środa, 10 sierpnia 2022

1 - Wystawa sklepowa

 

Rozdział 1

Wystawa sklepowa

Tack

 

Siedem lat później

„To on?” - Kane „Tack” Allen, prezes Klubu Motocyklowego (MC) Chaos, siedzący u szczytu stołu, zapytał mężczyzn siedzących wokół niego.

Stół był zrobiony z lśniącego drewna na bokach, a po środku z pleksiglasu, pod którym znajdowała się stara flaga Chaosu, pierwsza tego rodzaju, szyta przez staruszkę Hammera, striptizerkę, która dobrze posługiwała się igłą.

Hammer leżał w ziemi. Jego staruszka była prababką.

Flaga pozostała.

Jedynymi osobami na spotkaniu byli starsi. Ci, którzy byli w pobliżu, kiedy mężczyzna był dzieckiem kręcącym się wokół ich płotu. Ci, którzy widzieli. Ci, którzy wiedzieli.

Tack znał odpowiedź na swoje pytanie, zanim Dog odpowiedział - „Tak”.

„Czy ktoś wie, co zajęło mu tak długo?” – zapytał Big Petey.

Nie otrzymał odpowiedzi.

Tack spojrzał na krzesło, które zwolnił Carson Steele.

Tack spieprzył lata temu. Widział to w oczach mężczyzny, gdy usiadł naprzeciwko niego, wśród braci, których chciał uczynić swoimi braćmi, rzucając mu los, by zostać rekrutem Chaos MC.

W tych oczach nie było nic prócz sekretów.

Tak, Tack spieprzył. Wszyscy to zrobili. Widzieli dzieciaka kręcącego się w pobliżu. Widzieli, jak często to robił. Za często.

Powinni byli go przyjąć.

Gówno wirowało, nie mieli czasu.

Potem zniknął.

Tack nie zapomniał. Żaden z nich tego nie zrobił.

Wszyscy mieli swoje powody, by wstąpić do bractwa.

I przeczytali te powody lata temu w Carsonie Steele.

Za późno Tack się tym zajął. I nie podobało mu się to, co znalazł.

To dlatego odwrócił głowę, spojrzał na Brick’a i zapytał - „Jefferson Steele?”

„Ten sam dom, trzy mile stąd, taki sam dupek co zawsze” – odpowiedział Brick.

„Nasz facet ma coś wspólnego ze swoim starym?” - Tack kontynuował.

Wargi Brick’a, zanurzone w jego dużej, rudej brodzie, zadrżały. Wiedział, co oznaczał Tack mówiąc „nasz facet”.

Tack podjął swoją decyzję.

Głosowanie miało nastąpić.

„Nie byłem tam przez całą dobę, ale z tego, co bracia widzieli, odkąd pojawił się po raz pierwszy, nie”.

Brick mu powiedział.

„Wiesz, gdzie bywał?” — zapytał Tack.

Brick potrząsnął głową.

„Bracie” – wtrącił Hound i Tack spojrzał w jego stronę - „Chcesz jakichkolwiek informacji, pytasz. Jak on chce mieć swoją naszywkę, powie”.

„Nie zmuszasz takiego mężczyzny do dzielenia się sekretami” – mruknął Tack.

Hound skinął głową. Wiedział, że to prawda.

„Widziałem jego pracę i jest na najwyższym poziomie” - wtrącił Hop, a Tack zwrócił uwagę brata - „Potrafi budować takie motocykle i samochody, powinniśmy przyjąć go jako brata tylko po to, żeby robił dla nas siano”.

„Nie bierzemy na siebie braci, ponieważ potrafią budować motocykle” – stwierdził Big Petey.

„Więc nie widziałeś jego rysunków” – Boz włączył się do rozmowy - „Mógłby być słabym dupkiem wciąż trzymającym się fartucha mamy, a ja głosowałbym na niego, by był bratem, skoro może robić te rzeczy. Są dzikie” - Boz spojrzał na Tacka - „Są Chaosem”.

„Szczęśliwie dla nas, on nie jest słabym chujem, ale wygląda jak człowiek, który wyciąłby ci oczy i zrobiłby to z uśmiechem, bo spojrzałeś na niego dziwnie” – zauważył High.

Nie zrobiłby tego z uśmiechem, pomyślał Tack. Mężczyzna nie uśmiechał się. Mężczyzna miał spojrzenie, które mówiło, że nigdy nie tego nie robił.

To niepokoiło Tacka.

I sprawiło, że jeszcze bardziej wierzył, że nadszedł czas, aby wprowadzić Chaos w życie Carsona Steele.

Bracia.

Motocykle.

Przynależność.

A jeśli będzie miał szczęście, znajdzie sukę, która rozbije tarczę, którą miał Carson Steele, i przyniesie mu szczęście.

„Więcej rozmowy czy głosowanie?” – zapytał stolik Tack.

„Nie mam nic do powiedzenia, ma mój głos” – powiedział Hop.

„Oddałem głos, kiedy patrzył zza płotu” – mruknął Dog.

„On jest w środku, jak dla mnie” – dodał Boz.

Pete, High, Arlo, Hound i Brick oddali taki sam głos.

Tak jak musiało być, było jednomyślne, gdy Tack chwycił młotek i opuścił go.

„Głosowanie wstępne zakończone, wezwij resztę braci. Głosowanie pozostaje prawdziwe, zdobyliśmy nowego rekruta” – ogłosił Tack.

Boz odsunął krzesło, z dłonią do kieszeni, by chwycić telefon.

Brick pochylił się do przodu, by złapać butelkę tequili. Mężczyźni zaczęli kręcić gówno.

Tack poczuł oczy Doga i spojrzał na mężczyznę siedzącego po jego prawej stronie.

„Ciepła, czerwona krew płynie w żyłach Chaosu, bracie” – powiedział cicho Dog - „Ten chłopak nie ma nic prócz lodu. Zimny ​​jak kamień”.

„Zobaczymy” – odparł Tack.

„Zobaczymy, ale mamy problemy, Tack, takie, które rozwiązuje się za pomocą lojalności, jaj i ognia. Przeżyłem trochę życia. Dużo zrobiłem. Widziałem dużo więcej. Mimo to sprawdziłbym, czy mam swoje ostrze i pistolet, gdybym wpadł na tego faceta w złym nastroju w ciemnej uliczce. Więc myślę, że ma jaja. Ale nie jestem pewien, czy ma w sobie dwie pozostałe cechy”.

— Czas pokaże — mruknął Tack.

– Chłopak ma sekrety – mruknął Pies.

„Chłopiec nigdy w życiu nie miał jednej rzeczy, której by pragnął” – odpowiedział Tack. – Dajemy mu to. Pierwszy raz. Ma dwadzieścia pięć lat. Pierwszy raz, psie. Teraz zobaczymy, jak to gra.

„Brat ma w sobie ciemność, której nie stara się ukrywać, sekrety, których nie dzieli. Problemy, które mamy, Tack, sprawiają, że czuję się nieswojo” – stwierdził Dog.

„Dog, kiedy miałeś głos, skoro miałeś problem, powinieneś był otworzyć usta” – odparł Tack.

Dog potrząsnął głową – „Widziałem, jak ten dzieciak nas obserwuje, tak jak i ty. Powinienem wtedy był coś zrobić. Nie mam w sobie siły, żeby go teraz odprawić”.

„Nikt, kto nie ma ognia, nie przechodzi trzech mil, aby oglądać ludzi pracujących przy samochodach, Dog. I nie był przy tym ogrodzeniu i nie patrzył, jak mężczyźni pracują przy samochodach. Był przy wystawie sklepowej, z pustymi kieszeniami, twarzą przyciśniętą do szyby, gapiąc się na to, czego chciał, ale nie mógł mieć. Założę się, że aby przeżyć, ukrył ten ogień. Musimy mu pomóc pokierować nim i musimy się upewnić, że jeśli rozbłyśnie jasno, to go nie wypali”.

Dog spojrzał w oczy Tacka. Potem ostro skinął głową i odwrócił wzrok.

Reszta klubu weszła, wypowiedziała się i zagłosowała.

To było jednomyślne.

Carson Steele był rekrutem. Rekrutem, który wkrótce miał zostać ochrzczony Jokerem.

A jeśli zrobi swój czas, weźmie swoje gówno, udowodni swoją odwagę…

Będzie Chaosem.

*****

Zajęło mu to rok i trzy miesiące.

Ale zrobił to.


 

1 komentarz: