowałyśmy, czy podpalić jego dom… to był pomysł Tabby, nawiasem mówiąc, nie mój” – dodałam szybko, żeby nie pomyślał, że jestem całkowicie zwariowana – „Twój tata wyszedł”.

Kurwa” – syknął.

Mocno zamknęłam oczy, szybko je otworzyłam i mówiłam dalej.

„Zobaczył swoje auto i trochę się zdenerwował. Aby uciec, byłam…” - Nie sądziłam, że byłoby dobrze powiedzieć Jokerowi, że jego tata położył na mnie rękę, więc przeskoczyłam obok tej części - „cóż, zmuszona do użycia siły. Zapomniałam, że mam kluczyk w dłoni, kiedy go uderzyłam. Cofnął się, a kiedy uciekałyśmy, zobaczyłam, że miał rozciętą skórę i krwawił”.

Joker wpatrywał się we mnie.

„Więc może mnie oskarżyć o wandalizm i napaść” – skruszyłam to - „I był dość wściekły, więc czekałam, aby ci powiedzieć i / lub stawić czoła policji, kiedy dotrą do naszych drzwi”.

Joker wpatrywał się we mnie.

Mówiłam dalej.

„Masz moje pozwolenie na wykorzystanie moich oszczędności jako kaucji. A jeśli Aaronowi uda się wykorzystać to szaleństwo, by przejąć pełną opiekę nad moim synem, proszę tylko o ukrycie ostrych noży i żyletek”.

„Chodź tu”.

„Ja…” – pokręciłam głową - „Co?”

„Rusz tutaj swój tyłek”.

Jego wyraz twarzy i ton nic mi nie dawały.

Zastanawiałam się nad zasadnością pójścia do niego.

Prowadziłam wewnętrzną debatę o zaletach nie pójścia do niego.

Zrobiłam to w kilka sekund, a potem podeszłam do niego.

Odwrócił się w moją stronę, więc kiedy zatrzymałam się dwa kroki od niego, był przodem do mnie.

„Po pierwsze, mój tata jest kutasem” – stwierdził.

„Ja, cóż, wiem o tym, Carson” - szepnęłam.

„Jest tylko kutasem, ale też myśli, że ma dużego. Nie ma pieprzonej mowy, żeby doniósł policji, że kobieta go naznaczyła. Nie przyjąłby tego ciosu na reputacji, jaką myśli, że w ogóle ma, ale szczególnie jak dostał ten znak od ex-cheerleaderki z kręconymi włosami”.

„Naprawdę?” – zapytałam z rozkwitającą nadzieją.

Pokiwał głową - „Naprawdę. To się nie wydarzy. Nawet gdybyś go nie zaznaczyła, tylko walnęła, nie podzieliłby się tym z nikim”.

Cóż, to było dobre.

„Dobrze” – szepnęłam.

„Po drugie” – zaczął i minimalne odprężenie, jakie mnie naszło, szybko odpłynęło – „Widział cię. Widział mnie. W sklepie spożywczym, kiedy wrzucałaś fasolę do wózka, spojrzał prosto na mnie… i na ciebie. Wiedział w mgnieniu oka, kim dla mnie jesteś, co mamy, co ja mam. Odwrócił wzrok, Carisso. Mogłem podejść i skonfrontować się, ale po co, do cholery, miałbym marnować czas na to gówno? Nie warto. To, że byłem w sklepie spożywczym z piękną dziewczyną, która lubi przebywać ze mną, która bełkocze o chili, uderzyło go mocniej niż kiedykolwiek, nawet gdybym chciał włożyć w to wysiłek. Wyruszyłem, by wydostać się z jego przestrzeni. Nie zasługuje na to, ale moja śliczna dziewczyna gadała ze mną o chili. Przygotowywaliśmy się na dobry wieczór, bo to jest to, co zawsze mamy. Jak bym wprowadził go w to, to znaczyłoby, że moglibyśmy nie mieć dobrej nocy. Więc nas stąd wyniosłem”.

„Och” – powiedziałam cicho, myśląc, że może powinnam była z nim omówić różne sprawy, zanim wyszłam i popełniłam przestępstwa.

Kontynuował, jakbym nie wydawała dźwięku.

„Nie wspominając o tym, że chodzenie po sklepie spożywczym nie jest dla mnie czymś wspaniałym. Jak jesteś w jakimś, zachowujesz się jak w centrum handlowym. Więc jakbym musiał iść do sklepu, idę sam. Jak ty musisz iść, idziesz sama, ale kiedy znikniesz, kontaktuję się z moimi braćmi na wypadek, gdybyśmy musieli zwołać grupę poszukiwawczą. Tak samo jak ze sklepem spożywczym, jak kiedykolwiek musisz iść do centrum handlowego, idziesz beze mnie. Umowa?”

Jak zaczęliśmy rozmawiać o tym, jak robiliśmy zakupy?

Nie sądziłam, że proszenie o te informacje to dobry pomysł.

Po prostu powiedziałam - „Umowa” - Potem zapytałam - „Więc skrzywił się na tę staruszkę, ponieważ widział ciebie i ciebie ze mną?”

„Co zrobił?”

„Spojrzał na starszą panią w brzydki sposób” - powiedziałam mu, po czym dodałam - „To było bardzo niegrzeczne”.

„Kto wie, dlaczego on robi to, co robi?” – zapytał Joker - „Ale tak, prawdopodobnie. Skopałem mu tyłek i zostawiłem go na podłodze w salonie, kiedy ostatni raz go widziałem. Lata później jestem z uroczą, słodką, złotowłosą, byłą cheerleaderką, niegdyś prawie królową balu. I zanim to powiesz” - powiedział, kiedy otworzyłam usta - „to wszystko jest na tobie wypisane. Jest dupkiem i jest dupkiem dla kobiet, ale niczego by nie przegapił”.

„Dobrze” – szepnęłam.

„Moja mama była cholernie cudowna, ale nawet w czasach swojej świetności nie mógł mieć w łóżku takiej jak ty, a ja opierałem się na wózku, kiedy wrzucałaś tam tyle fasoli, że można by nakarmić chili cały mój Klub”.

„Nigdy nie wiesz, kiedy ogarnie cię głód chili” – powiedziałam cicho – „Większość z nich była do spiżarni, na wszelki wypadek”.

Patrzył na mnie.

Potem wymamrotał (jakby to była zła rzecz) - „Jezu, zrobiłaś to dla mnie”.

„Tak…” – przerwałam niepewnie – „co zrobiłam dla ciebie?”

„Wszystko”.

Zacząłem dziwnie oddychać.

„Porysowałaś go?” – zapytał.

Skinąłam głową.

„Pojazd i twarz?”

„Ostatnie było błędem, trochę obrzydliwym i nie czuję się dumna…”

„Motylku, potrzebuję, żebyś to rozumiała” – przerwał mi stanowczo - „Kocham się w tobie od liceum. Będę w tobie zakochany, kiedy pójdziesz do mnie do ołtarza, wypchniesz nasze pierwsze dziecko, nasze drugie, nasze trzecie, jak będziesz płakała, kiedy wyjadą do college’u, narzekała na nich, żeby ci dali wnuki i siedziała obok mnie na naszej kanapie w naszym mieszkanku w domu opieki. Mam to. Mam rodzinę. Mam moich braci. Jestem uzdrowiony. Nie musisz drapać kluczykiem samochodu mojego taty. Jestem dobry. Przestań próbować sprawić, żebym taki był. Już mnie tam masz”.

Kochałam wszystko, co powiedział.

To wszystko.

Ale skupiłam się na jednej rzeczy.

„Kochasz się we mnie od liceum?” - odetchnęłam.

„Czy naprawdę spojrzałaś na ten szkic, który ci dałem?”

Łzy spłynęły mi od oczu.

Kochał się we mnie od szkoły średniej.

„Tak, Carrie” – odpowiedział – „To ty. To zawsze byłaś ty. To zawsze będziesz ty. Pieprzone zawsze”.

Aaron powiedział to nie jeden raz i za każdym razem aż do ostatniego przekonywałam siebie, żeby w to uwierzyć.

Teraz Joker to powiedział i od razu poznałam różnicę.

Nie musiałam się o niczym przekonywać.

„Czy mogę… czy mogę…?” - zaczęłam mówić jednocześnie szlochając - „Czy jesteś na mnie zły?”

„Poza pragnieniem, żebyś powiedziała mi wcześniej, co zamierzałaś, więc jeśli tego potrzebowałaś, mógłbym popatrzeć, nie”.

Ciągle szlochałam, ale też zaczęłam chichotać.

„A teraz, Motylku, powiedz mi coś” - zażądał.

„C-co?” – zapytałam przez śmiech i łzy.

„I tak wyszłaś z dziewczynami?”

Przytaknęłam, wciągając oddech, by kontrolować moje sprzeczne emocje.

„Piłyśmy kosmo” - podniosłam rękę - „I dostałam lód na rękę”.

Jego szczęka zacisnęła się i pomyślałam, że wiem dlaczego.

„Jest w porządku” – zapewniłam go - „Elvira bardzo szybko dała mi lód. Czuję to trochę zdrętwiałe, ale jest w porządku”.

Spojrzał mi w oczy i moje serce się zatrzymało.

„Mówisz mi, że wyszłaś ze swoimi dziewczynami na drinka w tej podkoszulce?”

„Um…” – wymamrotałam.

„Um?” - pchnął, przechylając głowę na bok.

„Tylko jeden facet kupił mi drinka” – podzieliłam się.

Jego twarz się zmieniła.

Niewłaściwa rzecz do powiedzenia!

„Tabby od razu powiedziała mu, że jestem Chaosem” - ciągnęłam szybko.

„Chodź tutaj” – warknął.

Byłam dwa kroki dalej.

Jestem tutaj, Carson”.

„Chodź tu”.

Patrzyłam na niego, zastanawiając się nad zasadnością przejścia tych dwóch kroków.

Potem zrobiłam to, zastanawiając się nad zaletami nie przejścia tych dwóch kroków.

Przeszłam te dwa kroki.

Joker natychmiast uniósł rękę, wsadził palec w górę mojej podkoszulki i przesunął nią w poprzek.

Moje nogi zaczęły się trząść.

„Są ubrania, w których wychodzisz z dziewczynami” – powiedział cicho - „I są ubrania, w których wychodzisz ze swoim mężczyzną. Czy muszę to w pełni wyjaśnić, czy rozumiesz mnie?”

„Rozumiem” – szepnęłam.

Cofnął palec, ale zatrzymał go w połowie i zanurzył go w przestrzeni między moimi piersiami.

Rozchyliłam usta.

„Twoja ręka naprawdę jest w porządku?” – zapytał.

Skinęłam głową, skupiając się na staniu i oddychaniu, a nie na mówieniu.

„Dobrze, mała” - kiwnął głową w moją stronę - „bo będziesz musiała ją użyć”.

O, tak.

Przejechałam zębami po dolnej wardze.

Joker to obserwował.

Zadrżałam, kiedy patrzył.

A kiedy skończyłam z zębami i dreszczem, pociągnął mnie za górę podkoszulki, aż zostałam do niego przyciśnięta.

W końcu pochylił głowę i pocałował mnie.

*****

Świt całował niebo.

Wiatr był w moich włosach.

Moje ramiona obejmowały brzuch Jokera.

Mój policzek był przyciśnięty do skóry jego kurtki.

Słońce wschodziło, by zacząć dzień po nocy, kiedy miałam zero snu.

Mój motocyklista też.

Ale po tym, jak powiedział mi, że kochał się we mnie od liceum, jak przebrnęliśmy przez moje opowieści o szaleństwie, pozbawił mnie podkoszulki w sposób, po jakim wiedziałam, że sięgnę po swoje oszczędności, by wrócić do tego sklepu i kupić je w każdym kolorze, potem kochał się ze mną na kanapie, zapytał mnie, czy chcę z nim pojechać.

To byłby nasz pierwszy raz na jego motocyklu.

Więc oczywiście powiedziałam tak.

Moja jazda ze Snapper’em była niesamowita.

Moja jazda z Jokerem była wszystkim.

Nagle wiatr przestał szarpać moje włosy, gdy zwolnił, a potem zjechał na bok, wyrzucając but, by oprzeć się na biegu jałowym przy krawężniku.

Przestałam się zatracać we wszystkim, co dawał mi Joker i jego motocykl, i podniosłam się, żeby się rozejrzeć.

Zrobiłam to w chwili, gdy Joker wydał długi, niski gwizd.

Wtedy zobaczyłam, gdzie byliśmy i moje ramiona okręciły się wokół niego.

„Kurwa, Motylku, od zderzaka do zderzaka” - mruknął Joker, gdy oboje wpatrywaliśmy się w auto jego ojca - „Ładnie”.

Uśmiechnęłam się.

Potem przycisnęłam się i uniosłam tak, że moje usta były przy jego uchu.

„Wiesz, ja też cię kocham”.

Nie odrywając oczu od auta, zapytał - „Nie chrzanisz?”

Ścisnęłam jego brzuch tak mocno, że chrząknął.

Potem przekręcił głowę, spojrzał na mnie, a kiedy to zrobił, uśmiechnął się, jego zęby były olśniewająco białe i piękne na tle czarnego zarostu, który rósł dla mnie.

„Wiem, że mnie kochasz, Carrie” – powiedział cicho.

„Dobrze” – szepnęłam.

„Pocałuj mnie, mała”.

Popchnęłam się i pocałowałam Jokera na jego motocyklu przy krawężniku przy domu jego ojca. Pocałowałam go mocno. Pocałowałam go głęboko. Dałam mu język i pocałowałam go na mokro.

Wziął go i oddał mi pocałunek mocniej, głębiej i bardziej wilgotno.

Kiedy go zerwaliśmy, nie spuszczałam jego wzroku i powiedziałam - „Czuję się chora. Może będę musiała wziąć dzień wolny”.

Jego oczy uśmiechnęły się, gdy jego usta wymamrotały - „Moja grzeczna dziewczynka wagaruje”.

„Tylko ten jeden raz” – szepnęłam.

„Najlepiej zabierzmy cię do domu, abyśmy mogli zanieść cię do łóżka”.

Chciałam tego, ale mimo to uścisnęłam go jeszcze raz.

„Możemy to zrobić, ale wcześniej, czy możemy pojeździć trochę dłużej?” Przechyliłam głowę na bok - „Proszę?”

„Cokolwiek zechcesz, Carrie”.

Uśmiechnęłam się.

Joker dotknął ustami moich.

Odwrócił się twarzą do przodu.

Położyłam brodę na jego ramieniu.

Ruszył.

Wiatr zaczął targać moje włosy.

I tak było, to przyszło natychmiast.

Gdy słońce wzeszło na niebie Denver, oboje zdobyliśmy to w tym samym czasie, będąc razem na grzbiecie motocykla Jokera.

Byliśmy wolni.

 


 

4 komentarze: