środa, 17 sierpnia 2022

8 - Czułam się szczęściarą

 

Rozdział 8

Czułam się szczęściarą

Carissa

 

 

„Myślę, że cię lubi” – powiedziałam do Big Petey’a z uśmiechem.

Chociaż, biorąc pod uwagę sposób, w jaki Travis, którego trzymał Big Petey, próbował połknąć mu nos, powiedziałabym, bardziej przypominało to miłość od pierwszego wejrzenia.

Był wtorek, późny poranek, a ja stałam przy barze w Kompleksie Chaosu obok Big Petey’a, który siedział na stołku i właśnie porwał mojego syna.

„Ooo, on jest taki słodki. Pamiętam dni, kiedy one wszystkie były ciepłe, zawinięte w wiązki dobroci” - gruchała Tyra, stojąca za barem.

Pete uniknął amputacji nosa przez dziecięce zęby i dziąsła, pochylając głowę i dmuchając głośno malinami w pucołowaty policzek Travisa, przez co moje dziecko jeszcze bardziej chichotało i wierciło się, co sprawiło, że uśmiechnęłam się szerzej.

Kiedy to zrobił, Pete zwrócił się do Tyry i rozkazał - „Nie miej żadnych pomysłów, kobieto. Twój mężczyzna już oszczędza, ale nie na przyszłe czesne w college’u, na przyszłą kaucję. Nie potrzebuje więcej bólu głowy w postaci chuliganów”.

Spojrzałam na dwóch ciemnowłosych chłopców, którzy obecnie zmagali się ze sobą na podłodze Kompleksu, chrząkając i dając z siebie wszystko, coś, co Tyra ignorowała, więc domyśliłam się, że to było normalne i pomyślałam, że Pete się nie mylił.

„Tack dałby mi jeszcze dziesięcioro dzieci, gdybym ich chciała” – odparła Tyra.

„Definicja szaleństwa w miłości” - mruknął Pete, ponownie zwrócił uwagę na Travisa i doradził z powagą - „Ucz się wcześnie, mały człowieczku, znajdź brzydką kobietę, żeby pochyliła plecy, by wykonać twoje polecenie, a nie ładną, która złamie ci plecy, żeby zrobił to dla niej”.

„Pete!” - Tyra warknęła.

Spojrzał ponownie na nią - „Co?”

Tyra spojrzała gniewnie.

Trzymałam się z daleka, ale tylko dlatego, że Travis jeszcze nie nauczył się angielskiego.

Na szczęście dla Big Petey’a (a może Tyry) w tym momencie w pokoju rozległ się głośny trzask i spojrzałam, aby zobaczyć, że Rider i Cutter przewrócili krzesło.

Ale nadal walczyli.

Spojrzałam na Tyrę - „Uch… czy to normalne?”

Przestała gapić się na Big Petey’a i spojrzała na mnie - „Jestem jedynaczką, ale Tack ma brata, z którym nie rozmawiał od lat”.

To nie odpowiedziało na moje pytanie, ale jeszcze nie skończyła.

„Powiedział, że tak naprawdę nigdy nie mieli ze sobą nic wspólnego. Przez cały czas, odkąd byli młodzi. Miał też siostrę”.

Nie sądziłam, że przeszły czas tego ostatniego kawałka był dobrą rzeczą, ale nie mogłam zareagować, ponieważ kontynuowała.

„Powiedział, że przez cały czas walczyli ze sobą. Ale on ją uwielbiał. Powiedział też, że Tabby i Rush ciągle się kłócą, od dzieci do nastolatków. I są bardzo blisko”.

Spojrzała na swoich synów - „Moi chłopcy są zawsze razem, czasami walczą lub kłócą się, czasami nie. Cokolwiek to będzie, później będzie oznaczało coś innego. Wiedząc o tym, pozwalam im być”.

To było do przemyślenia, gdybym miała szczęście dać Travisowi rodzeństwo.

Żułam ten pomysł, kiedy drzwi frontowe się otworzyły i wykręciłam szyję, żeby zobaczyć przechodzącego przez nie Tacka. Kiedy przesunął się z tyłu baru i podszedł do nas, kiwnął brodą do Pete’a, skinął głową do mnie i uśmiechnął się do swojej żony, co sprawiło, że moje serce załopotało w szczęśliwy sposób dla Tyry.

„Rozmawiałaś z Carissą?” - zapytał.

„Nie!” – zawołała Tyra - „Zastrzel mnie! Kiedy pokazała się z Travisem, wpadłam w pułapkę dziecka i zapomniałam”.

„Porozmawiać ze mną o czym?” - zapytałam.

Tack dotarł do Tyry, gdy Tyra spojrzała na mnie – „Tack i ja nadal jesteśmy właścicielami mojego starego domu. Wynajmujemy go dla dodatkowej gotówki. A nasi najemcy zgłosili wypowiedzenie jakiś tydzień temu”.

Nie wiedziałam, dlaczego mi to powiedziała, więc kiedy przestała mówić, powiedziałam - „Okej”.

„Pomyślałem, że może zechcesz na to rzucić okiem” – powiedział Tack.

„Ja…” – zaczęłam, ale zaszłam tylko tak daleko.

„Mały domek” – stwierdziła Tyra i na to serce załomotało mi w piersi.

Travis i ja w małym domku?

Jak cudownie by to było?

„Dwie sypialnie” – ciągnęła.

Dwie sypialnie?

Raj!

„Przerobiłam kuchnię, kiedy tam byłam, co było jakiś czas temu, ale nadal jest ładna” – kontynuowała - „I położyliśmy nowy dywan w całym miejscu i odmalowaliśmy go po najemcach, zanim ci, a nasi obecni najemcy byli tam dopiero od kilku miesięcy. Więc to jest naprawdę miłe”.

„Ja, uh… ja…” – wyjąkałam.

„Potrzebujemy w nim kogoś, komu będziemy mogli zaufać” - powiedział mi Tack.

„Ci, którzy odeszli, wkręcili nas. Wcześniej zrezygnowali z najmu, bo mieli dziecko, zaszli w ciążę i potrzebują większego miejsca. Ci przed nimi kupili szczeniaka, nie powiedzieli nam, nie wpłacili kaucji za zwierzę, szczeniak zepsuł miejsce. Musieliśmy kupić nowy dywan, farbę i mieliśmy ból w dupie. Nie było to warte kłopotów z wbijaniem się w parę budującą rodzinę. Ale potrzebujemy kogoś stałego. Regularnego. W rodzinie, czyli naszej rodzinie, o której wiemy, że zadba o to miejsce”.

Na pewno zadbam o ich miejsce.

Chociaż prawdopodobnie musiałabym zacząć sprzedawać plazmę (a potem trochę czegoś innego), aby sobie na to pozwolić.

„Cóż…” - zaczęłam.

Tyra znowu mi przerwała - „Sześćset dolarów miesięcznie”.

Moje oczy zrobiły się duże.

Sześćset miesięcznie?

To tylko kilkaset więcej niż to, co obecnie płaciłam za niezbyt wspaniałe miejsce, w którym wychowywałam mojego syna.

Umowa!

Spojrzała na moje wielkie oczy i szybko dodała - „Plus darmowa kablówka” - Kiedy nie odezwałam się, bo podekscytowanie mnie wyciszyło, wrzuciła - „I prąd zapłacony”.

„Ja, hm… dom za sześćset dolarów?” - w końcu wypchnęłam.

„To jest miłe. Bardzo miłe. W dobrym sąsiedztwie. A powiedziałaś, że nie jesteś zachwycona, jeśli chodzi o miejsce, w którym mieszkasz” – odpowiedziała Tyra.

W tym momencie Tack wyciągnął telefon - „Przewiń, dziewczyno. To są zdjęcia. Możemy cię oprowadzić, kiedy tylko chcesz. Miejsce będzie otwarte pod koniec miesiąca, czyli za tydzień”.

Wzięłam jego telefon i przewinęłam zdjęcia. Nie były duże na telefonie, ale nadal widziałam, że miejsce nie było miłe.

To było bardzo miłe. Czyste i atrakcyjne z osobowością.

Nie coś, co kosztowało sześćset dolarów miesięcznie.

I oto znowu.

To nie była umowa, to była kradzież.

A ja byłabym złodziejem.

Chorobcia.

Oddałam Tackowi jego telefon, mówiąc - „To naprawdę słodkie, ale nie mogę”.

„Dlaczego nie?” – zapytał.

„Ponieważ możecie uzyskać z tego więcej, jeśli wynajmiecie komuś innemu” - wyjaśniłam to, co dobrze wiedział.

„Tak, a z psami, z uciekającymi najemcami i innymi takimi rzeczami możemy mieć więcej bólu głowy” – odparł.

„Nie wspominając o wydatkach na umieszczenie ogłoszenia w gazecie” – wtrąciła Tyra.

Nie wiedziałam, ile kosztują ogłoszenia, ale wiedziałam, że to nie pokryłoby tego, ile zarobiliby, gdyby wynajęli mieszkanie komuś, kogo byłoby na to stać.

„I nie przechodzimy przez firmę pośredniczącą” – dodał Tack - „Więc musimy przejrzeć aplikacje, zapłacić za kontrole kredytowe, srać, żeby robić pokazy. To wrzód na tyłku. Jak ty to weźmiesz to, nie musimy robić tego gówna”.

No dobrze, mogłam sobie wyobrazić, że nic z tego nie było zabawne, nie wspominając o tym, że musiało być czasochłonne i drogie.

„Kiedy kończy się umowa najmu?” - Tack pchnął.

„Odnawia się co miesiąc. Tam, gdzie jestem, zaczęło się od okresu sześć miesięcy. Lokatorzy są dość przemijający” – powiedziałam mu - „Kiedy skończyłam moje pierwsze sześć miesięcy, przeszły na miesiąc w miesiąc”.

„Wymówienie?” – zapytał.

„Musiałabym sprawdzić, ale myślę, że tydzień”.

„Daj je. Wprowadzimy cię. Chłopcy pomogą. Najpierw Tyra oprowadzi cię po okolicy, abyś wiedziała, czy chcesz tam być”.

Wiedziałam już, że to było to, gdzie chciałam być. Ja, Travis, czysty, ładny domek, którego nie było w mojej obecnej okolicy. To tam chciałam być.

Ale wykorzystywanie ich nie było tym, kim chciałam być.

Otworzyłam usta, żeby odpowiedzieć, nie wiedząc, jak to odrzucić, ale nie wydobyłam ani słowa.

Drzwi frontowe otworzyły się ponownie, wszystkie oczy skierowały się na nie, w tym moje i zamknąłem usta, gdy tym razem moje serce podskoczyło, zanim ścisnęło się, gdy wszedł Joker.

Niestety, moja jazda ze Snapper’em skończyła się w niedzielę rano. Wiedziałam o tym, kiedy obudziłam się z dziwnym bólem, który nastał po zobaczeniu Jokera i jego brunetki. Na szczęście miałam pracę, aby oderwać się od tego i Travisa z powrotem, więc ból zniknął, gdy mój mały synek ponownie wypełnił moje życie.

Ale nawet z pracą (i Travisem) nie myślałam o niczym poza Jokerem i zdałam sobie sprawę, że to nie była wina Jokera. Nie prowadził mnie dalej. Nie dał żadnych wskazówek (poza oddaniem tego pocałunku), że w ogóle był zainteresowany.

Więc to wszystko było po mojej stronie.

Mimo to bolało.

I jak zobaczyłam go w tej chwili, ból powrócił.

Poczułam, że to się we mnie osiedliło, kiedy Joker zrobił tak samo, jak Tack, kiedy wszedł, z wyjątkiem tego, że wyszedł na zewnątrz baru i po uniesieniu i kiwnięciu brody do innych w pomieszczeniu, jego wzrok skierował się na mnie.

„Motylku” – mruknął.

Kolejny uścisk serca.

Oczywiście przezwiska były dla motocyklistów. Rodzice Jokera na pewno nie nazwali go Jokerem. A Shy nie był nieśmiały, Tabby powiedziała mi w sobotę wieczorem, że jego prawdziwe imię to Parker. To samo z High’em, Snapper’em i resztą (chociaż nie znałam ich prawdziwych imion, po prostu znałam te, bo Tab nazywała ich imionami klubowymi).

Prawdę powiedziawszy, Ride and Cut to były imiona dzieci Tyry i Tacka, ale skrócone od Rider and Cutter.

Więc przezwisko było rzeczą z klubami motocyklowymi.

Mimo to chciałam, żeby motylek miał inne znaczenie.

Gdy sobie tego życzyłam, Joker przeszedł obok mnie.

I zrobił to, żeby przejść prosto do Big Petey’a.

Zrobił to, aby móc mocno wyciągnąć Travisa z ramion Pete’a, podnieść go tak, że byli twarzą w twarz, i zapytać - „Jak leci, dzieciaku?”

Biorąc to pod uwagę, nagle miałam problemy z oddychaniem.

Travis wrzasnął z radości i chwycił obie ręce za brodę Jokera.

Joker pociągnął go do przodu, jakby zamierzał go pocałować, ale tego nie zrobił. Po prostu dotknął czołem czoła Travisa, zanim go upuścił, przez co Travis stracił kontrolę nad wąsami. Następnie wsunął w dłoń mały pępek Travisa, oparł jego plecy na zgięciu ramienia i odwrócił się do mnie.

„Wszystko dobrze?” - zapytał.

Chociaż nie byłam pewna co do jego pytania, w tym momencie Joker trzymający mojego syna tuż przede mną, wszystko było zdecydowanie dobrze.

„Uh… tak” – wymamrotałam.

Potem, aby pozostać przy zdrowych zmysłach, oderwałam oczy od Jokera i zobaczyłam, że Big Petey opuścił głowę, by spojrzeć na swoje kolana, ale widziałam bok jego twarzy i wykrzywione kąciki ust.

Spojrzałam za bar i zobaczyłam, że Tyra wygląda, jakby próbowała się nie śmiać. Jej oczy były skierowane na Jokera i tańczyły.

 Tack również patrzył na Jokera, a jego usta również były wygięte, ale też potrząsał głową.

Nie wiedziałam, co to wszystko znaczyło i nie dano mi czasu, aby to rozgryźć.

Nie mogłam.

Ponieważ nie wiedziałam, co robić.

Albo powiedzieć.

Wiedziałam tylko, że ten ból zarówno nasilił się, jak i zmniejszył. Sprzeczność nie mogła być prawdziwa, ale była i wiedziałam o tym, ponieważ czułam ją.

„Opowiedzieliście jej o swoim miejscu?” – zapytał Joker, a ja odwróciłam na niego wzrok i zobaczyłam, że zwracał się do Tacka i Tyry.

„Tak” – odparł Tack – „Wprowadza się pod koniec miesiąca”.

Ponownie otworzyłam usta i znowu nie wydobyłam niczego, zanim Joker się odezwał.

„Dobrze. Jest bezpieczny, Carrie, i czysty. Jest też blisko LeLane”.

Moje ciało zesztywniało.

Carrie?

Wpatrywałam się w niego i ból zniknął.

Wtedy coś, co powiedział, uderzyło mnie.

„Jest blisko LeLane? – zapytałam.

„Twój sklep. Tylko może pięć, dziesięć minut jazdy stamtąd” – odpowiedział Joker.

W moim życiu pięć, dziesięć minut było o wiele lepsze niż dwadzieścia. Nie wspominając o tym, że zaoszczędziłabym na paliwie. Nie tysiące dolarów, ale każda oszczędność coś dla mnie znaczyła.

Co więcej, absolutnie zamierzałam zapłacić Big Pete’owi coś za opiekę nad Travisem, ale wiedziałam, że cokolwiek to będzie, prawdopodobnie nie zbliży się do tego, co płacę mojemu przedszkolu. Przedszkole Travisa było niesamowite, ale było drogie.

Mój obecny czynsz był bardzo niski. Ale płacenie wszystkiego, co zamierzałam zapłacić Big Pete’owi, czyli mniej niż to, co obecnie płacę za opiekę przedszkolną, najprawdopodobniej pokryłoby dodatkowe koszty życia w starym domu Tyry.

A w końcu, w miejscu, w którym mieszkałam, było głośno. To nie było bezpieczne. To nie było atrakcyjne. Nie było dobrze utrzymane. Było za małe. I mieszkałam na trzecim piętrze. Ponieważ nie było mowy o zostawieniu syna w moim mieszkaniu, podczas gdy niosłam zakupy (lub cokolwiek), oznaczało to, że musiałam wielokrotnie wspinać się po schodach po dwa razy, zabierając ze sobą wszystko, co musiałam wnieść razem z Travisem. I to był ból w tyle.

Wszystko to oznaczało, że nie miałam wyboru, musiałam zaakceptować ich dobroć.

Znowu.

Może, kiedy zostanę stylistką, Tyra pozwoliłaby mi czesać sobie włosy za darmo i pozwoliłaby mi to robić zawsze.

Spojrzałam od Jokera na Tacka i Tyrę – „Czy możemy zorganizować, że Travis i ja przyjrzymy się temu jutro? Powiedzmy, jak skończę swoją zmianę?”

Twarz Tyry rozjaśniła się - „Pewnie”.

„Wypowiedzenie dzisiaj, skarbie” – rozkazał Tack.

Skinęłam głową.

„Yo” - wszyscy usłyszeliśmy.

Spojrzałam w tamtą stronę, pochylając się w bok i zobaczyłam Snappera w samych długich szortach i butach do ćwiczeń, trzymającego w dłoni biały podkoszulek w prążki, z jego dość dobrze zarysowaną klatką piersiową (i pokrytą warstwą potu). Wychodził z drzwi, które prowadziły do bocznego korytarza, a także z tego, czego dowiedziałam się w dniu sprzątania, gdzie była sala konferencyjna, pokój do ćwiczeń, kilka zamkniętych drzwi, których nie znałam i pralnia.

„Hej, Snapper” – zawołałam, a jego oczy zwróciły się na mnie, zanim się uśmiechnął.

„Hej, mała”.

Sięgnęłam i złapałam Travisa od Jokera (robiąc to unikając jego wzroku). Travis od razu uczepił się moich włosów, ale ja tego nie poczułam (miałam twardą skórę głowy, bo często to robił i moja skóra na głowie nie miała innego wyjścia, jak tylko stwardnieć). Kiedy już go miałam, poszłam do Snappera.

„To mój syn, Travis” – oznajmiłam i spojrzałam na Travisa – „Travis, to jest Snapper. W sobotę zabrał mamę na przejażdżkę i było naprawdę fajnie”.

Travis zagulgotał, wpatrując się w Snappera, próbując zjeść własną pięść.

„Ej, mały bracie” – powiedział cicho Snapper, podnosząc rękę w kierunku Travisa, co oznaczało, że Travis stracił zainteresowanie zjedzeniem pięści, owinął swoje małe palce wokół palca wskazującego Snappera i wciągnął go do ust.

Ledwo go zmoczył, zanim Travis nie był już w moich ramionach.

Nie trzymał też palca Snappera.

Był trzymany wysoko na piersi Jokera.

Travis nie miał nic przeciwko temu i wiedziałam o tym, kiedy zaczął klepać Jokera w brodaty policzek, a potem padł do przodu i lizał czarne wąsy.

To sprawiło, że ból wrócił, ale przez to poczułam zaskoczenie manewrem Jokera.

Właściwie byłam zaskoczona, że zrobił to po raz pierwszy z Big Petey’em (choć nie tak agresywnie).

Byłam tak zaskoczona, że chciałam coś powiedzieć.

Ale wtedy to poczułam.

Napięcie w pomieszczeniu.

Wtedy to zobaczyłam.

Nawet z dzieckiem ssącym jego brodę, Joker patrzył na Snappera i nie patrzył na niego z braterską miłością motocyklisty.

Chciałam się cofnąć.

Chciałam bardziej porwać mojego syna, a potem cofnąć się o krok.

Ale ciężkość sytuacji nie przemijała i czułam, że jakikolwiek ruch nie byłby mądrym pomysłem.

Stałam więc nieruchomo i czekałam.

Na szczęście czekanie nie trwało długo.

O dziwo, skończyło się na tym, że Snapper powiedział nisko - „Rozumiem”.

Na co Joker zadudnił niżej - „Dobrze”.

Poczułam, że moje oczy zrobiły się duże, nawet jeśli nie miałam ziemskiego pojęcia, co się działo.

Travis zrezygnował z lizania wąsów, oświadczył - „Bee, bo, bah” - i szarpnął Jokera za włosy.

Joker zignorował to i dalej krzywił się na Snappera.

„Bracia, ostatni dzień miesiąca, zwolnijcie go. Potrzebuję ludzi, by przenieśli Carissę do dawnego miejsca Tyry” – ogłosił Tack w gęstym powietrzu.

Snapper cofnął się, spojrzał na mnie i powiedział - „Wchodzę w to”.

Podniósł swój podkoszulek w moją stronę - „Dobrze cię widzieć, kochanie. Twoje dziecko jest słodkie”.

Potem odszedł, a ja nie byłam w stanie nic powiedzieć.

Spojrzałam na Jokera, nie wiedząc, czy chcę krzyczeć, tupać nogą, żądać wyjaśnień, czy histerycznie śmiać się.

Nie zrobiłam żadnej z tych rzeczy.

Joker wciąż trzymał Travisa wysoko, ale teraz miał głowę zwróconą do niego.

„Wiem, że nie masz żadnych, mały koleś, ale będą rosły i trochę podobają mi się moje włosy tam, gdzie są”.

Travis wyemitował - „Dee dah” - i klepnął Jokera w usta.

Te usta drgnęły.

Dobra.

Wystarczyło.

„Jadę do centrum handlowego” – oznajmiłam.

To znaczy, kiedy twoje życie było w zamęcie, co jeszcze mogła robić dziewczyna?

Nie miałam pieniędzy, żeby coś kupić w centrum handlowym, ale Travis to uwielbiał. Był towarzyski i był oddany czarowaniu każdego, kto zbliżył się na dwa metry od niego. Potrzebował tych możliwości, a nie było ich, kiedy tkwiliśmy w naszym maleńkim mieszkaniu.

Więc to było centrum handlowe.

Sięgnęłam w stronę Jokera i szybko odwróciłam wzrok, gdy spojrzał na mnie.

Chwyciłam mojego chłopca w chwili, gdy Tyra oświadczyła - „Świetnie! Cut, Ride i ja dojedziemy. Zadzwonię do Elviry”.

Położyłam Travisa na moim ciele, gdy się do niej odwróciłam.

„Czy Elvira nie pracuje?”

„Hawk ma politykę pracy dotyczącą czasu wolnego na zakupy” – powiedziała mi Tyra.

Powiedziała to, a ja wiedziałam, że tak myślała, ponieważ jej głowa była pochylona, a kciuk przesuwał się po telefonie.

Patrzyłam, myśląc, że chciałam pracować dla tego, kim był ten Hawk.

„Będę u ciebie w domu na godzinę, zanim będziesz musiała jutro wyjść na zmianę” – powiedział do mnie Duży Petey, zrywając się ze stołka – „Możesz mi pokazać mi jak co działa przed wyjazdem”.

„Dzięki, Duży Petey. Byłoby świetnie” – odpowiedziałam.

Uniósł rękę i wyszedł.

„Cut, Ride, przestańcie się zabijać i sprowadźcie tu swoje tyłki” – rozkazał Tack, sprawiając, że pomyślałam, że Tyra powinna rozpocząć własne opłaty za klątwy, skoro jej chłopcy byli wystarczająco dorośli, by rozumieć język angielski.

„Później, Motylku” - mruknął Joker, a moje oczy powędrowały do niego, gdy moje serce ponownie zabiło.

„Cóż, później, Joker”.

Posłał mi spojrzenie, które nic nie mówiło, stanowcze za swoją stalową ścianą, po czym przeszedł do tylnego korytarza.

„Elvira” – powiedziała Tyra do swojego telefonu - „Ty. Ja. Carissa. Moi chłopcy. Travis Carissy. Centrum handlowe i lunch. Trzydzieści minut”.

Pauza - „Jak myślisz, które centrum handlowe? Do zobaczenia tam” - Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się - „Toczymy się”.

Nie robiłam zakupów z koleżankami, zanim zaszłam w ciążę.

Nie miałam pieniędzy na drobiazgi, zbliżał się wyższy czynsz, spory dług do spłaty mojego starego adwokata i niepieniężne długi narastające dla nowych przyjaciół.

Nawet przy tym wszystkim, lunchu i centrum handlowym na horyzoncie z kobietami, które lubiłam, nie mogłam się... doczekać.

Więc nie czekałam.

Ja i Travis potoczyliśmy się.

*****

„Jeśli tego nie weźmiesz” - zaczęła Elvira, wstając, podskakując, trzymając mojego syna przy sobie i trzymając go za rękę, aby nie mógł jej nią uderzyć (znowu) – „Kupię to dla ciebie”.

„A ja kupię drugi. Podkoszulek z tymi wszystkimi prostokątnymi cekinami” – oświadczyła Tyra.

Byliśmy w garderobie dla niepełnosprawnych w sklepie, w którym nigdy nie byłam.

Wszyscy. Łącznie z Riderem i Cutter’em, którzy podczas incydentu z manekinem w poprzednim sklepie udowodnili, że potrzebują stałej czujności.

A ja stałam przed lustrem w dżinsach i podkoszulku.

To nie był zwykły, codzienny top bez rękawów.

To była stonowana leśna zieleń gładkiej, elastycznej, ale ciasnej dzianiny. Miała cienki wywijany brzeg u góry i szew pod biustem. I schodziła w dół mojego brzucha i niżej, żeby wcisnąć się w moje dżinsy.

Był to klasyczny obcisły podkoszulek.

I nie mogłam w to uwierzyć z moimi większymi piersiami, ale wyglądało to naprawdę uroczo.

Co więcej, Tyra miała rację. Przymierzyłam też czarny podkoszulek, który miał prostokątne srebrne cekiny wyszyte z przodu w niesamowity wzór i chociaż to też nie było moje normalne ubranie, nadal wyglądało bajecznie.

Wyglądał jak biker babe.

Ale szykowna biker babe.

Patrzyłam na siebie, zastanawiając się, czy kiedykolwiek miałabym czelność nosić taką podkoszulkę.

Potem pomyślałem o Jokerze z jego brunetką i pożałowałam, że mnie na to stać.

Kiedy o tym myślałam, zadzwonił mój telefon.

„Zajmę się tym” - powiedziała Tyra, siadając na ławce, zanim sięgnęła do mojej torebki, która leżała na ławce obok niej.

Poczułam, jak mała dłoń uderza mnie w udo i spojrzałam w dół, by zobaczyć stojącego tam Cuttera, z głową przechyloną do tyłu i zielonymi oczami jego matki w twarzy, która przypominała jego ojca.

„Ładnie” – powiedział.

Cóż, był kolejny głos za.

Uśmiechnęłam się do niego - „Dziękuje kochanie”.

„Napisane nieznany numer” – stwierdziła Tyra, a ja odwróciłam się do niej i zobaczyłam, że miała wyciągniętą rękę i telefon w moją stronę.

Złapałam go, odebrałam telefon i przyłożyłam do ucha.

„Halo?”

„Pani Teodoro?” - zapytała kobieta, która brzmiała znajomo.

„Tak”.

„Poczekaj, proszę, daję Angie”.

Oh. Moja adwokat.

Usłyszałam kliknięcie, a potem usłyszałam - „Pani Teodoro?”

„Hej, Angie. Proszę, Carissa” – poprawiłam.

Albo Carrie.

Albo Motylku.

Ale te były Jokera.

Spojrzałam z powrotem na podkoszulek, myśląc, że może byłoby mnie na to stać, jeśli udałoby mi się namówić Sharon, żeby dała mi nadgodziny w przyszłym tygodniu.

„Chciałam tylko skontaktować się z tobą, powiedzieć, że mamy akta i przejrzałam je. Przeniosę cię z powrotem do Leanne, aby umówić się na spotkanie, ale chciałam cię zapytać o karmienie piersią”.

Przestałam myśleć o podkoszulkach, a moje oczy były nieskoncentrowane, gdy zwróciłam uwagę na Angie.

„Przepraszam?”

„Karmienie piersią. W aktach twojego adwokata jest notatka, która mówi, że pan Neiland odmówił przyjęcia mleka matki podczas wizyt Travisa u niego i zaczął podawać twojemu synowi mieszankę bez omawiania tego z tobą. Czy to prawda?”

Tak było, ale starałam się o tym nie pamiętać, ponieważ wtedy byłam tak zraniona i tak zła, zadzwoniłam do mojego adwokata i opowiedziałam mu o wszystkim.

Ponieważ na początku, kiedy Aaron miał Travisa tylko przez krótki czas, fakt, że karmiłam go piersią, nie stanowił problemu. Po prostu napompowałam i oddałam to, kiedy oddawałam Travisa, a jeśli trzeba, wrzucałam więcej do jego domu.

Ale kiedy Aaron zdobył prawo do połowy opieki, trudniej było mi nadążyć za podażą i popytem, co oznaczało, że nie mogłam jednorazowo przekazać wartości z tygodnia. Oznaczało to, że częściej musiałam wpadać do domu Aarona, ale także, ponieważ pracowałam i nie mogłam być na jego zawołanie, Tory musiałaby przychodzić do mnie lub do sklepu po więcej mleka.

Dlatego trwało to przez dwie wizyty, zanim przestali ustalać godziny odbioru większej ilości mleka, co oczywiście mnie zmartwiło.

Potem, pod koniec swojego czasu z Travisem, Aaron oddał mi mojego syna, mówiąc, że nie karmi już Travisa moim mlekiem, ale mieszanką. Stwierdził również, że dla Travisa będzie lepiej, jeśli przestanę karmić piersią i przestawię się na mleko modyfikowane, zasadniczo nakazując mi to zrobić.

Nie byłam typem kobiety, która chciała karmić piersią, dopóki moje dziecko nie skończyłoby pięciu lat.

Ale byłam kobietą, która chciała zapewnić mojemu dziecku opiekę i więź, którą mógł uzyskać tylko ode mnie, dopóki nie było zdrowej opcji, aby przestać to robić.

Więc oczywiście odmówiłam. Moje chwile karmienia Travisa były moje. Były piękne. Nie było sposobu, aby opisać, jak ważne było to powiązanie i nie miałam zamiaru z niego rezygnować.

Niestety decyzja Aarona miała różne konsekwencje.

Po pierwsze, ponieważ po napełnieniu zamrażarki wyrzucałam dużo mleka do kanalizacji (i musiałam robić przerwy od pracy dla odciągania pokarmu), stało się to uciążliwe i destrukcyjne, a niekonieczne dla wychowania mojego syna.

Mimo to kontynuowałabym to, ale potem stało się jasne, że Travis miał problemy z radzeniem sobie z ciągłą zmianą. Już miał dezorientację sutków, kiedy toczyły się tam i z powrotem między moją piersią a Aaronem, który musiał używać butelek. Nie wspominając już o tym, że musiał znosić to samo z mamą i tatusiem.

