Rozdział
8
Czułam
się szczęściarą
Carissa
„Myślę,
że cię lubi” – powiedziałam do Big Petey’a z uśmiechem.
Chociaż,
biorąc pod uwagę sposób, w jaki Travis, którego trzymał Big Petey, próbował
połknąć mu nos, powiedziałabym, bardziej przypominało to miłość od pierwszego
wejrzenia.
Był
wtorek, późny poranek, a ja stałam przy barze w Kompleksie Chaosu obok Big
Petey’a, który siedział na stołku i właśnie porwał mojego syna.
„Ooo,
on jest taki słodki. Pamiętam dni, kiedy one wszystkie były ciepłe, zawinięte w
wiązki dobroci” - gruchała Tyra, stojąca za barem.
Pete
uniknął amputacji nosa przez dziecięce zęby i dziąsła, pochylając głowę i
dmuchając głośno malinami w pucołowaty policzek Travisa, przez co moje dziecko
jeszcze bardziej chichotało i wierciło się, co sprawiło, że uśmiechnęłam się
szerzej.
Kiedy
to zrobił, Pete zwrócił się do Tyry i rozkazał - „Nie miej żadnych pomysłów,
kobieto. Twój mężczyzna już oszczędza, ale nie na przyszłe czesne w college’u,
na przyszłą kaucję. Nie potrzebuje więcej bólu głowy w postaci chuliganów”.
Spojrzałam
na dwóch ciemnowłosych chłopców, którzy obecnie zmagali się ze sobą na podłodze
Kompleksu, chrząkając i dając z siebie wszystko, coś, co Tyra ignorowała, więc
domyśliłam się, że to było normalne i pomyślałam, że Pete się nie mylił.
„Tack
dałby mi jeszcze dziesięcioro dzieci, gdybym ich chciała” – odparła Tyra.
„Definicja
szaleństwa w miłości” - mruknął Pete, ponownie zwrócił uwagę na Travisa i
doradził z powagą - „Ucz się wcześnie, mały człowieczku, znajdź brzydką
kobietę, żeby pochyliła plecy, by wykonać twoje polecenie, a nie ładną, która
złamie ci plecy, żeby zrobił to dla niej”.
„Pete!”
- Tyra warknęła.
Spojrzał
ponownie na nią - „Co?”
Tyra
spojrzała gniewnie.
Trzymałam
się z daleka, ale tylko dlatego, że Travis jeszcze nie nauczył się
angielskiego.
Na
szczęście dla Big Petey’a (a może Tyry) w tym momencie w pokoju rozległ się
głośny trzask i spojrzałam, aby zobaczyć, że Rider i Cutter przewrócili
krzesło.
Ale
nadal walczyli.
Spojrzałam
na Tyrę - „Uch… czy to normalne?”
Przestała
gapić się na Big Petey’a i spojrzała na mnie - „Jestem jedynaczką, ale Tack ma
brata, z którym nie rozmawiał od lat”.
To
nie odpowiedziało na moje pytanie, ale jeszcze nie skończyła.
„Powiedział,
że tak naprawdę nigdy nie mieli ze sobą nic wspólnego. Przez cały czas, odkąd
byli młodzi. Miał też siostrę”.
Nie
sądziłam, że przeszły czas tego ostatniego kawałka był dobrą rzeczą, ale nie
mogłam zareagować, ponieważ kontynuowała.
„Powiedział,
że przez cały czas walczyli ze sobą. Ale on ją uwielbiał. Powiedział też, że
Tabby i Rush ciągle się kłócą, od dzieci do nastolatków. I są bardzo blisko”.
Spojrzała
na swoich synów - „Moi chłopcy są zawsze razem, czasami walczą lub kłócą się,
czasami nie. Cokolwiek to będzie, później będzie oznaczało coś innego. Wiedząc
o tym, pozwalam im być”.
To
było do przemyślenia, gdybym miała szczęście dać Travisowi rodzeństwo.
Żułam
ten pomysł, kiedy drzwi frontowe się otworzyły i wykręciłam szyję, żeby
zobaczyć przechodzącego przez nie Tacka. Kiedy przesunął się z tyłu baru i
podszedł do nas, kiwnął brodą do Pete’a, skinął głową do mnie i uśmiechnął się
do swojej żony, co sprawiło, że moje serce załopotało w szczęśliwy sposób dla
Tyry.
„Rozmawiałaś
z Carissą?” - zapytał.
„Nie!”
– zawołała Tyra - „Zastrzel mnie! Kiedy pokazała się z Travisem, wpadłam w
pułapkę dziecka i zapomniałam”.
„Porozmawiać
ze mną o czym?” - zapytałam.
Tack
dotarł do Tyry, gdy Tyra spojrzała na mnie – „Tack i ja nadal jesteśmy
właścicielami mojego starego domu. Wynajmujemy go dla dodatkowej gotówki. A
nasi najemcy zgłosili wypowiedzenie jakiś tydzień temu”.
Nie
wiedziałam, dlaczego mi to powiedziała, więc kiedy przestała mówić, powiedziałam
- „Okej”.
„Pomyślałem,
że może zechcesz na to rzucić okiem” – powiedział Tack.
„Ja…”
– zaczęłam, ale zaszłam tylko tak daleko.
„Mały
domek” – stwierdziła Tyra i na to serce załomotało mi w piersi.
Travis
i ja w małym domku?
Jak
cudownie by to było?
„Dwie
sypialnie” – ciągnęła.
Dwie
sypialnie?
Raj!
„Przerobiłam
kuchnię, kiedy tam byłam, co było jakiś czas temu, ale nadal jest ładna” –
kontynuowała - „I położyliśmy nowy dywan w całym miejscu i odmalowaliśmy go po
najemcach, zanim ci, a nasi obecni najemcy byli tam dopiero od kilku miesięcy.
Więc to jest naprawdę miłe”.
„Ja,
uh… ja…” – wyjąkałam.
„Potrzebujemy
w nim kogoś, komu będziemy mogli zaufać” - powiedział mi Tack.
„Ci,
którzy odeszli, wkręcili nas. Wcześniej zrezygnowali z najmu, bo mieli dziecko,
zaszli w ciążę i potrzebują większego miejsca. Ci przed nimi kupili szczeniaka,
nie powiedzieli nam, nie wpłacili kaucji za zwierzę, szczeniak zepsuł miejsce. Musieliśmy
kupić nowy dywan, farbę i mieliśmy ból w dupie. Nie było to warte kłopotów z
wbijaniem się w parę budującą rodzinę. Ale potrzebujemy kogoś stałego. Regularnego.
W rodzinie, czyli naszej rodzinie, o której wiemy, że zadba o to miejsce”.
Na
pewno zadbam o ich miejsce.
Chociaż
prawdopodobnie musiałabym zacząć sprzedawać plazmę (a potem trochę czegoś
innego), aby sobie na to pozwolić.
„Cóż…”
- zaczęłam.
Tyra
znowu mi przerwała - „Sześćset dolarów miesięcznie”.
Moje
oczy zrobiły się duże.
Sześćset
miesięcznie?
To
tylko kilkaset więcej niż to, co obecnie płaciłam za niezbyt wspaniałe miejsce,
w którym wychowywałam mojego syna.
Umowa!
Spojrzała
na moje wielkie oczy i szybko dodała - „Plus darmowa kablówka” - Kiedy nie
odezwałam się, bo podekscytowanie mnie wyciszyło, wrzuciła - „I prąd
zapłacony”.
„Ja,
hm… dom za sześćset dolarów?” - w
końcu wypchnęłam.
„To
jest miłe. Bardzo miłe. W dobrym sąsiedztwie. A powiedziałaś, że nie jesteś zachwycona,
jeśli chodzi o miejsce, w którym mieszkasz” – odpowiedziała Tyra.
W
tym momencie Tack wyciągnął telefon - „Przewiń, dziewczyno. To są zdjęcia.
Możemy cię oprowadzić, kiedy tylko chcesz. Miejsce będzie otwarte pod koniec
miesiąca, czyli za tydzień”.
Wzięłam
jego telefon i przewinęłam zdjęcia. Nie były duże na telefonie, ale nadal
widziałam, że miejsce nie było miłe.
To
było bardzo miłe. Czyste i atrakcyjne
z osobowością.
Nie
coś, co kosztowało sześćset dolarów miesięcznie.
I
oto znowu.
To
nie była umowa, to była kradzież.
A
ja byłabym złodziejem.
Chorobcia.
Oddałam
Tackowi jego telefon, mówiąc - „To naprawdę słodkie, ale nie mogę”.
„Dlaczego
nie?” – zapytał.
„Ponieważ
możecie uzyskać z tego więcej, jeśli wynajmiecie komuś innemu” - wyjaśniłam to,
co dobrze wiedział.
„Tak,
a z psami, z uciekającymi najemcami i innymi takimi rzeczami możemy mieć więcej
bólu głowy” – odparł.
„Nie
wspominając o wydatkach na umieszczenie ogłoszenia w gazecie” – wtrąciła Tyra.
Nie
wiedziałam, ile kosztują ogłoszenia, ale wiedziałam, że to nie pokryłoby tego, ile
zarobiliby, gdyby wynajęli mieszkanie komuś, kogo byłoby na to stać.
„I
nie przechodzimy przez firmę pośredniczącą” – dodał Tack - „Więc musimy
przejrzeć aplikacje, zapłacić za kontrole kredytowe, srać, żeby robić pokazy.
To wrzód na tyłku. Jak ty to weźmiesz to, nie musimy robić tego gówna”.
No
dobrze, mogłam sobie wyobrazić, że nic z tego nie było zabawne, nie wspominając
o tym, że musiało być czasochłonne i drogie.
„Kiedy
kończy się umowa najmu?” - Tack pchnął.
„Odnawia
się co miesiąc. Tam, gdzie jestem, zaczęło się od okresu sześć miesięcy.
Lokatorzy są dość przemijający” – powiedziałam mu - „Kiedy skończyłam moje
pierwsze sześć miesięcy, przeszły na miesiąc w miesiąc”.
„Wymówienie?”
– zapytał.
„Musiałabym
sprawdzić, ale myślę, że tydzień”.
„Daj
je. Wprowadzimy cię. Chłopcy pomogą. Najpierw Tyra oprowadzi cię po okolicy,
abyś wiedziała, czy chcesz tam być”.
Wiedziałam
już, że to było to, gdzie chciałam być. Ja, Travis, czysty, ładny domek,
którego nie było w mojej obecnej
okolicy. To tam chciałam być.
Ale
wykorzystywanie ich nie było tym, kim chciałam być.
Otworzyłam
usta, żeby odpowiedzieć, nie wiedząc, jak to odrzucić, ale nie wydobyłam ani
słowa.
Drzwi
frontowe otworzyły się ponownie, wszystkie oczy skierowały się na nie, w tym
moje i zamknąłem usta, gdy tym razem moje serce podskoczyło, zanim ścisnęło
się, gdy wszedł Joker.
Niestety,
moja jazda ze Snapper’em skończyła się w niedzielę rano. Wiedziałam o tym,
kiedy obudziłam się z dziwnym bólem, który nastał po zobaczeniu Jokera i jego
brunetki. Na szczęście miałam pracę, aby oderwać się od tego i Travisa z
powrotem, więc ból zniknął, gdy mój mały synek ponownie wypełnił moje życie.
Ale
nawet z pracą (i Travisem) nie myślałam o niczym poza Jokerem i zdałam sobie
sprawę, że to nie była wina Jokera. Nie prowadził mnie dalej. Nie dał żadnych
wskazówek (poza oddaniem tego pocałunku), że w ogóle był zainteresowany.
Więc
to wszystko było po mojej stronie.
Mimo
to bolało.
I
jak zobaczyłam go w tej chwili, ból powrócił.
Poczułam,
że to się we mnie osiedliło, kiedy Joker zrobił tak samo, jak Tack, kiedy
wszedł, z wyjątkiem tego, że wyszedł na zewnątrz baru i po uniesieniu i kiwnięciu
brody do innych w pomieszczeniu, jego wzrok skierował się na mnie.
„Motylku”
– mruknął.
Kolejny
uścisk serca.
Oczywiście
przezwiska były dla motocyklistów. Rodzice Jokera na pewno nie nazwali go
Jokerem. A Shy nie był nieśmiały, Tabby powiedziała mi w sobotę wieczorem, że
jego prawdziwe imię to Parker. To samo z High’em, Snapper’em i resztą (chociaż
nie znałam ich prawdziwych imion, po prostu znałam te, bo Tab nazywała ich imionami
klubowymi).
Prawdę
powiedziawszy, Ride and Cut to były imiona dzieci Tyry i Tacka, ale skrócone od
Rider and Cutter.
Więc
przezwisko było rzeczą z klubami motocyklowymi.
Mimo
to chciałam, żeby motylek miał inne
znaczenie.
Gdy
sobie tego życzyłam, Joker przeszedł obok mnie.
I
zrobił to, żeby przejść prosto do Big Petey’a.
Zrobił
to, aby móc mocno wyciągnąć Travisa z ramion Pete’a, podnieść go tak, że byli
twarzą w twarz, i zapytać - „Jak leci, dzieciaku?”
Biorąc
to pod uwagę, nagle miałam problemy z oddychaniem.
Travis
wrzasnął z radości i chwycił obie ręce za brodę Jokera.
Joker
pociągnął go do przodu, jakby zamierzał go pocałować, ale tego nie zrobił. Po
prostu dotknął czołem czoła Travisa, zanim go upuścił, przez co Travis stracił
kontrolę nad wąsami. Następnie wsunął w dłoń mały pępek Travisa, oparł jego plecy
na zgięciu ramienia i odwrócił się do mnie.
„Wszystko
dobrze?” - zapytał.
Chociaż
nie byłam pewna co do jego pytania, w tym momencie Joker trzymający mojego syna
tuż przede mną, wszystko było zdecydowanie dobrze.
„Uh…
tak” – wymamrotałam.
Potem,
aby pozostać przy zdrowych zmysłach, oderwałam oczy od Jokera i zobaczyłam, że
Big Petey opuścił głowę, by spojrzeć na swoje kolana, ale widziałam bok jego
twarzy i wykrzywione kąciki ust.
Spojrzałam
za bar i zobaczyłam, że Tyra wygląda, jakby próbowała się nie śmiać. Jej oczy
były skierowane na Jokera i tańczyły.
Tack również patrzył na Jokera, a jego usta
również były wygięte, ale też potrząsał głową.
Nie
wiedziałam, co to wszystko znaczyło i nie dano mi czasu, aby to rozgryźć.
Nie
mogłam.
Ponieważ
nie wiedziałam, co robić.
Albo
powiedzieć.
Wiedziałam
tylko, że ten ból zarówno nasilił się, jak i zmniejszył. Sprzeczność nie mogła
być prawdziwa, ale była i wiedziałam o tym, ponieważ czułam ją.
„Opowiedzieliście
jej o swoim miejscu?” – zapytał Joker, a ja odwróciłam na niego wzrok i
zobaczyłam, że zwracał się do Tacka i Tyry.
„Tak”
– odparł Tack – „Wprowadza się pod koniec miesiąca”.
Ponownie
otworzyłam usta i znowu nie wydobyłam niczego, zanim Joker się odezwał.
„Dobrze.
Jest bezpieczny, Carrie, i czysty. Jest też blisko LeLane”.
Moje
ciało zesztywniało.
Carrie?
Wpatrywałam
się w niego i ból zniknął.
Wtedy
coś, co powiedział, uderzyło mnie.
„Jest
blisko LeLane? – zapytałam.
„Twój
sklep. Tylko może pięć, dziesięć minut jazdy stamtąd” – odpowiedział Joker.
W
moim życiu pięć, dziesięć minut było o wiele lepsze niż dwadzieścia. Nie
wspominając o tym, że zaoszczędziłabym na paliwie. Nie tysiące dolarów, ale
każda oszczędność coś dla mnie znaczyła.
Co
więcej, absolutnie zamierzałam zapłacić Big Pete’owi coś za opiekę nad
Travisem, ale wiedziałam, że cokolwiek to będzie, prawdopodobnie nie zbliży się
do tego, co płacę mojemu przedszkolu. Przedszkole Travisa było niesamowite, ale
było drogie.
Mój
obecny czynsz był bardzo niski. Ale płacenie wszystkiego, co zamierzałam
zapłacić Big Pete’owi, czyli mniej niż to, co obecnie płacę za opiekę przedszkolną,
najprawdopodobniej pokryłoby dodatkowe koszty życia w starym domu Tyry.
A
w końcu, w miejscu, w którym mieszkałam, było głośno. To nie było bezpieczne.
To nie było atrakcyjne. Nie było dobrze utrzymane. Było za małe. I mieszkałam
na trzecim piętrze. Ponieważ nie było mowy o zostawieniu syna w moim
mieszkaniu, podczas gdy niosłam zakupy (lub cokolwiek), oznaczało to, że musiałam
wielokrotnie wspinać się po schodach po dwa razy, zabierając ze sobą wszystko,
co musiałam wnieść razem z Travisem. I to był ból w tyle.
Wszystko
to oznaczało, że nie miałam wyboru, musiałam zaakceptować ich dobroć.
Znowu.
Może,
kiedy zostanę stylistką, Tyra pozwoliłaby mi czesać sobie włosy za darmo i
pozwoliłaby mi to robić zawsze.
Spojrzałam
od Jokera na Tacka i Tyrę – „Czy możemy zorganizować, że Travis i ja przyjrzymy
się temu jutro? Powiedzmy, jak skończę swoją zmianę?”
Twarz
Tyry rozjaśniła się - „Pewnie”.
„Wypowiedzenie
dzisiaj, skarbie” – rozkazał Tack.
Skinęłam
głową.
„Yo”
- wszyscy usłyszeliśmy.
Spojrzałam
w tamtą stronę, pochylając się w bok i zobaczyłam Snappera w samych długich
szortach i butach do ćwiczeń, trzymającego w dłoni biały podkoszulek w prążki,
z jego dość dobrze zarysowaną klatką piersiową (i pokrytą warstwą potu).
Wychodził z drzwi, które prowadziły do bocznego korytarza, a także z tego,
czego dowiedziałam się w dniu sprzątania, gdzie była sala konferencyjna, pokój
do ćwiczeń, kilka zamkniętych drzwi, których nie znałam i pralnia.
„Hej,
Snapper” – zawołałam, a jego oczy zwróciły się na mnie, zanim się uśmiechnął.
„Hej,
mała”.
Sięgnęłam
i złapałam Travisa od Jokera (robiąc to unikając jego wzroku). Travis od razu
uczepił się moich włosów, ale ja tego nie poczułam (miałam twardą skórę głowy, bo
często to robił i moja skóra na głowie nie miała innego wyjścia, jak tylko stwardnieć).
Kiedy już go miałam, poszłam do Snappera.
„To
mój syn, Travis” – oznajmiłam i spojrzałam na Travisa – „Travis, to jest
Snapper. W sobotę zabrał mamę na przejażdżkę i było naprawdę fajnie”.
Travis
zagulgotał, wpatrując się w Snappera, próbując zjeść własną pięść.
„Ej,
mały bracie” – powiedział cicho Snapper, podnosząc rękę w kierunku Travisa, co
oznaczało, że Travis stracił zainteresowanie zjedzeniem pięści, owinął swoje
małe palce wokół palca wskazującego Snappera i wciągnął go do ust.
Ledwo
go zmoczył, zanim Travis nie był już w moich ramionach.
Nie
trzymał też palca Snappera.
Był
trzymany wysoko na piersi Jokera.
Travis
nie miał nic przeciwko temu i wiedziałam o tym, kiedy zaczął klepać Jokera w
brodaty policzek, a potem padł do przodu i lizał czarne wąsy.
To
sprawiło, że ból wrócił, ale przez to poczułam zaskoczenie manewrem Jokera.
Właściwie
byłam zaskoczona, że zrobił to po raz pierwszy z Big Petey’em (choć nie tak
agresywnie).
Byłam
tak zaskoczona, że chciałam coś powiedzieć.
Ale
wtedy to poczułam.
Napięcie
w pomieszczeniu.
Wtedy
to zobaczyłam.
Nawet
z dzieckiem ssącym jego brodę, Joker patrzył na Snappera i nie patrzył na niego
z braterską miłością motocyklisty.
Chciałam
się cofnąć.
Chciałam
bardziej porwać mojego syna, a potem
cofnąć się o krok.
Ale
ciężkość sytuacji nie przemijała i czułam, że jakikolwiek ruch nie byłby mądrym
pomysłem.
Stałam
więc nieruchomo i czekałam.
Na
szczęście czekanie nie trwało długo.
O
dziwo, skończyło się na tym, że Snapper powiedział nisko - „Rozumiem”.
Na
co Joker zadudnił niżej - „Dobrze”.
Poczułam,
że moje oczy zrobiły się duże, nawet jeśli nie miałam ziemskiego pojęcia, co
się działo.
Travis
zrezygnował z lizania wąsów, oświadczył - „Bee, bo, bah” - i szarpnął Jokera za
włosy.
Joker
zignorował to i dalej krzywił się na Snappera.
„Bracia,
ostatni dzień miesiąca, zwolnijcie go. Potrzebuję ludzi, by przenieśli Carissę
do dawnego miejsca Tyry” – ogłosił Tack w gęstym powietrzu.
Snapper
cofnął się, spojrzał na mnie i powiedział - „Wchodzę w to”.
Podniósł
swój podkoszulek w moją stronę - „Dobrze cię widzieć, kochanie. Twoje dziecko
jest słodkie”.
Potem
odszedł, a ja nie byłam w stanie nic powiedzieć.
Spojrzałam
na Jokera, nie wiedząc, czy chcę krzyczeć, tupać nogą, żądać wyjaśnień, czy
histerycznie śmiać się.
Nie
zrobiłam żadnej z tych rzeczy.
Joker
wciąż trzymał Travisa wysoko, ale teraz miał głowę zwróconą do niego.
„Wiem,
że nie masz żadnych, mały koleś, ale będą rosły i trochę podobają mi się moje
włosy tam, gdzie są”.
Travis
wyemitował - „Dee dah” - i klepnął Jokera w usta.
Te
usta drgnęły.
Dobra.
Wystarczyło.
„Jadę
do centrum handlowego” – oznajmiłam.
To
znaczy, kiedy twoje życie było w zamęcie, co jeszcze mogła robić dziewczyna?
Nie
miałam pieniędzy, żeby coś kupić w centrum handlowym, ale Travis to uwielbiał.
Był towarzyski i był oddany czarowaniu każdego, kto zbliżył się na dwa metry od
niego. Potrzebował tych możliwości, a nie było ich, kiedy tkwiliśmy w naszym
maleńkim mieszkaniu.
Więc
to było centrum handlowe.
Sięgnęłam
w stronę Jokera i szybko odwróciłam wzrok, gdy spojrzał na mnie.
Chwyciłam
mojego chłopca w chwili, gdy Tyra oświadczyła - „Świetnie! Cut, Ride i ja dojedziemy.
Zadzwonię do Elviry”.
Położyłam
Travisa na moim ciele, gdy się do niej odwróciłam.
„Czy
Elvira nie pracuje?”
„Hawk
ma politykę pracy dotyczącą czasu wolnego na zakupy” – powiedziała mi Tyra.
Powiedziała
to, a ja wiedziałam, że tak myślała, ponieważ jej głowa była pochylona, a kciuk
przesuwał się po telefonie.
Patrzyłam,
myśląc, że chciałam pracować dla tego, kim był ten Hawk.
„Będę
u ciebie w domu na godzinę, zanim będziesz musiała jutro wyjść na zmianę” –
powiedział do mnie Duży Petey, zrywając się ze stołka – „Możesz mi pokazać mi
jak co działa przed wyjazdem”.
„Dzięki,
Duży Petey. Byłoby świetnie” – odpowiedziałam.
Uniósł
rękę i wyszedł.
„Cut,
Ride, przestańcie się zabijać i sprowadźcie tu swoje tyłki” – rozkazał Tack,
sprawiając, że pomyślałam, że Tyra powinna rozpocząć własne opłaty za klątwy,
skoro jej chłopcy byli wystarczająco dorośli, by rozumieć język angielski.
„Później,
Motylku” - mruknął Joker, a moje oczy powędrowały do niego, gdy moje serce
ponownie zabiło.
„Cóż,
później, Joker”.
Posłał
mi spojrzenie, które nic nie mówiło, stanowcze za swoją stalową ścianą, po czym
przeszedł do tylnego korytarza.
„Elvira”
– powiedziała Tyra do swojego telefonu - „Ty. Ja. Carissa. Moi chłopcy. Travis
Carissy. Centrum handlowe i lunch. Trzydzieści minut”.
Pauza
- „Jak myślisz, które centrum handlowe? Do zobaczenia tam” - Spojrzała na mnie
i uśmiechnęła się - „Toczymy się”.
Nie
robiłam zakupów z koleżankami, zanim zaszłam w ciążę.
Nie
miałam pieniędzy na drobiazgi, zbliżał się wyższy czynsz, spory dług do spłaty
mojego starego adwokata i niepieniężne długi narastające dla nowych przyjaciół.
Nawet
przy tym wszystkim, lunchu i centrum handlowym na horyzoncie z kobietami, które
lubiłam, nie mogłam się... doczekać.
Więc
nie czekałam.
Ja
i Travis potoczyliśmy się.
*****
„Jeśli
tego nie weźmiesz” - zaczęła Elvira, wstając, podskakując, trzymając mojego
syna przy sobie i trzymając go za rękę, aby nie mógł jej nią uderzyć (znowu) – „Kupię
to dla ciebie”.
„A
ja kupię drugi. Podkoszulek z tymi wszystkimi prostokątnymi cekinami” –
oświadczyła Tyra.
Byliśmy
w garderobie dla niepełnosprawnych w sklepie, w którym nigdy nie byłam.
Wszyscy.
Łącznie z Riderem i Cutter’em, którzy podczas incydentu z manekinem w
poprzednim sklepie udowodnili, że potrzebują stałej czujności.
A
ja stałam przed lustrem w dżinsach i podkoszulku.
To
nie był zwykły, codzienny top bez rękawów.
To
była stonowana leśna zieleń gładkiej, elastycznej, ale ciasnej dzianiny. Miała
cienki wywijany brzeg u góry i szew pod biustem. I schodziła w dół mojego
brzucha i niżej, żeby wcisnąć się w moje dżinsy.
Był
to klasyczny obcisły podkoszulek.
I
nie mogłam w to uwierzyć z moimi większymi piersiami, ale wyglądało to naprawdę
uroczo.
Co
więcej, Tyra miała rację. Przymierzyłam też czarny podkoszulek, który miał
prostokątne srebrne cekiny wyszyte z przodu w niesamowity wzór i chociaż to też
nie było moje normalne ubranie, nadal wyglądało bajecznie.
Wyglądał
jak biker babe.
Ale
szykowna biker babe.
Patrzyłam
na siebie, zastanawiając się, czy kiedykolwiek miałabym czelność nosić taką podkoszulkę.
Potem
pomyślałem o Jokerze z jego brunetką i pożałowałam, że mnie na to stać.
Kiedy
o tym myślałam, zadzwonił mój telefon.
„Zajmę
się tym” - powiedziała Tyra, siadając na ławce, zanim sięgnęła do mojej
torebki, która leżała na ławce obok niej.
Poczułam,
jak mała dłoń uderza mnie w udo i spojrzałam w dół, by zobaczyć stojącego tam
Cuttera, z głową przechyloną do tyłu i zielonymi oczami jego matki w twarzy,
która przypominała jego ojca.
„Ładnie”
– powiedział.
Cóż,
był kolejny głos za.
Uśmiechnęłam
się do niego - „Dziękuje kochanie”.
„Napisane
nieznany numer” – stwierdziła Tyra, a
ja odwróciłam się do niej i zobaczyłam, że miała wyciągniętą rękę i telefon w
moją stronę.
Złapałam
go, odebrałam telefon i przyłożyłam do ucha.
„Halo?”
„Pani
Teodoro?” - zapytała kobieta, która brzmiała znajomo.
„Tak”.
„Poczekaj,
proszę, daję Angie”.
Oh.
Moja adwokat.
Usłyszałam
kliknięcie, a potem usłyszałam - „Pani Teodoro?”
„Hej,
Angie. Proszę, Carissa” – poprawiłam.
Albo
Carrie.
Albo
Motylku.
Ale
te były Jokera.
Spojrzałam
z powrotem na podkoszulek, myśląc, że może byłoby mnie na to stać, jeśli udałoby
mi się namówić Sharon, żeby dała mi nadgodziny w przyszłym tygodniu.
„Chciałam
tylko skontaktować się z tobą, powiedzieć, że mamy akta i przejrzałam je.
Przeniosę cię z powrotem do Leanne, aby umówić się na spotkanie, ale chciałam
cię zapytać o karmienie piersią”.
Przestałam
myśleć o podkoszulkach, a moje oczy były nieskoncentrowane, gdy zwróciłam uwagę
na Angie.
„Przepraszam?”
„Karmienie
piersią. W aktach twojego adwokata jest notatka, która mówi, że pan Neiland
odmówił przyjęcia mleka matki podczas wizyt Travisa u niego i zaczął podawać
twojemu synowi mieszankę bez omawiania tego z tobą. Czy to prawda?”
Tak
było, ale starałam się o tym nie pamiętać, ponieważ wtedy byłam tak zraniona i
tak zła, zadzwoniłam do mojego adwokata i opowiedziałam mu o wszystkim.
Ponieważ
na początku, kiedy Aaron miał Travisa tylko przez krótki czas, fakt, że
karmiłam go piersią, nie stanowił problemu. Po prostu napompowałam i oddałam to,
kiedy oddawałam Travisa, a jeśli trzeba, wrzucałam więcej do jego domu.
Ale
kiedy Aaron zdobył prawo do połowy opieki, trudniej było mi nadążyć za podażą i
popytem, co oznaczało, że nie mogłam jednorazowo przekazać wartości z tygodnia.
Oznaczało to, że częściej musiałam wpadać do domu Aarona, ale także, ponieważ
pracowałam i nie mogłam być na jego zawołanie, Tory musiałaby przychodzić do
mnie lub do sklepu po więcej mleka.
Dlatego
trwało to przez dwie wizyty, zanim przestali ustalać godziny odbioru większej
ilości mleka, co oczywiście mnie zmartwiło.
Potem,
pod koniec swojego czasu z Travisem, Aaron oddał mi mojego syna, mówiąc, że nie
karmi już Travisa moim mlekiem, ale mieszanką. Stwierdził również, że dla
Travisa będzie lepiej, jeśli przestanę karmić piersią i przestawię się na mleko
modyfikowane, zasadniczo nakazując mi to zrobić.
Nie
byłam typem kobiety, która chciała karmić piersią, dopóki moje dziecko nie
skończyłoby pięciu lat.
Ale
byłam kobietą, która chciała zapewnić mojemu dziecku opiekę i więź, którą mógł
uzyskać tylko ode mnie, dopóki nie było zdrowej opcji, aby przestać to robić.
Więc
oczywiście odmówiłam. Moje chwile karmienia Travisa były moje. Były piękne. Nie
było sposobu, aby opisać, jak ważne było to powiązanie i nie miałam zamiaru z
niego rezygnować.
Niestety
decyzja Aarona miała różne konsekwencje.
Po
pierwsze, ponieważ po napełnieniu zamrażarki wyrzucałam dużo mleka do
kanalizacji (i musiałam robić przerwy od pracy dla odciągania pokarmu), stało
się to uciążliwe i destrukcyjne, a niekonieczne dla wychowania mojego syna.
Mimo
to kontynuowałabym to, ale potem stało się jasne, że Travis miał problemy z
radzeniem sobie z ciągłą zmianą. Już miał dezorientację sutków, kiedy toczyły
się tam i z powrotem między moją piersią a Aaronem, który musiał używać
butelek. Nie wspominając już o tym, że musiał znosić to samo z mamą i tatusiem.
Ale
potem Travis zaczął więcej pluć, mając problemy z powrotem do sutka, kiedy go
odzyskiwałam, był marudny i spał niespokojnie, a na koniec nie przybierał na
wadze tak, jak powinien.
Ponieważ
Aaron kategorycznie odmawiał podania mu mojego mleka, nie miałam innego
wyjścia, jak przejść na mleko modyfikowane.
I,
co było bolesne, Travis był w lepszym nastroju, spał spokojniej i wyglądał
zdrowiej.
W
tym czasie byłam zdruzgotana, a doświadczenie pogorszyło się, gdy dowiedziałam
się, jak bardzo byłam bezsilna wobec tego, co działo się z moim dzieckiem.
Więc
mnie to też przerażało.
„To
prawda” – odpowiedziałem Angie - „Zażądał, abym przestawiła się z mleka matki
na mleko modyfikowane i chociaż na początku odmówiłam, Travis miał problemy z
tą zmianą, Aaron nie chciał słyszeć o przyjęciu mojego mleka, więc musiałam
ustąpić”.
Usłyszałam,
jak Tyra wciągnęła gwałtownie powietrze, ale nie odwróciłam się do niej. Skupiłam
się na Angie.
„W
umowie o opiekę jest napisane, że sprawy zdrowia i dobrego samopoczucia mają
być decydowane w równym stopniu między tobą i twoim byłym mężem” - powiedziała
mi Angie, o czym już wiedziałam.
„Może
tak jest, ale to nie jest sposób działania Aarona” – podzieliłam się - „Jeśli
chce coś zrobić, to robi”.
„To
nie mogło być łatwe dla ciebie i twojego syna” – zauważyła Angie.
„Absolutnie
nie było” – potwierdziłam – „Dla któregokolwiek z nas. Ale Aaron nie przejmuje
się tym, co jest łatwe dla mnie i, najwyraźniej, dla Travisa. W rzeczywistości,
zaledwie w zeszłym tygodniu Travis miał krup. Aaron zabrał go do szpitala i nie
poinformował mnie, że to zrobił. Jego narzeczona podzieliła się ze mną po
fakcie, ale Aaron w ogóle się ze mną nie skontaktował. Poprosiłam o spotkanie z
moim synem, ale odmówiono mi. Widziałam go dwa dni później, ale tylko dlatego,
że narzeczona Aarona wykradła go do mojego miejsca pracy, żebym mógł spędzić z
nim trzydzieści minut”.
Zapadła
ciężka cisza, zanim Angie powiedziała – „Kiedy będziesz rozmawiała z Leanne,
zorganizuj nasze spotkanie tak szybko, jak to możliwe, Carisso. Jest kilka
wniosków, które mógłabym złożyć. W międzyczasie przemyślę wszystko, aby podczas
naszego spotkania móc w pełni omówić nasze opcje strategiczne”.
„Czy
możesz dać mi wskazówkę?” – zapytałam z bijącym sercem.
„Oczywiście”
– odpowiedziała - „Po pierwsze, nie ma mowy, aby wsparcie finansowe, które ty możesz
zapewnić swojemu synowi, nie powinno zostać zwiększone przez twojego byłego
męża. Rozbieżność między waszymi zarobkami jest ogromna. Po drugie, chociaż wasze
małżeństwo nie trwało długo, wasza ugoda, biorąc pod uwagę, że postępowanie
rozpoczęło się, gdy byłaś w ciąży, była skandalicznie niska. Nie ma mowy, abyś
za takie pieniądze założyła odpowiedni dom dla swojego syna i dla siebie. Twój
mąż ma więcej niż potrzeba, aby pomóc ci to zapewnić, nie tylko poprzez swoje
zarobki, ale także fundusz powierniczy, który otworzył się dla niego, gdy
skończył dwadzieścia pięć lat i dwa dość znaczne spadki, które otrzymał w ciągu
ostatnich czterech lat”.
Wzięła
oddech, zanim kontynuowała, a ja nadal uważnie słuchałam, serce wciąż waliło mi
w piersi, ponieważ brzmiała jak nakręcona i rzucała się do walki. Od tak dawna
nie miałam nikogo poza mną w moim narożniku, to było ekscytujące mieć kogoś,
kto wiedział, o czym mówił i w końcu pomagał mi walczyć.
„Ponadto
twój były mąż na mocy podpisanej umowy nie miał prawa do podejmowania
jednostronnych decyzji o zaprzestaniu karmienia piersią. I na koniec,
niezależnie od tego, że to był krup i zakładam, oprócz nadziei, że twój syn
czuje się znacznie lepiej, każdą chorobę należy zgłaszać byłemu małżonkowi. To
niezrównana trudność, że nie zostałaś poinformowana o jego schorzeniu ani nie
uzyskałaś do niego dostępu, gdy był chory. Z tego, co rozumiałam, ta sytuacja
była mi przez pana Allena zarysowana ogólnikowo. Teraz, kiedy widzę to w pełni,
jest znacznie gorzej. Walczę z wściekłością, Carisso. Mam tylko nadzieję, że ty
też”.
„Walczę”
– wyszeptałam, moje serce waliło szybciej, ponieważ nie brzmiała jak walcząca z
wściekłością.
Wydawała
się być rozwścieczona.
„W
takim razie proszę umów się na spotkanie ze mną z Leanne tak szybko, jak to
będzie dogodne. Zostanę do późna, jeśli będziesz musiała pracować. Poinstruuję
o tym Leanne. Dbaj o siebie, Carisso, i mam nadzieję, że wkrótce cię zobaczę”.
Przełączyła
mnie. Rozmawiałam z Leanne. Umówiłyśmy się na spotkanie następnego dnia po tym,
jak wyszłabym z pracy i rozłączyłam się, a potem stałam tam w ślicznej podkoszulce,
wpatrując się w mój telefon.
Robiłam
to myśląc, że może, tylko może, w końcu pojawiła się nadzieja.
„Twój
były kazał ci przestać karmić piersią?”
Na
jej pytanie sztywno zwróciłam się do Tyry.
Wpatrywała
się we mnie oczami błyszczącymi od łez, choć z wyrazu jej twarzy nie
wiedziałam, czy były to łzy lojalności z matką, z którą postąpiono źle, czy łzy
wściekłości.
„Tak”
– powiedziałam jej.
„O
mój Boże” – szepnęła - „Całkowicie
nienawidzę twojego byłego”.
„Ja
też go nienawidzę!” - Rider zapłakał lojalnie.
Zmusiłam
się do uśmiechu, ale powiedziałam - „To słodkie, słodziutki, ale naprawdę nie
powinieneś nienawidzić ludzi”.
„Powinienem,
jeśli są wredni” – odpowiedział Rider.
Jak
mógłabym się z tym kłócić?
„Tyra,
uwaga” – stwierdziła Elvira, a na jej ton moje oczy skierowały się prosto na
nią.
Na
pierwszy rzut oka zobaczyłam, że Elvira nie denerwuje się złym postępowaniem wobec
matki.
Była
po prostu wściekła.
„Twój
facet ma T-minus miesiąc, żeby posortować tego dupka, a potem rzucam na niego
Hawka” – ostrzegła.
„Vira
powiedziała dupek!” – krzyknął Cutter, choć nie wiedziałam, dlaczego miałby to
wytykać, skoro jego ojciec powiedział to samo, a on nie powiedział ani słowa.
Ja
też nie pytałam.
To
dlatego, że Tyra powiedziała - „Zajmujemy się tym, Elvira”.
„Lepiej
by tak było” – warknęła i spojrzała na mnie - „Podkoszulek i szorty. I
widziałam tam śliczną sukienkę, którą będziesz przymierzać, dziewczyno. Nie
obchodzi mnie, co mówisz. A jeśli będzie wyglądać tak uroczo” – wskazała na
mnie palcem – „kupię to wszystko dla ciebie. Jej wzniesiona ręka podniosła się
do pozycji dłoń-w-górze, kiedy otworzyłam usta – „Ani słowa” – rozkazała - „Nie
umknęło mi, że jesteś siostrą, której obecne okoliczności mówią, że nie
potrafisz się leczyć, a żadna moja siostra, która wygląda tak dobrze w tej
koszulce, w tamtej koszulce i prawdopodobnie w tej sukience, którą zamierzasz
przymierzyć, nie dostać takiego leczenia. Przychodzi i krąży. To jest życie.
Będziesz miała swoją szansę. Teraz moja kolej”.
Następnie,
zabierając ze sobą Travisa, wybiegła z garderoby na swoich ciemnofioletowych
zamszowych szpilkach.
Spojrzałam
na Tyrę.
„Poznasz
sposoby Elviry i pokłonisz się im jak reszta z nas” – poinformowała mnie.
Miałam
przeczucie, że to zrobię.
„A
ona ma rację” – kontynuowała łagodnie Tyra – „Potrzebujesz takiego leczenia,
Carisso. Spodoba ci się, ale zaufaj mi, tak samo jak ty, ona bardziej będzie
lubiła ci to dawać”.
Poczułam
pieczenie w oczach i przygryzłam wargę, która zaczęła drżeć. Ponieważ musiałam
to zrobić, nie odpowiedziałam.
Po
prostu skinęłam głową.
Utrzymywała
mój wzrok i mówiła delikatnie – „Będzie z tobą dobrze”.
„Wszyscy
dużo mi pomagacie. Za dużo” – odpowiedziałam drżącym głosem.
Wstała
i zbliżyła się. Kiedy to zrobiła, położyła mi lekko dłoń na policzku i
pochyliła się w moją stronę.
„Wszyscy
mieliśmy swoje czasy. A jeśli mieliśmy szczęście, wszyscy mieliśmy ludzi,
którzy w tamtych czasach nie odwrócili się od nas. Miałaś pecha, kochanie. Ale
twoje szczęście się zmieniło. Tocz się z tym”.
Wpatrywałam
się w jej oczy.
I
znów z drżącymi ustami, skinęłam głową.
Trzydzieści
minut później wszyscy opuściliśmy sklep, ja pchając pusty wózek Travisa (Tyra
go teraz chwyciła), a w środku była torba z uroczą podkoszulką, niesamowitym
podkoszulkiem i bajeczną różową sukienką bez rękawów z dekoltem w łódkę, bluzką
i marszczoną spódnicą, która nie była do końca mną.
Ale
była idealna.
Lepiej,
to było leczenie. A ja nie miałam takiego od bardzo dawna.
Zjedliśmy
lunch w strefie gastronomicznej, podczas gdy Rider i Cutter terroryzowali
wszystkie dzieci na placu zabaw.
I
jadłam, rozmawiałam, a nawet śmiałam się… czując to.
Czując
to tak, jak czułam, kiedy jechałam ze Snapper’em.
Ale
tym razem to uczucie po raz pierwszy nie było poczuciem wolności.
Czułam
się szczęściarą.
super rozdział :) Czekam na kolejny
OdpowiedzUsuńDziękuję
OdpowiedzUsuń