Ale potem Travis zaczął więcej pluć, mając problemy z powrotem do sutka, kiedy go odzyskiwałam, był marudny i spał niespokojnie, a na koniec nie przybierał na wadze tak, jak powinien.

Ponieważ Aaron kategorycznie odmawiał podania mu mojego mleka, nie miałam innego wyjścia, jak przejść na mleko modyfikowane.

I, co było bolesne, Travis był w lepszym nastroju, spał spokojniej i wyglądał zdrowiej.

W tym czasie byłam zdruzgotana, a doświadczenie pogorszyło się, gdy dowiedziałam się, jak bardzo byłam bezsilna wobec tego, co działo się z moim dzieckiem.

Więc mnie to też przerażało.

„To prawda” – odpowiedziałem Angie - „Zażądał, abym przestawiła się z mleka matki na mleko modyfikowane i chociaż na początku odmówiłam, Travis miał problemy z tą zmianą, Aaron nie chciał słyszeć o przyjęciu mojego mleka, więc musiałam ustąpić”.

Usłyszałam, jak Tyra wciągnęła gwałtownie powietrze, ale nie odwróciłam się do niej. Skupiłam się na Angie.

„W umowie o opiekę jest napisane, że sprawy zdrowia i dobrego samopoczucia mają być decydowane w równym stopniu między tobą i twoim byłym mężem” - powiedziała mi Angie, o czym już wiedziałam.

„Może tak jest, ale to nie jest sposób działania Aarona” – podzieliłam się - „Jeśli chce coś zrobić, to robi”.

„To nie mogło być łatwe dla ciebie i twojego syna” – zauważyła Angie.

„Absolutnie nie było” – potwierdziłam – „Dla któregokolwiek z nas. Ale Aaron nie przejmuje się tym, co jest łatwe dla mnie i, najwyraźniej, dla Travisa. W rzeczywistości, zaledwie w zeszłym tygodniu Travis miał krup. Aaron zabrał go do szpitala i nie poinformował mnie, że to zrobił. Jego narzeczona podzieliła się ze mną po fakcie, ale Aaron w ogóle się ze mną nie skontaktował. Poprosiłam o spotkanie z moim synem, ale odmówiono mi. Widziałam go dwa dni później, ale tylko dlatego, że narzeczona Aarona wykradła go do mojego miejsca pracy, żebym mógł spędzić z nim trzydzieści minut”.

Zapadła ciężka cisza, zanim Angie powiedziała – „Kiedy będziesz rozmawiała z Leanne, zorganizuj nasze spotkanie tak szybko, jak to możliwe, Carisso. Jest kilka wniosków, które mógłabym złożyć. W międzyczasie przemyślę wszystko, aby podczas naszego spotkania móc w pełni omówić nasze opcje strategiczne”.

„Czy możesz dać mi wskazówkę?” – zapytałam z bijącym sercem.

„Oczywiście” – odpowiedziała - „Po pierwsze, nie ma mowy, aby wsparcie finansowe, które ty możesz zapewnić swojemu synowi, nie powinno zostać zwiększone przez twojego byłego męża. Rozbieżność między waszymi zarobkami jest ogromna. Po drugie, chociaż wasze małżeństwo nie trwało długo, wasza ugoda, biorąc pod uwagę, że postępowanie rozpoczęło się, gdy byłaś w ciąży, była skandalicznie niska. Nie ma mowy, abyś za takie pieniądze założyła odpowiedni dom dla swojego syna i dla siebie. Twój mąż ma więcej niż potrzeba, aby pomóc ci to zapewnić, nie tylko poprzez swoje zarobki, ale także fundusz powierniczy, który otworzył się dla niego, gdy skończył dwadzieścia pięć lat i dwa dość znaczne spadki, które otrzymał w ciągu ostatnich czterech lat”.

Wzięła oddech, zanim kontynuowała, a ja nadal uważnie słuchałam, serce wciąż waliło mi w piersi, ponieważ brzmiała jak nakręcona i rzucała się do walki. Od tak dawna nie miałam nikogo poza mną w moim narożniku, to było ekscytujące mieć kogoś, kto wiedział, o czym mówił i w końcu pomagał mi walczyć.

„Ponadto twój były mąż na mocy podpisanej umowy nie miał prawa do podejmowania jednostronnych decyzji o zaprzestaniu karmienia piersią. I na koniec, niezależnie od tego, że to był krup i zakładam, oprócz nadziei, że twój syn czuje się znacznie lepiej, każdą chorobę należy zgłaszać byłemu małżonkowi. To niezrównana trudność, że nie zostałaś poinformowana o jego schorzeniu ani nie uzyskałaś do niego dostępu, gdy był chory. Z tego, co rozumiałam, ta sytuacja była mi przez pana Allena zarysowana ogólnikowo. Teraz, kiedy widzę to w pełni, jest znacznie gorzej. Walczę z wściekłością, Carisso. Mam tylko nadzieję, że ty też”.

„Walczę” – wyszeptałam, moje serce waliło szybciej, ponieważ nie brzmiała jak walcząca z wściekłością.

Wydawała się być rozwścieczona.

„W takim razie proszę umów się na spotkanie ze mną z Leanne tak szybko, jak to będzie dogodne. Zostanę do późna, jeśli będziesz musiała pracować. Poinstruuję o tym Leanne. Dbaj o siebie, Carisso, i mam nadzieję, że wkrótce cię zobaczę”.

Przełączyła mnie. Rozmawiałam z Leanne. Umówiłyśmy się na spotkanie następnego dnia po tym, jak wyszłabym z pracy i rozłączyłam się, a potem stałam tam w ślicznej podkoszulce, wpatrując się w mój telefon.

Robiłam to myśląc, że może, tylko może, w końcu pojawiła się nadzieja.

„Twój były kazał ci przestać karmić piersią?”

Na jej pytanie sztywno zwróciłam się do Tyry.

Wpatrywała się we mnie oczami błyszczącymi od łez, choć z wyrazu jej twarzy nie wiedziałam, czy były to łzy lojalności z matką, z którą postąpiono źle, czy łzy wściekłości.

„Tak” – powiedziałam jej.

„O mój Boże” – szepnęła - „Całkowicie nienawidzę twojego byłego”.

„Ja też go nienawidzę!” - Rider zapłakał lojalnie.

Zmusiłam się do uśmiechu, ale powiedziałam - „To słodkie, słodziutki, ale naprawdę nie powinieneś nienawidzić ludzi”.

„Powinienem, jeśli są wredni” – odpowiedział Rider.

Jak mógłabym się z tym kłócić?

„Tyra, uwaga” – stwierdziła Elvira, a na jej ton moje oczy skierowały się prosto na nią.

Na pierwszy rzut oka zobaczyłam, że Elvira nie denerwuje się złym postępowaniem wobec matki.

Była po prostu wściekła.

„Twój facet ma T-minus miesiąc, żeby posortować tego dupka, a potem rzucam na niego Hawka” – ostrzegła.

„Vira powiedziała dupek!” – krzyknął Cutter, choć nie wiedziałam, dlaczego miałby to wytykać, skoro jego ojciec powiedział to samo, a on nie powiedział ani słowa.

Ja też nie pytałam.

To dlatego, że Tyra powiedziała - „Zajmujemy się tym, Elvira”.

„Lepiej by tak było” – warknęła i spojrzała na mnie - „Podkoszulek i szorty. I widziałam tam śliczną sukienkę, którą będziesz przymierzać, dziewczyno. Nie obchodzi mnie, co mówisz. A jeśli będzie wyglądać tak uroczo” – wskazała na mnie palcem – „kupię to wszystko dla ciebie. Jej wzniesiona ręka podniosła się do pozycji dłoń-w-górze, kiedy otworzyłam usta – „Ani słowa” – rozkazała - „Nie umknęło mi, że jesteś siostrą, której obecne okoliczności mówią, że nie potrafisz się leczyć, a żadna moja siostra, która wygląda tak dobrze w tej koszulce, w tamtej koszulce i prawdopodobnie w tej sukience, którą zamierzasz przymierzyć, nie dostać takiego leczenia. Przychodzi i krąży. To jest życie. Będziesz miała swoją szansę. Teraz moja kolej”.

Następnie, zabierając ze sobą Travisa, wybiegła z garderoby na swoich ciemnofioletowych zamszowych szpilkach.

Spojrzałam na Tyrę.

„Poznasz sposoby Elviry i pokłonisz się im jak reszta z nas” – poinformowała mnie.

Miałam przeczucie, że to zrobię.

„A ona ma rację” – kontynuowała łagodnie Tyra – „Potrzebujesz takiego leczenia, Carisso. Spodoba ci się, ale zaufaj mi, tak samo jak ty, ona bardziej będzie lubiła ci to dawać”.

Poczułam pieczenie w oczach i przygryzłam wargę, która zaczęła drżeć. Ponieważ musiałam to zrobić, nie odpowiedziałam.

Po prostu skinęłam głową.

Utrzymywała mój wzrok i mówiła delikatnie – „Będzie z tobą dobrze”.

„Wszyscy dużo mi pomagacie. Za dużo” – odpowiedziałam drżącym głosem.

Wstała i zbliżyła się. Kiedy to zrobiła, położyła mi lekko dłoń na policzku i pochyliła się w moją stronę.

„Wszyscy mieliśmy swoje czasy. A jeśli mieliśmy szczęście, wszyscy mieliśmy ludzi, którzy w tamtych czasach nie odwrócili się od nas. Miałaś pecha, kochanie. Ale twoje szczęście się zmieniło. Tocz się z tym”.

Wpatrywałam się w jej oczy.

I znów z drżącymi ustami, skinęłam głową.

Trzydzieści minut później wszyscy opuściliśmy sklep, ja pchając pusty wózek Travisa (Tyra go teraz chwyciła), a w środku była torba z uroczą podkoszulką, niesamowitym podkoszulkiem i bajeczną różową sukienką bez rękawów z dekoltem w łódkę, bluzką i marszczoną spódnicą, która nie była do końca mną.

Ale była idealna.

Lepiej, to było leczenie. A ja nie miałam takiego od bardzo dawna.

Zjedliśmy lunch w strefie gastronomicznej, podczas gdy Rider i Cutter terroryzowali wszystkie dzieci na placu zabaw.

I jadłam, rozmawiałam, a nawet śmiałam się… czując to.

Czując to tak, jak czułam, kiedy jechałam ze Snapper’em.

Ale tym razem to uczucie po raz pierwszy nie było poczuciem wolności.

Czułam się szczęściarą.

2 komentarze: